Godzina policyjna dla birmańskich mnichów

pon, 3 lis 2003, 09:46:11

Autor: Małgorzata Madej

Jak podaje singapurski The Strait Times, władze Myanmaru (dawna Birma) zarządziły godzinę policyjną dla mieszkańców buddyjskich klasztorów, obawiając się eskalacji przemocy między ludnością buddyjską a muzułmańską.

Niepokoje wybuchły 19 października w mieście Kyaukse (pn. Myanmar), a następnie rozszerzyły się do Mandalay (znanego z pięknego wiersza Kiplinga) i do stolicy, Rangunu. Rządząca w Myanmarze junta wojskowa twierdziła w zeszłym tygodniu, że w istocie, zamieszki miały miejsce, ale sytuacja jest pod kontrolą po wprowadzeniu godziny policyjnej w Kyaukse.

Wg naocznych świadków, zamieszki wybuchły podczas październikowych festiwali buddyjskich w Kyaukse, kiedy ktoś z grupy świętujących rzucił kamień na teren buddyjskiej świątyni. Wywołało to gwałtowną reakcję mnichów, którzy posądzili o atak grupę muzułmanów z pobliskiego meczetu. Wybuchła awantura, w której raniono kilku muzułmanów; na szczęście większość z nich znalazło schronienie w domach buddyjskich sąsiadów. Mocno wyolbrzymione wieści o niepokojach dotarły do zaangażowanych politycznie mnichów w Mandalay, którzy ruszyli do Kyaukse, wszczynając po drodze bójki i podpalenia, w wyniku których zginęło około 12 osób, w tym ciężarna kobieta.

Myanmarska junta, obawiając się wzrastających niepokojów mogących przerodzić się w otwarty bunt przeciwko reżimowi, natychmiast rozpoczęła akcję przeciwko duchowieństwu buddyjskiemu, które już niegdyś angażowało się w otwartą rebelię. Buddyjska Sangha otrzymała notę zabraniającą mnichom opuszczanie klasztorów w godzinach od siódmej wieczorem do czwartej rano. Wladze uzyskały również zezwolenie na rewizję buddyjskich klasztorów w Rangunie i Mandalay w poszukiwaniu nielegalnych druków podżegających do niepokojów na tle rasowym i religijnym. Przywódcy społeczności muzułmańskiej w Rangunie zostali zawezwani przez władze i uprzedzeni o konieczności pilnowania meczetów przed ewentualnymi atakami.

Tymczasem sąsiedni Bangladesz wzmocnił straże wzdłuż granicy z Myanmarem, obawiając się napływu uchodźców - tamtejszych muzułmanów Rohingya. Jest to represjonowana przez władze grupa mieszkańców historycznego królestwa Arakanu (w języku jego mieszkańców nazywanego Rakhine, po bengalsku zaś Roshang), które znajdowało się na pn.-zach. terenie obecnego Myanmaru nad Zatoką Bengalską, i było przykładem istnego tygla etniczno-religijnego. Część mieszkańców Arakanu wyznawała buddyzm theravady, część islam, importowany z sułtanatu Bengalu; zajmowali się głównie piractwem i handlem niewolnikami, a ich głównym portem był Chittagong, zdobyty w 1578 r. W złotym okresie historii Arakanu (lata 1570-1630) główne skrzypce w arakańskiej flocie grali chrześcijańscy najemnicy, przeważnie Portugalczycy. Po czterdziestu latach okupacji birmańskiej w latach 1784-1825 Arakan znalazł się w wyniku pierwszej wojny angielsko-birmańskiej pod panowaniem Brytyjczyków; zaowocowało to m.in. nowym napływem ludności muzułmańskiej z sąsiedniego Bengalu. Była to grupa o wysokiej świadomości własnej odrębności, o wiele mniej skłonna do asymilacji i współpracy z wyznającymi buddyzm tybeto-birmańskimi plemionami. Brali oni poważny udział w birmańskich wojnach domowych po 1947 r., a obecnie angażują się w działaność antyrządową i separatystyczną.

The Strait Times: http://straitstimes.asia1.com.sg

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20031103094612434