Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Na madonnę, na czeczena

Halina SZARKOWICZ

 

 Żebrzących rumuńskich Cyganów spotkać można niemal we wszystkich większych miastach Polski. Są już stałym elementem dekoracyjnym polskich ulic. Polacy przyzwyczaili się do ich obecności i widok klęczącej kobiety z niemowlakiem w ramionach nie budzi już większych emocji. Nad opracowywaniem nowych figur i pozycji, demonstrowanych później przez żebrzących, czuwa prawdziwy "sztab profesjonalistów". "Polska madonna" i "sierotka Marysia z krasnoludkami" - bo tak brzmią fachowe określenia - wyszły już z mody. Ale jeszcze niedawno robiły wyjątkowe wrażenie.



          - Dlaczego "madonny" nie znikają już z ulic - pytam zaprzyjaźnionego tarnowskiego Cygana, który w tej branży należy do uznanych małopolskich "choreografów".
 - Trening jest bardzo ważny - odpowiada - a zanim nie znajdziemy czegoś nowego, muszą być "madonny". Zresztą w Krakowie "madonny" nadal zarabiają na zagraniczniakach, którzy bawią tu pierwszy raz. Ale nie tylko, gdyż od święta krakusy też potrafią być hojni. Prawda jednak jest taka - dodaje - że "madonny" zostały całkowicie przejęte przez Rumunów. W zasadzie na ulicy nie ma już polskich Romów. Rzeczywiście potwierdzają się słowa starego Romy. Można bowiem zauważyć, że podczas niedzielnych spacerów po Rynku krakowianie dość często wspomagają żebrzących. Rumuńscy Cyganie nadal zarabiają więc na znanym krakowskim snobizmie. - Po to żebracy siedzą pod kościołami - mówią - aby od święta dać im trochę grosza. A że to w dodatku prawosławni, więc jest też w tym geście także element ekumeniczny. Taka to już podwawelska tradycja. - Przybysze z Rumunii nie poprzestają jednak na ulepszaniu tylko starych sztuczek polskich Romów. Mają też nowe pomysły.
 - A nad czym teraz pracują? - zagaduję.
 - Nie powiem. Rumuni wynajęli mnie do tej roboty, dobrze płacą, więc to tajemnica firmy - odpowiada stary Cygan i figlarnie mruży oko.

* * *

Pewną odmienność spotkać można za to na ulicach stolicy. Co prawda tu także ciągle jeszcze przeważają "madonny" i "sierotki", ale ponieważ w rolach głównych występują młode dziewczyny, można przypuszczać, że właśnie trwają ćwiczenia. Nikt jednak, inaczej niż w Krakowie, nie zwraca na nie uwagi. Nawet mieszkający w Warszawie cudzoziemcy są już uodpornieni na najdziwniejsze sceny. - Zadziwiające z jaką precyzją potrafią Cyganie trafić w religijne gusta Polaków – podziwia Romów proboszcz jednej ze stołecznych parafii. 

          - Powróży pani z kart? - zaczepiam spacerującą po Nowym Świecie Cygankę.
          - Pani, do wróżki to się trzeba zapisać. Wojna z Irakiem idzie. Wie pani jakie mam kolejki? - stuka się w czoło poirytowana kobieta i błyska złotymi pierścieniami, które obficie zdobią jej palce.

* * *

          Ten żywioł jest nie do opanowania - opowiada, znający się na rzeczy, starszy funkcjonariusz warszawskiej Straży Miejskiej.
           - Dopóki nie będą prawidłowo działać społeczne, kościelne i samorządowe organizacje, które zajmują się Cyganami, na nic się zda prewencja stosowana przez służby porządkowe. Byłem dwa lata temu w Szwecji, gdzie ostatnio wyemigrowało trochę Romów, i żadnego nie widziałem żeby żebrał na ulicy. I kto mi odpowie, dlaczego? - kończy strażnik postawionym przez siebie pytaniem.
         - A jakie są pana doświadczenia z Romami z warszawskich ulic? - próbuję się jeszcze dowiedzieć.
         - Dobre, ale trzeba z nimi postępować bardzo delikatnie - odpowiada. - Zresztą zauważyłem, że Polacy nie mają tak negatywnego stosunku do Cyganów, jak na przykład Czesi. Żeby zaraz oddzielać się murem, tak jak kilka lat temu w tym czeskim miasteczku? - powątpiewa. - Nie, tego by żaden Polak nie zrobił. Ja ich osobiście lubię - ciągnie. - Z kolegami nawet zachodzimy w głowę skąd oni takie pomysły mają. A jakie sprytne. No na przykład ten facet z rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Pani, jak w ostatnim stadium epilepsji. Kolega próbował nawet naśladować te jego drgawki i o mały włos głowy sobie nie rozbił. Ale ze wszystkich najlepsze są "czeczeny".
          - Czeczeny? - pytam zdziwiona.
          - "Czeczeny" to ofiary wojny rosyjsko-czeczeńskiej - wyjaśnia strażnik, ale widząc, że nic nie rozumiem tłumaczy dalej. - Tak nazywamy Cyganów udających bojowników czeczeńskich, którzy odnieśli rany na wojnie z Rosjanami. Różne są wcielenia "czeczenów": poparzone, z urwaną nogą lub ramieniem, z ranami kłutymi, szarpanymi i ciętymi.
          - I to są prawdziwe rany? - pytam z niedowierzaniem.
          - Tego to już nikt z nas nie wie - odpowiada funkcjonariusz. - Ale najlepszy numer był, gdy Cyganki zaczęły udawać czeczeńskie kobiety, uciekinierki z Groznego. Pukały do mieszkań z prośbą o pomoc. Wpadły zaraz przy trzecim podejściu. Trafiły na jedynego w Warszawie tłumacza przysięgłego języka czeczeńskiego. To trzeba mieć cygańskie szczęście - śmieje się na głos.
         - I jak to się skończyło? - pytam zaciekawiona.
         - A zwyczajnie, po polsku. Tłumacz zadzwonił na policję. Kobiety spisano i zaraz wypuszczono - kończy pospiesznie swoją historyjkę.

* * *

          Trudno się poruszać w mazi topniejącego śniegu, zalegającego warszawskie ulice. Jest brudno, mokro i zimno. Idę w kierunku Dworca Centralnego. Pod oknami nowego pawilonu firmy "Marks and Spencer", zza których widać eleganckie ubrania English fashion, siedzi na tekturowym kartonie, trzęsąca się z zimna, młoda, ładna kobieta. Spoczywające w ramionach dziecko ssie jej śniadą pierś. Ludzie obojętnie przechodzą obok. Niektórzy omijają z daleka. A ona siedzi i karmi dziecko. Cygańska Madonna.

Reportaż ukazał się w dzienniku polonijnym "Nasz Dziennik" w Nowym Jorku



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20030128180834582

No trackback comments for this entry.
Na madonnę, na czeczena | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Na madonnę, na czeczena
rafhalik pią, 23 maj 2003, 12:35:55
Problem jest wyjatkowo zlożony wbrew pozorom i to z różnych przyczyn. Ciekawe są studia socjolożki prof Nowickiej z UW na temat ludności romskiej w Polsce i właśnie do nich odsyłam zainteresowanych.Mówią one min. o niespotykanej wręcz hermetyczności środowiska Romów i wielkiej solidarności okazywanej tylko i wyłącznie na zewnątrz. W praktyce społeczność ta jest wewnętrznie rozdarta o strukturze kastowej.
 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń