Działalność kontrreformacyjna władzy świeckiej w Małopolsce Północnej

pią, 8 sie 2003, 21:26:45

Autor: Robert Opala

Postawę władzy świeckiej w walce z reformacją na ziemiach Rzeczypospolitej nie można określić jako jednoznaczną. Ulegała ona ciągłej zmianie, modyfikowała się i dostosowywała do aktualnej sytuacji i potrzeb. Jest w tym jednak pewna prawidłowość, ponieważ taki po prostu jest świat polityki, rządzący się swoimi prawami, w których musi się odnaleźć każda siła sprawująca jakąkolwiek władzę, a szczególnie władzę państwową.

Dokonujące się w Europie w XVI w. przemiany religijne były zbyt poważne i rozległe, aby mogły skryć się w samych tylko murach kościelnych. Średniowieczna symbioza państwa i Kościoła oparta na feudalnych relacjach społecznych musiała w naturalny sposób spowodować przeniesienie podejmowanych w Kościele działań reformacyjnych także w sferę życia społecznego, politycznego i gospodarczego(1).

Jeżeli chcemy mówić o pozytywnych przykładach w istniejących stosunkach między władzą państwową a reformacją w Polsce, to przede wszystkim należy wspomnieć o okresie rządów sprawowanych przez króla Zygmunta Augusta (1548-1572). Słusznie pisze Ambroise Jobert, że za jego panowania, społeczeństwo polskie rozwinęło gorączkową działalność w celu zreformowania Kościoła i państwa(2). Później było już tylko gorzej, a władza państwowa - niestety - coraz bardziej stawała się zbrojnym ramieniem kontrreformacji. Nie do końca jednak wszystko przebiegało tak prosto. Należy przecież pamiętać, że w szeregach polskich protestantów znajdowali się niejednokrotnie ludzie bardzo wpływowi i majętni, a cały ruch reformacyjny w pierwszym rzędzie objął najbardziej uprzywilejowany stan „złotego wieku” - polską szlachtę(3).

W szczytowym okresie polskiej reformacji w połowie XVI w. walka z nowymi prądami religijnymi często przegrywała z bardziej przyziemnymi sprawami. Szlachta domagała się od króla, aby wymógł na hierarchii kościelnej zwolnienie z obowiązku uiszczania dziesięcin oraz jurysdykcji biskupiej(4). Zygmuntowi Augustowi - przy całej jego sympatii wobec reformacji - zależało jednak na poparciu duchowieństwa katolickiego z przyczyn czysto politycznych. W końcu w 1552 r. doszło do zawarcia kompromisu, na mocy którego kler nadal miał otrzymać swoją dziesięcinę, nie podejmując w zamian żadnych akcji wymierzonych w dysydentów religijnych(5). Szlachta polska, wspierająca najbardziej kalwiński nurt reformacji, nie czyniła tego bez ważnych przyczyn politycznych. Na krzyżujących się liniach wielowarstwowych relacji społecznych, które wiązały zamek królewski, pałac magnata i prosty dworek szlachecki nie bez znaczenia było to, która z denominacji protestanckich występujących na ziemiach Rzeczypospolitej ma większą szansę odnieść przewagę i pierwszeństwo. Prawa panującej w Polsce demokracji szlacheckiej nie zawsze pozwalały na powielanie zasady cuius regio eius religio. Spośród wszystkich nurtów reformacji ideologia kalwińska była więc najbliższa sercu polskiego szlachcica. Kalwinizm - w przeciwieństwie do kształtu jaki przybierały luterańskie organizmy kościelne - dawał szlachcie, a nie panującemu, kierownicze stanowisko w Kościele(6).

Po śmierci króla Zygmunta Augusta w 7 lipca 1572 r., już podczas sejmu konwokacyjnego w Warszawie w styczniu 1573 r., który miał opracować zasady elekcji nowego króla, poruszono także sprawę dysydentów religijnych. Było to pragnienie obu stron, aby na przyszłość zabezpieczyć w Rzeczypospolitej prawa wyznaniowe: strony protestanckiej obawiającej się działań kontrreformacyjnych i katolickiej, która niezbyt życzyła sobie wojen i niesnasek religijnych znanych jej z wydarzeń dokonujących się w Europie Zachodniej(7). Dzień 28 stycznia 1573 r., w którym doszło do podpisania konfederacji, znanej później jako Konfederacja Warszawska, stał się przełomowym wydarzeniem w dziejach polskiej historii politycznej i wyznaniowej. Jak o tym pisze J. Maciuszko, chcąc przedstawić sprawę w pewnym uproszczeniu, Konfederacja była wynikiem uporczywych starań o zagwarantowanie wolności wyznania i gwałtownie utraconej nadziei na powołanie kościoła narodowego(8). Jak jednak później przyznaje autor monografii o Konfederacji Warszawskiej, jej uchwalenie nie było równoznaczne z prawnym uznaniem tego wydarzenia. I chociaż zabiegi obozu protestanckiego, zjednoczonego trzy lata wcześniej w wyniku porozumienia sandomierskiego, spowodowały znaczną poprawę jego notowań na mapie politycznej, to jednak śmierć ostatniego z Jagiellonów oraz konsolidacja sił katolickich zmuszała do ciągłej czujności i nieustannego pilnowania własnych interesów(9).

W r. 1572 rozpoczęła się szczególna epoka w dziejach polskiej państwowości - lata monarchii elekcyjnej. W tym też kierunku zmierzały zabiegi szlachty protestanckiej, aby od każdego nowo wybranego władcy otrzymać gwarancję bezpieczeństwa. Smutne były doświadczenia protestantów w Europie Zachodniej, dlatego zrozumiałe wydają się być działania podejmowane przez zwolenników reformacji. Był to jednak początek bardzo trudnego okresu w dziejach polskiej tolerancji wyznaniowej(10). Atmosfera, szczególnie w Krakowie i innych większych miastach, stawała się wyjątkowo napięta. Walki polityczne związane z elekcją mieszały się z nieporozumieniami na tle religijnym. W tym też czasie na budynek zboru protestanckiego w Krakowie, zwanego pogardliwe „Brogiem”, tłumy podjudzanej przez jezuitów ludności katolickiej dokonały pierwszych napaści. Władza państwowa nie zawsze była jednak wystarczająco zainteresowana ściganiem i karaniem uczestników krakowskich tumultów. Dlatego też w r. 1587, bez większych trudności ze strony państwowych lub miejskich organów porządkowych doszło do całkowitego zburzenia „Brogu” podczas kolejnej napaści roznamiętnionej tłuszczy(11). Były to już więc bardzo poważne w skutkach wydarzenia, które skłaniały do podejrzeń, że władza świecka może w każdej chwili stanąć po stronie kontrreformacji(12).

Od XVII w. rozpoczął się proces ograniczania praw wyznaniowych ludności niekatolickiej, które gwarantowała im Konfederacja Warszawska. Czyniły to kolejne konfederacje zwoływane najczęściej w okresach panującego bezkrólewia. Widać to wyraźnie, przedstawiając tylko krótką listę najbardziej dokuczliwych ustaleń: w 1632 r. zakazano budowy nowych świątyń protestanckich w miastach królewskich, w 1658 r. uchwalono wniosek o wydalenie z Rzeczypospolitej braci polskich oraz wydano decyzję zabraniającą porzucania wyznania rzymsko- i greko-katolickiego, w 1673 r. zamknięto nie-katolikom dostęp do stanu szlacheckiego, a podczas konfederacji w 1674 r. jeszcze raz powtórzono  wszystkie te wcześniejsze ograniczenia, nazywając uchwalone postanowienia gwarancją wolności wyznania. W latach 1718, 1736, 1764 nastąpiły dalsze ograniczenia, głównie polityczne, zabraniające nie-katolikom być członkiem izby poselskiej lub piastować ważniejsze urzędy państwowe(13). W. Kriegseisen, cytując autora XVIII-wiecznego dzieła opiewającego zwycięstwo wyznania katolickiego nad polskimi dysydentami twierdzi jednak, że dzisiejsze oceny ważności poszczególnych praw regulujących status ewangelików w państwie niekoniecznie pokrywają się z ocenami współczesnych. Charakteryzując z perspektywy kilkudziesięciu lat wagę antydysydenckiego ustawodawstwa drugiej połowy XVII wieku ks. Józef Andrzej Załuski wyróżnił trzy zapisy konstytucyjne: 1. uchwalone w 1668 r. przyłączenie apostatów do grupy objętej ustawodawstwem antyariańskim; 2. sformułowany na tym samym sejmie nakaz ograniczenia kultu szlachty innowierczej przebywającej przy dworze królewskim, a także przyjeżdżającej na sejmy i elekcje do Warszawy do indywidualnego nabożeństwa „bez schadzek, bez kazania, bez śpiewania”; 3. rozszerzenie na sejmie 1670 r. trybunalskiego „regestru ariańskiego” o świętokradców żydowskich i apostatów(14).

Jest znamienne, że tworzone w pierwszej połowie XVIII w. polskie ustawodawstwo państwowe w kwestiach rozporządzeń antyprotestanckich dość często opierało się na regulacjach kanonicznych. Z czasem też postanowienia katolickich synodów kościelnych zaczęły obowiązywać także ludność niekatolicką, wśród których znajdowali się również - coraz to słabsi pod względem liczebności - polscy protestanci. W Małopolsce tego rodzaju praktyki były dostrzegane w sposób szczególnie wyrazisty. Małopolska Jednota kalwińska, od pół wieku słabnąca strukturalnie i liczebnie ewangelicko-reformowana wspólnota kościelna, chyba najboleśniej odczuła skutki posługiwania się prawem kanonicznym w regulacjach i rozporządzeniach państwowych(15).

Pochodzące z drugiej połowy XVI w. źródła nic nie wspominają o szczególnie drażliwych przypadkach dotyczących stosunków władzy świeckiej wobec ludności protestanckiej na ziemiach dekanatu lelowskiego. Rzeczą niezwykle intrygującą jest natomiast fakt, że reprezentujący władzę państwową w powiecie lelowskim jego starosta Andrzej Szafraniec (1587-1608), będąc jednym z bardziej znanych orędowników małopolskiej reformacji, w żaden sposób nie starał się wpływać na rozwój sytuacji sprzyjającej działającym w podległym mu regionie ośrodkom reformacyjnym(16). Szafrańcowie, w tym również starosta lelowski, byli twórcami kilku zborów kalwińskich w miejscowościach będących ich dziedzicznym majątkiem. Założone przez nich zbory funkcjonowały w Czaryżu, Grodowicach, Krasocinie, Ostrowiu, Sąspowej, Seceminie, Sułoszowej, Włoszczowej i Zalesiu(17). Nie widać jednak, aby Andrzej Szafraniec swoje stanowisko służbowe wykorzystywał w sprawach religijnych, wspierając administracyjnie zbory ewangelickie, które leżały na terenie podległego mu powiatu. Zachowane źródła znają podobne przykłady, w których występujący wysocy dygnitarze państwowi, sympatyzując z ruchem reformacyjnym nie starali się wykorzystywać swojej pozycji w celu wspomagania ruchu za pomocą posiadanej władzy(18). Natomiast nieco inaczej przebiegała działalność kasztelana krakowskiego Seweryna Bonara, patrona zborów w Kromołowie i Włodowicach, który starał się wykorzystywać każdą sprzyjającą okazję do poszerzenia wpływów reformacji. Fakt ten można zauważyć, śledząc przebieg sprawy związanej z kaplicą zamkową w Ogrodzieńcu. Na dziedzicznej posiadłości rodziny Bonarów znajdował się bowiem, wzniesiony jeszcze w XIV w., zamek królewski, który stał w szeregu ciągnących się od Częstochowy do Krakowa warowni jurajskich. Na początku XVI w. Bonarowie ufundowali na zamku kaplicę, którą później Seweryn Bonar zamierzał przeznaczyć na użytek zwolenników reformacji. Nie jest do końca wyjaśnione, czy w Ogrodzieńcu został ostatecznie utworzony zbór ewangelicki. Istnieją natomiast przekazy źródłowe twierdzące, że kasztelan krakowski mocno zabiegał razem z grupą okolicznej szlachty o erygowanie w Ogrodzieńcu zboru, właśnie w oparciu o zamkową kaplicę. Cała sprawa należała do trochę skomplikowanych, ponieważ pomimo tego, że były to posiadłości Bonarów, w tym również kaplica będąca ich fundacją, to jednak cały zamek należał do króla. S. Bonar podejmował wiele działań zmierzających w kierunku likwidacji katolickiej kaplicy zamkowej i przekazania jej protestantom(19). Pomniejszył więc znacznie uposażenie prebendarza zamkowego oraz prowadził z nim liczne procesy sądowe(20). W końcu doszło do tragicznego finału - zabójstwa duchownego, ale kaplica zamkowa nadal pozostawała w rękach katolików(21).

Z okresu wzrastającej kontrreformacji z terenów dekanatu lelowskiego nie pochodzą żadne konkretne dokumenty świadczące o szczególnych prześladowaniach dysydentów religijnych ze strony władzy świeckiej. W aktach podsędków olsztyńskich, zwanych też częstochowskimi, pochodzi tylko wzmianka z 1657 r. zalecająca, aby osoby aresztowane za kolaborację z wrogiem karać nie za „religię”, ale za niewierność stanu. Nie wspomniano natomiast bliżej o jaką religię chodzi. Można więc co najwyżej przypuszczać - ponieważ był to czas wojny polsko-szwedzkiej - że chodziło o obóz polskich protestantów, mający dość bliskie kontakty ze Szwedami, także podczas oblężenia twierdzy jasnogórskiej(22).

Kiedy w r. 1607 nowym starostą lelowskim - po ewangeliku Andrzeju Szafrańcu - został Wincenty Biernacki, a później Jakub Koniecpolski, mocno związany z obozem katolickim, również nie odnotowano w dokumentach żadnych radykalnych kroków podejmowanych przeciwko upadającym na tym terenie zborom reformowanym. Tylko raz w aktach bp. M. Szyszkowskiego występuje wzmianka z r. 1618, że nowy starosta powinien udać się razem z dziekanem lelowskim do Szczekocin i Potoka, aby w miarę możności bliżej przyjrzeć się tamtejszym dobrom kościelnym. Należy jednak podkreślić, że w obu tych miejscowościach prawdopodobnie nadal istniały jeszcze zbory kalwińskie, które powstały przecież w miejscu parafii katolickich(23).

Od pierwszych dziesięcioleci XVIII w. protestanci zamieszkujący ziemię dekanatu lelowskiego, nie posiadając już ani jednego własnego zboru, bardzo odczuli nowe przepisy prawne budowane w oparciu o ustalenia kanoniczne. W sposób szczególnie negatywny zaznaczył się na tym odcinku działalności kontrreformacyjnej bp K. F. Szaniawski, ordynariusz krakowski. Dnia 10 stycznia 1725 r. wydał w Kielcach dokument Edictum contra dissidentes, w którym podawał się jako duchowy i świecki zwierzchnik wszystkich mieszkańców diecezji krakowskiej - w tym także różnowierców - którzy bez wyjątku podlegali jego jurysdykcji(24). Rozporządzenie Szaniawskiego potwierdził także 1 grudnia 1749 r. kolejny biskup Krakowa A. Załuski, a protokoły z przeprowadzanych wizytacji biskupich wskazują na to, że ustalenia te były rzeczywiście przestrzegane także w parafiach dekanatu lelowskiego(25). Ponieważ od XVIII w. liczba protestantów była już niemal śladowa, wizytatorzy nie wspominali we wszystkich parafiach o obowiązkach nałożonych na dysydentów. W niektórych miejscowościach natomiast nakaz wnoszenia na rzecz miejscowego proboszcza pewnych opłat obejmował z reguły tylko ludność żydowską. Akta wizytacyjne bp. K. Sołtyka z 1763 r. mówią o pewnym małżeństwie wyznania ewangelickiego ze wsi Potok, które przykładnie uiszczało plebanowi opłaty iura stolae oraz o gminie żydowskiej w Janowie, zobowiązanej do wnoszenia stałych opłat pieniężnych oraz w naturze przy okazji obchodzonych w parafii największych świąt(26). Na przedstawionym przykładzie widać więc wyraźnie, że w XVIII w. polskie prawo państwowe w kwestiach wyznaniowych prawie całkowicie utożsamiało się z prawem kościelnym, rzymsko-katolickim. Z tego okresu znane są także o wiele drastyczniejsze przypadki łamania praw ludności protestanckiej, które miały miejsce w innych częściach Małopolski. Były to głównie sprawy nieuznawania lub kwestionowania ważności małżeństw zawartych w obecności księdza ewangelickiego. Dzieci urodzone w takich małżeństwach były uznawane jako nieprawe, a to już miało o wiele poważniejsze konsekwencje, ponieważ takiemu potomstwu odmawiało się prawa dziedziczenia. Coraz powszechniejsze były też praktyki pozywania duchownych - szczególnie ewangelickich - przed trybunał sądu biskupiego(27). Państwo polskie, wspierając działania biskupów katolickich, stwarzało sytuację, która powodowała degradację Rzeczpospolitej do szeregu tych krajów, w których prawa mniejszości wyznaniowych nie były w ogóle respektowane. Stało się to głównie za sprawą tzw. Traktatu Warszawskiego, którego dwa artykuły uchwalone 3 listopada 1716 r. oraz przez sejm „niemy” w 1717 r. miały szczególnie nietolerancyjny charakter(28). W epoce saskiej tolerancja wyznaniowa wypracowana w „złotym okresie” dziejów polskiego społeczeństwa należała już do bardzo odległej historii.

_________________________

1) Wójcik, dz. cyt., s. 168 nn.
2) Od Lutra do Mohyły, Warszawa 1994, s. 31.
3) Na temat polityki państwa wobec protestantów oraz wpływów tej polityki na postawę społeczeństwa poświęcono wiele monografii. Pewien obraz tego zjawiska daje W. Sobieski, Nienawiść wyznaniowa tłumów za rządów Zygmunta III, Warszawa 1902. 
4) Korespondencja królewska, Biblioteka Czartoryskich, sygn. 205, s. 45-51, 62.
5) Jobert, dz. cyt., s. 32 n.
6) Por. Kłoczowski, Müllerowa, Skarbek, dz. cyt., s. 82 n; H. Samsonowicz, Historia Polski do roku 1795, Warszawa 1990, s. 168 n.
7)  Z. Wójcik, Historia powszechna. Wiek XVI-XVII, Warszawa 1996, s. 236.
8) J. Maciuszko, Konfederacja warszawska 1573 roku, Warszawa 1984, s. 17.
9) Maciuszko, dz. cyt., s.  18.
10) Por. J. Tazbir, Państwo bez stosów. Szkice z dziejów tolerancji w Polsce w XVI i XVII w., Warszawa 1967.
11) Obszernie o dziejach zboru krakowskiego, jak i o zniszczeniu „Brogu” pisze W. Węgierski, Kronika zboru ewangelickiego krakowskiego... zebrana i opisana przez... do r. 1657, Kraków 1817; L. Wachholz, Z dziejów zboru ewangelickiego w Krakowie, RwP 1:1921, Warszawa 1921, s. 268.   
12) Sobieski, dz. cyt., s. 23 nn.
13) W. Kaczorowski, Sejmy konwokacyjny i elekcyjny w okresie bezkrólewia 1631 r., Opole 1986, s. 151-156; M. Wajsblum, Ex regestro arianismi, dz. cyt., s. 90-119; Kłoczowski, Müllerowa, Skarbek, dz. cyt., 104.
14) XVIII-wieczne dziełko J. A. Załuskiego, na którym oparł się W. Kriegseisen nosi tytuł: Dwa miecze katolickiej w królestwie ortodokseyskim odsieczy przeciwko natarczywym pp. dysydentów polskich zamachom..., Warszawa 1731, s. 227 nn. Kriegseisen,  Ewangelicy polscy i litewscy w epoce saskiej, dz. cyt., s. 22.
15) Kriegseisen, Ewangelicy polscy i litewscy, dz. cyt., s. 40 nn.
16) Nowak, dz. cyt., s. 19 n.
17) ASR III, s. 76, 96, 149, 168, 169, 182, 186, 194, 209, 221, 238, 247, 260, 267, 271.
18) Dobrym przykładem jest tutaj osoba hetmana koronnego Jana Tarnowskiego, katolika i wielkiego sympatyka reformacji, który swoją zachowawczą postawą sprowokował samego genewskiego reformatora Jana Kalwina do napisania pod swoim adresem kilku gorzkich słów. Por.  S. Kot, Jana Tarnowskiego zerwanie z Kalwinem, RwP 1:1921, s. 65 n.
19) O całej sytuacji wspomina też pismo bpa F. Padniewskiego z 12 czerwca 1561 r. do oficjała lelowskiego ks. F. Witeckiego. AKMK, AEp. 29:1562-1575, k. 476.
20) ADK, AOf. Lelov., bez sygn., k. 290.
21) Na podstawie odnalezionych archiwaliów ogrodzienieckich  J. Wiśniewski pisze, że prebendarze z zamku w Ogrodzieńcu zostali obdarci ze wszystkiego.. (etiam vita spoliati) nawet doszło do zamordowania księdza. Bo gdy ks. Popiel próbował własność kościelną odebrać przy pomocy prawa, wówczas przez nasłanych halabardników dziedziczki, rodem węgierki i heretyczki, okrutnie został w lesie zamordowany i nieludzko kulami poszarpany (globis schlopetariis discerptus est). Por. Wiśniewski, dz. cyt., s. 182 n.
22) WAPCz, AG VII-327, B2.
23) AKMK, AEp. 41:1617-1619, k. 476.
24) O zasięgu władzy bp. F. Szaniawskiego mówi fragment cytowanego dokumentu: Pismo to obejmuje (też) wszystkich dysydentów o ile są mieszkańcami miasta i diecezji i nie posiadają żadnych innych ograniczeń, lecz bez różnicy żyją w parafiach razem z katolikami. Zobowiązuje się ich do przestrzegania prawa parafialnego i podporządkowania się władzy kościoła parafialnego. BUW, SER 607, k. 45 n.
25) BUW, SER 628, k. 24 n.
26) AKMK, AV 48:1763, k. 457, 461.
27) Kriegseisen, Ewangelicy polscy i litewscy, dz. cyt., s. 40 n.
28) Kriegseisen, Ewangelicy polscy i litewscy, dz. cyt., s. 44 n; W. Gastpary, Historia protestantyzmu w Polsce od polowy XVII w. do I wojny światowej, Warszawa 1977, s. 11 nn. 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20030808212645897