(Nie)Tolerancja w Krakowie - ciąg dalszy

sob, 8 maj 2004, 07:00:54

Autor: Mateusz Dunikowski

Wczorajszy "Marsz Tolerancji" pokazał jednoznacznie, że w Krakowie nie ma tolerancji dla homoseksualistów. Przez całą drogę przypadkowi przechodnie wymieniali obraźliwe uwagi pod nosem. Pochód nie doszedł do zamierzonego celu (Smoka przy Wawelu), został bowiem zatrzymany przez katolików zgrupowanych w Młodzieży Wszechpolskiej.

Marsz Tolerancji początkowo przegiegał spokojnie: od placu przy Collegium Novum, plantami w kierunku Barbakanu - i dalej plantami, aż do ulicy Dominikańskiej, w którą skręcił. Do Wawelu Marsz dochodził ulicą Grodzką.

Organizatorzy Kampanii dla Tolerancji starali się zadbać o to, aby uczestnicy nie mieli prowokujących ubrań i nie zachowywali się w prowokujący sposób. Dominowały elementy w kolorach tęczy - nie tylko flagi, ale również opaski, a nawet skarpetki. W pochodzie dominowali heteroseksualiści - dając w ten sposób znak swojej solidarności wobec gejów i lesbijek. Wśród osób idących w Marszu byli przedstawiciele Federacji Młodych Socjaldemokratów, Partii Zielonych 2004, Fundacji Kobiecej "eFKa" i partii Racja. Było również wielu gości z zagranicy.

Przy bazylice oo. dominikanów sensację wzbudził pewien starszy zakonnik (ze zgromadzenia braci kapucynów), który czynił znak krzyża w geście błogosławieństwa dla Marszu.

Marsz doszedł spokojnie aż do wzgórza wawelskiego (nie licząc pojedynczo rzucanych jajek przez chuliganów). Tam czekała Młodzież Wszechpolska. O ile zamiary MW, można by uznać za dobre (symboliczna obrona serca Krakowa - Wawelu), o tyle skandowane hasła niegodne były chrześcijan. Przeważały obraźliwe hasła w stosunku do homoseksualistów, takie jak "wypier...ć pedały!".

Również przywódcy MW pilnowali, aby nie doszło do bijatyki (z policją). "Wszechpolacy" nie używali siły, a Marsz zablokowali definitywnie siadając na ulicy. Nie należy też przypisywać im rzucanych jajek i - niestety - kilkakrotnie kamienii. Za to odpowiedzialni byli zwykli chuligani.

Po długich namysłach, policja przekonała organizatorów Marszu, że dalszy pochód powoduje zbyt duże zagrożenie. W tym miejscu należy pochwalić policję za wzorową akcję. Skutecznie potrafili nie dopuścić do zamieszek, a przede wszystkim sami nie używali siły.

Tolerancja w Krakowie? To mit. Abstrahując już od MW, wystarczyło posłuchać uszczypliwych uwag przechodniów, o pedałach, ciotach i zboczeńcach.

Zresztą dużą winę za taki przebieg Kampanii ponoszą sami organizatorzy, którzy swoje akcje przeprowadzają w jawnej opozycji do Kościoła Katolickiego. Dużym błędem było moim zdaniem zaproszenie Antyklerykalnej Partii Postępu RACJA, która z definicji jest antykatolicka. Jeżeli organizatorzy uważają, że to właśnie katolicy wykazują największą nietolernację, tym bardziej powinni zadbać o to, by nie ich urazić. Taka kampania - aby dawała owoce - powinna być przeprowadzona przy współudziale katolików, a nie przy hasłach oskarżających katolików o faszyzm. Takie zarzuty nie służą wzroście tolerancji. Oczywiście niebywale trudnym jest znalezienie wysokopostawionych katolików (świeckich, czy duchownych) chcących się włączyć w tego typu kampanię - ale i owoce byłyby nieporównywalnie lepsze.

Tymczasem sytuacja przedstawia się tak, że Kraków będzie przedstawiany w mediach jako ciemnogród, a homoseksualiści będą jeszcze mniej lubiani przez krakowian. Świadczy to o zupełnej porażce organizatorów tego marszu.

Tolerancja w Krakowie

Zobacz też inne artykuły na temat nauczania i praktyki kościołów chrześcijańskich w stosunku do jednopłciowych związków.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20040508070054129