Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Świadkowie XX wieku - Victor Klemperer

"Die Sprache ist mehr als Blut" Franz Rosenzweig

Victor Klemperer urodził się 9 października 1881 roku w mieście Landsberg (Warthe), które dziś nosi nazwę Gorzów Wielkpolski (mimo że nie leży w Wielkopolsce).



Był synem Wilhelma, rabina nurtu reformowanego, bratem Georga - wybitnego profesora medycyny (autora m.in. "Neue Deutsche Klinik"), kuzynem Ottona, światowej sławy dyrygenta. W wieku 22 lat przeszedł na protestantyzm. Studiował germanistykę, romanistykę i filozofię w Berlinie, Paryżu i Genewie. Ochotnik na froncie wschodnim I wojny światowej, po jej zakończeniu profesor filologii romańskiej na Politechnice Drezdeńskiej.

W roku 1935, na mocy tzw. Ustaw Norymberskich, pozbawiony katedry i usunięty z Politechniki. Ponieważ był kombatantem wojennym, a jego żona, Eva, "aryjką", nie został deportowany do obozu koncentracyjnego. Został pozbawiony prawa wykonywania zawodu, nie wolno mu było posiadać książek, wymieniać poglądów na tematy naukowe, odwiedzać bibliotek, słuchać radia ani sporządzać jakichkolwiek notatek. Pozbawiony domu, tułał się z żoną po tzw. "domach żydowskich". Miał obowiązek nosić żółtą Gwiazdę Dawida, meldować się na każde wezwanie policji. Poddany był całemu szeregowi szykan i żył cały czas w świadomości, że może zostać w każdej chwili zamordowany.

W zamieszaniu powstałym po słynnym alianckim nalocie dywanowym na Drezno w nocy z 13 na 14 lutego 1945 (szacunkowa liczba ofiar śmiertelnych: 30-100 tys.) zrzuca opaskę i ukrywa się aż do upadku reżimu hitlerowskiego. Po wojnie wraca do pracy dydaktycznej i naukowej, początkowo na Politechnice Drezdeńskiej, potem na Uniwersytecie Greiswaldzkim i Uniwersytecie Humboldta w Berlinie. Aktywnie uczestniczy w życiu politycznym NRD, od 1945 członek KPD (Komunistyczna Partia Niemiec), po jej "zjednoczeniu" z SPD, członek SED (Niemiecka Partia Jedności). Deputowany do Volkskammer ("parlamentu" NRD), członek Niemieckiej Akademii Nauk w NRD i licznych organizacji społecznych i politycznych, laureat szeregu nagród i odznaczeń państwowych NRD. Zmarł w Dreźnie 11 lutego 1960 roku. W roku 1995 miasto Monachium przyznało mu pośmiertnie prestiżową Nagrodę Rodzeństwa Scholl, która jest przyznawana autorom prac literackich i naukowych promujących wysokie wartości intelektulano-moralne i estetyczne, odwagę osobistą, umiłowanie wolności, prawdę i swobody obywatelskie.

Victor Klemperer dokonał dla literatury niemieckiej czegoś podobnego do tego, co dla polskiej zrobił Tadeusz Boy-Żeleński. Przyswoił jej kanon literatury francuskiej, przede wszystkim dzieła Diderota, Moliera, Monteskiusza, Flauberta. Przy całym szacunku do jego dorobku, to jednak nie owo opus magnum uczyniło go sławnym.

Jego fundamentalną pracą było opublikowane w 1947 studium "Lingua Tertii Imperii. Notatnik filologa". Dzieło zaiste niezwykłe, powstałe z notatek sporządzonych z narażaniem życia w "czasach pogardy". Profesor Klemperer w oparciu o lekturę oficjalnych publikacji hitlerowskich (przede wszystkich gazet Der Stürmer i Völkischer Beobachter) dokonał niezwykle wnikliwej analizy owego LTI, totalitarnego Języka Trzeciej Rzeszy.  Skoncentruję się j na paru aspektach, które mnie zastanowiły i na które sam autor zwrócił uwagę w swoim komentarzu do tej pracy, który zawarł w  "Die unbewäldigte Sprache", Darmstadt, 1966. Metoda Klemperera polegała na wydobyciu na światło dzienne, tego, co LTI miał do ukrycia, co skrzętnie przemilczał, czego nie pokazywał. Jaki był ów LTI?

Język jako trucizna. "Worte können sein wie winzige Arsendosen: sie werden unbemerkt verschluckt, sie scheinen keine Wirkung zu tun, und nach einiger Zeit ist die Giftwirkung doch da". "Słowa mogą być jak maleńkie dawki arszeniku; połykane niezauważalnie, zdają się nie powodować żadnych skutków ale po pewnym czasie działanie trucizny się ujawnia."

Język jako kreator nowej "nierzeczywistej rzeczywistości". Talleyrand twierdził, że język jest po to, by ukryć myśli (dyplomatów, bo to ich tyczyła wypowiedź księcia-ministra). Język totalitarny idzie dalej, kreuje nową rzeczywistość. Taką której na początku nie ma ale potem, z upływem czasu przyjmowana jest za prawdę. To Goebbels zachęcał, aby kłamać, gdyż kłamstwo powtarzane w nieskończoną ilość razy staje się prawdą.

Język jako falsyfikator. Rzeczy, zjawiska otrzymują nazwy, które fałszują istotę rzeczy/zjawiska, procesu społecznego. I tak, dyktator, który realizuje swoje cele nie oglądając się na nic, w tym naród, zostaje nazwany wodzem (Führer) tegoż narodu.  Ludobójstwo dokonane na narodzie to nie morderstwo, ale "ostateczne rozwiązanie problemu" (Endlösung der Frage). Atak na niewinnego sąsiada to nie agresja, wojna  tylko "Rückschuß" ("strzał-rewanż").

Język jako jedność, czynnik jednoczący i równający ludzi. W "otwartym" (w rozumieniu Poppera) społeczeństwach normalne jest zróżnicowanie języka w zależności od wieku, wykształcenia, zainteresowań czy miejsca zamieszkania mówiących. Język totalitarny ma być tak sam dla wszystkich. Wszyscy mają się posługiwać tym samym słownikiem, który nie jest słownikiem autorstwa mówiącego ale został mu narzucony z góry. Język zostaje podporządkowany Partii, ma ją wyrażać i być niejako przekaźnikiem woli Partii.

Język jako cel i środek jednocześnie. To narzędzie mające przekazać określone treści, spowodować zachowanie słuchacza/odbiorcy ale i cel, któremu podporządkowany jest specjalnie wyselekcjonowany (i ogromny) aparat propagandowy, tworzący język i jednocześnie się nim posługujący.

W Polsce ukazały się zarówno "LTI - notatnik filologa" jak i "Dzienniki" autorstwa Klemperera, polecam ich lekturę.


Na koniec pozwolę sobie na mały wątek osobisty związany z tutejszym Forum. Urodziłem się co prawda już po zakończeniu II wojny światowej ale zawsze podkreślam, że spędziłem całe moje życie w jej cieniu. Moi rodzice, moi dziadkowie i dalsza rodzina, znajomi i przyjaciele z pokolenia starszego przeszli całą jej grozę: deportacje, wysiedlenia, więzienia, obozy koncentracyjne, głód, choroby, śmierć i poniewierkę. Osobiście przekonali się co to jest LTI. Ja, dzięki Bogu i dzielnym żołnierzom walczącym na frontach, miałem to szczęście, że LTI znam tylko z lektur takich jak ta. Dzięki moim rodzicom miałem szansę już w dzieciństwie nauczyć się niemieckiego, znajomość tego języka oraz kultury i historii niemieckiej pogłebiałem później przez wiele lat w ojczyźnie Goethego i Schillera. Znam i dokładnie rozumiem znaczenie większości niemieckich słów, idiomów i powiedzeń. Potrafię czytać, pisać i mówić w hochdeutsch i 4 dialektach. Nie piszę tego, żeby się chwalić. Piszę, żeby uzmysłowić niektórym moim tutejszym polemistom (osoby zainteresowane wiedzą o kim mówię) używającym m.in. określeń typu "Führer" w odniesieniu do papieża Kościoła, którego jestem wiernym, a który jest niekwestionowanym autorytetem moralnym dzisiejszych czasów i po prostu dobrym człowiekiem, oraz "ostateczne rozwiązanie" jako domniemanego sposobu w jaki ów człowiek (lub działające w jego otoczeniu osoby) chcą prowadzić rozmowy ze zwolennikami abp. Lefebvre'a, że mogą budzić w moich oczach dwa rodzaje uczuć.

Pierwsze to politowanie, o ile "nie wiedzą co czynią", czyli nie zdają sobie sprawy z wagi wypowiadanych słów. Zachęcam ich do uzupełnienia swojej wiedzy.

Drugie to pogarda, o ile "wiedzą co czynią", czyli świadomie nawiązują do LTI, z zasobów którego słownika pochodzą określenia te i im podobne. Nie będę z nimi polemizował, przez szacunek dla moich przodków i samego siebie. Nie nazwę ich po imieniu,  przez szacunek dla PT Redakcji i Czytelników.

Artykuł został nadesłany przez Czytelnika VerbaDocent. Serdecznie dziękujemy.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20041009115421381

No trackback comments for this entry.
Świadkowie XX wieku - Victor Klemperer | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Świadkowie XX wieku - Victor Klemperer
verbadocent sob, 9 paź 2004, 22:48:38

Komentarz do komentarza, czyli fragment mojego listu do PT Redakcji:

"Specjalnie oddzieliłem go [komentarz] grubą kreską ale jednak chcę aby był on integralną częścią tekstu. Jak Pani wiadomo parę razy bardzo ostro zareagowałem na słowa moich forumowych polemistów (co ciekawe określających się jako osoby konserwatywne i tradycyjne), które zaczerpnięte były ze słownika LTI. W ich mniemaniu były to doskonałe figury retoryczne a moich uszach brzmią jak najcięższego gatunku kalumnie i świętokradztwa. Moja ostra reakcja, świadomie często przekraczająca granice kindersztuby była taka a nie inna, bo musiała być. Tak zostałem wychowany przez mojego ojca, nastoletniego więznia gestapo, moje dziadka żołnierza AK  i drugiego dziadka żółnierza NSZ, więźnia ubeckich kazamatów. Nie mogę się im sprzeniewierzyć. "Hier stehe ich nun und kann nicht anders".

Teraz należy się wyjaśnienie dlaczego było tak, a nie inaczej. Że słowo "Fuehrer" to nie zabawka, że przez to słowo zginęły dziesiątki milionów niewinnych ludzi, a dalsze setki milionów straciły mienie, zdrowie  i wszelką nadzieję.  Że "ostateczne rozwiązanie" to oznacza przemyślany na zimno, rozpisany na poszczególne etapy i prawie perfekcyjnie wykonany mord metodami przemysłowymi, gdzie  człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo samego Boga, jest tylko surowcem do produkcji mydła, materacy przemysłowych i kompostu. Nie uważam się za człowieka starego, choć lata swoje mam. Wychowany zostałem tu i teraz i ze zgrozą czytam jak ,było nie było, eks-premier RP oskarża swojego adwersarza już nie o to, że jest zerem ale że jest Goebbelsem i życzy mu (!!!) takiego samego końca jak przytrafił się Reichsministrowi. To jest miara upadku obyczaju, nie tylko politycznego w Polsce. Wszystkie chwyty dozwolone, wszystko można zrobić aby osiągnąć zamierzony efekt, cel uświęca środki. Język Trzeciej Rzeszy żyje w 60 lat po śmierci Hiltera w kraju, który był pierwszą ofiarą jego agresji militarnej i terenem zbrodni niespotykanych w historii ludzkości. Językiem tym mówią potomkowie tych, których określano mianem Untermenschen. Po moim trupie! Takie są moje motywy. "

---
Verba Docent Exempla Trahunt

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń