Mesjanistyczny islam czyli Jezus znaleziony w Koranie

pon, 27 wrz 2004, 23:39:14

Autor: Gabriela Król

Pasztun czystej krwi, urodzony i wychowany jako muzułmanin, chrześcijanin z wyboru. Mieszka w Afganistanie, gdzie prowadzi stowarzyszenie zajmujące się propagowaniem Biblii w kontekście islamu. Celem jego życia jest znalezienie pomostu pomiędzy dwoma najpotężniejszymi religiami świata. Łączy dwie jakże oddalone przez ludzi doktryny mające swój początek w jednym miejscu – wierze w jedynego Boga.

Gdybym nie został chrześcijaninem, na pewno byłbym Talibem, żartuje brat Jan, założyciel towarzystwa zajmującego się krzewieniem Pisma Świętego. Jego wiara i szacunek dla Mahometa daje mu dostęp do wielu tajemnic – miejsc, których nazw większość chrześcijan nie potrafi nawet wymówić. Islamskim i chrześcijańskim fundamentalistom jego postępowe poglądy mogą wydawać się wielce prowokujące. Jego przesłanie, że Allah jest także Bogiem chrześcijan i Żydów prowadzi do tego, że wielu oskarża go o ustępstwa, pójcie na zbyt łatwy kompromis. Jednak jego przekonanie o ponownym nadejściu Chrystusa wzbudza iskry zainteresowania pośród wielu wyznawców islamu.

Miejsca, w których Jan naucza, to znajdujące się blisko granicy z Pakistanem domy, wyłożone modlitewnymi dywanikami. Typowe dla tej okolicy budowle. Tylko jedna rzecz fizycznie odróżnia je od bliskowschodnich świątyń – obecność Biblii, jedynej nieislamskiej księgi.

Ludzie przychodzą tu by zaczerpnąć wiedzy, porozmawiać. Dyskusje mogą trwać nawet do sześciu godzin. Zebrania w jego domach przypominają nieco zebrania kościelne, ale brat Jan nie chce nazywać domów „kościołami”, woli używać zwrotu  ‘Jaamat Rabaani’, co znaczy „zgromadzenia ludzi Boga”.

Jego duchowa podróż nie była łatwa i szybka. Jak wielu mężczyzn z plemienia Pasztunów w wieku czterech lat został wysłany do islamskiej szkoły (madrasy), gdzie pod opieką budzących grozę nauczycieli z pamięci uczył się recytować wersy Koranu. Gdy miał szesnaście lat czytywał Shakespeare’a i poszukiwał idoli i sensu życia. Aż pewnego razu natknął się na słowo „Isa”, które w Arabskim języku oznacza Jezusa.

Wzbudziło w nim to palącą ciekawość, pytał więc swoich nauczycieli, gdzie może przeczytać o Jezusie. „W Ksiedze Isy”, odpowiadali. Nikt z jego otoczenia nie słyszał nawet o Biblii. Gdy pytał w bibliotekach, ludzie stawali się podejrzliwi. Jednak im bardziej starano się go zniechęcić, tym większą determinacją wykazywał się w swoich poszukiwaniach.

Po dwóch latach odnalazł, to czego tak pragnął. Biblię dostał od misjonarza, za symboliczną równowartość 20 amerykańskich centów. Zaczął czytać.

- Na samym początku nie wszystko do mnie docierało – mówi – ale pewnego razu podczas lektury doświadczyłem czegoś niezwykłego. Poczułem jak jakaś nadprzyrodzona siła wdziera się do mojego umysłu.

Wierzy, że w tym momencie został nawiedzony przez Ducha Świetęgo. Wkrótce bez niczyjej pomocy zrozumiał, że Chrystus i Bóg  to jedno.

Na pamięć zaczął uczyć się Nowego Testamentu. Wydawało mu się to naturalne, gdyż każdy muzułmanin uczony jest recytować Koran. Był więc przekonany, że chrześcijanie także zapamiętują swoją Księgę. Wolał nauczyć się Biblii zanim spotka innych chrześcijan, obawiał się też, że ktoś mu ją zabierze.

Jako że wiara Jana rozwijała się indywidualnie, poza Kościołem i z dala od dominujących nurtów chrześcijaństwa, niektóre z jego poglądów są postrzegane jako kontrowersyjne. Jednym z nich jest uznanie Mahometa za jednego z trzech świadków chwały Chrystusa, obok Pisma Świętego i Kościoła.
- Chcę udowodnić muzułmanom, że Bóg, którego czczą to ten sam Bóg, którego wyznajemy my.

Jego koncepcja islamu nieco odbiega od doktryn powszechnie panujących.
- Muzułmanie są jak Żydzi, wyznają wiarę w tego samego Boga, odrzucają jednak wiarę w Jezusa jako Mesjasza – twierdzi. Pomost między religiami znajduje na płaszczyźnie eschatologii, czyli nauki o tym, co ostateczne.

Wielu ludzi nie potrafi zrozumieć idei Jana, tylko dlatego, ze brzmi ona zbyt kompromisowo. – Do pewnego stopnia, jest to kompromis – przyznaje.  Celem jego życia jest jednak udowodnienie w kontekście islamu, że Chrystus jest wcielonym Bogiem. Jednym z zadań, które przed sobą postawił jest założenie nowej wspólnoty na Bliskim Wschodzie opartej na koncepcji „mesjańskiego islamu”. Pomost pomiędzy dwiema najpotężniejszymi religiami świata.

- Na Bliskim Wschodzie żyje mnóstwo ludzi poszukujących tego pomostu. Obawiają się jedynie Zachodnich misjonarzy, uważając ich za coś w rodzaju kulturalnych terrorystów. Tymczasem, aby móc przekazać im to, co najcenniejsze, musimy ich do siebie przekonać i zacząć rozmowy z tego samego miejsca.

ASSIST News Service

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20040927233913735