Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Zwoje z Qumran - odkrycie stulecia

Wieść, że cztery zwoje znalezione w Qumran sprzedano kilka lat później w USA za ćwierć miliona dolarów, doszła do Muhammada Diba, który je znalazł. Zły, że dostał za nie tylko parę dolarów, ruszył do handlarza Kando, któremu je sprzedał, domagając się lepszej zapłaty. Kiedy mu odmówiono sprawiedliwości, wziął ją w swoje ręce. Wyjął nóż i chciał poderżnąć handlarzowi gardło. Kando w ostatniej chwili zasłonił się ręką i wyszedł z opresji tylko z rozciętą dłonią.

W końcu obaj zgodzili się na 250 jordańskich dinarów. Dib odszedł z nimi, nie roszcząc już więcej pretensji do Kando, choć wiedział, że za każde kilka dolarów, które ten im wypłaca, sam bierze później $1000, co w latach pięćdziesiątych było niemałą sumą.
Odkąd rozeszła się wieść o wartości zapisanych kawałków skóry, w okolicach Morza Martwego zaroiło się od Beduinów, przeczesujących wszystkie jaskinie, znane i nieznane.

Znalezione kawałki skóry rozdzierali na drobniejsze, gdyż za większą ilość fragmentów dostawali więcej pieniędzy. Kando, aby temu zapobiec, wyznaczył dinara za centymetr kwadratowy (wówczas $3), niezależnie od długości zwoju, wiedząc, że dłuższe sprzeda drożej.

W tym samym czasie, gdy Arabowie przeczesywali groty, archeolodzy pod kierownictwem Rolanda de Vaux inwestowali swój czas w badanie pobliskich ruin, zwanych Chirbet Qumran, gdzie znaleźli trochę starożytnych monet i naczyń.

Podczas gdy naukowcy debatowali nad związkiem między społecznością żyjącą niegdyś w Qumran a zwojami znalezionymi w pobliżu, Beduini ograbiali kolejne groty. W lutym 1952 roku, tuż obok Qumran, gdzie pracowała ekipa R. de Vaux, Beduini odkryli kolejną jaskinię ze starożytnymi zwojami, którą nazwano Grotą 2.

Wówczas dopiero świat akademicki zorganizował wielką akcję. W marcu 1952 roku archeolodzy metodycznie przeszukali 200 jaskiń w okolicach Morza Martwego. Pod koniec miesiąca byli wyczerpani. Wielu chorowało na malarię. Poszczęściło im się tylko raz, w ostatnim dniu wyprawy. Niektórzy chcieli się pakować, ale w końcu przeważyła opinia, aby wyruszyć jeszcze raz na poszukiwania.

Natrafili na Grotę 3, a w niej na fragmenty Psalmów, księgi Ezechiela i Jubileuszy. Na skalnej półce znaleźli Zwój Miedziany, który wzbudził nie lada sensację, gdyż zawierał opis schowków, w których ukryto w starożytności 4.630 talentów złota i srebra (około 200 ton), o czym opowiedziałem w swojej książce Skarby Świątyni.

Uczeni zauważyli, że wszystkie zwoje znaleziono jak dotąd w jaskiniach wapiennych. Nie tracili więc czasu na marglowe. Beduini natomiast, pozbawieni tej cennej naukowej wiedzy, przeczesywali wszystkie jak leci. Dzięki temu odkryli kilka kolejnych jaskiń ze zwojami, niektóre z nich (np. Grota 4 czy 11) zaledwie setki metrów od miejsca pracy archeologów.

Z Groty 4, położonej zaledwie 200 m od Qumran, pochodzi najwięcej, bo około 500 manuskryptów, wszystkie w małych fragmentach. Niestety, zanim uczeni zorientowali się, skąd Beduini czerpią tysiące fragmentów, za które trzeba było słono płacić, i przepędzili ich stamtąd, w Grocie 4 pozostały tylko resztki.

W pobliżu archeolodzy odkryli Grotę 5. Kilkadziesiąt metrów dalej Beduini znaleźli Grotę 6. Wiosną 1955 odkryto Groty 7-10, także w skale marglowej, a w 1956 roku Grotę 11, która zawierała kilka długich i świetnie zachowanych rękopisów, w tym Zwój Psalmów, Zwój Świątyni i Targum Hioba.

Jednym z uczonych, któremu marzyło się odkrycie starożytnych zwojów w jaskiniach Pustyni Judzkiej, był Anglik – Gerald L. Harding, dyrektor Departamentu Starożytności w Jordanii.

O zwojach z Groty 1 dowiedział się dopiero z artykułu amerykańskiego biblisty Williama F. Albrighta. Harding szalał, że tuż pod jego nosem i bez jego wiedzy dokonano największego odkrycia stulecia! Co więcej, nielegalnie wydobyto, przeszmuglowano i sprzedano zwoje z terenu podlegającego jego jurysdykcji! Tych, którzy obrabowali „jego” jaskinie, postanowił zdemaskować, złapać i postawić przed sądem. Najbardziej podejrzewał Beduinów, którzy oczywiście nabrali wody w usta. W końcu Harding machnął na nich ręką. Wystarał się o batalion żołnierzy z Arabskiego Legionu armii jordańskiej i kazał im przeczesać region, gdzie jak przypuszczał, Beduini trafili na Grotę 1.

28 stycznia 1949 roku kapitan Philippe Lippens z armii ONZ spostrzegł ślady prowadzące na skałę, gdzie leżało nieco materiału z wnętrza groty, resztki tego, co z niej wyniesiono. Była to Grota 1, którą wiele miesięcy wcześniej odkrył przypadkiem Muhammad Dib.

Harding poddał ją dokładnym oględzinom. Wspomagał go zakonnik i wybitny archeolog Roland de Vaux z École Biblique et Archéologique Française, instytucji powołanej przez francuskich dominikanów do badania Ziemi Świętej.

W jaskini znaleźli sporo małych fragmentów zwojów, włącznie z kawałkami tych, które były już dobrze znane. Zastali tam również wiele glinianych naczyń z okresu przedchrześcijańskiego, co tylko potwierdziło starożytne pochodzenie znalezionych tam rękopisów.
L. Harding i R. de Vaux byli oburzeni stanem jaskini. Na ziemi walały się niedopałki papierosów, strzępy gazet i inne śmieci porzucone przez Beduinów i zakonników z klasztoru św. Marka, którzy też szukali tam szczęścia.

Jasne było, że z Groty 1 wyniesiono więcej, niż siedem zwojów. „Gdzie podziała się reszta?” – zastanawiał się Harding. Poszedł do Kando, który był pierwszy na liście podejrzanych. Musiał go długo przekonywać, że nie chce go ciągać po sądach, zanim Kando pokazał mu nieco fragmentów. Wziął za nie tysiąc angielskich funtów, a więc prawie dziesięć razy tyle, ile Mar Samuel zapłacił mu dwa lata wcześniej za 4 kompletne zwoje!

Harding nie miał wyboru. Gdyby uwięził winnych, jak początkowo zamierzał, zwoje, które były w ich rękach przepadłyby na czarnym rynku. Nawiązując z nimi współpracę, mógł je chociaż odkupić.

Kando zgodnie z umową sprzedawał Hardingowi wszystko, co kupował od Beduinów. Po cichu ukrył jednak m.in. innymi długi zwój z Groty 11. Miał nadzieję, że uczyni go milionerem, ale zamiast tego Kando padł ofiarą swej chciwości.

Yigael Yadin dowiedział się w 1960 roku od amerykańskiego ewangelisty Józefa Uhriga, że Kando ma na sprzedaż duży zwój, za który chce milion dolarów. Stanęło na $130.000. Yadin złożył depozyt w wysokości $10.000, ale Kando w ostatniej chwili zmienił zdanie, domagając się $200.000, których nie dostał.

5 czerwca 1967 roku wybuchła Wojna Sześciodniowa, która zmieniła drastycznie sytuację polityczną na Bliskim Wschodzie. W efekcie Jerozolima i Betlejem znalazły się w rękach armii izraelskiej. Sklep betlejemskiego antykwariusza był teraz pod jurysdykcją Yadina, który bez trudu uzyskał od premiera zgodę na jego inspekcję. Handlarz wydał zwoje dobrowolnie, aby uniknąć demolki w swoim domu. Najważniejszy rękopis trzymał pod podłogą w pudle po butach. Był to słynny Zwój Świątyni, najdłuższy ze wszystkich znad Morza Martwego, bo mierzący około 9 m. Znalazł on miejsce w Sanktuarium Księgi, obok siedmiu rękopisów zakupionych wcześniej przez Sukenika i jego syna Yadina.

Po wojnie antykwariusz oskarżył rząd izraelski o rabunek, domagając się odszkodowania za zwój. Wypłacono mu $105.000, głównie po to, aby nie odstraszyć innych handlarzy od wystawiania na sprzedaż zwojów, które inaczej przepadłyby na czarnym rynku.
Odtąd nie pojawił się jednak na rynku żaden nieznany manuskrypt. Jeśli takie istnieją, kolekcjonerzy milczą, obawiając się konfiskaty. Czy takowe istnieją? Harding na łożu śmierci wyjawił podobno Strugnellowi, szefowi zespołu badającego qumrańskie zwoje, że wkrótce po Wojnie Sześciodniowej widział w Aleppo trzy zwoje w dobrym stanie. Strugnell też ponoć widział nieznane fragmenty zwojów.

Pustynia Judzka prawdopodobnie kryje jeszcze jaskinie ze zwojami. Wejście do wielu z nich zniknęło pod gruzami w czasie trzęsień ziemi, które co kilkadziesiąt lat nawiedzają ten region. Archeolodzy liczą, że kolejne wstrząsy odsłonią niektóre z nich.

Poszukiwania trwają. Spodziewając się przejścia niektórych terenów w ręce Palestyńczyków, rząd izraelski rozpoczął w 1995 roku operację „Zwój”. W poszukiwaniach wzięło udział 20 zespołów archeologicznych. Przeczesano całe zachodnie wybrzeże Morza Martwego od Jerycha po Masadę, w tym 500 pieczar. Odkryto w nich wiele artefaktów, ale jak dotąd, mimo coraz lepszej technologii, nie znaleziono niczego, co równałoby się znalezisku beduińskiego pasterza.

DLACZEGO ODKRYCIE STULECIA?

Zwoje znam Morza Martwego ukryto przed armią rzymską. Ci, którzy to zrobili, zapewne mieli nadzieję, że wkrótce przyjdzie Mesjasz i uwolni naród izraelski od rzymskiej okupacji, a wtedy zwoje, skarby i sprzęt świątynny trafią do futurystycznej Trzeciej Świątyni.
Mesjasz przyszedł i odszedł, ale mało kto Go rozpoznał. Natomiast Rzymianie pozostawali w Judei przez kilka wieków. Dzięki temu rękopisy znad Morza Martwego przetrwały w ukryciu do naszych czasów, choć nie wszystkie...

W starożytności na kilka z nich natrafił Orygenes, wczesnochrześcijański filozof i biblista z Aleksandrii, który wiele lat spędził w Palestynie. W jaskini w pobliżu Jerycha znalazł w glinianych pojemnikach greckie i hebrajskie manuskrypty, wśród nich zwój z Psalmami. Włączył je do opracowanej przez siebie edycji Biblii zwanej Heksaplą. Jej nazwa wzięła się stąd, że Orygenes zestawił w kolumnach sześć różnych tekstów biblijnych. Niestety, to liczące 15 tomów i 6000 stron dzieło przepadło w pożarze biblioteki w Cezarei podczas najazdu arabskiego w VII wieku. O podobnym znalezisku w pobliżu Jerycha w III wieku wspomina Euzebiusz z Cezarei. W tych okolicach znaleziono starotestamentowe i inne księgi w języku hebrajskim jeszcze pod koniec VIII wieku, jak napisał patriarcha Tymoteusz I.

Kolejne starożytne zwoje znaleziono w grotach nad Morzem Martwym dopiero w XX wieku. Z jedenastu jaskiń pochodzi w sumie około 900 zwojów w językach: hebrajskim, aramejskim i greckim. Datuje się je na okres od III wieku p.n.e. po I wieku n.e.

Wśród nich są 233 manuskrypty biblijne, które reprezentują wszystkie księgi Starego Testamentu (z wyjątkiem księgi Estery). Kopie tak bliskie oryginałom, jak znalezione w Qumran księgi biblijne, są bez precedensu w starożytnej literaturze.

Większość starożytnych ksiąg przetrwała do naszych czasów dzięki ich średniowiecznym kopiom. Na przykład najstarsze egzemplarze Roczników Tacyta (55-120 n.e.) czy Żywotów cezarów Swetoniusza (70-120 n.e.) pochodzą dopiero z IX wieku n.e.
Podobnie było z Biblią. Przed odkryciem w Qumran najstarsza kopia Starego Testamentu pochodziła dopiero ze średniowiecza. Wyszła spod ręki Aarona ben Mosze ben Aszera z Tyberiady nad Jeziorem Galilejskim i zachowała się w Kodeksie Leningradzkim z 1005 roku. Była ona podstawą naukowego wydania Starego Testamentu opracowanego przez Rudolfa Kittela, zwanego Biblia Hebraica oraz późniejszego zwanego Biblia Stuttgartensia, na którym oparte są współczesne wydania Biblii.

Średniowieczne kopie hebrajskiego Pisma Świętego zawdzięczamy masoretom, żydowskim gramatykom. Drogą badań porównawczych nad różnymi manuskryptami wypracowali oni około 500 roku tekst Starego Testamentu, który nazywamy masoreckim, od hebrajskiego słowa masora, czyli tradycja. Około 700 roku zaopatrzyli oni tekst biblijny w system znaków wokalizacyjnych, sygnalizujących samogłoski, aby ułatwić jego czytanie w synagogach. Przedtem samogłosek trzeba było domyślić się z kontekstu.

Najstarszą kopię tekstu masoreckiego zwaną Kodeksem z Aleppo (X w.) odnaleziono niedawno. W czasie zamieszek wywołanych decyzją ONZ o podziale Palestyny wybuchł pożar w synagodze w Aleppo, odsłaniając zapomniany schowek zwany genizą, gdzie przechowywano stare i zużyte manuskrypty, a także rękopisy zawierające błędy lub nieortodoksyjne nauki. Wyniesiono wtedy 294 z 380 stron tego manuskryptu.

Paradoksalnie, główną przyczyną, dla której nie zachowały się do naszych czasów kopie Starego Testamentu sprzed X wieku, była niemal zabobonna cześć, z jaką Żydzi traktowali Pismo Święte, ze względu na zawarte w nim Słowo Boże. Skrybowie nie niszczyli ksiąg zużytych przez wieki używania ich jako wzoru do kopiowania, ani rabini tych, które nie nadawały się już do użytku w synagodze. Grzebali je w ziemi jak zmarłego lub składali w genizie, skąd raz na kilkaset lat usuwali je i ceremonialnie grzebali.

W rezultacie najstarsze zachowane kopie Starego Testamentu pochodziły dopiero ze średniowiecza.
Sceptycy byli przekonani, że ponad tysiąc lat przepisywania ksiąg biblijnych znacznie oddaliło kopie od oryginałów (autografów), a zatem Pismo Święte nie może być uważane za tekst wiarygodny. Wielu z nich, gdyby doczekało odkrycia z Qumran, przeżyłoby szok, widząc, jak dalekie od prawdy były ich założenia, tezy i wnioski. Niektórzy z tych, którzy go dożyli przez pewien czas próbowali się uchwycić twierdzenia, że zwoje z Qumran muszą być fałszerstwem, tak trudno było im uwierzyć, że średniowieczne kopie Starego Testamentu mogą być tak wierne starożytnym.

Powyższy tekst jest pierwszym z serii fragmentów książki "Sekrety Biblii", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach zaprezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę Skarby Świątyni można zakupić w sklepie Kościół.pl



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20041212232331836

No trackback comments for this entry.
Zwoje z Qumran - odkrycie stulecia | 3 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Zwoje z Qumran - odkrycie stulecia
swiatlo wto, 14 gru 2004, 13:35:30
Zdecydowanie lepiej wypda prywatna przedsiebiorczosc beduinow. Kierujac sie prostym pożądaniem osiagali lepsza skutecznosc, przy okazji przyblizajac swiat do tego historycznego odkrycia...
 

Szukaj

Polecamy



EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 9,623 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń