Spór o "Pasję" Mela Gibsona w "Rzeczpospolitej"

sob, 13 mar 2004, 15:30:51

Autor: gaetta

"Pasję" Mela Gibsona uważam za artystyczną i religijną porażkę - mówi Stanisław Krajewski, (...)Mamy do czynienia z filmem ważnym. I wybitnym - uważa Liliana Sonik. W sobotnio-niedzielnej "Rzeczpospolitej" odżywa dyskusja na temat filmu Mela Gibsona.

Zarzuty o obecność w "Pasji" "bezinteresownego okrucieństwa" są kompletnie nieuzasadnione. Obrazy przemocy hard są celowe - przywracają jej realność - pisze Liliana Sonik. "Widzieliście "Siedem", "Hanibala" i mnóstwo brutalnych obrazów (...) widzieliście hektolitry sztucznej krwi, masakry przy użyciu piły łańcuchowej i innych pomysłowych instrumentów. Zostaliście oszukani - mówi "Pasja" Gibsona. - Popatrzcie, jak naprawdę wygląda męczone ciało: jak stopniowo puchnie, sinieje, staje się lepkie, spowite mazią krwi, potu i śliny. Oto człowiek."

Drugą ważną kwestią jaką według niej porusza Gibson jest problem prawdy. "W naszych czasach odpowiedź zdawała się udzielona: nie istnieje nic takiego jak prawda uniwersalna, każdy ma swoją prawdę i wszystkie odpowiedzi są równoprawne." - pisze autorka, a Gibson to fundamentalne pytanie stawia nam dzisiaj ponownie ustami Piłata.

Trzecią sprawą, na którą L.Sonik zwraca uwagę jest przypomnienie o istnieniu osobowego Szatana: "Nasza epoka słabo wierzy w Boga, ale jeszcze bardziej nie lubi szatana, w którego istnienie powątpiewają nawet ludzie religijni. Szatan pojawia się w marginalnych kultach magicznych, w muzyce i modzie gotyckiej lub w filmach grozy. Tymczasem w "Pasji" szatan jest. Jest obecny od początku i niemal do końca. Gibson wierzy w istnienie szatana i chce przywrócić go zbiorowej świadomości. I rzeczywiście, trudno będzie zapomnieć androgyniczną postać z przewrotnie piękną twarzą - bez wieku, bez płci, bez mimiki." Zarzucany "Pasji" kicz pojawia się zawsze w towarzystwie szatana - podkreśla dalej autorka. "Pokazując diabelskie atrybuty - larwy, muchy, szpony, zepsute zęby, nikczemnie uśmiechnięte karle dzieci - Gibson mówi: szatan jest prostackim kiczem. Jest antychrystem, fałszem, podróbką."

"Pasja" byłaby jednak filmem znacznie uboższym bez zupełnie niezwykłej postać Maryi z twarzą Marii Morgenstern - kontynuuje Sonik. "Pocieszycielka strapionych. Prześwietla cały film łaską, nadaje mu sens, jest znakiem, ikoną Boga. W tym filmie wiara to Maryja."

Z ogromnego nauczania Jezusa Gibson wybrał linię wertykalną (podporządkowanie woli Ojca) - przesłanie miłości oraz przebaczenia i ustanowienie eucharystii. Cały "społeczny" i "psychologiczny" wymiar nauczania Chrystusa został pominięty. nie oznacza to jednak, że film jest płytki i mało ważny - "Pasja" jest jednak bezwzględnie umocowana w doktrynie: "Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest nasza wiara" - powtarza Lilina Sonik za św. Pawłem.


Głębokiego przesłania w "Pasji" nie dostrzega natomiast Stanisław Krajewski. Przyznaje widzom prawo do wzruszenia, ale ostrzega, że wzrusza się, być może, zupełnie fałszywą historią. "Nie wiemy, jak było "naprawdę". I nie będziemy wiedzieć. (...) Obraz filmowy wytwarza bowiem ze zwodniczą łatwością przekonanie, że jesteśmy naocznymi świadkami prawdziwych wydarzeń. W tym jest jego siła i wartość, ale zarazem jego oszukaństwo. Tych, których uwodzi, zwodzi."

Krajewski ocenia też zgodność filmu z Ewangelią:  (...) trzeba pytać o zgodność z literą i przesłaniem Ewangelii. Wydaje mi się, że film jest na ogół wierny literze Ewangelii - w tym sensie, że wydarzenia i dialogi są w zasadzie z niej zaczerpnięte. Natomiast przesłanie podlega interpretacji, więc najbardziej precyzyjne pytanie brzmi: czy interpretacja Gibsona jest zgodna z nauczaniem Kościoła katolickiego i innych Kościołów?"

Autor zarzuca obrazowi zbytnią brutalność, film napawa go tż obawą, "bo demonizuje Żydów", a także " jak każdy uproszczony, a sugestywny dramat - sugeruje, że jest się całkowicie po stronie albo jednego, albo drugiego bohatera. I nie ma miejsca na ambiwalencję, na mieszane uczucia, na neutralność."

Drobiazgowej analizie poddaje następnie S. Krajewski problem kary śmierci za herezję, za którą byc może Chrystus został ukrzyżowany. Tym bardziej - podkreśla autor mogę próbować zrozumieć racje ówczesnych liderów żydowskich, jeśli ich zachowanie wynikało nie z potępienia herezji, ale z obaw, iż chodzi o rebelianta, który może narazić wszystkich na zagrożenie ze strony Rzymian.

"Pasja" Gibsona wywołuje, według S. Krajewskiego, "nie tylko sprzeciw, ale i coś więcej - zupełnie konkretną obawę. Wspiera bowiem postrzeganie Żydów jako spadkobierców złowrogiego spisku przeciw Jezusowi. Ta wizja dominowała przez stulecia i to ona w całym świecie chrześcijańskim prowadziła nie tylko do nienawiści, ale i do przemocy wobec Żydów. Skutki tego rodzaju może złagodzić tylko przedarcie się do szerszych kręgów opinii, którą wypowiadają niektórzy teolodzy, że wizja ta nie jest zgodna z obecnym nauczaniem Kościoła (i wielu Kościołów)."

Więcej w artykułach Droga na manowce Stanisława Krajewskiego oraz Próba dla chrześcijan Liliany Sonic, w weekendowym wydaniu dziennika Rzeczpospolita

 

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20040313115851339