Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

"Nie zabijaj" znaczy - nie zabijaj!

Leon, mała wioska w stanie Nowy Jork, do której można dojechać tylko jedną, wąską szosą - Nr 62, kierując się na Buffalo oraz wodospad Niagara. Wzdłuż drogi, w równym szeregu co kilka metrów, powiewają duże amerykańskie flagi oraz potężne billboardy wyrażające poparcie dla amerykańskiej armii walczącej w Iraku. W pewnym miejscu, cała ta narodowo-patriotyczna dekoracja nagle się urywa. Dalej nie widać już żadnych ozdób. Wjeżdża się jakby do innego kraju. Bo w sumie to jest inny kraj. Kraj, gdzie V Przykazanie faktycznie onacza to, co oznacza. To kraj amiszów.



W Leon mieszka około 300 rodzin amiszów, których zasady religijne nie tylko zabraniają im wywieszać jakichkolwiek znaków i symboli religijnych bądź narodowych, ale również wzbraniają im służyć w wojsku. Rząd amerykański w pełni honoruje tą wyjątkowość, wpisując amiszów na niewielką listę żyjących w Ameryce braterskich wspólnot religijnych, które ustawowo uznane są jako pacyfistyczne i wyłączone z obowiązku obrony kraju.

Jake Wengerd, liczący sobie 67 lat, jest producentem drewnianych okien oraz starszym w Kościele Amiszów. W swojej pracowni wyrabia ozdobnie rzeźbione, drewniane okna, które później chętnie kupują bogaci Amerykanie do swoich wiejskich daczy. Jake Wengerd rzadko czyta gazety. W swoim życiu nigdy nie słuchał radia, ani nie oglądał telewizji. Nie miał więc nawet pojęcia, że od tygodnia Ameryka prowadzi wojnę w Iraku. „Przedwczoraj – mówi – powiedział mi o tym jeden klient, który przyjechał tu z Nowego Jorku odebrać nowe okna. No, faktycznie nie jestem najlepiej poinformowany – dodał do siebie. – Ale czy po tej informacji poczułem się lepiej?”

Każdy kto nie jest amiszem nazywany jest przez Jake’a Wengerda jako „wasz człowiek”. Wspomina: - „Dwa lata temu, we wrześniu 2001 roku,  przyjechał tu jeden z waszych ludzi i powiedział mi o ataku na Nowy Jork. Lepiej byłoby, gdyby mi tego nie mówił. Nie mogłem później spać przez wiele nocy”. Popularny od dwóch lat w Stanach Zjednoczonych zwrot „Nine-Eleven” (11 Wrzesień), o którym wszyscy wiedzą, że oznacza dzień ataku terrorystycznego na World Trade Centre w Nowym Jorku, nie należy do słownictwa używanego przez Jake’a Wengerda. Ten termin pochodzi jakby z innego świata. I nieważne jest, że ten świat oddalony jest zaledwie o 50 mil (ok. 80 kilometrów).

Jak wszyscy żonaci amisze, Jake Wengerd ubiera się na codzień w czarny, długi surdut, który zapina się na drewniane haczyki i duże oczka. Guziki są bowiem zabronione przez Kościół Amiszów jako niepotrzebna dekoracja ubrania. Jake Wengerd zdradza odrobinę zdenerwowania, kiedy musi mówić o tych wszystkich makabrycznych wydarzeniach, jak wojna i atak terrorystyczny, ale nadal jest bardzo przyjacielski.

Jake Reber, inny starszy amisz, trudniący się kowalstwem, jest bardziej towarzyski. On także należy do rady starszych Kościoła Amiszów, ale wydarzenia polityczne i wieści z szerokiego świata nie wyprowadzają go tak bardzo z równowagi. Przez pół godziny wysłuchuje informacji o wojnie, a później bez słowa oddala się w kierunku bawiących się, ubranych w czarne surduty, kilkuletnich chłopców. Po przejściu około 20 metrów, odwraca się i na odchodne mówi grzecznie „Auf Wiedersehen”. Do dzisiaj amisze posługują się między sobą językiem starogermańskim, chociaż świetnie znają też angielski.

Prezydent Kościoła Amiszów, pastor Jake Varder, oświadcza, że amisze z powodów religijnych stoją w opozycji wobec każdej wojny i konfliktu zbrojnego. „Nie wierzymy – twierdzi – że to jest sprawiedliwe, aby zabić lub zranić jakiegokolwiek człowieka. Na wojnie natomiast, jeżeli nikogo się nie zabije lub nie zrani, nikt z własnej woli się też nie podda. Dlatego jesteśmy przeciwko wszelkiej wojnie”.

W Stanach Zjednoczonych amisze znani są również pod nazwą „Prości Ludzie” lub „Holendrzy z Pensylwanii”. Z Holendrami nie mają jednak nic wspólnego. Wywodzą się bowiem od szwajcarskich anabaptystów, od których oddzielili się w 1525 roku jeszcze podczas pobytu na kontynencie europejskim. W tamtym okresie, kiedy w Europie szalała reformacja i kontrreformacja, anabaptystów traktowali w taki sam sposób katolicy, luteranie i kalwiniści – wysyłali ich na stos. Amisze, podobnie jak anabaptyści, chrzczą swoje dzieci w wielu 18 lat. W XVI wieku groziła za to tylko jedna kara – śmierć. Amisze wyemigrowali więc z Europy do Pensylwanii, razem z wieloma emigrantami z Holandii. Ponieważ od tamtego czasu niewiele się zmienili, nazwa „Holendrzy z Pensylwanii” przylgnęła już do nich chyba na zawsze.

Nazwa amisz wywodzi się natomiast od Jakuba Ammana, szwajcarskiego anabaptysty, który nauczał, że członkowie zborów nie powinni nic zmieniać w swoim życiu oraz pracy. Jest to też kluczowy komponent ich teologii, która w sumie niewiele się różni od nauki Kalwina, ale za to wyróżnia ich wizualnie spośród wszystkich chrześcijan. Amisze żyją bowiem dokładnie tak samo jak ich przodkowie 400 lat temu w szwajcarskich wioskach. Główną zasadą amiszów jest jedno zdanie: „niech świat nigdy cię nie zadowala”. Jest to w sumie główną tajemnicą, że amisze nadal potrafią żyć i pracować w prawdziwie braterskich wspólnotach. Dzielą wspólne życie, majątek, uprawiają wspólną ziemię, razem czytają Biblię i wspólnie zastanawiają się nad sensem Słowa Bożego.

Na świecie żyje dzisiaj około 200 tysięcy amiszów. Najwięcej zamieszkuje obszary hrabstwa Holmes w stanie Ohio i hrabstwa Lancaster w stanie Pensylwania. W Pensylwanii żyje około 75 procent całej populacji amiszów. Małe osady rozproszone są również w stanie Iowa, Michigan, Nowy Jork oraz w prowincji Ontario w Kanadzie.

Oprócz amiszów w Ameryce mieszka jeszcze około milion osób oficjalnie zarejestrowanych jako przeciwnicy wojny i pacyfiści. Są to głównie mennonici i kwakrzy. Od członków tych trzech wspólnot wyznaniowych nie wymaga się nawet służby zastępczej, w przeciwieństwie do adwentystów i Świadków Jehowy, którzy również nie są powoływani do wojska, ale za to muszą wypełnić służbę zastępczą w domach opieki, szpitalach i organizacjach humanitarnych. W przypadku wojny, tak jak to było podczas wojny w Wietnamie oraz teraz, żaden z członków tych wspólnot nie jest powoływany do służby militarnej. Nikt też nie ma do nich za to pretensji, ani nie podejrzewa, że stoją po stronie wroga. Społeczeństwo amerykańskie po prostu pozwala im żyć w spokoju, zgodnie z ich religijnymi zasadami.

Amiszów nie wciąga się w „sprawy Anglików” – jak sami nazywają społeczeństwo amerykańskie. Jake Wengerd z uznaniem przyjmuje informacje, że prezydent Bush jest wierzącym chrześcijaninem. „Chociaż – mówi – nie cieszy mnie to, że wydał rozkaz do wojny”. Jake Wengerd nie rozumie całej tej polityki, ale razem z całą radą starszych Kościoła Amiszów uchwalili oświadczenie, którego treść wysłali do Białego Domu. „Panie Prezydencie – napisali w oświadczeniu - Bóg powiedział: - Nie zabijaj. Oznacza to: - Nie zabijaj! Prosimy Pana Boga i pana, panie Prezydencie, aby ta wojna się skończyła”. Oświadczenie amiszów z wioski Leon oparte na „Zehn Gebote” (niem. Dzisięć Przykazań) dotarło właśnie do urzędników administracji Georga W. Busha.

http://www.amish.net/

 



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20030404232204838

No trackback comments for this entry.
"Nie zabijaj" znaczy - nie zabijaj! | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń