Gnoza i gnostycy

śro, 1 gru 2004, 00:41:23

Autor: Alfred Palla

W 1945 roku wieśniak Muhammed Ali, szukając złota ze swoim bratem w egipskim Nag Hammadi, natrafił na bibliotekę gnostyków z IV wieku. W zakopanym dzbanie znalazł 52 pisma w 13 kodeksach, czyli księgach. Początkowo bracia nie wiedzieli, że mogą na nich zarobić, a ich mama używała papirusów jako podpałkę do pieca. Uratowane księgi trafiły do muzeum w Kairze. Wśród pism z Nag Hammadi było kilka ewangelii, w tym Ewangelia wg Tomasza i Ewangelia wg Filipa, które powstały w II/III wieku. Ewangelie gnostyków nazywamy pseudoepigrafami, gdyż nie napisali ich apostołowie, których imiona one noszą. Powstały po ich śmierci, a gnostycy podpisali je tylko imionami apostołów, aby zwiększyć ich recepcję wśród chrześcijan.

Kim byli gnostycy, których Dan Brown w swojej książce Kod Leonarda da Vinci wywindował na „pierwotnych chrześcijan”, a treść ich pism potraktował bezkrytycznie jako wiarygodny opis nauk Chrystusa?

Gnostycy

Gnostycyzm (od greckiego gnosis, czyli „wiedza”) był wpływowym nurtem religijnym w pierwszych wiekach. Nie przekształcił się w system religijny, ale miał licznych zwolenników, którzy wyznawali różne, często sprzeczne zapatrywania. Łączył ich wszystkich pogląd, że do zbawienia potrzebna jest wiedza ezoteryczna. Wiedza ta opierała się na duchowych objawieniach i naukach zaczerpniętych z religii greckiej, perskiej, babilońskiej, egipskiej, judejskiej i chrześcijańskiej. Jedna z najbardziej wpływowych gałęzi gnostycyzmu - manicheizm - wywarła piętno na wschodnich religiach - docierając aż do Chin, a także na zachodnich - przejawiając się w średniowiecznym ruchu bogomiłów i katarów, a także we współczesnych kierunkach ezoterycznych, na przykład w teozofii.


Gnostycy, idąc za Platonem (428-347 p.n.e.), postrzegali materialny świat jako więzienie niematerialnej duszy, co zrodziło wśród nich dwie postawy. Część żyła niemoralnie w przekonaniu, że skoro ciało jest grzeszną skorupą, która więzi ducha, to można folgować jego żądzom, bo i tak skazane jest na zniszczenie. Większość jednak obierała ascetyzm, umartwiając ciała, traktując seks, małżeństwo i macierzyństwo za rzeczy zbędne, które nawrócony odrzuci, gdyż należą do świata materialnego, a więc złego. Wśród późniejszych sekt gnostyckich popularność zyskała magia oraz pseudonaukowe spekulacje powiązane z numerologią i astrologią, które często przewijają się w ruchach ezoterycznych.


Dan Brown myli się imputując, że pisma gnostyków były sekretem przed odkryciem w Nag Hammadi. Nie były. Wiemy o nich, dzięki takim pisarzom chrześcijańskim, jak Ireneusz (130-200), Hipolit (170-236), Tertulian (160-220), Epifaniusz (310-403), którzy poświęcili im sporo miejsca w swoich dziełach, przestrzegając przed ich treścią i wykazując, że zawarte w nich poglądy są sprzeczne z nauką Jezusa i apostołów. Odkrycie w Nag Hammadi dowiodło, że ich ocena nie była tendencyjna, jak kiedyś podejrzewano.


Jedną z najbardziej rzucających się w oczy różnic między pismami gnostyków i Pismem Świętym jest odrzucenie Boga Stwórcy. Najbardziej wpływowy gnostyk - Walentyn (II w. n.e.), wielki zwolennik Platona, od którego przejął część poniższych poglądów - pouczał o istnieniu hierarchii duchowych istot zwanych „eonami”. Jeden z niższych eonów, imieniem Sophia, upadł i przez to zrodził Demiurga. Gnostycy utożsamiali Demiurga ze starotestamentowym Bogiem Jahwe, który według nich stworzył zły świat, ponieważ duchowe istoty (dusze) są w nim uwięzione w materialnych ciałach. Gnostycy uważając, że Bóg Jahwe trzyma ludzkość w niewoli, gardzili Nim i Jego Prawem. Stworzone przez Niego życie na ziemi uważali za błąd, spychając na Niego odpowiedzialność za grzech i jego skutki. W upadku Adama i Ewy doszukiwali się wyzwolenia, zaś w wężu, który zwiódł pierwszych ludzi - źródła gnozy, a więc swej mądrości.


Kwestia grzechu i odkupienia była największą różnicą między nimi a chrześcijanami. Według biblijnego chrześcijaństwa główny problem ludzkości tkwi w grzechu, natomiast według gnostyków w braku sekretnej wiedzy. Widać to choćby w Ewangelii wg Tomasza, która zaczyna się słowami: „Kto odnajdzie znaczenie tych słów, nie zakosztuje śmierci”. Chrystus według gnostyków był eonem, który wszedł w ludzkie ciało Jezusa po to, by uwolnić ludzi ze świata materii, ale nie dokonał tego przez niewinną śmierć za nas na Golgocie, jak uczy Biblia, lecz przynosząc ludziom gnozę. Znajomość gnozy, a więc tajemnej wiedzy, a nie Jego ofiara, przywróci ludziom utraconą boskość - uczyli gnostycy. Przesłanie to znajdziemy w gnostyckiej Ewangelii wg Tomasza, która głosi, że człowiek ma światłość w sobie i musi ją tylko odkryć. Jezus natomiast nauczał, że duchową światłość możemy znaleźć tylko i wyłącznie w Bogu: „Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota” (J.8:12).

Według gnozy królestwo Boże i duchowy wzrost są ugruntowane na człowieku, a nie na Chrystusie, jak czytamy w Nowym Testamencie. Zbawienie jest w człowieku, a nie w ofierze Chrystusa - uczyli gnostycy. W Ewangelii wg Tomasza czytamy: „Jeśli dasz to, co jest w tobie, to co jest w tobie zbawi cię. Jeśli nie dasz tego, co jest w tobie, to czego nie dasz, zniszczy cię.” Ludzie nie potrzebują zbawienia z grzechu, ale z niewiedzy, a skoro do zbawienia konieczna jest gnoza, to znaczy, że zbawienie osiągną tylko gnostycy. Według nich chrześcijanie mieli tylko podrzędne zrozumienie duchowe, dlatego żyli na niskim poziomie religijności starotestamentowej, która jest domeną złego Demiurga. Reszcie ludzkości gnostycy nie dawali żadnych szans na zbawienie, co pokazuje jak wielka była elitarność i arogancja ich religijności.


Gnostycyzm nie był pierwotną formą chrześcijaństwa, choć Dan Brown oferuje czytelnikom takie pobożne życzenie. Chrześcijaństwo i gnostycyzm wykluczały się wzajemnie. Podobieństwa między nimi są pozorne. Polegają na podobnej terminologii, używaniu imienia Jezusa i apostołów, a także na posługiwaniu się takimi formami literackimi, jak ewangelie. Złudzenie podobieństwa znika jednak, gdy przyjrzymy się teologii. Pod tym względem chrześcijaństwo i gnostycyzm stały w takiej opozycji wobec siebie, jak ofiara Abla i Kaina. Obaj bracia złożyli Bogu ofiarę, ale Bóg nie mógł przyjąć ofiary Kaina, gdyż ten sądził, że zbawienie jest w jego uczynku, a więc w człowieku, dlatego złożył w ofierze płody swoich rąk, podczas gdy należało wierzyć, że zbawienie jest w Mesjaszu i złożyć wskazującego na Chrystusa baranka, co uczynił Abel, dlatego Bóg przyjął jego ofiarę, a ofiary Kaina nie przyjął (Rdz.4:4-5). Podobnie jak Kain, gnostycy wzgardzili Barankiem Bożym, opierając całą nadzieję na zbawienie na sobie samych.

Ewangelie gnostyków

Brown ustami głównych bohaterów swej książki - „historyka” Teabinga i „profesora” Langdona - popełnia gafę za gafą. Mówi na przykład, że z czasów apostolskich pochodzi około 80 ewangelii, z których tylko 4 trafiły do Nowego Testamentu. Tymczasem wszystkich ewangelii, włącznie z apokryficznymi i gnostyckimi, jest mniej niż 20. Wspomniani wyżej „eksperci” orzekają, że najwcześniejszymi pismami chrześcijan były ewangelie gnostyków, a Kościół wyeliminował je i na ich miejsce wybrał do kanonu późniejsze cztery Ewangelie. I to nie jest prawdą.

Znawcy tematu zgodnie uważają za najwcześniejszą Ewangelię wg Marka, następnie Mateusza, Łukasza i Jana. Gnostyckie pisma pośrednio potwierdzają tę kolejność, gdyż najczęściej odwołują się do Ewangelii wg Jana, która powstała najpóźniej, zapewne pod koniec I wieku, a zatem najbliżej czasów, w których gnostycyzm zaczął się rozwijać. Pisma apostoła Jana traktowano później z pewną rezerwą w niektórych kręgach chrześcijan właśnie ze względu na ich popularność wśród gnostyków.

Na to, że ewangelie gnostyków powstały później od kanonicznych, wskazują cytowane w nich fragmenty Nowego Testamentu, na przykład Ewangelia wg Filipa zawiera dwa takie cytaty w jednym akapicie: „’Ani ciało, ani krew nie będą mogły dziedziczyć królestwa Bożego’ [1Kor.15:50]. Które nie będzie dziedziczyć? To, które jest na nas. Które zaś tylko będzie dziedziczyć? To [ciało] Jezusa i Jego krew. Dlatego powiedział: ‘Kto nie będzie pożywał mojego ciała ani pił mojej krwi, nie będzie miał życia w sobie’ [Jan 6:53].

Nawet w przypadku Ewangelii wg Tomasza z II wieku, która zawiera nieco autentycznych wypowiedzi Jezusa, nie da się wykazać, że była źródłem wypowiedzi zapisanych w kanonicznych Ewangeliach, ale raczej można wykazać jej zależność od nich.

Chrześcijaństwo odrzuciło ewangelie gnostyków, gdyż głosiły inną ewangelię od tej, którą przekazał Jezus i apostołowie, a nawet sprzeczną z nią. Innym powodem odrzucenia było to, że w odróżnieniu od ksiąg nowotestamentowych powstały one po śmierci apostołów. Najstarsza z nich - Ewangelia wg Tomasza - pochodzi z II wieku, podobnie jak Ewangelia wg Marii, a Ewangelia wg Filipa zapewne dopiero z III wieku. Tekst tych trzech ewangelii zamieściłem na końcu tej książki.

Ewangelie gnostyckie nie są więc wcześniejsze od kanonicznych, jak błędnie sądzi Brown. Przeciwnie, są o wiek, dwa, a niekiedy o trzy wieki późniejsze. Porównując je z nowotestamentowymi przekonamy się, że nie są one nawet ewangeliami w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie zawierają bowiem opisu służby i nauk Jezusa. Nie ma w nich wzmianek o miastach, rzekach, górach, ani żadnej chronologii. Stanowią zbiór luźnych wypowiedzi przypisanych Jezusowi. Myśli te pozbawione są kontekstu i okoliczności, w jakich je wypowiedziano, gdyż powstały długo po nich.

Ewangelie gnostyków nie opisują życia Jezusa jako człowieka, ani nie czynią Jezusa bardziej ludzkim, jak sądzi Brown. To kanoniczne ewangelie ukazują Jezusa jako człowieka, który głoduje, je, smuci się, współczuje, płacze, cierpi, pragnie, umiera. Gnostyckie ewangelie nie mówią prawie nic o ludzkim życiu Jezusa, a jednak Dan Brown wydaje o pismach z Nag Hammadi następujące nieprawdziwe świadectwo: „Nie tylko podają prawdziwą historię Graala, ale pokazują Chrystusa jako człowieka”. Wypowiedź ta nasuwa wątpliwości czy jej autor w ogóle zapoznał się z treścią pism gnostyków.

W gnostyckich ewangeliach natrafimy na myśli wypowiedziane przez Jezusa, które znamy z kanonicznych ewangelii, a także na myśli, które mógłby wypowiedzieć każdy przywódca religijny w owym czasie. Znajdziemy w nich także poglądy sprzeczne z naukami Pisma Świętego, na przykład w Ewangelii wg Tomasza są idee panteistyczne: „Rozłup drewno, Ja tam jestem. Podnieś kamień, a znajdziesz Mnie tam”. Niektóre z myśli zawartych w pismach gnostyków nazwać można chyba tylko niedorzecznościami. Oto przykłady z Ewangelii wg Tomasza:

7 Rzekł Jezus: „Szczęśliwy lew, którego zje człowiek. I lew stanie się człowiekiem. Przeklęty człowiek, którego zje lew. I człowiek stanie się lwem”.
22. Spytali Go: „Jeśli staniemy się małymi, wejdziemy do królestwa? Odrzekł im Jezus: „Wejdziecie, jeśli macie zwyczaj czynić dwa jednością i stronę wewnętrzną czynić tak, jak stronę zewnętrzną, a stronę zewnętrzną tak, jak wewnętrzną, stronę górną jak stronę dolną, i jeśli macie zwyczaj czynić to, co męskie i żeńskie jednością, aby to, co jest męskie nie było męskim, a to, co jest żeńskie nie było żeńskim; jeśli będziecie mieli zwyczaj czynić oczy jednym okiem, a jedną rękę dacie w miejsce ręki i nogę w miejsce nogi, i obraz w miejsce obrazu - wtedy wejdziecie do królestwa”.
56 Rzekł Jezus: „Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart”.

98 Rzekł Jezus: „Królestwo Ojca podobne jest do człowieka pragnącego zabić możnego pana. Wydobył miecz w swym domu i wbił go w ścianę, aby poznać, czy jego ręka będzie silna. Wówczas zabił możnego pana”.

Ewangelie gnostyków nie zawierają sekretnej gnozy Jezusa, ale wypowiedzi Jezusa znane z ewangelii kanonicznych, albo gnostycką filozofię i niedorzeczności. Nie znajdziemy w nich prawie niczego, co pozwoliłoby nam lepiej poznać nauki i osobę historycznego Jezusa. I nic dziwnego, gdyż powstały przynajmniej wiek lub nawet kilka wieków później niż Nowy Testament.


Wbrew konspiracyjnym mrzonkom Browna wcześni chrześcijanie nie odrzucili pism gnostyków z nakazu Kościoła, który chciał je zataić. Nie jest też prawdą jego posądzenie, że chrześcijanie niszczyli pisma gnostyków. Wiemy na przykład, że chrześcijanie w Rzymie i Aleksandrii czytali i kopiowali ewangelie gnostyków, mimo że nie uważali ich za kanoniczne, ponieważ powstały po śmierci apostołów i zawierały treści sprzeczne z naukami Pisma Świętego.

Czym wyjaśnić rosnącą popularność gnostycyzmu oraz ich pism, takich jak Ewangelia wg Tomasza czy Ewangelia wg Filipa? Gnostycy poszukiwali boskości i zbawienia w sobie. Cechował ich podobny narcyzm, jaki charakteryzuje dzisiejsze pokolenie, co pomaga wyjaśnić popularność jaką cieszy się obecnie literatura ezoteryczna.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki "Kod Leonarda da Vinci: fakty czy fikcja", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach zaprezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki.

Książkę "Kod Leonarda da Vinci: fakt czy fikcja?" można kupić w sklepie Kosciol.pl

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20041201004123468