Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Upadek zborów ewangelickich w Małopolsce Północnej

Nie można jednoznacznie wykazać, kiedy rozpoczął się upadek tak żywotnych przecież społeczności religijnych, jakimi w XVI wieku były zbory kalwińskie. W końcowych latach XVII stulecia Jednota Małopolska, skupiająca zbory ewangelicko-reformowane, stanowiła już tylko wspomnienie dawnego, prężnie działającego organizmu kościelnego. Pomału likwidowano struktury organizacyjno-administracyjne Kościoła, gdyż byłoby absurdem utrzymywać nadrzędne jednostki administracyjne tam, gdzie nie było już prawie ani jednego zboru (1).

Niejednokrotnie polska historiografia zajmująca się tematyką reformacyjną próbuje lansować tezy o przyczynach tak szybkiego upadku polskiej reformacji w nieco uproszczony sposób. Nie są bowiem wystarczająco adekwatne wobec istniejącej w tamtej epoce sytuacji wypowiedzi, że jedyną i główną przyczyną upadku ruchu była postawa polskich „panów”. Szlachta - według tych opinii - po uzyskaniu swoich celów, czyli uwolnieniu się od ciężarów nakładanych przez Kościół, przestała w ogóle interesować się przemianami związanymi z odnową Kościoła oraz życia religijnego. Prawdą jednak jest, że przy reformacji wytrwało całe pokolenie Polaków oraz że synowie prekursorów tego ruchu do końca bronili swoich zborów, zakładanych kiedyś przez ich ojców (2). Wydaje się, że to całkiem inne przyczyny doprowadziły do załamania się i w końcu całkowitego upadku reformacji w Polsce. W pierwszym rzędzie można postawić sprawę nieszczęsnego podziału w samym obozie protestanckim, a głównie sprawa tzw. braci polskich oraz ruchu antytrynitarskiego; następnie zmasowana kontrofensywa coraz bardziej rosnącego w siłę, a szczególnie po soborze w Trydencie (1563) Kościoła Rzymsko-katolickiego; dalej była to trudna sytuacja polityczno-społeczna w kraju oraz liczne wojny toczone w tym czasie z protestancką Szwecją, jak również częste przypadki wspierania katolików przez władzę państwową i wreszcie brak - w przeciwieństwie do niektórych krajów Europy Zachodniej - akceptacji idei reformacyjnych przez szerokie masy ludności chłopskiej i miejskiej. Te wyszczególnione zjawiska miały więc decydujący wpływ na spowolnienie przemian zapoczątkowanych w połowie XVI wieku, a w końcu na ich ostateczne niepowodzenie. Upadek zborów kalwińskich w Małopolsce to również zawiła sprawa zmieniającego się w tamtym okresie prawodawstwa antydysydenckiego. Zbory wymierały w sposób naturalny, nie mogąc zdobywać nowych członków poprzez akty konwersji. W 1632 roku uchwalono tzw. prawo o apostazji, które zabraniało porzucania katolicyzmu na rzecz innych ugrupowań religijnych, pozwalając egzystować tylko tym ewangelikom, którzy w konkretnym wyznaniu już się urodzili (3).

Reformacja na ziemiach dekanatu lelowskiego przebiegała w sposób podobny jak w pozostałych częściach Małopolski, jednak upadek istniejących tam zborów kalwińskich nastąpił o kilka dziesięcioleci wcześniej niż gdzie indziej. Według wizytacji bp. J. Radziwiłła z 1598 roku oraz bp. B. Maciejowskiego z 1602 roku parafie katolickie, zamienione kiedyś na zbory kalwińskie, funkcjonowały już w Kromołowie, Podlesiu, Przyłęku i Włodowicach. Na przełomie XVI i XVII wieku w regionie lelowskim doszło do kilku transakcji handlowych, podczas których sprzedane zostały dość duże majątki ziemskie. W roku 1587 Bonarowie, władający dużymi obszarami ziemskimi w południowym pasie dekanatu, spieniężyli swój majątek, sprzedając go ewangelickiej rodzinie Firlejów (4). Na początku XVII wieku dobra te dostały się jednak w ręce katolickiej gałęzi rodziny Firlejów, która nie tylko zlikwidowała i tak już od kilku lat nie funkcjonujące zbory w Kromołowie i Włodowicach, ale także bogato uposażyła miejscowe parafie katolickie. Po kilkudziesięciu latach zawieszenia parafia kromołowska i włodowicka rozpoczęły na powrót swój byt. W 1603 roku wojewoda krakowski Mikołaj Firlej oraz jego bratanek ks. Henryk Firlej ufundowali nawet szpital przy kościele parafialnym we Włodowicach (5).

