Opętanie i egzorcyzm

pon, 21 cze 2004, 13:38:36

Autor: Gość serwisu

Ogladałem film "Egzorcysta" oparty podobno na autentycznych wydarzeniach. W związku z tym mam kilka pytań. Czy chrześcijanie muszą wierzyć w opętania? Czy praktyka egzorcyzmów nie jest obecnie jakimś przeżytkiem, odwołującym się do świata dawnych mitologicznych pojęć? Jak można opętanie pogodzić z wolną wolą człowieka? Czy diabeł każdego może ot tak po prostu opętać? A jeśli naprawdę istnieje coś takiego jak opętanie, to dlaczego spotyka to akurat tych, a nie innych ludzi? Może tych pytań, jest trochę dużo, ale bardzo proszę o odpowiedź, bo ten temat mnie już od pewnego czasu gnębi.

Na pytanie nadesłane przez Czytelnika odpowiada Roman Zając - biblista i demonolog z KUL.

"Egzorcysta" Williama Friedkina z 1973 jest bez wątpienia jednym z najlepiej znanych horrorów. Podobno podczas seansów w kinie wiele osób dostawało ataków histerii. Wzrosła również liczba ludzi, którzy twierdzili, ze są opętani, aczkolwiek było to raczej wynikiem siły sugestii. Wszyscy wiedzą, że czytanie książek o chorobach powoduje u niektórych absolutne przekonanie, że samemu posiada się te choroby. Te przypadki możemy jednak zostawić na uboczu. To, że lekarze nie zajmują się urojonymi chorobami hipochondtyków, nie oznacza że choroby nie istnieją. Egzorcyzmy, jakie pokazano na filmie, naprawdę są czasami przeprowadzane, choć współczesnemu człowiekowi wydaje się to nieprawdopodobne.

Egzorcyzmy wzbudzają w nas wiele emocji. Są one owiane pewną tajemnicą, choć w ostatnim czasie obserwuje się tendencję do przywracania urzędu egzorcysty. Jeszcze pięć lat temu w Polsce (mam na myśli Kościół katolicki) było zaledwie czterech urzędowych egzorcystów wyznaczonych przez biskupa, podczas gdy dziś jest ich około czterdziestu. Zgodnie z prawem kanonicznym, każda diecezja powinna mieć nominowanego przez biskupa księdza, który pełni rolę egzorcysty. Pewne elementy egzorcyzmów występują podczas każdej Mszy Świętej. Gdy odmawiamy modlitwę "Ojcze Nasz", wypowiadamy słowa "zbaw nas ode Złego". Rodzajem egzorcyzmu jest także liturgia chrztu, gdy wspólnota w imieniu chrzczonego dziecka wypowiada formuła o wyrzekaniu się Szatana.

W ewangeliach demony są ukazane jako istoty, które pasożytują w ciele ludzkim. Pisałem o tym już przy okazji artykułu o dementorach (zob. Harry Potter i więzień Azkabanu - kim są dementorzy?). Można odniśc wrażenie, że w opętaniu przez złe duchy nie tyle chodzi o zniszczenie istoty ludzkiej, co raczej o wykorzystanie jej, jako mieszkanie. W Łk 8, 26-39, czytamy opis uzdrowienia opętanego w kraju Gerazeńczyków. Złe duchy proszą Jezusa, aby nie kazał im odejść do Czeluści i proponują, aby pozwolił im wejść przynajmniej w stado świń. Skąd to pragnienie posiadania cielesności? Dlaczego demony tęsknią za ciałem? Czy czyniłyby tak, gdyby były upadłymi aniołami, czyli istotami z natury swej bezcielesnymi? Otóż według tradycji judaistycznej demony nie są utożsamiane z bytami anielskimi, ale z duchami olbrzymów, czyli z potomkami aniołów i współżyjących z nimi ludzkich kobiet. Według apokaliptyki żydowskiej demony dokonują opętań, aby znów na jakiś czas uzyskać cielesność i nie błąkać się po ziemi lub nie przebywać w Czeluści. Powstali bowiem jako istoty cielesne, zrodzone z kobiet, które oddały się aniołom, a po śmierci stali się złymi duchami. Nie wiadomo na ile te judaistyczne wyobrażenia wpłynęły na opisy Ewangelistów. W każdym razie działalność demonów i opętania są w NT powiązane z Szatanem. Demony niejako podlegają i służą Szatanowi, działając na szkodę istot ludzkich, a celem jest nie tylko uzyskanie cielesności, ale również zniszczenie człowieka.

Dlatego wlaśnie jednym z dowodów, jakie przedstawia Jezus dla udowodnienia swej mesjańskiej misji jest właśnie wypędzanie demonów. Jezus, mówi: "jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was Królestwo Boże" (Łk 11,20). Jezus przyszedł przecież na ten świat, aby zniszczyć dzieła Diabła, jak to zauważa św. Jan Apostoł (por. l J 3,8). Stąd egzorcyzmowanie opętanych, to jest uwalnianie tych, którzy są pod władzą demonów, było konsekwencją misji zbawczej Jezusa pełnego miłości do ludzi i jakby elementem konstytutywnym tej misji, elementem, który choć nie stoi na pierwszym planie to jednak należy do jednego z istotniejszych elementów działalności Jezusa i jest doskonale a zarazem nierozerwalnie zintegrowany z całym kontekstem ewangelizacji jak też całej misji zbawczej. Także apostołowie posłani, by głosić Ewangelię otrzymali specjalny dar władzy nad złymi duchami, a gdy powrócili z radością stwierdzali fakt weryfikacji tej władzy, mówiąc do Jezusa: "Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają" (Łk 10,17).

Ewangeliści w miarę swoich możliwości próbują odróżnić choroby jako takie od ingerencji demonicznych, ukazując na przykład wyraźnie, że nie wszyscy, których Jezus uwolnił od demonów cierpieli na jakąś chorobę. I odwrotnie, nie wszyscy chorzy na duszy czy ciele byli opętani (por. Mt 8,16; 10,1.8; Mk 1,34; 6,13; 16,17-18; Dz 8,7-8; 19,12).

Ingerencje demoniczne w opisach ewangelicznych nachodzą często na pewne choroby lub sprawiają ich wrażenie, na przykład gdy mówi się o duchu niemym czy głuchym. Ingerencja demoniczna nie jest jednak tym samym, co choroba czy nawet grzech. I choć na przykład tzw. duch nieczystości występuje najczęściej w Ewangelii, to jednak żaden demon nieczystości nie został wypędzony z jawnogrzesznicy, o której wspomina św. Łukasz czy też z niewiasty cudzołożnej, o której mówi św. Jan (por. Łk 7,36- 50; J 8,1-11).

Współcześnie wielu chrześcijan, w tym również księży, odrzuca istnienie czegoś takiego jak opętanie (tu przypomina się ks. Karras z "Egzorcysty", który jako doktor z zakresu psychiatrii początkowo stanowczo opiera się myśli, że dziewczynka mogłaby zostać zniewolona przez demona i próbuje znaleźć racjonalne wytłumaczenie). Opinię tę podziela wielu teologów. Z pewnością nie należy popadać w przesadę zarówno w jedną jak i drugą stronę. Wyważone stanowisko zajmuje papież Jan Paweł II, który w swojej katechezie z 13 września 1986 r. powiedział: "W pewnych wypadkach działalność złego ducha może posunąć się również do owładnięcia ciałem człowieka, wtedy mówimy o opętaniu. Nie zawsze jednak łatwo jest określić to, co w tego rodzaju wypadkach jest wynikiem działania sił nadprzyrodzonych. Kościół nie popiera i nie może popierać tendencji do zbyt pochopnego przypisywania wielu faktom bezpośredniego działania demona. Zasadniczo nie można jednak zaprzeczyć temu, że Szatan powodowany chęcią szkodzenia i prowadzenia do zła może posunąć się do tego krańcowego przejawu swojej wyższości."

Często zachowania przypisywane wpływowi złego ducha mogą zostać wyjaśnione, w sposób nie pozostawiający wątpliwości, jako przejawy patologii psychicznej. Granice między zjawiskami psychotycznymi a rzeczywistym oddziaływaniem złych duchów nie są czasami wyraźne, a co więcej - są trudne do określenia. Ponadto informacje rozpowszechniane na ten temat są często celowo zniekształcane, przez co nie ukazują w pełni całej złożoności tych zjawisk, wskutek czego zbyt łatwo uznaje się za przejaw opętania coś, co w rzeczywistości jest tylko symptomem głębokich zaburzeń psychicznych.

Pio Scilligo, wykładowca psychologii na Uniwersytecie Salezjańskim i na Uniwersytecie "La Sapienza" w Rzymie, twierdzi, że każdy z nas zna doświadczenie wewnętrznych dialogów z samym sobą, które są symptomem "nieznacznego rozdwojenia osobowości, bardziej wyraźnego, kiedy w tej rozmowie zwracamy się do siebie przez "ty", a mniej ewidentnego, gdy używamy "ja". Na przykład po zakończeniu jakiejś pracy mówimy sobie: "Zrobiłeś to dobrze", albo gdy popełniliśmy jakiś błąd, napominamy samych siebie: "Jestem niepoważny, muszę zaraz przeprosić".

Aby wyjaśnić doświadczenia tego rodzaju, nie trzeba oczywiście dopatrywać się obecności "mówiących duchów" i nikt tak chyba o tym nie myśli. Wystarczy posłużyć się pojęciami takimi jak "schematy", "introjekcje" lub względnie autonomiczne "stany osobowości", które mogą występować w psychice normalnej osoby, ponieważ takie mechanizmy są jakby małymi "demonami", dobrymi lub złymi, jakie kryją się w skomplikowanej strukturze psychiki każdego człowieka.

Istnieją jednak - zdaniem Scilligo - schematy obronne znacznie trwalsze, które człowiek sobie tworzy, a których źródłem są przyswojone i błędnie zinterpretowane doświadczenia traumatyczne lub długotrwałe niszczące relacje. Schematy te prowadzą do powstania izolowanych obszarów zachowań, które zdają się funkcjonować jako alter ego. W takich przypadkach może się okazać, że niektóre objawy, takie jak wybuchy gniewu, mówienie językami, zaskakująca umiejętność odczytywania wewnętrznych doświadczeń egzorcysty, znajdują naturalne wytłumaczenie w psychicznych procesach rozszczepiania i projekcji, określanych technicznie jako zachowania borderline, to znaczy na pograniczu normy. Zarazem jednak nie sposób wykluczyć, że czasem możemy się spotkać ze zjawiskami, które wymykają się metaforycznym wyjaśnieniom psychologicznym czy psychiatrycznym i których treści nie da się wyjaśnić na podstawie aktualnej wiedzy naukowej. W takim przypadku miałoby sens posłużenie się właśnie hipotezą o istnieniu sił zewnętrznych wobec podmiotu, które wywierają na niego zgubny i niszczący wpływ.

A zatem istota problemu, wobec którego psychologia i psychiatria nie zajęły jeszcze jednoznacznego stanowiska (czego zresztą trudno się spodziewać), polega na poprawnym odróżnieniu zachowań z dziedziny patologii psychicznej od opętania przez złego ducha.

Egzorcyści podkreślają, ze opętanie mimo pewnego podobieństwa do takich chorób, jak np. epilepsja, histeria czy schizofrenia, jest czymś radykalnie różnym, ponieważ zawiera także elementy paranormalne, takie jak np. znajomość ukrytych faktów, czy ponadludzka siła fizyczna, których nie przewiduje symptomatyka żadnych wymienionych zaburzeń. Istnieją co prawda wyjaśnienia parapsychologiczne (np. ujawniona przez chorobę zdolność do telepatii), jednak mimo bogatej symptomatyki paranormalnej, która towarzyszy również zjawisku opętania, są niewystarczające, czy to ze względu na wysoką problematyczność, czy też wręcz nienaukowość niektórych swoich wyjaśnień, albo ze względu na niewyjaśnialność w tych kategoriach symptomatyki duchowej i ściśle religijnej, która również towarzyszy opętaniu jako trzeci rodzaj symptomatyki, obok patologicznej i paranormalnej. Do symptomatyki duchowej należy np. awersja wobec tzw. rzeczy świętych. W tym kontekście widać różnicę między opętanym a chorym na tzw. fobię religijną. Na przykład człowiek chory na fobię religijną, co zwykle jest elementem jakiejś poważnej choroby psychicznej, będzie reagował na zwykłą wodę jeśli tylko zasugeruje się mu, że chodzi o wodę święconą. Z kolei człowiek opętany nigdy nie będzie reagował na zwykłą wodę, natomiast reagować będzie gwałtownie na wodę faktycznie święconą, nawet jeżeli to się przed nim ukryje sugerując na przykład, iż chodzi o zwykłą wodę.

Właśnie owa awersja wobec sacrum sprzężona z poznaniem paranormalnym oraz zachowaniem patologicznym jest według egzorcystów dowodem ingerencji demonicznej, czymś niewyjaśnialnym w sposób naturalistyczny. Z drugiej strony, można sie zastanawiać, czemu demony miałyby odczuwać nienawiść do święconej wody. Czy nie ociera się to trochę o nieco magiczne traktowanie przedmiotów? Dziś dla wielu ludzi, także katolików, używanie klasycznych sakramentaliów, towarzyszących egzorcyzmowi (woda święcona, olej poświęcony), jawi się jako niepoważne, a nawet groteskowe i śmieszne. Faktem jednak jest, że wszyscy egzorcyści z wieloletnim doświadczeniem bardzo cenią sobie skuteczność działania tych sakramentaliów w swojej praktyce (np. księża: Amorth, Salvucci, LaGrua). Znany jest także przypadek opisany przez egzorcystę protestanckiego, M. Greena, który właśnie od strony własnego doświadczenia uwierzył w działanie wody święconej. Ja nie ukrywam, ze mam do tej kwestii stosunek pełen rezerwy.

Zgodnie z definicją teologiczną, opętanie (posessio) występuje wówczas, gdy demon w taki sposób wykorzystuje ludzki mózg, aby sterować ciałem opętanego, a więc zmusza go do mówienia i robienia rzeczy, za które dana osoba nie może być odpowiedzialna, a często nawet nie byłaby zdolna tego uczynić. W skrajnych przypadkach jest to zaś pełne przejęcie kontroli nad ciałem. Ustami opętanego nie mówi więc już on sam, ale demon. Jest to po prostu obecnośc w człowieku obcej inteligentnej istoty. Jak pogodzić to jednak z wolną wolą człowieka? Otóż egzorcyści są zgodni, że praktyki okultystyczne i świadomy wybór satanizmu to pierwsze z przyczyn uwikłania demonicznego. Zanim dojdzie do opętania człowiek w różny sposób (np. korzystając z seansów bioenergoterapeutycznych, "usług" przepowiadania przyszłości itp.) otwiera się na złego ducha; następne etapy tego procesu to przyzwolenie na jego działanie, w efekcie zaproszenie i pakt z demonem. Bardzo wiele osób, które funkcjonują jako wróżbici, wróżki, czy spirytyści, być może faktycznie kontaktuje się z demonami. W Dz 16, 16 czytamy o kobiecie opętanej przez ducha, który wróżył i przepowiadał przyszłość. Według ks. Posackiego zauważalna jest prawidłowość, że dopóki człowiek współpracuje z bytami, które wcześniej "zaprosił" do swojego życia dopóty może czuć się względnie dobrze, a nawet doświadczać nadnaturalnych umiejętności. Gdy jednak odwraca się, wtedy często następuje moment ataku na niego.

Kościół naucza, że należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa, odwoływanie się do Szatana czy demonów, przywoływanie zmarłych i inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że "korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią czy nad ludźmi a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem, które należą się jedynie Bogu".

Nawet wywoływanie duchów, traktowane jako zabawa może mieć dość tragiczne konsekwencje. Odwołując się do filmu "Egzorcysta", chciałbym zwrócić uwagę, że opętanie dziewczynki poprzedziła właśnie jej zabawa za pomocą spirytystycznego talerzyka, w trakcie której prowadziła rozmowy z kimś, kto przedstawił się jej jako kapitan Red. W ten sposób demon stopniowo oswajał ze sobą dziewczynkę i udawał jej przyjaciela, aż zawładnął nią.

A zatem niebezpieczeństwo okultyzmu, czasami nawet nieuświadomionego, polega na tym, że może otwierać furtkę demonom. W tym kontekście należy sobie postawić pytanie, czy filmy o Harrym Poterze powinny oglądać dzieci. Inaczej te filmy odbieram ja, a inaczej dziecko. Chciałbym tu zaznaczyć, że jestem entuzjastą powieści pani Rowlling i lubię je czytać, ale z niepokojem obserwuję, jaki ma to wpływ na zainteresowanie magią, wróżbiarstwem, czy generalnie tzw. psychotroniką.

Niektórzy egzorcyści mówią również, że przyczyną opętań może być rzucenie klątwy na kogoś. W tej kwestii jednak wolę się nie wypowiadać, bo ja do tego podchodzę bardzo sceptycznie i jakoś trudno mi w to uwierzyć, że nasze słowa (poprzez przeklęcie kogoś) mogą mieć aż taki skutek. Bardziej kojarzy mi sie to z praktykami voo-doo. W każdym razie znam przypadek dziewczyny, której ojciec w czasach studenckich bawił się w satanizm i zapisał duszę swego przyszłego dziecka Szatanowi. Później jednak porzucił te głupoty, ustatkował się, poznał dziewczynę, z którą się ożenił i zapomniał o swej satanistycznej przeszłości. Jego córka, gdy miała 18 lat, zaczęła się dziwnie zachowywać.

Popadała w stany odrętwienia, mówiła chrapliwym głosem, była nadnaturalnie silna, czasami przyjmowała pozycje ciała, których normalnie żaden człowiek nie jest w stanie uczynić. Po bezskutecznym leczeniu psychiatrycznym zwrócono się do egzorcysty i podczas egzorcyzmów demon oświadczył, że ta istota ludzka należy do niego, bo została mu ofiarowana przez ojca. Egzorcysta zwrócił sie do ojca dziewczyny z tym pytaniem, a ów przypomniał sobie, co uczynił jako student-satanista. Być może nie uwierzyłbym w tę historię, gdybym osobiście nie znał tej dziewczyny.

Jaki z tego wniosek? Musimy bardzo uważać, w co się bawimy. Nasze czyny mogą mieć bardzo różne konsekwencje. Coś co wydaje się nam żartem, albo niewinną zabawą może doprowadzić do naszej destrukcji.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20040617143836442