Granica między ekumenizmem a akceptacją herezji

czw, 10 kwi 2003, 09:48:00

Autor: Mateusz Dunikowski

W jaki sposób katolicy zaangażowani w ekumenizm upewniają się, że nie przekraczają cienkiej linii oddzielającej zapał ekumeniczny od praktycznej akceptacji różnych herezji i błędów, np. wymienionych w "Syllabusie błędów" załączonym do encykliki "Quanta cura" Piusa IX (beatyfikowanego wraz z Janem XXIII przez Jego Świątobliwość Jana Pawła II)?

1. Syllabus Errorum i Mortalium Animos

 

Przygotowując się do odpowiedzi na Pańskie pytanie, przeczytałem ponownie Syllabus, oraz encyklikę Mortalium Animos Piusa XI – opierając się na opinii środowisk tzw. tradycyjnych, która mówi że są to dwa ważne dokumenty Kościoła potępiające ekumenizm.

 

Sam będąc konserwatywnym katolikiem, z zaciekawieniem podjąłem się tego tematu. Spodziewałem się w tych pismach znaleźć duży rozdźwięk pomiędzy przed i posoborowym nauczaniem Kościoła w sprawie ekumenizmu. Dużym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że zarówno Syllabus, jak i Mortalium Animos wcale nie krytykują ekumenizmu w jego dzisiejszym znaczeniu. Mortalium Animos przestrzega przed zjednoczeniem chrześcijan w jakiś jeden uniwersalny Kościół. Przestrzega przed 'ekumenizmem', który kreuje jedność kosztem prawdy, kosztem doktryny. A to oczywiście jest herezja. W encyklice tej wyraźnie widać, że ekumenizm w takim widzeniu, jak przedstawia to sobór – był wtedy w ogóle nie znany. Pius XI pisząc tą encyklikę, potępiał tzw. ruchy „wszechchrześcijan”. Dlatego wszelkie próby dostosowania zaleceń papieża z tej encykliki (np. zakaz wspólnych spotkań i modlitw) do dzisiejszej sytuacji i ekumenizmu – są z góry skazane na niepowodzenie. Podobnie wygląda sprawa z Syllabusem. Pozwolę sobie przytoczyć podział:

 

I. Panteizm, naturalizm, racjonalizm absolutny

II. Racjonalizm umiarkowany

III. Indyferentyzm, Latitudynaryzm

IV. Socjalizm, Komunizm, Tajne Stowarzyszenia, Stowarzyszenia Biblijne, Stowarzyszenia klerykalno-liberalne

V. Błędy dotyczące Kościoła i praw mu należnych

VI. Błędy w poglądach na społeczność cywilną, rozpatrywaną zarówno w odniesieniu do niej samej, jak też w odniesieniu do jej relacji z Kościołem

VII. Błędy na temat etyki naturalnej i chrześcijańskiej

VIII. Błędne poglądy o małżeństwie chrześcijańskim

IX. Błędne poglądy o świeckiej władzy Biskupa Rzymskiego

X. Błędne poglądy o współczesnym liberalizmie

 

Jak widać powyżej Syllabus nie odnosi się bezpośrednio do ekumenizmu. Niektóre zdania, mogą jednak napełnić niepokojem. Podam przykład z par. III:

 

Każdy człowiek ma prawo taką sobie wybierać religię i wyznawać, jaką wiedziony światłem rozumu uznał za prawdziwą.

 

Dla niezorientowanych, muszę wyjaśnić że Syllabus jest zbiorem zdań uznanych za błędne. Aby otrzymać zdanie prawdziwe, należy czytać je w negacji. Pius XI uważał wolność wyznania za herezję. Natomiast soborowy dokument Dignitatis humanae stwierdza, że każdy człowiek posiada przyrodzone prawo do wolności w dziedzinie religijnej. Podobnych przykładów, gdzie nauka soboru stoi w sprzeczności z Syllabusem można podać więcej. Czy w takim razie Kościół sam sobie przeczy? A może rację mają lefebvryści i sedewakantyści, którzy uznają ostatni sobór za tragedię?

 

Czytając różne artykuły tzw. tradycjonalistów odnoszę nieodparte wrażenie, że autorzy pogubili się w hierarchii ważności dokumentów kościelnych. Gdzież bowiem porównywać Syllabusa do postanowień soboru, ujętych miedzy innymi w Dekrecie Ekumenicznym? Gdzież Syllabusa porównywać do encykliki Ut Unum Sint Jana Pawła II lub Dyrektorium Ekumenicznego? Tym bardziej, że Syllabus nie jest żadną nauką, a jedynie zbiorem zdań uznanych za niezgodne z nauką katolicką - zdań w żaden sposób nie omówionych, nie zinterpretowanych.

 

W swoim pytaniu zawarł Pan również informację o tym, że autor Syllabusa – Pius IX – został kanonizowany wraz z Janem XXIII – papieżem, który zwołał sobór otwierający drogę ekumenizmowi w Kościele Katolickim. Już sam ten fakt jest wielce wymowny.

 

2. Cienka linia

 

Zwrócił się Pan z zapytaniem, jak katolicy zaangażowani w ekumenizm radzą sobie z zachowaniem tożsamości katolickiej. Faktycznie, wielokrotnie słyszałem i czytałem o ekumenistach, którzy rozmyli swoją wiarę, lub wręcz dokonali konwersji. To samo czytałem jednak o klerykach, którzy przestali być katolikami w seminarium. Teraz prasa rozpisuje się o przypadkach księży-pedofili. Czy to oznacza, że bycie kapłanem jest prostą drogą do piekła? Nie. Analogicznie pomysł utraty tożsamości w wyniku zaangażowania się w ekumenizm uważam za nieprawdziwy. Sądzę że utrata tożsamości katolickiej ekumenistów nie nastąpiła w wyniku działań ekumenicznych, ale mimo tych działań. Inna sprawa, że czytałem o różnych przypadkach, ale w moim doświadczeniu ekumenicznym nie spotkałem ANI JEDNEJ osoby, która z powodu zaangażowania w jedność chrześcijan przestała być katolikiem. Wręcz przeciwnie. Zauważyłem, że osoby mające kontakt z protestantami, z prawosławnymi – stały się bardziej świadome swojej wiary. Dlaczego? Dlatego, że nie można rozmawiać o różnicach i podobieństwach wyznaniowych, nie znając własnego Kościoła. Sam przebyłem tą drogę. Gdyby nie ekumenizm, nie kupiłbym sobie Breviarium Fidei, nie przeczytałbym wielu encyklik, nie miałbym styczności z listami Ojców Apostolskich i Ojców Kościoła. W pewnym sensie dopiero ekumenizm pozwolił mi być w pełni katolikiem.

 

Kościół pokazuje, że ekumenizm jest drogą nie tylko dla wybranych, ale wręcz dla każdego jednego katolika. Jeżeli mamy jednak obawy co do pewnych działań „ekumenicznych”, to nie należy w nich uczestniczyć:

 

Współudział w czynnościach liturgicznych, szkodzący jedności Kościoła albo zawierający w sobie formalne przylgnięcie do błędu lub też niebezpieczeństwo zbłądzenia w wierze, zgorszenia i indyferentyzmu, jest z prawa Bożego zabroniony” (Dyrektorium Ekumeniczne, DKW 26).

 

Na koniec przytoczę Panu jeszcze jeden fragment, który powinien Pana zainteresować. Tym razem z Dekretu o Ekumeniźmie:

 

Sposób formułowania wiary katolickiej żadną miarą nie powinien stać się przeszkodą w dialogu z braćmi. Całą i nieskazitelną doktrynę trzeba przedstawić jasno. Nic nie jest tak obce ekumenizmowi jak fałszywy irenizm, który przynosi szkodę czystości nauki katolickiej i przyciemnia jej właściwy i pewny sens (XI)

 

Mam nadzieję, że choć trochę rozwiałem Pana wątpliwości.

 

Serdecznie pozdrawiam

Mateusz Dunikowski

 

 

--------------------------- 

Bibliografia:

 

Syllabus Errorum

Mortalium Animos

Ut Unum Sint

Dyrektorium Ekumeniczne

Dekret o ekumeniźmie

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20030410094851398