Życie i stosunki w zborach małopolskich - sprawa arian

pon, 20 sty 2003, 01:05:09

Autor: Robert Opala

W Polsce, podobnie jak w większości krajów Europy Środkowo-Wschodniej, nie wykształcił się do końca - pomimo wielu zabiegów organizacyjnych - odpowiedni kształt ustrojowy Kościoła ewangelicko-reformowanego. Istniejące zręby instytucjonalne w postaci funkcjonujących na różnych szczeblach jednostek administracji kościelnej - prowincji, dystryktów oraz sieci ośrodków zborowych - nie były jeszcze na tyle uformowane, aby później móc w pełni sprostać całej zintegrowanej mocy Kościoła Rzymsko-katolickiego, który w końcu podjął świadomą walkę z reformacją.

Trwające w łonie polskiego kalwinizmu dość znaczne rozbieżności doktrynalne w stosunku do ortodoksji genewskiej - szczególnie w sprawie wyrażanych poglądów na temat bóstwa Chrystusa - były kolejnym słabym punktem tego ruchu, które w końcu doprowadziły do jego rozłamu organizacyjnego. Powstały w ten sposób nowy organizm religijny, zwany potocznie zborem mniejszym, a jego członków braćmi polskimi, reprezentował już idee antytrynitarskie(1).

Kalwinizm na ziemiach polskich - jak już wcześniej zostało to powiedziane - znalazł podatny grunt przede wszystkim w szeregach polskiej magnaterii, bogatej i średniej szlachty, a tylko w małym stopniu wśród ludności wiejskiej i małomiasteczkowej. Fakt ten miał również istotny wpływ na stosunki panujące wewnątrz zborów kalwińskich w Polsce. Szlachta, formułująca swoje oczekiwania i poglądy w duchu republikańskim, niechętnie poddawała się władzy doczesnej i duchowej wszechwładnego Kościoła, który swoją mentalnością i postępowaniem jednoznacznie zdradzał fakt, że nadal pozostaje w świecie średniowiecznego feudalizmu i zhierarchizowanych zależności między wiernymi. Nie było więc żadnym zaskoczeniem, że w granicach Rzeczypospolitej pierwsze uderzenie reformacji zostanie przede wszystkim wymierzone w te atrybuty polskiego Kościoła, które w szczególny sposób ujawniały jego wszechwładztwo, a poprzez swoją uciążliwość najbardziej raniły dumę polskiego szlachcica i arystokraty. W głównej mierze chodziło tu o dziesięciny oraz inne rodzaje podatków i danin kościelnych(2). Z drugiej strony jednak należy zwrócić uwagę, poruszając temat ustroju oraz stosunków wewnątrzzborowych, że w kwestiach doktrynalnych eklezjologia Jana Kalwina znacznie różniła się od myśli prezentowanych przez pozostałych reformatorów zachodnioeuropejskich. Kalwin świadomie akcentował potrzebę budowy i organizowania Kościoła reformowanego, czyli zalążka Królestwa Bożego na ziemi. Swoje idee wprowadzał w czyn, nie czekając na wsparcie panujących i możnowładców(3). Miało to na pewno duży wpływ na rozwój kalwińskiej społeczności eklezjalnej, co - pomimo istnienia wielu trudności, a czasami nawet braku skuteczności - doprowadziło jednak do powstania nowego, reformowanego organizmu kościelnego. Nie bez znaczenia był również fakt, że polska szlachta widziała w kalwinizmie "tani Kościół"(4).

Historycy badający dzieje polskiej reformacji wykazują, że w XVI w. Małopolska była centrum dokonujących się w granicach Rzeczypospolitej przemian kościelno-wyznaniowych. W dość szczególny sposób była tym regionem zainteresowana także kalwińska Genewa. Niewątpliwie swoje piętno na rozwój małopolskiej reformacji wywarł wielki polski reformator Jan Łaski. Tu też odbywały się pierwsze i najważniejsze synody nowego Kościoła. W odniesieniu do ustroju synodalno-prezbiterialnego tej wspólnoty kościelnej Jednota Małopolska stanowiła wzorzec dla wszystkich polskich zborów reformowanych. Parafia ewangelicko-reformowana, występująca w źródłach pod nazwą zbór, zarządzana była przez kolegia prezbiterów, którymi w Małopolsce byli przeważnie szlacheccy patroni ze stojącym na ich czele patronem głównym (patronus loci), czyli właścicielem majątku, na którym znajdował się kościół(5).

Nieduże - wiejskie i małomiasteczkowe - zbory Jednoty Małopolskiej niestety nie pozostawiły na swój temat zbyt wielu informacji w zachowanych przekazach źródłowych. Opracowane i wydane drukiem Akta synodów różnowierczych nie pozwalają w sposób wyczerpujący opisać życia toczącego się wewnątrz poszczególnych zborów. Pewne szczegóły dotyczące faktu ich istnienia oraz działania znaleźć można w dokumentach katolickich, chociaż należy na nie patrzeć z dużą dozą krytycyzmu, ponieważ był to jednak obóz wrogi. Trudno jest powiedzieć, ile ważnych dokumentów zaginęło w najprzeróżniejszych zawieruchach dziejowych. Znane do dnia dzisiejszego wykazy i opisy niektórych zborów opierają się często na nieistniejących już źródłach. Jedna z takich list znajduje się w niezwykle ważnej pracy J. Łukaszewicza Dzieje Kościołów wyznania helweckiego w dawnej Małej Polsce(6). Nie zawiera ona jednak wszystkich faktów potrzebnych do pełnego ukazania wszystkich szczegółów dotyczących życia tych zborów. Brak wystarczającej ilości źródeł jest szczególnie dotkliwy, kiedy chce się ustalić liczebność wyznawców w poszczególnych zborach. Ich członkowie żyli przeważnie w diasporze, stosunkowo rzadko pojawiając się na odprawianych raz na kwartał nabożeństwach z Wieczerzą Pańską. Należy jednak pamiętać, że duża liczba istniejących w Małopolsce zborów reformowanych nie była nigdy proporcjonalna do liczebności wyznawców. Była to elita średniozamożnych i bogatych rodów szlachecki, które nadawały płynącemu w tych zborach życiu swoistego tętna oraz wyrazu(7).

Życie w zborach lelowskich zasadniczo niczym nie różniło się od problemów i spraw przeżywanych w innych reformacyjnych placówkach duszpasterskich w Małopolsce. Jak na to wskazują zachowane archiwalia, obok spraw religijnych, miały w tych zborach miejsce wydarzenia wskazujące na zwyczajność prowadzonego tam życia, które można spróbować w części odtworzyć dzięki zachowanym przekazom źródłowym. Po trudnym dla małopolskich protestantów okresie rządów bp. Zebrzydowskiego od połowy XVI w. nastał w Jednocie względny spokój i najlepszy czas na porządkowanie życia zborowego. Rozproszeni duchowni ewangeliccy mogli wrócić do swoich kościołów, a niechętna Kościołowi Rzymsko-katolickiemu szlachta małopolska rozpoczęła dzieło zakładania coraz to nowych zborów. Duży wpływ na rozwój życia religijnego w duchu reformacji na terenach północno-wschodniej i wschodniej części dekanatu lelowskiego posiadał istniejący już zbór w Seceminie. Źródła oraz większość opracowań wskazują na fakt panującej w tych pierwszych zborach autentycznej gorliwości apostolskiej, reprezentowanej zarówno przez patronów oraz duchownych, jak też i zwykłych członków. W tym świetle zbór secemiński jawi nam się jako prawdziwy wzór życia zborowego i panujących tam stosunków. W szczytowym okresie małopolskiej reformacji ewangelicki duszpasterz z Secemina, ks. Feliks Cruciger, będący jednocześnie superintendentem zborów małopolskich, zaangażowany był w wiele spraw dotyczących życia zarówno tego konkretnego zboru, jak i całej Jednoty. Starał się on ujednolicić liturgię we wszystkich wspólnotach reformowanych oraz wszędzie propagować idee odnowy Kościoła. W swojej działalności spotykał się jednak z wieloma trudnościami ze strony kleru katolickiego oraz - w przypadku zaprowadzenia jednolitej formy liturgicznej - własnych współwyznawców i braci w urzędzie(8). Prawie każdy zbór małopolski posiadał swój własny porządek nabożeństw, a duchowni wcale nie chcieli tak łatwo ustępować, aby wszędzie wprowadzać tę samą liturgię(9). Cruciger, nie mogąc przezwyciężyć tych problemów, postanowił adoptować już istniejącą i powszechnie stosowaną liturgię w zborach czeskobraterskich, stając się przy tym jednym z największych orędowników unii z działającym w Polsce Kościołem Braci Czeskich. Stąd też częstymi gośćmi zboru secemińskiego byli najznamienitsi przedstawiciele tej właśnie wspólnoty kościelnej. Podczas swoich wizyt w Seceminie osoby te nie tylko radziły nad przyszłym kształtem unii, ale również brały aktywny udział w życiu zborowym, poprzez uczestnictwo w nabożeństwach, pomoc w dystrybucji sakramentów oraz głoszenie kazań(10). Zbór ks. Crucigera wyróżnił się także innym ciekawym wydarzeniem, które niezwykle pozytywnie świadczy o panujących w nim stosunkach. W r. 1556 za zgodą synodu w Pińczowie seceminianie otoczyli opieką pewnego młodego duchownego, który dał się poznać jako człowiek krnąbrny i kłótliwy. Synod stwierdził więc, aby go puścić wolnym, a ksiądz Felix weźmie go na pracę swoją, aby z wilka uczynił barana; a z nieprzykładnego brata, przykładnym księdzem(11). Według przekazów źródłowych następcą Crucigera na urzędzie pastorskim w Seceminie został ks. Wawrzyniec Campianus (1583)(12). Synod dystryktu krakowskiego, odbyty 7-8 lutego 1597 r. we Włoszczowej, nie przychylił się jednak - zgodnie z prawem kościelnym (tzw. konstytucja z Okszy) - do jego prośby, aby w pracy duszpasterskiej mógł go wspomagać jego własny syn. Ustalono więc, że należy dać pozytywną odpowiedź Andrzejowi Szafrańcowi, staroście lelowskiemu i dziedzicowi Secemina, wysyłając do tamtejszego zboru ks. Marcina Janiciusa z Zalesia, który ostatnio zamieszkiwał w Krakowie(13).

Ewangelicy secemińscy w najlepszym dla siebie okresie działania w połowie XVI w. potrafili prowadzić aż dwie szkoły. Większość funduszy na ich utrzymanie przeznaczali jednak Szafrańcowie. W r. 1557 kuria gnieźnieńska domagała się ich zamknięcia z powodu rozpowszechnianych tam herezji. Z czasem, jedna ze szkół w nieznanych bliżej okolicznościach, przeszła w ręce braci polskich, stając się nawet filią słynnej akademii rakowskiej. Prawdopodobnie pod koniec XVI w. zbór secemiński zaczął skłaniać się w stronę arianizmu, niemniej idee kalwinistyczne były tu nadal niezwykle żywotne. W międzyczasie powstała tu także biblioteka, którą w okresie rosnącej w siłę kontrreformacji osobiście spalił archidiakon kurzelowski. Całą świetność reformacyjną Secemin zawdzięcza rodzinie Szafrańców, którzy nie tylko wspierali zbór materialnie, ale dbali także o jej wysoki poziom moralny i religijny, starając się zatrudnić w nim najlepszych duchownych. W r. 1608 dobra secemińskie przeszły w ręce ewangelickiej rodziny Dębińskich(14).

Członkowie zborów ewangelicko-reformowanych byli z reguły postrzegani przez miejscową ludność katolicką jako "heretycy", którzy mogli być niebezpieczni nie tyle z racji swojej orientacji wyznaniowej, ile bardziej z tego powodu, że należeli do stanu szlecheckiego - "stanu panów"(15). Takie przekonania były zresztą dość chętnie rozpowszechniane przez duchowieństwo katolickie. W r. 1598 wizytator biskupi parafii w Potoku ks. Krzysztof Kazimierski, który za sprawą nowych patronów miejscowego kościoła nie mógł przeprowadzić powierzonej mu wizytacji, bezceremonialnie nazwał właściciela wsi Jana Silnickiego "heretykiem, który sprofanował katolicką świątynię". W tym samym czasie duszpasterzem ewangelickim w zborze potockim był - co jeszcze bardziej rozzłościło wizytatora - ks. Wincenty, były kapłan katolicki, nazwany ostentacyjnie przez Kazimierskiego "Zaprzańcem"(16). Działania podejmowane wobec zboru w Potoku przez kardynała J. Radziwiłła, biskupa krakowskiego, bardzo zaniepokoiły władze Jednoty, stąd synod z 1598 r. zadecydował, aby w najbliższym terminie przeprowadzić tam wizytację kościelną(17).

Źródła katolickie z końca XVI w. dość często podawały informacje na temat aktualnej sytuacji znajdujących się na terenie parafii zborów reformowanych. Zwykle ograniczało się to do przedstawienia nazwiska patrona zboru, nazwiska aktualnie przebywającego tam duchownego oraz opisania największych strat materialnych poniesionych przez miejscową parafię z winy zwolenników reformacji. Akta wizytatora biskupiego ks. K. Kazimierskiego z 1598 r. wspominają na przykład, że kościół parafialny w Szczekocinach oraz należący do niego majątek zostały całkowicie złupiony i przejęty przez założyciela tutejszego zboru Macieja Szczepanowskiego. Natomiast na rozległych łanach plebańskich zaczął gospodarzyć heretyk z Oksy(18). Dokument biskupi nic natomiast nie wspomina, że w tym samym czasie w zborze szczekocińskim pracował były jezuita Casparus, co w okresie wzrastającej w siłę kontrreformacji nie należało raczej do zbyt częstych przypadków. Z polecenia synodu Casparus miał jednak zamieszkać - dla lepszego poznania - przy ks. Janie, ministrze w Szczekocinach(19).

 Swoje piętno na sytuacji w zborach lelowskich odcisnął także słynny małopolski reformator, Jakub Sylwiusz - minister w Kromołowie i Włodowicach. Jest to postać wręcz legendarna w szeregu małopolskich reformatorów. Jego ostatnie lata publicznej aktywności wcale nie odznaczyły się spowolnieniem tempa podejmowanych działań. Stawał się jednak osobą coraz bardziej uciążliwą za nieustanną gotowość do walki, surowość i nieustępliwość. Skutki postępującej starości oraz coraz większa gorycz, będąca wynikiem przeświadczenia, że nie wszystko zostało jeszcze zrobione spowodowały, że Sylwiusz stawał się niewygodnym dla całej Jednoty. W końcu 20 czerwca 1576 r. został ekskomunikowany, otrzymując jednak zapewnienie, że zostanie na powrót przyjęty do zboru, jeśli dokona publicznej pokuty. Ostatecznie przywrócono go do Jednoty oraz urzędu i skierowano do pracy duszpasterskiej w zborze w Kromołowie i Włodowicach. Sylwiusz zaczął jednak pomału usuwać się w cień w swoim zaangażowaniu w działalność organizacyjną i kierowniczą w Kościele. Nadal był jednak niezwykle aktywny w pracy zborowej prowadzonej w swoich dwóch nowych placówkach duszpasterskich(20). Według zachowanych przekazów źródłowych widać, że Sylwiusz prowadził również dość ożywioną działalność gospodarczą, ale uzyskane w ten sposób wpływy przeznaczał na rozwój reformacji oraz potrzeby społeczne. W 1571 r. Sylwiusz otrzymał od właścicieli miasteczka Seweryna i Fryderyka Bonarów z Balic beneficjum w postaci dziesięcin snopowych z następujących wiosek: Skarżyce, Żerkowice, Morsko, Dupicze i Pomrożyce, które stanowiły kiedyś trzon uposażenia parafii kromołowskiej(21). W następnym roku nabył od Jana i Anny Nyczów z Włodowic nieruchomość za 100 grzywien, a także przeprowadził jeszcze kilka innych transakcji handlowych(22). Natomiast dnia 2 września 1609 r. na plebanii kościoła parafialnego w Kromołowie przesłuchiwano świadków, którzy składali oświadczenia wobec przedstawicieli władzy kościelnej, próbującej ustalić prawnego właściciela przejętego majątku po Jakubie Sylwiuszu. Podczas zeznania okazało się, że ten znany powszechnie kalwiński reformator osobiście przyczynił się nie tylko do materialnego wspierania reformacji, ale także innych przedsięwzięć, które służyły dobru wspólnemu. Jak zeznał jeden ze świadków, rajca miejski Wawrzyniec Poliora, minister Sylwiusz darował dużą część swojego uposażenia ze wsi Pomrożyce kierownikowi i nauczycielowi szkoły w Kromołowie(23).

Reformacja nie była tylko ruchem prowadzonym pod hasłami odnowy Kościoła i powrotu do źródeł. Reformacja stworzyła także możliwość rozwoju nowych idei teologicznych, które nie mieściły się już w ramach ortodoksji chrześcijańskiej. Ich zwolennicy jednak potrafili zainicjować niezwykle dynamiczne oraz silne ruchy religijno-społeczne. Jednym z przykładów takiego zjawiska był antytrynitaryzm, będący typowym dzieckiem wydarzeń reformacyjnych. Kościół Rzymsko-katolicki, jeszcze do niedawna porównujący reformację luterańską i kalwińską do największej katastrofy jaka spotkała chrześcijaństwo, miał przynajmniej wspólną bazę wyjściową z tymi dwoma nurtami chrystianizmu - przekonanie o niepodważalności podstawowych dogmatów wiary w prawdziwe Bóstwo i prawdziwe człowieczeństwo złączone w jednej osobie Jezusa Chrystusa oraz - łączący wszystkich chrześcijan - dogmat o istnieniu jednego Boga, działającego w Trzech Osobach: jako Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty. Tej płaszczyzny porozumienia nie było natomiast w arianizmie, którego zwolennicy pojawili się także na terenie Rzeczypospolitej(24).

Idee antytrynitarskie powstały jeszcze w czasach Kościoła antycznego, w którego łonie toczyły się spory doktrynalne na tematy chrystologiczne, pneumatologiczne i trynitarne. W okresie reformacji, od drugiej połowy XVI w., nastąpiło bardziej intensywne i radykalne nasilenie działań wymierzonych w stary porządek, które skupiły się pod hasłami antytrynitarnymi. W Polsce wydarzeniem przełomowym, które zapoczątkowało rozłam w Jednocie ewangelicko-reformowanej, było wystąpienie Piotra Statoriusa (starszego) na synodzie w Pińczowie w 1561 r., na którym publicznie poddał krytyce dogmat o Trójcy Świętej(25). Nowe idee zostały bardzo szybko zaatakowane przez samych protestantów. Już w 1566 r. podczas obrad sejmu lubelskiego luteranie i kalwini razem zabiegali o wypędzenie z kraju braci polskich. Jednak pomysłowi temu sprzeciwił się kardynał S. Hozjusz, sugerując że prawne wystąpienie przeciwko jednej sekcie automatycznie legalizuje pozostałe(26). W r. 1570 polscy protestanci, przygotowując zawarcie ugody między luteranami, reformowanymi i braćmi czeskimi, czyli tzw. zgodę sandomierską, stanowczo sprzeciwili się, aby dopuścić do udziału w obradach także braci polskich, których poglądy odrzucono z przyczyn dogmatycznych(27).

W skład nowej społeczności religijnej weszli wybitni przedstawiciele polskiej reformacji: Szymon Budny, Marcin Czechowic, Grzegorz Paweł z Brzezin i Piotr z Goniądza. Radykalny program społeczny braci polskich spowodował duże zainteresowanie się tym ruchem w szeregach drobnej szlachty i mieszczaństwa(28). Duży wpływ na rozwój polskiego antytrynitaryzmu od strony ideologicznej i organizacyjnej mieli przebywający w Polsce - często jako uchodźcy - przedstawiciele włoskich różnowierców. W Krakowie w kręgach ludzi światłych i uczonych często zastanawiano się nad myślą M. Serweta, F. Socyna i B. Ochino. Do tych grup dyskusyjnych, tworzących zręby ideologiczne nowego ruchu, zaliczali się: spowiednik królowej Bony F. Lismanin, będący jednocześnie przełożonym polskich franciszkanów, Jakub Uchański, późniejszy prymas Polski, Andrzej Frycz Modrzewski, Andrzej Zebrzydowski, późniejszy biskup krakowski i inni(29). Wkrótce też idee antytrynitarskie zaczęły ogarniać coraz szersze kręgi społeczne, a nowi zwolennicy ruchu sądzili, że zostali powołani przez Boga do dokonania dzieła reformy Kościoła. Zwykle nie atakowali nikogo, szczególnie wielkich reformatorów Lutra, Kalwina czy Zwingliego, ale sami natomiast stali się głównym celem, w który wymierzona była broń zarówno katolików, jak i protestantów(30). 

Niektóre zbory ewangelicko-reformowane były bardzo mocno zaangażowane w działalność antytrynitarską. Jednym z największych przeciwników antytrynitarzy, który osobiście zwalczał coraz popularniejsze poglądy braci polskich był organizator Jednoty Małopolskiej, senior dystryktu krakowskiego oraz późniejszy pastor zboru w Kromołowie i Włodowicach, ks. Jakub Sylwiusz(31). Jego przeszłość oraz liczne ataki na zwolenników idei antytrynitarskich z pewnością nie były bez znaczenia na rozwój stosunków wobec braci polskich w obu zarządzanych przez niego zborach leżących w granicach ziemi lelowskiej. Akcje wymierzone przeciwko arianom stanowiły jedną z ważniejszych form działalności Sylwiusza. Czynił tak przy wielu okazjach, także podczas obrad synodalnych, pragnąc przede wszystkim bronić jedności zboru oraz czystości nauki. Do najgłośniejszych wydarzeń z udziałem Sylwiusza doszło na dworze Stanisława Szafrańca w Seceminie 21 stycznia 1556 r., kiedy to podczas odbywającego się tam synodu miała miejsce burzliwa polemika między przedstawicielami ortodoksji kalwińskiej a zwolennikami bardziej radykalnych poglądów, wśród których znajdował się słynny orędownik arianizmu Piotr z Goniądza(32). Po latach nieustannej walki, podczas której częstokroć narażał się także członkom własnego obozu, musiał Sylwiusz w końcu osiedlić się i odpocząć w nieco spokojniejszym miejscu. W Kromołowie i Włodowicach - po przywróceniu do urzędu pasterskiego - mógł już spokojnie zająć się sprawami, które kiedyś zapoczątkował - pracy duszpasterskiej i kaznodziejskiej w duchu reformacyjnym i prawie całkowicie zaprzestał prowadzenia sporów z przeciwnikami doktrynalnymi. Coraz rzadziej uczestniczył też w zjazdach i synodach swojej ukochanej Jednoty, którą kiedyś organizował i o którą później walczył. Po raz ostatni pojawił się na synodzie generalnym odbytym w Warszawie w 1583 r., gdzie wystąpił tylko jako "kolega" superintendenta Gilowskiego. Lata walki, niebezpieczeństwo rozłamu i budowanie zboru zmusiły go do dysput, polemik, a także pracy pisarskiej, w której nie zawsze czuł się najlepiej. Umierając w 1587 r., pozostawił po sobie duży wkład w rozwój polskiej reformacji(33). 

Oprócz wspomnianych już zborów w Kromołowie i Włodowicach, także inne zbory lelowskie włączyły się dość aktywnie w sprawy związane z arianami. Wśród nich był zbór w Potoku, którego członkom szczególnie zależało na tym, aby nie dopuścić do powstania rozłamu w łonie Jednoty z przyczyn doktrynalnych. W 1560 r. synod oddelegował do Genewy patrona zboru i właściciela Potoka Jan Silnickiego, aby ten podjął tam rozmowy z Janem Kalwinem w sprawie Stankara oskarżonego o antytrynitaryzm. Był to zresztą bardzo gorący okres dla polskiego kalwinizmu, który próbował nie dopuścić zarówno z jednej strony do rozłamu, a z drugiej do przekształceń doktrynalnych. Odbywało się więc wiele synodów poświęconych tym zagadnieniom, na których występował także Jan Silnicki z Potoka(34). Synody różnych szczebli, regulując życie w zborach, nie tylko krytykowały naukę antytrynitarzy, ale także nie chciały dopuścić do zbyt ostrych wystąpień wymierzonych w braci polskich. Z tego też powodu postanowiono nałożyć karę na jednego z najbardziej nieprzejednanych wrogów arian, Jakuba Sylwiusza. Dnia 1 czerwca 1576 r., podczas obrad synodu generalnego w Piotrkowie, został on ekskomunikowany, a pod wyrokiem tym podpisało się wielu duchownych ewangelickich, między innymi ks. Grzegorz Camocius z Potoka(35).

Od początku XVII w. losy polskiego arianizmu zaczęły się jednak coraz bardziej komplikować. Przeciwko nim skierowali się niemalże wszyscy: Kościół Rzymsko-katolicki, Kościoły protestanckie, władza państwowa oraz społeczeństwo. Między katolikami i protestantami doszło nawet do porozumienia odnośnie wspólnego zwalczania członków oraz instytucji zboru mniejszego. Dnia 1 października 1648 r. episkopat polski w porozumieniu z protestantami wydał w Warszawie manifest Religionis Christianae censeri sugerujący, że praw obywatelskich nie można zagwarantować tym, którzy Chrystusa Pana za równego Bogu Ojcu w Bóstwie Syna nie przyznawają(36).Od tego czasu wspólny, katolicko-protestancki front antyariański coraz boleśniej uderzał w szeregi ariańskie. W końcu bracia polscy znaleźli się poza obrębem przyrzeczonego różnowiercom bezpieczeństwa, równych praw i wolności wyznaniowej. Nie mogli więc nigdzie dochodzić swoich praw, będąc skazanymi na całkowitą likwidację. Co prawda, w pewnej chwili, obóz protestancki jakby zrozumiał skutki swojej działalności. Podjęto więc nieśmiałe próby ratowania arian, pamiętając o wspólnym reformacyjnym rodowodzie. Na to było już jednak za późno. Wystosowane przez oba Kościoły ewangelickie apele, które brały arian w obronę, mijały bez echa. Niektórzy działacze protestanccy czuli nawet satysfakcję, że kosztem antytrynitarzy zyskali uznanie katolików. Ostatecznie w 1658 r. wydano ustawę nakazującą wypędzić arian z terenów Rzeczypospolitej. W ten sposób ich byt oraz wpływ na wiele zborów powstałych w czasie reformacji - w tym zbory lelowskie - przestał istnieć(37).

______________________ 

1) Litak, Od Reformacji do Oświecenia, dz. cyt., s. 41.
2) Litak, Od Reformacji do Oświecenia, dz. cyt., s. 41.
3) K. McDonnell, John Calvin, the Church, and the Eucharist, Princeton 1967, s. 45, 87 n.
4) Por. Wójcik, dz. cyt., s. 236; Litak, Od Reformacji do Oświecenia, dz. cyt., s. 42 n.
5) Kriegseisen, dz. cyt., s. 58 nn.
6) Poznañ 1853.
7) Kriegseisen, dz. cyt., s. 61.
8) Łukaszewicz, dz. cyt., s. 20 n.
9) Por. S. Tworek, Starania o ujednolicenie obrządku kalwińskiego w Polsce XVII w., ORwP 16:1971; Łukaszewicz, dz. cyt., s. 21 nn
10) Wśród gości pojawiających się w Seceminie na zaproszenie tamtejszego zboru oraz jego duszpasterza ks. F. Crucigera najczęściej pojawiają się nazwiska zwierzchników Kościoła czeskobraterskiego: Jerzego Izraela oraz Jana Rokity. Tam też przygotowywano strategię słynnego synodu w Koźminku, łączącego obie struktury, który odbył się w r. 1555. Por. Łukaszewicz, dz. cyt., s. 20 n.
11) Łukaszewicz, dz. cyt., s. 152.
12) ASR III, s. 77.
13) ASR III, s. 186 n.
14) O zasługach Andrzeja Szafrańca dla małopolskiej reformacji pisze także Mikołaj Rej, że sam sobie sprawił "twardy munsztuk" z cnoty, chociaż nie norymberskiej, secemskiej roboty. Por. Wiśniewski, dz. cyt., s. 223 n. 
15) J. Tazbir, Ze studiów nad stosunkiem polskich protestantów do chłopów w XVI wieku, RwP 45-50:1953-1955, s.43 nn.
16) AKapMK, AVCap 15:1598, k. 142.
17) ASR III, s. 193.
18) AKapMK, AVCap 15:1598, k. 142.
19) ASR III, s. 100.
20) Obszernie na temat Jakuba Sylwiusza pisze A. Kawecka-Gryczowa, Jakób Sylvius a rozłam w zborze małopolskim, R wP 9-10:1937-1939, s. 28-63.
21) Z dokumentów kościoła w Skarżycach - archiwalia zebrane przez J. Wiśniewskiego, dz. cyt., s. 194 nn.
22) Akta miejskie Włodowic z XVI w. - archiwalia zebrane przez J. Wiśniewskiego, dz. cyt., s. 421 n.
23) Z dokumentów kościoła w Skarżycach - archiwalia zebrane przez J. Wiśniewskiego, dz. cyt., s. 194 nn.
24) Zob. K. Górski, Studia nad dziejami polskiej literatury antytrynitarskiej XVI w., Kraków 1949, s. 11 n.
25) Por. Zachorowski, Najstarsze synody, RP 1:1921, s. 215-229.
26) S. Bodniak,  Sprawa wygnania arian w r. 1566, RP 5:1928, s. 53 n.
27) J. Tazbir,  Walka z braćmi polskimi w dobie kontrreformacji, ORP 1:1956, s. 171.
28) B. Kumor, "Złoty wiek". Reformacja protestancka i reforma katolicka (1506-1572), s. 60.
29) Górski, dz. cyt., s. 23 n; J. Misurek, Chrystologia braci polskich, Lublin 1983, s. 26 n.
30) Misiurek, dz. cyt., s. 28 nn.
31) Obszernie na temat antyariańskiej działalności Sylwiusza pisze A. Kawecka-Gryczowa, Jakób Sylvius a rozłam w zborze małopolskim, RwP 33-40:1937-1939, s. 28-63.
32) Zbiory archiwalne opracowane przez J. Wiśniewskiego, dz. cyt., s. 223 n.
33) Kawecka-Gryczowa, dz. cyt., s. 60 nn.
34) W r. 1560 Jan Silnicki brał udział w synodzie w Książu poświęconemu sprawie antytrynitarzy. Por. Łukaszewicz, dz. cyt., s. 208.
35) ASR III, s. 589.
36) Wajsblum, dz. cyt., s. 98.
37) Wajsblum, dz. cyt., s. 98 nn.

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20030120010509220