Tolerancja w Krakowie

czw, 6 maj 2004, 00:15:17

Autor: Mateusz Dunikowski

Mimo licznych przeciwności, dzisiaj zaczyna się pierwszy z czterech Krakowskich Dni Gejów i Lesbijek. Impreza w atmosferze skandalu i prowokacji (wywołanej między innymi przez artykuł Gazety Wyborczej), ma na celu wzbudzić w krakowianach tolerancję wobec homoseksualistów. Czy organizatorom uda się zrealizować ten zamysł?

Małopolska słynie ze swojego konserwatyzmu. To tutaj najwyższe wyniki wyborcze i w sondażach popularności zdobywają partie prawicowe i chrześcijańskie. Nie jest więc zaskoczeniem, że krakowianie niechętnym okiem patrzą na tą inicjatywę. Niechętnym okiem - gdyż jeszcze do niedawna większość krakowskich mediów podawała, iż homoseksualiści zamierzają zrobić "kontrprocesję" na Wawel w dniu św. Stanisława. Przeciętnemu krakusowi manifestacje gejów i lesbijek kojarzą się głównie ze zbyt roznegliżowanym tłumem i antykościelnymi hasłami, które to widzieli na analogicznych demonstracjach w zachodniej Europie.

Nie należy się więc dziwić, że nawet tolerancyjna część mieszkańców Krakowa, negatywnie podeszła do pomysłu konfrontacji procesji katolików i przemarszu homoseksualistów (nie wypada przecież, aby dzieci oglądały golasów - tak myślą). Do tego doszedł "patriotyzm lokalny": przecież Kampanię przeciwko Homofobii organizują warszawiaki...

Warszawscy organizatorzy wykazali się zupełnym brakiem wyobraźni, wybierając ten dzień (św. Stanisława) i tę trasę na swój przemarsz. Zamiast uczyć tolerancji, prawdopodobnie przyczynili się do zupełnej dezaprobaty ich ruchu. Nawet osoby neutralne w swoich poglądach, zostały sprowokowane.

Datę przemarszu zmieniono w końcu na jutrzejszy piątek. Lepiej zmienić późno niż wcale. Nie wiadomo jednak, czy przemarsz się odbędzie - blokadę zapowiedziała Młodzież Wszechpolska. Również rektor Uniwersytetu powiedział, że nikt go nie pytał o pozwolenie na udostępnienie placu przy Collegium Novum (na którym mają się zebrać uczestnicy) i że on nie wyraża na to zgody.

Obie strony przystąpiły do zmasowanego ataku. Mnóstwo listów i petycji jest ciągle wysyłanych do prezydenta miasta (który nie chcąc się narażać nikomu, wydał orzeczenie, iż "będzie się przyglądać"). Sprawa przemarszu była poruszana w Magistracie, a powiadomienia o popełnieniu przestępstwa wpłynęły do lokalnych prokuratur. Obie strony szukają sprzymierzeńców: swoje poparcie dla "Kultury dla Tolerancji" wyrazili już polscy nobliści - Czesław Miłosz i Wisława Szymborska.

Spór rodzi gorące emocje. Obie strony obrzucają się też wyzwiskami. Homoseksualiści nazywani są zboczeńcami i nie pozostają dłużni: ich rzecznik nazwał Młodzież Wszechpolską faszystami.

W tym momencie należałoby się zastanowić, czym jest tolerancja? Czy organizatorzy pod hasłem tolerancji, nie wymagają akceptacji? Tolerancję w Polsce przecież mamy: nikt nie zamyka homoseksualistów w więzieniach i szpitalach (jak to do 1999 miało miejsce w Rumunii), geje i lesbijki mają swoje kluby, puby, a nawet sauny "przyjazne gejom". Czy w takim razie nie chodzi jednak o "przemycenie" akceptacji - a co za tym idzie - prawa do zawierania małżeństw, adopcji dzieci, itp?

Nie jest też zakończony spór o to, czy homoseksualizm jest chorobą. Z jednej strony Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) od wielu lat nie zalicza go do chorób, z drugiej zaś, coraz częściej nawet w krajach liberalnych (np. Holandia) można spotkać lekarzy, którzy twierdzą że z homoseksualizmu można wyleczyć i mogą pochwalić się dobrymi wynikami na tym polu (o czym już pisaliśmy).

Różne jest podejcie Kościołów do kwestii homoseksualizmu. Do najbardziej liberalnych należy Kościół Anglikański - gdzie biskupem został niedawno aktywny homoseksualista. W Warszawie na nabożeństwie anglikańskiem, można raz było zobaczyć pastora w tęczowej stule (tęcza jest symbolem gejów i lesbijek). Jednak i tu kwestia homoseksualizmu budzi ogromne kontrowersje, stawiając ten kościół niemal na granicy schizmy. Zupełnie odmienne stanowisko mają Kościół Katolicki i Prawosławny - które nadal uważają homoseksualizm za chorobę i nieprawidłowość. Nie oznacza to jednak braku tolerancji. Biskup Pieronek z Krakowa jest zwolenikiem ustawy o związkach partnerskich (dającej np. prawo wspólnego nazwiska, rozliczania podatkowego, odwiedzania w szpitalach), dopóki nie będzie się próbowało tych związków nazywać małżeństwem i dawać im praw do adopcji dzieci.

Zobacz też inne artykuły na temat nauczania i praktyki kościołów chrześcijańskich w stosunku do jednopłciowych związków.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20040505204517994