O kalendarzu - kilka sprostowań.

pon, 5 sty 2004, 15:19:55

Autor: Piotr Chrzanowski

Artykuł Pana Mateusza Dunikowskiego o kalendarzu zawiera tak wiele błędów i nieścisłości, że właściwie jedynym rozwiązaniem jest zaproponowanie własnego, zamiast korzystania z opcji komentarzy.

W tzw. kalendarzu juliańskim każdy co czwarty rok miał 366 dni. Teoretycznie więc także lata Pańskie 100, 200 i 300 miały 366 dni. Teoretycznie gdyż wtedy nikt jeszcze nie liczył lat od narodzin Jezusa, a uporządkowanie rachuby lat przez Cezara dotyczyło jedynie oparcia się wyłącznie na kalendarzu słonecznym, a nie jak to czyniono wcześniej na księżycowym, lub księżycowo - słonecznym. Natomiast dla Rzymu jeszcze i przez jakiś czas po przyjęciu chrześcijaństwa punktem „0” był założenie Miasta.

Sobór nicejski z 325 roku jako datę równonocy wiosennej przyjął nie 20, a 21 marca. Wielkanoc wyznaczono na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Stąd niezależnie od rodzaju kalendarza Wielkanoc może być w terminie pomiędzy 22 marca a 25 kwietnia. Trudno zatem mówić o Wielkanocy w środku lata, bo w XVI w., kiedy różnica między kalendarzem juliańskim a gregoriańskim wynosiła 10 dni, to o ile Wielkanoc przypadała na 25 kwietnia (juliańskiego), to odpowiadało to 5 maja (gregoriańskiemu), dziś zaś prawosławna Wielkanoc, liczona wg rachuby juliańskiej, może najpóźniej wypaść na gregoriańskiego 8 maja.

W każdym bądź razie dostrzegano już różnice pomiędzy kalendarzem a przyrodą. Szukając przyczyny odkryto, że rok astronomiczny jest KRÓTSZY niż 365 dni i 6 godzin (365,25dnia), czyli od średniej długości roku kalendarzowego juliańskiego. W rzeczywistości jest to 365 dni 5 godzin i 48 minut i kilkadziesiąt sekund. W ciągu 130 lat kalendarz juliański nie zgadzał się z kalendarzem astronomicznym już o całą dobę. Starając się jak najmniej odbiec od założeń kalendarza juliańskiego zaproponowano usunięcie 3 lat przestępnych w ciągu 400 lat. Dla prostoty wybrano te lata w rachubie od narodzenia Chrystusa, które są pełnymi setkami i nie dzielą się przez 400. Czyli przestępny nie był np. rok 1900 i nie będzie 2100, a był 2000.

Średnia długość roku kalendarzowego gregoriańskiego wynosi 365 dni 5 godzin 49 minut i 12 sekund. Widać więc, że jest nadal większa od długości roku astronomicznego. Te ok. 40 sekund da dzień różnicy po ponad 2000 lat. Mamy więc jeszcze trochę czasu.

M. Dunikowski podsumowuje swój artykuł stwierdzeniem, że „tak naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, kiedy ludzie będą świętować Boże Narodzenie. Jeżeli robimy to 25 grudnia i 7 stycznia – to dobrze, niech tak pozostanie.” W tym miejscu należy mocno zaznaczyć, że choć chrześcijanie prawosławni obchodzą tą uroczystość w dniu, w którym obecnie w kalendarzu gregoriańskim, powszechnie dziś stosowanym jako kalendarz cywilny, wypada 7 stycznia, to w stosowanym przez nich kalendarzu juliańskim jest to nadal 25 grudnia. I dlatego 104 lata temu ich świętowanie przypadało na gregoriańskiego 6 stycznia, podczas gdy za 97 lat będzie to już 8 stycznia.

Na koniec może warto wspomnieć o tych chrześcijanach, którzy rzeczywiście obchodzą wspomnienie narodzin Słowa Wcielonego w terminie odmiennym. Otóż Ormianie obchodzą w jedno święto, 6 stycznia wspomnienie trzech wydarzeń z życia Chrystusa: Narodzenia, objawienia się poganom w osobach Trzech Mędrców i Chrztu w Jordanie. Ponadto Ormianie, żyjąc w wielkim rozproszeniu, przyjmują ten kalendarz, który stosuje większość chrześcijan w danym kraju. Stąd w krajach Zachodu używają kalendarza gregoriańskiego, na Wschodzie zaś juliańskiego.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20040105151957978