Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni - czy to była bezczelność?

Pytania i odpowiedzi

Kiedyś pewna wierząca osoba, która mówiła mi o  najtrudniejszych dla niej fragmentach Pisma Świętego stwierdziła, że zachowanie Pana Jezusa w tej ewangelicznej scenie było bezczelne. Jak interpretuje się przedstawioną w tym fragmencie Ewangelii postawę dwunastoletniego Pana Jezusa?



Po upływie czterdziestu dni od narodzenia Jezus został przyniesiony do świątyni. Maryja i Józef zgodnie z Prawem i własnym przekonaniem ofiarowali Go Bogu. Wiedzieli, że to Dziecko należy do Pana, zostało im powierzone tylko na jakiś czas. Jego prawdziwym Ojcem jest Bóg a jedynym zadaniem jest żyć dla Niego.

Ta świadomość była głęboko ugruntowana w Izraelu. Każde dziecko (ogólnie - każdy człowiek) jest darem Boga i Jego własnością. Wyrażamy tę prawdę wtedy gdy ofiarujemy dziecko Bogu przynosząc je do Chrztu. Dziecko nie należy do rodziców, ono należy do Boga. Rodzice otrzymują je od Boga tylko „na wychowanie”, jakby w depozyt. Bóg powierza im swój wielki skarb i pragnie, aby byli obrazem Jego miłości i wychowali to dziecko dla Niego.

Naturalne jest więc, że celem wychowania powinno być przygotowanie człowieka do spotkania z jego prawdziwym Ojcem i do gotowości służenia Mu całym swoim życiem. Dziecko powinno nauczyć się słyszeć głos Ojca, żeby dobrze odczytywać Jego plany i z bliskiego, osobistego z Nim kontaktu czerpać moc do ich realizacji.

To nie ambicje i plany rodziców powinny określać drogę życiową młodego człowieka. Musi on samodzielnie rozeznać swoje powołanie, które proponuje Bóg. Musi mieć odwagę podjęcia wezwania i konsekwentnego realizowania mimo trudności.


Często dorośli próbują zastępować Boga i wmawiają dziecku swoją wizję. Zdarza się, że np. babcia wymarzy sobie iż jej ukochany wnuczek zostanie księdzem, a ten tak przyzwyczai się do tej myśli od dzieciństwa, że „idzie na księdza” właściwie nie wiedząc dlaczego i po co. Bywa też przeciwnie: mamusia szybko chce „wydać” swoją córeczkę, żeby nie została sama. Że „kandydat” dość podłego gatunku? Nie szkodzi, najgorszy chłop lepszy niż żaden.  

Maryja i Józef dzień za dniem, przez wiele lat wspólnego życia z Jezusem bardzo przyzwyczaili się do Niego, był „ich” dzieckiem. Istniało niebezpieczeństwo, że mogą uważać Go za swoją własność. Wtedy dwunastoletni Jezus „zgubił się im” w Jerozolimie. Gdy szukali Go z wielką miłością ale i niepokojem musiał im przypomnieć, że nie oni są najważniejsi, że nie jest ich własnością: „Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiecie, że powinienem być w sprawach Ojca?”.

Prawdziwie kochać dziecko, to pozwolić mu odejść we właściwym czasie. Nie można go zatrzymywać egoistycznie dla spełnienia własnych marzeń czy poczucia bezpieczeństwa, gdyż tak postępując jesteśmy złodziejami - przywłaszczamy sobie to, co należy do Stwórcy. Nie wychowujemy dzieci dla siebie, nawet nie dla społeczeństwa, wychowujemy je dla Boga. Czy mamy świadomość, że najważniejsze w życiu, to „być w sprawach Ojca”?

Służyć Bogu mogę na każdym miejscu, pod warunkiem, że jest to moje miejsce, czyli to, które wyznaczył mi Bóg.

o. Sebastian Bielski



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20041107232016737

No trackback comments for this entry.
Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni - czy to była bezczelność? | 6 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni - czy to była bezczelność?
verbadocent śro, 25 maj 2005, 09:51:28

Jednym z większych przekłamań w tzw. ludowej teologii jest wizerunek "Jezuska". Słodkiego facecika, z równo uczesanymi włosami, powłóczystym spojrzeniu, milutkiego i fajnego.

Tymczasem nauka Kościoła jest taka, że w Jezusie były równocześnie dwie natury: Boska i ludzka, niewymieszane, współistotne. Jezus był w pełni Bogiem i był w pełni człowiekiem.  Skoro był w pełni człowiekiem, to:

- płakał (Łk 19,41)

- popadał w gniew (Łk 19,45)

- był oschły (Mt 12,46)

- weselił się (Jan 2,1-14)

- poddawany był pokusom (Łk4,1-13)

- czuł głód (Łk45,41)

i tak dalej. Nie ma co się dziwić, trzeba odrzucić werniks naniesiony na ikonie Jezusa w ciągu wieków i wrócić do Pisma i Tradycji.

---
Verba Docent Exempla Trahunt

 
Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni - czy to była bezczelność?
Maciek śro, 1 cze 2005, 00:26:54
Faktem jest, że ja za taką odzywkę dostałbym w dziób.

---

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.

 
Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni - czy to była bezczelność?
franciszka sob, 4 cze 2005, 15:57:51

Nie będę już pisać, o przedstawionej sytuacji biblijnej, zgadzam się z o. Sebastianem. Bardzo mi się spodobało jedno napisane przez Ojca zdanie - "prawdziwie kochać dziecko to pozwolić mu odejść we właściwym czasie" . To prawda. Nasza relacja z rodzicami jest relacją szczególną, taką, która nas tworzy, naznacza. Do osiągnięcia dorosłości tak naprawdę niezbędne jest opuszczenie domu rodzinnego. Takie "przecięcie pępowiny". Nie mam na myśli tylko fizycznego oddalenia - np wyjazdu na studia. Myślę również o zdobyciu pewnej niezależności emocjonalnej tj tego, by dziecko nauczyło się myśleć, czuć, postrzegać po swojemu, a nie na dwa czy trzy serca. Jest to budowanie własnej tożsamości. I dopiero, kiedy rodzice zezwolą dziecku na budowanie tej tożsamości to będzie to dziecko stać na służbę, miłość, dojrzałość, na to by oczytać, jaki jest Boży zamysł. Odejście dziecka to proces bolesny, przebiegający z napięciami, dlatego trzeba pilnować by się wzajemnie emocjonalnie nie okaleczać. Można tak na chłopski rozum powiedzieć, że trzeba się rodzicom czasem postawić. Nie chodzi mi o tupanie nogą i słowa "robię co zechcę" ale o to, by rodzicom czule (podkreślam czule) i stanowczo tłumaczyć, że trzeba się oddzielić, że nie przestaniemy ich kochać, ale pokochamy na nowy, dorosły i dojrzały sposób. Prawdziwie kochać dziecko to pozwolić mu odejść we właściwym czasie - i przeprowadzić to w taki sposób, by dziecko nie odeszło trzaskając drzwiami, ale spokojnie zamknęło je za sobą.

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń