Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Świadkowie XX wieku - Józef Tischner

Ksiądz profesor Tischner prowadził tak bogatą  (i co tu kryć - dla niektórych dość kontrowersyjną) działalność publicystyczno - literacko - społeczno - duszpastersko - dydaktyczno - medialną, że  w tym bogactwie  zapomnieliśmy, że był jednym z najoryginalniejszych polskich myślicieli XX wieku. Dziś obchodzimy czwartą rocznicę jego śmierci.

W przeciwieństwie do innych, prezentowanych przeze mnie myślicieli, nie będę opisywał jego biografii. Jest ona powszechnie znana, a kto jej nie zna może bez trudu znaleźć dość tekstów w internecie, jak choćby tutaj
 
Jako młody duszpasterz zetknął się z rozpaczą młodych rodziców, którym umarło maleńkie dziecko. Nie mógł znaleźć wytłumaczenia dla nich i siebie. Tomistyczna interpretacja zła jako "braku dobra", którą wyniósł z seminarium duchownego nie wystarczała w tej sytuacji. Jest to charakterystyczne dla ks. Tischnera, że jego poszukiwania filozoficzne nie były akademickimi konstrukcjami tylko były próbą znalezienia odpowiedzi na wyzwania stawiane przeż życie. Najatrakcyjnieszym medialnie wyrazem takiego podejścia była słynna "Historia filozofii po góralsku", która w formie, dość lekkiej, niosła ważną treść: filozofia ma wyrastać z życiowego doświadczenia i do niego się odnosić.
 
Filozofia  ks. Tischnera charakteryzowana jest przez dwa zasadnicze nurty: fenomenologię, którą  poznał u największego polskiego filozofa, Romana Ingardena. Ingarden był ulubionym uczniem Husserla (ulubioną uczennicą była Edyta Stein, poźniejsza święta), tak więc  ks.Tischner miał dostęp do fenomenologii niemal "z pierwszej ręki". Innym wielkim fenomenologicznym wzorem Tischnera był Max Scheler, ten sam, któremu swoją pracę habilitacyjną poświęcił doktor Karol Wojtyła. Ta zbieżność filozoficznych zainteresowań obu będzie się powtarzać i nie jest przypadkowa.  Ks. Tischner, podobnie jak Lévinas, był gościem papieża na  słynnych  sympozjach  w Castel Gandolfo.  Drugim nurtem, do którego  doszedł w połowie lat 70' ubiegłego wieku to filozofia dialogu, którą rozwinął w twórczy sposób jako filozofię dramatu. Owo "dialogiczne" filozofowanie ks.Tischnera miało miejsce w najbardziej fascynującym okresie historii Polski:  w latach 1980-2000. Wynikało z wyzwań tego okresu i samo wpływało na jego przebieg, czego samżem doświadczył. Pisał  z właściwym sobie poczuciem humoru: "Wybrałem myślenie wynikające z problemów, które przeżywają ludzie na tej ziemi (...) Wybrałem, aby być ciasnym i tępym filozofem Sarmatów. Staram się im wymyślać i dobrze im radzić. Na szczęście niezbyt mnie słuchają, więc i wina moja nie będzie zbyt wielka". Były jeszcze dwie wielkie postacie, ale nie filozofowie w ścisłym słowa tego znaczeniu, do których czynu i myśli ks.Tischner odwoływał się nieustannie. Święty Maksymilian Maria Kolbe ("żywe  wcielenie naszej, polskiej, gdzieś we krwi naszej zawartej, ale nigdzie do końca nie opisanej filozofii człowieka")  i profesor Antonii Kępiński, największy polski psychiatra, psycholog i psychoterapeuta, przyjaciel Tischnera ("Ten wie o człowieku  [szczególnie o jego cierpieniu - VD] więcej niż Freud, Heidegger, Lévinas"). Obaj, szczególnie Kolbe przede wszystkim "Odkrył go [horyzont nadziei - VD] (...) ale go nie nazwał. Po prostu zrobił to, co zrobił. Rzeczą filozofii jest: zrozumieć i nazwać." I tak swoje zadanie postrzegał Tischner.
 
Tischner był konsekwentnym propagatorem myśli dialogicznej na gruncie polskim. Szególnie uwidoczniło się to w w roku 1980, gdy Porozumienia Sierpniowe (efekt dialogu "jak Polak z Polakiem") otworzyły nową epokę w historii świata. NSZZ "Solidarność" przez cały heroiczny czas lat 80 uparcie stawiał postula dialogu, który znów urzeczywistnił się w obradach Okrągłego Stołu i nowych porozumieniach kończących komunizm w Polsce. Niemały był w tym udział samego Tischnera. On bowiem wygłosił słynne kazanie wawelskie "Solidarność sumień" jesienią 1980 do kierownictwa  NSZZ, gdzie wychodząc z opowieści biblijnej (Łk 18, 1-8) wskazał na dialogiczną istotę ruchu solidarnościowego. Solidarność jako wyraz substycyjności wobec bliźniego (Lévinas), czy zerwanie masek i wyjście z ukrycia myśli ludzi czujących wolność (patrz niżej). Moc płynąca od Boga. A potem były opisy dialogu w "Etyce solidarności" opisywane "na gorąco"  zjawiska charakterystyczne dla Polski lat 80-81, z tak charakterystycznymi punktami jak wczuwanie się drugiego (Buber), ranga moralna dialogu  i świadectwo (Lévinas). Tytuł jego pracy "Polski kształt dialogu" mówi sam za siebie. We wstępie do niej (pisanym niemal na bieżąco z wydarzeniami sierpniowymi) pisał: "Specyficzną właściwością polskiego dialogu było to, że nie był to dialog wąskiego grona ekspertów - znawców myśli chrześcijańskiej i marksistowskiej - lecz dialog całego narodu. Udział w dialogu miał w zasadzie każdy mieszkaniec tego kraju. Każdy musiał kiedyś rozstrzygnąć, co czynić w niektórych kluczowych okolicznościach życia" (podkreślenia moje). Zasadniczym hasłem tego okresu była wolność, rozumiana przez ks.Tischnera tak: "Wolnosć nie włazi w człowieka po przeczytaniu ksiażek. Wolnosć przychodzi po spotkaniu drugiego wolnego człowieka. Kiedy niewolnik spotka człowieka wolnego, albo go za tę jego wolnosć znienawidzi, albo sam staje się wolny". Pisząc te słowa Tischer nie mógł przewidzieć, że spotkanie jednego człowieka z drugim wyrazi się w sposób dość specyficzny: ten jeden będzie miał w ręku biało-czerwoną flagę, a ten drugi pałkę i tarczę zomowską. Nie mógł też przewidzieć, że dialog przestanie być tym ogólnonarodowym fenomenem a znów będzie rozmową wąskiego grona ekspertów - Okrągłym Stołem. Ale to już inna historia, wtedy, gdy pisał te słowa było tak jak pisał. Sam jestem świadkiem, że słowa jego pokrywały się z rzeczywistością "karnawału Solidarności" lat 80/81.  Sam zresztą pisząc te słowa był bardziej świadkiem niż filozofem-widzem.  Pisał: "Świadek jest bliżej dziejów niż ich widz. Być może nie widzi on zbyt wszechstronnie rzeczy i zdarzeń, ale ma do nich bardziej bezpośredni dostęp. Można być zaangażowanym i snuć refleksje na temat zaangażowania. Jeśli refleksja ta jest szczera, obiektywizmem jest wtedy świadectwo - rzetelność świadectwa". W takim ujęciu wszyscy wtedy byliśmy świadkami. 
 
Filozofia według Tischera ma służyć nazywaniu rzeczywistości, lepszemu jej zrozumieniu. Nie dawanie gotowych recept, "ogólnych teorii wszystkiego". To raczej opis,. obraz ze wskazaniem.  A więc jest to zasadniczy postulat dialogików, programowa stroniących od "filozofii systemowej" na rzecz "filozofii objaśniającej relacje". Aby opisać rzeczywistość należy obrać jakiś punkt widzenia, z którego będzie można opisywać. Tischner wybrał tzw. horyzont aksjologiczny, czyli "myślenie według wartości" jak brzmiał tytuł jednej z jego bardziej znanych publikacji. Aksjologia, czyli teoria wartości wskazał na istnienie w życiu każdego człowieka dwóch horyzontów. Pierwszy to horyzont agatologiczny  (gr. agatos - dobry), do którego dochodzimy z pytaniem "co jest dobre?" albo "co dalej robić?", "Jak żyć?" (tak brzmiał tytuł jedne z jego prac).  Przypomina to sytuację człowieka, który wykonując jakiś zawód przez 40 lat, pyta się pewnego dnia: "czy to co robię jest dobre, czy ma sens?". To jest owa "kluczowa okoliczność życia", o której pisał powyżej. Wtedy pojawia się horyzont aksjologiczny (gr. axios: wartościowy, cenny, wart czegoś). Czyli w odopowiedzi na to pytanie "czy to co robimy jest dobre?" udzielamy w oparciu o nasz system wartości.  Wychodzimy poza horyzont agatoliczny i  "opieramy" się o horyzont aksiologiczny.  Stajemy "Wobec wartości" - tak zatytułowana była wspólna praca krakowskich filozofów: ks.Tischnera i ojca J. A. Kłoczowskiego. To w oparciu o wartości mamy "rozstrzygnąć". Najwyraźniej uzewnętrznia się w przypadku spotkania z drugim człowiekiem. Bo przecież nie można mieć systemu wartości tylko dla samego siebie. Mój system wartości jest systemem wartości dopiero w relacji z czyimś systemem wartości.
 
I to jest punkt wyjścia do tego co stanowi najbardziej  oryginalny dorobek ks.Tischnera w myśli dialogicznej. Spotkanie z drugim ma formę dramatu, opisaną w pracy "Spór o istnienie człowieka". Dramatu, który odbywa się w określonym miejscu (scena dramatu) i w określonym czasie.  Można oczywiście opisywać scenę, czyli warunki spotkania i tym zajmowała się głównie filozofia przeddialogiczna. Ten rodzaj opisu ks. Tischner nazywa myśleniem monologicznym.  Jego interesuje jednak bardziej opis sytuacji zachodzącej między podmiotami, ludźmi na scenie w określonym czasie. Ks.  Tischner w swoim opisie posługuje się Ebnerowsko-Levinasowskim pojęciem Twarzy. Spotkanie drugiego odbywa się " twarzą w twarz". Drugiego nie poznajemy jednak poprzez jego Twarz, jest ona tylko śladem (vide Levinas). Źródłem poznania jest Słowo. Naród wybrany poznawał świat poprzez Słowo objawione w Biblii, my chrześcijanie to kontynuujemy. W relacji człowiek-człowiek wyrażonej poprzez słowo pojawia się Dobro (horyzont agatologiczny). Jest moje Dobro i Twoje Dobro. Tragedia spotkania zaczyna się wtedy, gdy Dobra (moje i twoje) wchodzą we wzajemny konflikt. Tak jak to opisuje grecka literatura antyczna. Racja Antygony starła się z niewątpliwą racją Kreona. I nie ma rady: jedno Dobro musi być zniszczone, różne były bowiem horyzonty aksiologiczne  protagonistów (Antygona: dobro widziane z punktu widzenia  tradycji-nakazu moralnego, Kreon: dobro  widziane z punktu widzenia racji państwa).  Człowiek (ks.Tischner  posługuje się pojęciem monady, zamkniętej w sobie) może pojawić się w dwóch postaciach:  zamkniętej, odseparowanej od rzeczywistości, ukrytej lub otwartej, będącej "dla innych". Twarz widziana przez ks. Tischnera różni się od Twarzy Lévinasa. O ile Twarz  Lévinasa jest "goła", o tyle Twarz, którą opisuje ks. Tischner ma zasłony i maski.
 
Zasłona to zjawisko bardzo naturalne. Jest nim np. wstyd wyrażony wobec innego człowieka. Wstydzimy się czegoś wobec kogoś i zakrywamy Twarz zasłoną. Ale możemy też wstydzić się samego siebie. Nasz wstyd może też byćodpowiedzią na wstyd drugiego. Ja się wstydzę, bo on się wstydzi.  Jaka jest relacja: Twarz-zasłona? Tischner opisuje ją tak: "zasłona jest tym co człowiek ma, twarz tym kim się jest". Zasłona na Twarzy drugiego jest przejawem jego wolności. On ją ma, chroniąc swoją Twarz. Dzięki zasłonie nikt nie może mu tej jego Twarzy zabrać, zawłaszczyć.
Czym innym jest Maska. Nie jest ona ani zasłoną ani twarzą. Pojawia się na twarzy dopiero w momencie pojawienia się drugiego, podobnie jak zasłona. Ale ma inny cel. Nie jest jakąś naturalną reakcją ale jest pozorem, kłamstwem, ułudą którą chcemy zmylić drugiego. Nieuczciwy kupiec zawsze chcąc oszukać swojego kontrahenta przybierze kłamliwą maskę uczciwości. Maska odbija to czego Twarzy brakuje. Maska może być pozą autoironii, cynizmu lub obojętności. Może też być narzucona przez otoczenie, tak jak to miało miejsce w komunistycznej rzeczywistości, a do czego odnosił się ks.Tischner w "Etyce solidarności" (a co nie zniknęło tak zupełnie, wystarczy popatrzeć na tzw. przedstawicieli handlowych grających swoje role z twarzą ukrytą za maską, tak jak w klasycznej antycznej tragedii). Różne są przyczyny maski: sytuacja, choroba, otoczenie, strach, egoizm.  Prowadzi zawsze do jednego: do ukrycia. Człowiek przywdziewający maskę, tak jakby chował się w kryjówce. Jednak zawsze widząc maskę pytamy o twarz. A może pod maską nie ma twarzy? Wtedy nie ma człowieka. Bo twarz przynależy człowiekowi (rzeczom przynależy "wygląd" - jak to określa ks.Tischner, czyli coś dzięki czemu możemy dotrzeć do istoty rzeczy). Do istoto człowieka dochodzimy poprzez Twarz. Twarz Levinasovska jest pasywna, jej odpowiedź jest możliwa ale nie konieczna. U ks.Tischnera jest inaczej. Twarz niosąca Dobro  niesie ze sobą odpowiedź.  Dobro (i jego antynomia Zło) przynależą Twarzy tak jak cisza przynależy dzwiękowi, światło barwie. Twarz może tylko objawić się dzięki Dobru (i niestety Złu) które jej przynależy.   Twarz niesie z jednej strony  ideał piękna, dobra, prawdy a z drugiej strony biedy, kruchości, bólu. Na twarzy człowieka widać najlepiej jak przemija piękno człowieka i jego życie. Tego nei da się zakryć maską. Dramat spotkania twarzą w twarz ujawnia prawdę człowieka.  Tischner analizuje specyficzny przypadek Twarzy na Krzyżu. Tam też splatał się w jedno Boski ideał i ludzki wymiar bólu, śmierci, poniżenia.  Twarz Jezusa wypowiada na krzyżu trzy kwestie:

"Przebacz im bo nie wiedzą co czynią" - to wyraz heroizmu
"Boże mój, czemuś mnie opuścił" - wyraz tragizmu
"W ręce Twoje oddaję ducha Mego" - wyraz nadziei, ocalenia.
 
Taka jest Twarz Boga. Na Którego "obraz i podobieństwo zostaliśmy stworzeni" i Który przybrał ludzką postać.
 
Czytajmy ks. profesora Tischnera, bo miał wiele ciekawego do powiedzenia. O nas samych!

Artykuł został nadesłany przez Czytelnika VerbaDocent. Serdecznie dziękujemy.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20040627234929962

No trackback comments for this entry.
Świadkowie XX wieku - Józef Tischner | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
martanb pon, 28 cze 2004, 22:24:32
Maska jest rozpoznawalna?

---
Marta NB

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń