Niechciane przeszkody

czw, 24 cze 2004, 01:00:38

Autor: Joanna Gacka

-  Jakim sposobem doszliśmy do tego, że dopiero co rozpoczęte życie jest przechowywane w tysiącach probówek? Jak doszliśmy do tego, że mamy "nadmiarowe" embriony pochodzące ze sztucznych zapłodnień, skoro w naszych kościołach, szkołach i placówkach opieki jest tyle "niechcianych" dzieci?
W wywiadzie dla "Christianity Today" profesor Amy Hall mówi o aborcji, badaniach na komórkach macierzystych, zapłodnieniu in-vitro a nade wszystko o tym, jak chrześcijanie traktują dzieci.

- W całej historii konserwatywni chrześcijanie wierzyli, że życie ludzkie zaczyna się od poczęcia. Czy kiedy technologia medyczna zaczęła nam prezentować nowe alternatywy, nie zmieniło to stosunku do istoty człowieczeństwa?

- Nawet głęboko wierzący chrześcijanie, zobowiązani do uznawania prawd biblijnych zawsze byli kuszeni by naginać, naciągać i uchylać Boże wyraźne wezwanie do ochrony życia. Kiedy w grę wchodziła ziemia, pieniądze, zdrowie czy status społeczny, również chrześcijanie "zmieniali swoje wyobrażenia" i widzieli niektórych ludzi jako podludzi, i nie nie do końca uznawali ich za pełnoprawne dzieci Boga. Oczywiste i wyraźne przykłady takich zachowań to choćby niewolnictwo i zabijanie płodów z wadami genetycznymi. Ale można też znaleźć wiele bardziej subtelnych przykładów - od wykorzystywania "taniej pracy" po używanie "nadmiarowych" embrionów ludzkich do badań medycznych.
(...) Biotechnologia oferuje nowe rodzaje pokus. Ale jednocześnie stwarza nowe możliwość świadczenia naszym życiem.

(...)

- Co można poradzić chrześcijanom, którzy uważają że można korzystać z terapii rozwijających się obecnie na bazie "istniejących już" komórek macierzystych wyhodowanych wcześniej z "nadmiarowych" zarodków?

- W tym przypadku również należy zadać bardzo ważne pytania jakby wyprzedzające to już zadane. Jakim sposobem doszliśmy do tego, że dopiero co rozpoczęte życie jest przechowywane w tysiącach probówek? Jak doszliśmy do tego, że mamy "nadmiarowe" embriony pochodzące ze sztucznych zapłodnień, skoro w naszych kościołach, szkołach i placówkach opieki jest tyle "niechcianych" dzieci?

Wracając jednak do pytania - podejrzewam, że za jakieś pięć lat nie będziemy nawet informowani, czy terapia jaką zaleca nam lekarz została wprowadzona przy pomocy badań na pochodzących z embrionów ludzkich komórkach macierzystych. Możemy nawet dożyć takiego czasu, gdy rodzice, którzy nie chcą się zgodzić na taką formę leczenia swoich dzieci, będą uznawani przez sądy za nienadających się do sprawowania opieki nad własnymi dziećmi. Modlę się, żeby tak się nie stało.

- Jakie Pani ma zdanie na temat poglądu, że życie ludzkie zaczyna się dopiero po zagnieżdżeniu zarodka w macicy? Czy zaleciłaby Pani, podobnie jak zwolennicy tego poglądu, wzięcie "pigułki dnia następnego" w przypadku gwałtu?

- Na początek ogólnie. Dlaczego nagłe i niespodziewane zajście w ciążę jest obecnie traktowane również przez ewangelikalne środowiska jako katastrofa? Jak możemy przekształcić nasze instytucje - miejsca pracy, szkoły, kościoły - tak by były one gościnne dla każdego nowego życia. Czy na przykład czy w kampusach przy chrześcijańskich college'ach jest możliwość zakwaterowania dla studentów mających dzieci?

Nie doradziłabym ofierze gwałtu "pigułki dnia następnego". Ale też nie potępiłabym jej, gdyby zażądała takiej pigułki. Wiedząc, co ja spotkało i jaki wstyd i ból może ją jeszcze spotkać, jak mogłabym się zgorszyć? Ale nasza moralna roztropność dotycząca systematycznego używania ludzkich embrionów do badań nie powinna być kształtowana przez takie przypadki.

(...)

- Kim jest osoba?

- Osoba jest dzieckiem Boga, bezpłatnym znakiem Bożego "kaprysu", by stało się życie. To niepokojące a nawet przerażające pomyśleć, że nie możemy precyzyjnie określić granic tego życia. Obawiam się, że nie możemy. Wierzę, że przy tych wszystkich naszych ekspertyzach i wynalazkach wciąż jesteśmy wzywani by świadczyć o takiej możliwości, że wszelkie życie jest w przebitej ręce Boga.

Profesor Amy Laura Hall jest asystentką na wydziale etyki teologicznej w Duke Divinity School, szkole teologicznej Zjednoczonego Kościoła Metodystów w USA. Jest również oddaną matką dwóch dziewczynek, które często towarzyszą jej w zawodowych podróżach. Jej wykłady często dotyczą tego, w jaki sposób współcześni chrześcijanie traktują dzieci i często wprawiają w zakłopotanie, gdy prof. Hall mówi o tym że dzieci są postrzegane jako swego rodzaju "niewygoda" - i to już od najwcześniejszych faz swojego istnienia.

Cały wywiad, w języku angielskim można przeczytać w Christianity Today

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20040624010038962