Przy okazji likwidowania „strat” spowodowanych przez reformacje wyszły na jaw okoliczności związane z dobroczynną działalnością słynnego w regionie Północnej Małopolski ewangelickiego księdza Jakuba Sylwiusza. Dnia 2 września 1609 roku na plebanii kościoła parafialnego w Kromołowie przesłuchiwano świadków w sprawie przekazania przez właścicieli tego miasteczka -  Bonarów - całego beneficjum parafialnego na uposażenie księdza miejscowego zboru ewangelickiego, którym był właśnie ks. Jakub Sylwiusz. Podczas składania zeznań w tej sprawie, kiedy wspomniany duchowny dawno już nie żył, a kontrreformacja w tej części Małopolski odnosiła coraz to bardziej spektakularne zwycięstwo, wyszło na jaw, że zapis uczyniony kiedyś przez Bonarów na rzecz Sylwiusza nadal posiadał obowiązującą moc prawną. Według powstałego w 1571 roku dokumentu majątkowego nowy ksiądz otrzymał od Seweryna i Fryderyka Bonarów z Balic beneficjum w postaci dziesięcin snopowych z następujących wiosek: Skarżyce, Żerkowice, Morsko, Dupicze i Pomrożyce, stanowiące główny trzon uposażenia parafii kromołowskiej. Sytuacja ta rodziła więc potrzebę jak najszybszego zaangażowania odpowiednich mechanizmów prawnych zmierzających do rozwiązania tego problemu. W szczególny sposób byli tą sprawą zainteresowani ks. Stanisław Bielawski, proboszcz Kromołowa oraz ks. Andrzej Strzembosz, kanonik i proboszcz parafii klasztornej w Mstowie. W wyznaczonym dniu doszło więc do spotkania zainteresowanych osób z przedstawicielami władz kościelnych ks. Andrzejem Waszowiusem, prepozytem pileckim, ks. Melchiorem Mikołajewskim, prepozytem w Żarkach, ks. Bartłomiejem, zakonnikiem z klasztoru mstowskiego, który był jednocześnie kapelanem kaplicy we wsi Skarżyce oraz pełniącym obowiązki sekretarza tego zgromadzenia ks. Sebastianem Kustalowskim, wikariuszem z Ogrodzieńca. Według zeznań świadków jednoznacznie wynikało, że do czasów, gdy Bonarowie zaprowadzili w Kromołowie „herezję”, wspomniany majątek znajdował się we władaniu parafii i plebana kromołowskiego. Jeden ze świadków, Florian Gawłowicz, twierdził, że przez 47 lat zwoził na plebanię razem z Jakubem Janotą z Bzowa, ekonomem majątku parafialnego w Kromołowie, dziesięcinę przynależną miejscowemu plebanowi ze wsi Morsko należącej do klasztoru mstowskiego. Podobna sytuacja była we wsi Pomrożyce i trwała aż do czasu przejęcia kościoła kromołowskiego przez zwolenników reformacji. W zasadzie cała sprawa mogłaby zakończyć się bez większych problemów gdyby nie fakt, że obecny dziedzic Kromołowa nie przekazał całego przejętego po Sylwiuszu majątku klasztorowi mstowskiemu Nie uczynił też żadnego kroku, aby powstrzymać zakonników mstowskich przed nielegalnym zajęciem dziesięciny ze wsi Pomrożyce, która od wielu już lat należała do rektora szkoły w Kromołowie oraz przekazaniem jej na utrzymanie ich własnej kaplicy w Skarżycach. Drugi świadek, Jan Psarski, burmistrz Kromołowa, zeznał natomiast, że gdy Bonarowie przekazali cały majątek kościelny „heretykom”, próbował razem z przebywającym w mieście katolickim wikariuszem ks. Janem Połetkiem odkupić dobra plebanijne od kolejnych „heretyckich ministrów” Grzegorza i Łukasza. Dzięki tym zabiegom udało im się nawet przejąć dobra kościelne znajdujące się we wsi Pomrożyce, przekazując je ks. Adamowi, kapelanowi kaplicy w Skarżycach. Obecny na tym zgromadzeniu ks. Bartłomiej ze Mstowa, kolejny kapelan kaplicy w Skarżycach, sprzedał jednak bezprawnie te dobra szlachcicowi Andrzejowi Pióro za 30 florenów, czyniąc w ten sposób znaczną szkodę parafii w Kromołowie (6).

Podobna sytuacja - chociaż być może nie tak skomplikowane jak w Kromołowie - miała miejsce także w Podlesiu, gdzie tamtejsze posiadłości szlacheckie zostały nabyte od ewangelickiej rodziny Korzeńskich przez Jana Tęgoborskiego w 1598 roku (7) oraz w Obiechowie i Żarnowcu przejętym przez rodzinę Księskich z rąk ewangelików w 1601 roku (8). Zresztą jest sprawą dość zagadkową, czy w tych dwóch ostatnich miejscowościach zwolennikom Kalwina w ogóle udało się zorganizować tam zbory. Faktem jednakże jest, jak to zresztą potwierdza Bukowski w swoich "Dziejach Reformacji w Polsce", że od samego początku panowały tam dość ożywione nastroje reformacyjne (9). Niemniej żadne z istniejących źródeł nie potwierdza tego, aby istniały tam zorganizowane zbory. Jedyną przesłanką wskazującą na ten fakt jest wzmianka wizytatora biskupiego z 1602 roku, mówiąca o siłach dysydenckich władających w obu miasteczkach, które zostały w końcu - dla dobra Kościoła - odparte, gdy dobra te przeszły w ręce nowych właścicieli. Na tej podstawie nie można więc kategorycznie twierdzić, że w Obiechowie i Żarnowcu funkcjonowały konkretne zbory protestanckie, ale co najwyżej o pewnych siłach protestanckich mających dość duży wpływ na życie religijne w tym obszarze (10).

Ciekawa sytuacja miała miejsce także w Przyłęku. Istniejący tam zbór przez wiele lat działał dość aktywnie, głównie za sprawą właściciela wsi i patrona miejscowego kościoła Mariana Przyłęckiego. Później jednak - jeszcze przed końcem XVI wieku - zbór został nagle w niewyjaśnionych okolicznościach zlikwidowany a kościół przywrócony katolikom dzięki staraniom rodziny Grotów, Pągowskich, Prandotów i Jana Przyłęckiego (11). Sytuacja ta jest o tyle niezwykła, że ewangelicka część rodziny Przyłęckich jeszcze przez ponad sto lat władała wioską, wstrzymując zwrot niektórych części uposażenia miejscowego kościoła parafialnego. Na podstawie relacji wizytatora biskupiego ks. Hieronima Reczajskiego, archidiakona krakowskiego, który z polecenia bp. P. Tylickiego odwiedził Przyłęk w roku 1613 zauważyć można, że w tym okresie sytuacja w parafii była bardzo trudna. Kościół parafialny był już w rękach katolików, ale jego prawidłowe funkcjonowanie - jak zauważył to wizytator - było wręcz niemożliwe z uwagi na właściciela wsi Stefana Przyłęckiego, absolwenta uniwersytetu w Niemczech, na którym wykładano "heretycką naukę" (12). Można tylko przypuszczać, że Stefan Przyłęcki, prawdopodobnie syn założyciela zboru ewangelickiego w Przyłęku - Mariana, padł ofiarą pewnej rodzinnej intrygi zorganizowanej przez katolicką część rodu Przyłęckich. Analiza źródeł pozwala tylko w części zrekonstruować tę trudną do wyjaśnienia sprawę. Faktem jest też, że sytuacja katolickiej parafii w Przyłęku została unormowana dopiero w drugiej połowie XVIII wieku (13).

Spośród wszystkich wspólnot protestanckich istniejących na obszarze dekanatu lelowskiego najpóźniej zostały zlikwidowane zbory w Bebelnie, Potoku, Seceminie i Szczekocinach. W międzyczasie Bebelno i Secemin przestały należeć do dekanatu lelowskiego, wchodząc w skład sąsiedniego dekanatu kurzelowskiego. Według zachowanych źródeł 6 maja 1616 roku odbył się w Seceminie ostatni synod dystryktowy, na którym omawiano sprawę ekskomuniki nałożonej na duszpasterza zboru secemińskiego ks. Grzegorza Jankowskiego (14). Wyznaczony na rok 1617 następny synod dystryktowy już się jednak nie odbył, a dawna świetność secemińskiego zboru szybko upadała, aż w końcu został on całkowicie zlikwidowany (15). Jeszcze w 1617 roku siedzibę parafii katolickiej przeniesiono z małego drewnianego kościółka św. Krzyża, który po niedawnym pożarze był bliski całkowitej ruinie, do murowanego kościoła św. Tomasza, który jeszcze w tym samym roku - po przejęciu go z rąk kalwinistów - rekonsekrował sufragan krakowski bp T. Oborski (16).

W Potoku zbór ewangelicki istniał jeszcze przed rokiem 1614. Ponieważ w tym okresie we wsi katolicka parafia jeszcze nie funkcjonowała, dlatego wizytator biskupi ks. H. Reczajski musiał ominąć Potok. Co prawda skarżył się on na kartach protokołu wizytacyjnego, że z powodu "heretyków we wsi" nie mógł przeprowadzić zleconych mu przez biskupa odwiedzin (17). Odzyskanie kościoła św. Jana Chrzciciela dokonało się dopiero przed rokiem 1625. W tym samym mniej więcej czasie upadł ostatni zbór ewangelicki w północno-zachodniej Małopolsce - w Szczekocinach. Stało się to zapewne z powodu nowych właścicieli miasta, którymi po Szczepanowskich zostali katoliccy Oleśniccy (18). W 1625 roku bp M. Szyszkowski relacjonował do Rzymu, że w podległej mu diecezji krakowskiej odebrał dysydentom 37 kościołów, na liście których figurują ostatnie zbory kalwińskie w dekanacie lelowskim (19).

Upadek zborów ewangelickich w Małopolsce nie był zjawiskiem przypadkowym, lecz świadomym i instrumentalnym działaniem sił, którym zależało na ograniczeniu i w końcu ostatecznej likwidacji wszelkich przemian zmierzających do reformy Kościoła oraz życia religijnego i społecznego. Tylko jedna siła i jedna instytucja miała monopol na przeprowadzenie jakichkolwiek zmian - Kościół Rzymsko-katolicki, wzmocniony nową treścią głoszonej nauki, którą ukształtowano na soborze trydenckim. Nikt inny - w świadomości Kościoła Rzymsko-katolickiego tego prawa nie posiadał (20).

W przypadku obszaru nazywanego dekanatem lelowskim kontrreformacja przebiegała bez większych odstępstw od pozostałej części kraju. W działaniach tych na pierwszy plan wysuwała się kontrofensywa władzy kościelnej, a konkretnie biskupów krakowskich, synody diecezjalne, kapitułę krakowską oraz przedstawicieli niższych szczebli władzy administracyjnej i sądowniczej Kościoła. Następnie - po wstępnych wahaniach - do obozu kontrreformacyjnego przystąpiła władza świecka - królewska, ustawodawcza, sądownicza i administracyjna. W końcowej fazie kontrreformacji w pewnym stopniu pełniła ona nawet zadanie zbrojnego ramienia Kościoła Rzymsko-katolickiego. W całym tym procesie odzyskiwania starych wpływów swoje poczesne miejsce zajmowały również zakony, gdzie w przypadku dekanatu lelowskiego najważniejszą rolę odgrywał klasztor jasnogórski w Częstochowie, którego działalność, szczególnie kaznodziejska, miała bardzo duży wpływna kształtowanie się postaw antyreformacyjnych i antyprotestanckich wśród społeczeństwa polskiego. Pod wpływem Kościoła Rzymsko-katolickiego społeczeństwo podejmowało walkę zwolennkami reformacji, chociaż w przypadku ziemi lelowskiej walka ta nie była zbyt drastyczna. W końcu - osaczone przez katolików - zbory ewangelickie na obszarze dekanatu lelowskiego zaczęły jeden po drugim upadać już na przełomie XVI i XVII wieku, co też zobrazował powyższy przyczynek monograficzny.

Przy tej okazji można postawić jeszcze wiele pytań, jaki ślad pozostawiła kontrreformacja w mentalności społeczeństwa małopolskiego? Jest to jednak temat do dalszych badań, które z pewnością w jakimś stopniu pozwolą nam udzielić odpowiedzi na te istotne przecież dla polskiej kultury religijnej i światopoglądowej zagadnienia.

_________________

1) Por. Tamże,  s. 57 n.
2) Wspaniałe studium historyczno-psychologiczne o często emocjonalnych związkach polskich rodów szlacheckich ze swoimi zborami, trwającymi nawet do trzeciego pokolenia, oddaje - na przykładzie rodziny Chrząstowskich i ich zborów w Jodłówce i Szczepanowicach koło Tarnowa - M. Wajsblum, Ex regestro arianismi, dz. cyt., s. 211-408.  
3) Tamże, dz. cyt., s. 108 n.
4) Wiśniewski, dz. cyt., s. 410 nn.
5) W zbiorach archiwalnych J. Wiśniewskiego znajduje się odnaleziony przed 1939 r. w kościele parafialnym w Kromołowie dokument erekcyjny szpitala w Kromołowie, na którym widnieje dokładny opis jego uposażenia. Por. Wiśniewski,  dz. cyt., s. 412 n.
6) Z dokumentów archiwalnych J. Wiśniewskiego, dz. cyt., s. 371 nn.
7) AKapMK, AVCap. 15:1598, k. 376.
8) AKapMK, AVCap. 20:1602, k. 254.
9) T. 1, s. 643 n.
10) AKapMK, AVCap. 20:1602, 255.
11) Bukowski, Dzieje Reformacji w Polsce, dz. cyt., t. 1, s. 644.
12) AKapMK, AVCap. 32:1609-1614, k. 397.
13) J. Wiśniewski przekazuje, opierając się na zebranych przez siebie archiwaliach, następującą informację: Inaczej było z uposażeniem kościelnym. Pomimo sądów i protestów ze strony plebanów broniących mienia kościelnego, dziedzice nie pomni na swe szlachectwo, korzystając z zamieszek w kraju, kacerstwa i grasującej zarazy (pestis) trzymali w swym posiadaniu dobra plebańskie przez Przyłęckego złupone i zrabowane lat 200, aż dopiero w 1770 r. wróciły do uposażenia kościelnego. Przekaz ten rzeczywiście oddaje prawdziwy obraz rzeczy, ponieważ w XVII-wiecznych sprawozdaniach z wokandy sądów biskupich w Pilicy kilka razy - w 1677 r. i 1712 r. - pojawia się wzmianka o procesach w sprawie niezwróconych przez właścicieli Przyłęku dóbr kościelnych. Szczególnie w r. 1677 oficjał sądu biskupiego w Pilicy i archidiakon pilecki ks. Stefan Łodziński dał 7 dni czasu na zwrot części beneficjum parafialnego ks. Janowi Kuchańskiemu, plebanowi z Przyłęku. Sprawa ta była - jak sugeruje wzmianka na marginesie - szczególnie polecona do zrewidowania przez bpa A. Trzebickiego z Krakowa. Por. Wiśniewski, dz. cyt., s. 211 n; ADK, AOf. Pilec. III 1677-1696, k. 476 n; ADK, AOf. Pilec. IV 1699-1724, k. 527.
14) Synod secemiński z 6 maja 1616 z goryczą stwierdza, że nastąpiły trudne czasy i dlatego z takim przejęciem i smutkiem omawia sprawę byłego konseniora dystryktu lubelskiego oraz ministra zboru w Seceminie, który powrócił do katolicyzmu i z tego powodu też został ekskomunikowany. Protokół synodalny oddaje wręcz apokaliptycznego ducha tamtego niełatwego okresu w następujących słowach: Duch św. przepowiedział, ze ostatnich czasów wiele ich miało odstąpić od wiary, tak ze gdy przyjdzie Pan Jezus na sąd, zaledwie ją naleźć ma w ludziach na ziemi, przetoż ks. Grzegorz Jankowski, na te nieszczęsne czasy nastąpiwszy, nie dziw, że pogardziwszy nauką Pana Jezusową i ubogą kondycją kościoła jego św., sciens, volens, contra conscientiam udał się znowu do Babilonu rzymskiego, z którego Pan Bóg wywiódł go był od mnichów. Por. ASR III, 367 nn.
15) ASR III, s. 384.
16) Wiśniewski, dz. cyt., s. 223 n.
17) AKapMK, AVCap. 1609-1614, k. 46.
18) Łukaszewicz, dz. cyt., s. 408 n; Wiśniewski, dz. cyt., s. 249.
19) M. Müller, Diecezja krakowska w relacjach biskupów z XVII-XVIII wieku, RH 13:1965, z. 2, s. 68.
20) Zob. J. Kracik, Katolicka indoktrynacja doby saskiej w parafiach zachodniej Małopolski, RTK 20:1973, z. 6, s. 15-37.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20030829211037482

No trackback comments for this entry.
Upadek zborów ewangelickich w Małopolsce Północnej | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń