Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Małżeństwa niesakramentalne

Listy od czytelnikówPublikując list Anny redakcja serwisu kosciol.pl pragnie rozpocząć szerszą dyskusję na temat rozwodów, układania sobie życia na nowo przez osoby rozwiedzione czy sensowności dodatkowego karania brakiem dostępu do komunii osób, które zostały już skrzywdzone przez swoich życiowych partnerów. Bardzo prosimy o wszystkie możliwe komentarze. Zachęcamy też naszych czytelników do napisania własnych tekstów.

Jestem katoliczką. Związek, w którym jestem i w którym bardzo chcę założyć rodzinę nazywa się niesakramentalny i taki pozostanie - prawdopodobnie

Jestem w trakcie rozwodu i na razie mam papiery do Sądu Biskupiego o stwierdzenie nieważności.

Ciężko jest budować rodzinę na poczuciu winy - i niesamowitym smutku, kiedy wiem, że nie mogę przystępować do Stołu Pańskiego. Niejedna łza polała się przed Komunią.

Gdybym była protestantką byłoby mi o wiele lepiej i jakże łatwiej. Po rozwodzie mogłabym wziąć ślub, przystępować do Stołu Pańskiego i uczestniczyć w pełni życia kościelnego gdyż małżeństwa nie uważa się tak głęboko jako sakrament w kościele protestanckim - wiem też, że wiele katolików tak robi by swoje drugie małżeństwo przypieczętować przed Bogiem.

Na przeróżnych stronach czasami spotykam załamane pytania i wołanie o pomoc osób podobnych do mnie. Padają różne odpowiedzi, czasami nawet takie które - moim zdaniem - pytającego jeszcze bardziej wprowadzają w rozpacz. Czasami radzi im się białe małżenstwa czasami potępia jako gorszycieli.

Wiem, że za złe decyzje trzeba jak najbardziej ponieść konsekwencje, ale jak budować tak bardzo upragnioną rodzinę na ciągłym poczuciu winy? Widzę, że łatwiej byłoby po rozwodzie zgłosić się do pobliskiej parafii protestanckiej i poprosić o przyjęcie, ale pokochałam Kościół, w którym jestem.

Ciekawa jestem czy ktoś z czytelników jest w podobnej sytuacji i jak sobie radzi. Ciekawe jak budują drugie związki bracia protestanci. Jeśli ktoś z katolików coś napisze też bede wdzieczna.

Jesli to pytanie nie nadaje sie na strone i nie zostanie pokazane to także zrozumiem

Pozdrawiam

Ania



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20030616151449375

No trackback comments for this entry.
Małżeństwa niesakramentalne | 31 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Małżeństwa niesakramentalne
ursus pon, 30 cze 2003, 16:08:26
Droga Aniu, Twoja sytuacje nie jest wyjątkowa. Mowisz że wolisz byc w Kosiele Katolickim i to dobrze. Jesli uważasz ze to Kosiół Katolicki jest Kosiołem ktorego powstania chciał jeszus to bym przestrzegał przed zmianą wyznania. Jeśli natomiast masz pewność ze to Kościół Ewangelicki jest tym włąśiwym Kośiołem Chrystusowym to możesz zmieniec wyznania ale serio musisz mieć taką pewność. Fakt że Kościół Katolicki nie może Ci udzielić rozgrzeszenia w takiej sytuacji wacale Cie nie przekreśla jako katoliczke. Niemozliwość przystąpienia do Stołu Pańskiego tez nie jest jakąś karą. Po prostu jest konsekwencją nauczania KK. Powinnaś sie modlić i chodzic do Kościoła i starać się życ przykazaniami. Bóg to kiedyś doceni. Powinnąś jednak uznać swoją grzeszność i przepraszać Boga za to a nie czynić z tego normę. Pamiętaj ze Jezus wybaczył lotrowi jescze na krzyzu. Bog Cie kocha. Chce dla Ciebie dobrze. Ludzię są tylko ludzmi. Pozdrawiam, Łukasz
 
Małżeństwa niesakramentalne
Jurek wto, 1 lip 2003, 11:12:11
Nie będę opisywać całego kontekstu mojej (naszej) sytuacji. Chcę tylko powiedzieć Annie jak ja daję sobię radę, jak przeżywam odsunięcie od Stołu Pańskiego, co myślę.
Przede wszystkim wierzę, że Bóg jest INNY. Inny niż słowa o Nim, niż różne stwierdzenia dogmatyczne, teologiczne; Inny niż wyłaniający się z nawet „najlepszego” prawa kanonicznego; Inny niż podsuwa mi moja wyobraźnia, serce, lęk, ... INNY (to nie znaczy dogmatycznie inny) - to znaczy nieskończenie razy, niewyobrażalnie głębiej kochający, wybaczający, rozumiejący. Jeśli przeczuwam jaki Bóg może być to na przykład są to chwile gdy patrzę wzruszony na mojego syna, gdy wydaje mi się, że kocham go miłością bez granic, gdy żona - znając moje nędze - kocha mnie dalej (w gruncie rzeczy nie znajduję właściwych określeń i odniesień).
Wierzę, że Bóg do głębi zna moją sytuację, wszelkie uwarunkowania, myśli, motywy decyzji. On wie wszystko. WIE I KOCHA. Wie, kocha i idzie obok nas, idzie z nami jak brat, jak przyjaciel, jak ojciec. Chce, żebyśmy byli szczęśliwi i cieszy się, gdy tak jest. Wierzę, że Bóg nie chce naszej udręki.
I ja Go kocham. Mówię to odważnie, pomimo grzechu. Nie chcę się chować w krzaki jak Adam. Chcę, by Bóg na mnie popatrzył, by mnie znalazł. Modlę się i patrzę Mu w oczy - ale nie jak harde dziecko. Widzę jak On patrzy na mnie (na nas) - ma spojrzenie Jezusa.
Ja nie pragnąłem i nie pragnę grzechu. Nie pragnę grzechu jako grzechu.
Wiem, co uczyniłem. Pewnych spraw nie byłem w stanie inaczej rozwiązać. Pewnym się poddałem, bo ogarnęły mnie jak ocean (ale jak ocean miłości).
Nie mówię: OK, trudno, Bóg i tak mi wybaczy, wyspowiadam się przed smiercią.
Mówię: Ojcze zgrzeszyłem. Ojcze, kocham. Nie mam nic na swoją obronę i niczego nie usprawiedliwiam.
To sytuacja, w której mogę liczyć tylko i wyłącznie na łaskę. Staję nagi przed Bogiem - nie odziany przestrzeganiem przykazań, żadnym czynem pobożnym. Wyłączony ze wspólnoty stołu. Czujący ciężar odpowiedzialności. Może o to chodzi w słowach o zbawieniu przez wiarę.
Od ponad trzech lat nie przystępuję do Komunii, podczas gdy wcześniej dość często (nieraz i codziennie). Komunia funkcjonuje u nas (w kościele rzymskim) trochę jako nagroda za dobre postępowanie. Funkcjonuje prawie jako odrębny sakrament. Można być na mszy i nie przyjąć Komunii; można być u Komunii - bez udziału we mszy (Komunia rozdawana przy różnych okazjach). Moim zdaniem to nadużycia, to pomieszanie z poplątaniem (ale to odrębny temat). Ja po prostu wierzę, że BÓG JEST. „W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”. Katechizm Kościoła mówi, że Bóg udziela się także poza sakramentami - tak jak On sam chce (a wierzę, że chce zawsze). Nie pozwala się zamknąć w obrębie tylko pewnych czynności religijnych, znaków (sakramentów). One są podstawą życia wspólnoty ale nie wyłącznym miejscem i sposobem dawania się Boga nam (na całe szczęście). Oczywiście pragnąłbym ze wspólnotą wierzących wspominać Pana - spożywać jeden chleb i pić z kielicha błogosławieństwa. My, grzeszni, chcemy czynić to na pamiątkę Jezusa - by mieć w Nim udział. To głodni potrzebują chleba. Chorzy potrzebują lekarza. I BÓG KARMI GŁODNYCH, LECZY CHORYCH. Odpowiada na nasze pragnienia w sposób sobie wiadomy. Wierzę, że sposób obecności Boga we mnie jest zawsze taki sam - bo po prostu BÓG JEST. Czy przyjmę Go w Komunii czy w akcie samej wiary - to jest dokładnie TEN SAM Bóg.
Niosę w sobie nadzieję i ufność. I Tobie (Wam) Aniu też tego życzę.
 
Małżeństwa niesakramentalne
Crusader wto, 1 lip 2003, 13:13:34
Droga Aniu !

podstawą jest życie w prawdzie i miłości Bożej. Pan Jezus znacznie podniósł wymagania w dziedzinie moralności względem Starego Testamentu. Protestanci, rzekomo opierając się na Ewangelji, za nic mają sobie słowa Chrystusa nt moralności.

Cóż oznacza: \"kochać drugiego człowieka\" ? Ano tyle: życzyć mu szczęścia. Problem związków niesakramentalnych nie ogranicza się tylko do niemożności przystępowania do Komunji św. Jest to także, a może PRZEDEWSZYSTKIEM trwanie w grzechu śmiertelnym.

Gdybyś więc Ty lub Twój partner nagle utraciła życie, to grozi Ci wieczne potępienie. Czy pamiętasz o tym, mówiąc komuś innemu, że go kochasz ? czy zdajesz sobie sprawę z odpwiedzialności, jaką bierzesz na siebie ?

Taka jest nauka Kościoła. Możesz od niego odejść i stworzyć sobie iluzję przystępowania do Komunji św. u protestantów, ale ich wiara nie jest tożsama z naszą wiarą katolicką. Protestanci nie mają księży, którzy mogliby dokonac Przeistoczenia. Wedle nich Chrystus jest tam tylko symbolicznie, a nie realnie - z Ciałem i Krwią. Tak więc protestancka komunja bliższa się naszemu zwyczajowi Bożonarodzeniowego opłatka niż temu, czego doświadczasz podczas Mszy Świętej.

Niech Cię prowadzi NMP !
 
Małżeństwa niesakramentalne
Kazik wto, 1 lip 2003, 15:07:39
Aniu,

jestem z toba w modlitwie. W przeciwienstwie do niektorych interlokutorow nie bede udawal, ze wiem ze Twoja sytuacja jest grzechem czy nie. Jako Protestant wierze jednak ze KAZDY jest zaproszony do Stolu Panskiego. I nie przez ksiedza, biskupa, czy papieza ale przez Boga. I nikt KOmunii nie moze ci odmowic. Pamietaj o tym! Jak mowi Pismo \"Chroby nasze wizal na siebie i ciezary poniosl\"
Kazik
 
Małżeństwa niesakramentalne
kurczak śro, 2 lip 2003, 10:48:28
Aniu!
Twoja sytuacja nie jest beznadziejna. Jeżeli zależy Ci na tym by żyć zgodnie z tym co mówi KRK i swoim sercem to jest to naprawdę wykonalne. W KRK małżeństwa niesakramentalne nie są pozostawione samym sobie. Są organizowane specjalne spotkania dla nich prowadzone przez małżeństwa. Znam historię dwojga ludzi, którzy nie mogli zawrzeć małżeństwa sakramentalnego - obydwoje byli rozwiedzeni. Bardzo pragnęli być razem a jednocześnie całym sercem pragnęli żyć zgodnie z Pismem Świętym i nauczaniem KRK. Zdecydowali się podjąć życia w czystości seksualnej. Trwali w tym postanowieniu przez 5 lat. Ta kobieta opowiadała, że czas ten przyniósł niesamowity owoc - twierdzi, że nauczyli się po raz pierwszy w życiu prawdziwej miłośći. Wcześniejsze małżeństwa zawarli nie znając tak naprawdę swoich współmałżonków. Nie wiedzieli czym jest okres narzeczeństwa.
Czym jest miłość oparta o przyjaźń i zaufanie a nie jedynie, jak było poprzednio o relację seksualną. Po 5 latach trwania w czystości zawarli małżeństwo sakramentalne.
Aniu nie jestem osobą kompetentną żeby powiedzieć Ci jak się to wszystko odbywa \"formalnie\" w KRK, ale wiem że jeśli szczerze miłujesz Jezusa to nigdy droga do Ojca nie jest zamknięta dla Ciebie. A już napewno nie czyni tego Kościół. Zachęcam Cię poszukaj. Nie wiem skąd pochodzisz ale np. w Warszawie w wielu parafiach odbywają się spotkania dla małżeństw niesakramentalnych. Organizowane są rekolekcje i na miejscu i wyjazdowe. Nie jesteście sami, Kościół was nie odrzuca, nawet jeśli robią to jego niesforne dzieci.
Nie wierz tym którrzy mówią KRK potępia nie ma dla was w nim miejsca to jest wielka nieuczciwość i nie prawda.

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci całym sercem żeby Tobie i Twojemu mężowi udało się wszystko i żebyści byli szczęsliwi.
 
Małżeństwa niesakramentalne
Basiaf śro, 6 sie 2003, 16:23:35
Podpisałam się jako Anna, ponieważ chciałam być bardziej anonimowa ale anonimowo nie da się podziękować za wszystkie rady i komentarze bo trzeba się zalogować. Zatem dziękuje. Dziękuję wszystkim
Owszem jedynym rozwiązaniem jest chyba życie w czystości tylko jest jeden mały problem
Mam już grubo ponad 30 lat i bardzo chciałabym mieć dziecko. Im więcej czytałam o związkach niesakramentalnych o ich świadectwach o życiu w czystości ogarniało mnie kolejne wielkie poczucie winy, ze robię cos bardzo złego i nadaje się tylko na piekło – nie mówiąc jak bardzo to odbijało się na mnie na nas. 10 lat temu byłam pewna i przekonana że mnie to nie spotka – ale człowiek zanim zacznie osadzać musi patrzeć by sam nie upadł życie płata niesamowite niespodzianki, np. myślisz, że zakładasz rodzinę a nikt z Tobą nie chce jej zakładać. Okazuje się, ze jest się we wszystkim samemu. Niedojrzałość . Myślałam że zostane sama i bez problemów ale wyszło inaczej może nie dla mnie samotne Święta?
Tak- myślalam jak pisze Crusader o tym ze ukochana osobę skazuje na piekło i życie w grzechu śmiertelnym ale to oddalało mnie od Boga coraz bardziej. A tego już w moim życiu nie chcę
Zeczywiscie jak pisze za co dziekuje – Jurek nie chowam się przed Bogiem ale stoję przed nim i płacze dziekując Mu za to co mi dał bo wiem że wszystko co się w naszym życiu wydarza ma swój niesamowity cel choć myślałam ze to też jest coś złego stać przed Bogiem i nie chować się w krzaki
W moim mieście chyba nic dla związków niesakramentalnych chyba nie ma zresztą sama nie wiem czy mogłabym w czymś takim uczestniczyć ponieważ to problemy z rozdrapywaniem przeszłości i jak czytałam stawianie na piedestale tych tzw białych małżeństw jakby to było niesamowitym sukcesem. Zaznaczam moze sie myle o takich spotkaniach.
Czytałam wszystko co napisał ks Paciuszkiewicz to co radził i jak prowadzi takie grupy właśnie ale pragnienie Stołu Pańskiego pozostało. Tak samo jak pragnienie rodziny.
Dziekuje raz jeszcze za wszystkie komentaże i te przypominające mi o grzechu smiertelnym i te dające otuchy
Ania tzn Basia
 
Małżeństwa niesakramentalne
maral śro, 10 wrz 2003, 10:37:04
ania czy basia,
znajdujesz sie w duzym bledzie jezeli uwazasz ze protestanci tak sobie hop-siup rozwodza sie i zenia sie! skad takie myslenie? masz znajomych protestantow (mam na mysli prawdziwych, bo takich byle jakich jest mnostow na zachodzie ktorych zakwalikowano do protestantow)? wiec uwazaj co mowisz najpierw przemysl czy poczytaj a pozniej napisz. jezeli chodzi o rozwod wsrod katolikow to protestanci zostaja daleko w tyle. i poco takie oczernianie innych chrzescjian? pochodze od baptystow, bylam u nich chrzczona. po nawroceniu bylam akurat nauczana ze malzenstwo jest do smierci. aczkolwiek mozna sie rozwiesc i tylko tyle, ponowne malzenstwo zabronione! jezeli szukasz sprzemiezencow to nie jestem po twojej stronie, sorry! ale modlic sie za ciebie moge.

pozdrawiam
maral
 
Małżeństwa niesakramentalne
hejkum_kejkum nie, 19 paź 2003, 16:09:41
Ehhh chciało by się westchnąć. Sam jestem w podonej sytuacji jak Anna, i wiecie, są dwa aspekty sprawy, jeden pozytywny a drugi negatywny.
Pierwszy to taki, że ponieważ, coraz więcej zwiazków niesakramentalnych jest w kościele to i zrozumienie jest coraz wieksze, coraz więcej osób w tym duchownych patrzy na nas, jak na normalnych a nie \"skażonych\" ludzi akceptują i starają się zrozumieć i akceptować. Niestety bolączką są ludzie (w tym duchowni) pokroju Crusader\'a którzy, zamiast sporóbwać zrozumieć, i pójść za nauką Chrystusa, w fragmętach gdzie On wychodzi do ludzi, to krytykują i robią z siebie \"sędziów\". Lepszych od Jezusa ??? Przecierz, już w tamtych czasach był ten problem, najlepszym przykładem była Samarytanka przy studni, która z tego co wiemy żyła bez ślubu ... czy Chrystus ją potępił ??? .. \"Kto z was ...\" chyba nie musze kończyć.
Pozdrawiam
 
Małżeństwa niesakramentalne
manuel śro, 19 lis 2003, 20:47:57
czytajac wypowiedzi \"niektórych\" wrzodów żołądka można się nabawić jak wypowiadają się o kosciele ewangelickim, może najpierw niech zaczerpną wiecej informacji, bo ta którą dysponują jest wręcz komiczna, bynajmniej niezgodna z prawdą.
nie wiem, jak poradzilas sobie z wlasna sytuacja, bo juz jednak troche czasu minelo od ukazania sie twojej wiadomosci, ale ja radzilbym, jak jeszcze borykasz sie z problemami, udac sie do najblizszej parafii ewangelickiej i porozmawiac z księdzem na trapiący cie temat. On jest najbardziej kompetentna osoba, ktora może ci pomoc wyjasnic problemy. Jestem przekonany, ze chetnie porozmawia z toba i udzieli kilku rad, czy nawet moge zagwarantowac wyjdziesz po takim spotkaniu z zadowoleniem, a nie bedzie cie ono w ogole do niczego zobowiazywalo. ksiadz nie bedzie cie namawial do przejscia na protestantyzm, ani tym bardziej osadzał, ale z checia ci pomoże.
Nie ksiądz powinien wyznaczac kto moze przystepowac do komunii a kto nie, to Bóg zaprasza do stołu pańskiego i on jest naszym sędzią. Poza tym nawet jesli zgrzeszylas, to Bóg przebacza za grzechy, tym którzy tego przebaczenia pragną, wiec tłumaczenie ze rozwód to grzech i dlatego nie możesz przystepowac do komunii nie jest logiczny.
zycze powodzenia
 
Małżeństwa niesakramentalne
alumszem nie, 11 sty 2004, 01:28:20
Wiecie, że dla czystych, wszystko co pochodzi od Boga jest czyste, niepokalane, a to co pochodzi od człowieka brudne, skalane,
a małżeństwo od Boga dla ludzi, jest dobre, czyste i nieskalane; jeśli my!, czystym ten związek zachowamy. Jeśli więc, kobieta i mężczyzna (tam gdzie jest dwóch świadków) dochowają sobie wierności, którą sobie obiecają w jednym duchu, nawet ludzkim, lecz uznającym Jezusa Chrystusa, to wierność, którą sobie wyznają, składają też przed Bogiem, w Duchu Bożym jako trzecim i najważniejszym światkiem. Czy ktoś wam mówił, że w biblii \"nieskalani z kobietami\", Bóg nie nazywa tylko tych, którzy w celibacie żyją, ale także tych, którzy żyją w stanie małżeńskim z kobietą; to stan małżeński i to stan małżeński, ten z Bogiem, a ten z kobietą i też przed bogiem, i oba są ważne przed Bogiem i święte, czyli czyste i niepokalane. A na dodatek oba można skalać przez pożądanie, więc jedynie ważne jest to aby czystości dochować. Inaczej mówiąc wierności. Wierność! to najważniejszy sakrament, oczywiście dla tych, którzy wierzą. Dlatego \"tak\" ma znaczyć \"tak\", a \"nie\" znaczyć \"nie\", dlatego jeśli ktoś z was coś powie, to powie, \"ale żeby nie było\" później lamentu, że ja nie wiedziałem albo i co innego; dlatego lepiej rozważać to co się mówi i czasem cedzić słowa, jak złoto w strumieniu, a wiele obiecywać, to każdy \"głupi\" potrafi, lecz o ile trudniej jest wierności dochować, tym bardziej bez obecności Boga, jako tym, który wspomoże; i w obecności Boga, jako tym, który też rozliczy nas z danej obietnicy.
Bóg, swojej obietnicy dochował, i do samego końca w niej był, a z niej narodził się Chrystus, nie tylko ten syn ludzki, ten w ciele, ale przede wszystkim ten w duchu, Syn Boży, który po prawicy Boga zasiada. \"Ziarno musiało obumrzeć\", aby wykiełkowała nowa roślina, i aby jak ona, Królestwo Boże w Nim wzrastało i jak On wzrosło. kontakt polanonim@tlen.pl
 
Małżeństwa niesakramentalne
anna1980 pon, 19 sty 2004, 23:57:10
Basiu
Jestem w podobnej sytuacji do Twojej ... ale jednak troszke innej ... Z mojej strony nie byloby przeszkod z zawarciem zwiazku sakramentalnego, ale moj partner byl rozwodnikiem. Decyzja bycia razem byla dla mnie bardzo ciezka (nieraz przez slubem plakalam w ukryciu).Czulam tak jakby sere rozdzieralo mi sie na pol. Z jednej strony nie moglam sobie wyobrazic zycia bez mojego meza a drugiej jednak strony balam sie ze przekresle swoje zycie wieczne. Wszystko w co wierze pochodzi z KRK. Moj maz jest czlonkiem Kosciola Anglikanskiego.
Przed slubem chcialam porozmawiac o tym z kims kompetentnym. Udalam sie do ksiedza katolickiego. Z perspektywy czasu patrzac na to uwazam, ze ta rozmowa miala wiecej szkody jak pozytku ... ksiadz owy powiedzial, ze jestem juz przekleta i moje przyszle dzieci pewnie rownez i wogle, ze ten zwiazek nie ma sensu, bo diabel juz maczal w tym palce i nigdy nas nie zostawi ... zero pocieszenia czy proby pomocy z jego strony....bylam bardzo zalamana mialam nawet mysli smobojcze. Moj narzeczony zaproponowal rozmowe z ksiedzem anglikanskim, ktory okazal sie bardzo pomocny. Nikt nie wie jak wielkie jest Milosierdzie Boze. Bog bardzo nas kocha ...jestesmy Jego dziecmi. Sama teraz jestem matka i bardzo kocham moja coreczke ... bylabym jej w stanie wiele wybaczyc, bo ja kocham ... milosc Boza jest znacznie wieksza i niewyobrazalna.
Wracajac do malzenstwa ... po dlugim mysleniu zdecydowalam sie wziasc slub ... poniewaz moj maz jest anglikaninem mielismy rowniez tzw blogoslawienstwo po zawarciu zwiazku mazenskiego w urzedzie stanu cywilnego. Osobiscie nie czuje sie jednak zaslubiona przed Bogiem. Do Komunii Swietej nie przystepuje jednak w Kosciele Anglikanskim kazdy ma prawo otrzymac blogoslawienstwo podczas \'rozdawania\' Komunii. Wiem ze to nie jest to samo, ale jakos nie czuje sie kompletnie odrzucona od Boga oraz czuje sie czlonkiem Kosciola. W niektorych KK ksiadz blogoslawi dzieci przyniesione do oltarza gdy rodzic otrzymuje komunie
 
Małżeństwa niesakramentalne
gosc wto, 12 kwi 2005, 00:38:49
Widzę, że temat rozpoczęty jest już dawno, ale czytając te czasem bardzo surowe wypowiedzi trudno powiazać je do konca z nauką Jana Pawła II i nauką Chrystusa. Jakże łatwo człowiek uzurpuje sobie prawo oceny innego człowieka!!!! A przecież każdy z nas jest tylko małą istotą i jakże grzeszną. Tylko niektórzy mają odwagę przyznać się do tego, a inni pieknie żyją na pokaz, chodzą do kościoła,przyjmują komunię, tylko ich życie codzienne dalekie jest od ideału. To Bóg oceni mnie i moje życie u jego kresu i modlitwa do niego jest dla mnie najwazniejsza. To spowiedź przed nim samym jest najbardziej szczera i głęboka. Konfesjonał....krateczki ....regułka klepana na pamięć...znudzony często ksiądz/jest tylko człowiekiem/pokuta odklepana bezmyslnie, czy to jest szczera spowiedź???? Często po mszy Ci wspaniali wierni odwiedzają bar i przed obiadkiem piją piwko...czy to znaczy, że jestem gorsza bo rozwódka??? Mam dzieci dbam o nie są wychowane w miłości i z moją miłością, a oszczędzone mają widoki pijaństwa, awantur itd. itp. Czy mam się czuć gorsza???Wiem, ze wszystko czego doświadczam w życiu ma wyznaczony przez Boga cel i przyjmuję z pokorą i trudy i radości życia. Wierzę w Boga w jego miłość i żadna ludzka złośliwość mnie od tego nie odwiedzie. Dlatego proszę wszystkich którzy mają rozterki zwiazane z rozwodem, aby zajrzeli w swoją duszę i zastanowili się czy naprawdę wierzą i kochają Boga. Bo to jest całe sedno. Pozdrawiam wszystkich i życzę radości w tworzeniu rodziny i obdarzaniu miłością wszystkich jak nam przykazuje nasza religia.
 

Szukaj

Polecamy



EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 9,631 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń