Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Okrucieństwo Asyryjczyków

Asyria zajmowała pustynne tereny na północ od Babilonii. Od X po VII w. p.n.e. jej wpływ sięgał od Persji po Morze Czarne i od Anatolii po Egipt. Według Ktezjasza, który żył na przełomie V i IV wieku p.n.e. Asyryjczycy mieli 1.700.000 piechoty, 200.000 kawalerii i 16.000 rydwanów. Ktezjasz przesadził nieco, niemniej Asyryjczycy dysponowali największą armią starożytnego Bliskiego Wschodu, dlatego Biblia opisuje ich najazdy takimi słowami, jak „nawałnica”, „huragan”, „zawierucha”.

Na czele panteonu Asyryjczyków stał Aszur, bóg wojny, gdyż wojna była ich narodową religią, król najwyższym kapłanem, a doroczne kampanie krucjatami, które dedykowano Aszurowi. Towarzyszące im łupiestwa i masakry rozumiano jako akt nabożeństwa wobec boga wojny.
Sztukę oblegania Asyryjczycy doprowadzili do perfekcji. Upatrzony region izolowali od świata, po czym oblegali kilka miast, starając się je szybko zdobyć. Z obrońcami postępowali nadzwyczaj okrutnie, aby zniechęcić do oporu mieszkańców całego terenu. Nabijali ich żywcem na pale, w tym kobiety i dzieci. Z żywych jeńców układali stosy, które podpalali. Król Asurbanipal II (883-859) pozostawił taką relację:

„Wielu więźniów kazałem spalić w ogniu. Wielu wziąłem żywcem. Z tych niektórym obciąłem ręce i dłonie, innym obciąłem nosy, uszy, palce i członki. Wyłupiłem oczy wielu żołnierzom. Usypałem górę z żywych, a drugą z głów. Powsadzałem ich głowy na drzewa wokół miasta. Spaliłem ich chłopców i córki... Obdarłem ze skóry książęta, tylu, ilu się zbuntowało, a ich skóry rozpiąłem na palach.”

Kobiety były w Asyrii niemal bez praw. Mąż mógł żonę biczować, ciągnąć przez miasto za włosy, urwać jej ucho...
Asyryjczycy należeli do najokrutniejszych ludów, jakie kiedykolwiek żyły na obliczu ziemi. Ich kary były niewspółmierne do wykroczenia.
Dziś ludzie doszukują się przejawu okrucieństwa w takich starotestamentowych prawach, jak „oko za oko, ząb za ząb” (Kpł.24:20), nie rozumiejąc, że faktycznie chroniły one przed takimi ekscesami, jakich dopuszczali się Asyryjczycy czy Kananejczycy wymierzając kary nieproporcjonalne do wykroczenia. Starotestamentowe prawa zabraniały wyrządzić szkodę większą od doznanej, co w tamtych czasach było błogosławieństwem.
Bóg się nie zmienia. W czasach Mojżesza był tym samym miłującym Bogiem, co w czasach Jezusa. Dwa największe przykazania miłości (Mt.22:37-39) pochodzą ze Starego Testamentu: „Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej.” (Pwt.6:5); „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Kpł.19:18). Uwarunkowania społeczno-kulturowe w starotestamentowych czasach były inne od obecnych, dlatego porównywanie takich praw, jak „oko za oko” ze współczesnym prawodawstwem jest anachronizmem. Trzeba je porównywać z prawami im współczesnymi. Wtedy okaże się, że wyróżniały się korzystnie, mając na uwadze ochronę człowieka.
Władcy asyryjscy rozwinęli szeroko zakrojoną sieć państw satelickich, co powielały później inne totalitarne systemy, aż po współczesne. Przy władzy pozostawiano lokalnych władców, ale w towarzystwie rządzących zza kulis szarych eminencji.
Król otoczony był w Asyrii kultem, który podkreślała sztuka, będąca na jego usługach. Ukazywano go na obrazach i rzeźbach jako większego niż samo życie. Częstym motywem sztuki asyryjskiej była armia, ze względu na jej uprzywilejowaną pozycję w tym totalitarnym państwie.
Asyryjski system władzy posiadał dobrze rozwinięty i wyrafinowany aparat wywiadowczy i propagandowy. Opinia publiczna była systematycznie urabiana, a niezależna myśl tłamszona. Częstą karą były zsyłki na przymusowe roboty. Ludy walczące o niepodległość deportowano z dala od ojczyzny, aby pozbawić je narodowej tożsamości i łatwiej zasymilować. Taki los spotkał między innymi dziesięć plemion izraelskich.

SAMARIA I JEROZOLIMA

Po śmierci króla Salomona (971-931), jego syn Rechabeam udał się do Sychem w Samarii, aby obwołano go królem nad północnymi plemionami izraelskimi. Jego przemówienie świadczyło, że mądrości po ojcu nie odziedziczył. Powiedział: „Mój ojciec obciążył was jarzmem, a ja dołożę do waszego jarzma. Mój ojciec karcił was biczami, ja zaś będę was karcił biczami z kolców” (1Krl.12:14).
W ten sposób doszło do ostatecznego rozdziału pomiędzy plemionami północnymi i południowymi. Pociągnęło to rywalizację i konflikty między królami Izraela i Judy, a w konsekwencji osłabienie obu.
Królestwo północne, pozostając w izolacji od serca religii izraelskiej, a więc świątyni i jej kapłanów z plemienia Lewiego, podupadło duchowo. Jezabela, żona króla izraelskiego Achaba (874-853), wprowadziła do stolicy państwa Samarii kult Baala, stawiając mu tam świątynię (1Krl.16:31-32) i popularyzując kult Królowej Niebios, zwanej Aszerą (1Krl.18:18-19).
Począwszy od Jehu (841-814) królowie izraelscy byli asyryjskimi wasalami. Sto lat później, w odpowiedzi na przymierze z Egiptem, zawarte przez ostatniego króla izraelskiego, Asyryjczycy najechali na królestwo północne (1Krl.21:1). Po trzyletnim oblężeniu, w 721 roku p.n.e., zdobyli jego stolicę Samarię (2Krl.18:19). Uprowadzili wtedy blisko 30.000 Izraelitów.
Zwolennicy konspiracyjnej teorii dziejów wciąż szukają tych dziesięciu plemion izraelskich na różnych kontynentach, ale prawda jest banalna. Wielu Izraelitów trafiło do asyryjskich kopalń srebra, skąd mało kto wychodził żywy. Pozostali zostali zasymilowani. Na ich miejsce Asyryjczycy sprowadzili Syryjczyków i Elamitów, którzy wymieszali się z Izraelitami, dając początek ludności samarytańskiej (Ezd.4:10).
W półtora wieku później podobny los spotkał Judejczyków, którzy trafili do niewoli babilońskiej, z tym że Persowie, po zwycięstwie nad Babilończykami, pozwolili im powrócić do Judei. Samarytanie zaoferowali wtedy Judejczykom pomoc w odbudowie świątyni. Ci jednak, z obawy przed tendencjami ludności samarytańskiej do bałwochwalstwa, odrzucili ich propozycję, zwłaszcza, że mieli świeżo w pamięci przyczynę niewoli babilońskiej, którą było właśnie bałwochwalstwo (Ezd.4:1-3).
Samarytanie zbudowali świątynię na górze Garizim, gdzie odtąd składali ofiary (Ezd.4:4-6). Przyłączali się do nich niektórzy z Żydów.
W czasach machabejskich, kiedy Judejczycy z poświęceniem bronili się przed zalewem hellenizmu, Samarytanie potwierdzili obawy Żydów, gdyż nie tylko wsparli greckich Seleukidów, ale przemianowali swój przybytek na świątynię Zeusa.
Józef Flawiusz skarżył się, że Samarytanie to nieszczery naród, bo gdy Żydom wiedzie się dobrze, podają się za Żydów, a gdy Żydzi są prześladowani, nie przyznają się do nich.
Samarytanie uznawali za natchniony tylko Pięcioksiąg Mojżeszowy. Uważali siebie za jedynych prawdziwych Izraelitów, potomków Manassesa i Efraima, synów Józefa. Swej nazwy nie wywodzili od mieszkańców Samarii – someronim. Nazywali się samerim – „kustoszami”, a więc stróżami prawa Bożego.
Religia Samarytan miała wiele wspólnego z judaizmem. Obchodzili Paschę i składali ofiary, tyle że na górze Garizim (J.4:20-21). Ich religia była jednak zabarwiona pogaństwem (2Krl.17:24-27), dlatego Żydzi uważali ją za nieczystą (Łk.9:51-54). Stronili z tego powodu od Samarytan do tego stopnia, że idąc do Jerozolimy wybierali okrężną drogę przez Pereę, żeby tylko ominąć Samarię. Jezus nie miał tego zwyczaju. Pewnego razu przechodząc przez Samarię zatrzymał się w Sychar przy studni Jakuba. Nawiązał tam rozmowę z Samarytanką, która widząc, że jest prorokiem, powiedziała: Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Jezus odpowiedział jej:

„Nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec.” (J.4:20-23).

Samarytanie zachowali swą odrębność, mimo najazdu muzułmanów w VII wieku. Do dziś zamieszkują Nablus, a więc okolice dawnego Sychem. Ich religijne zwyczaje i przekonania przypominają tradycje zhellenizowanych saduceuszy.
Biblia zawiera kilka proroctw o Samarii, stolicy królestwa izraelskiego. Wygłosili je prorocy Ozeasz i Micheasz w VIII wieku p.n.e., a więc gdy nic jeszcze nie zapowiadało jej upadku:

•Samaria zostanie zburzona (Oz.10:7).
•Jej mieszkańcy padną od miecza (Oz.13:16).
•Pójdą do niewoli w Asyrii (Oz.10:6).
•Samaria stanie się stertą gruzów (Mi.1:6).
•Na jej miejscu będą winnice (Mi.1:6).
•Jej kamienie zostaną zrzucone w dolinę (Mi.1:6).
•Fundamenty Samarii będą odsłonięte (Mi.1:6).

Samarię zburzyli Asyryjczycy, którzy uprowadzili jej ludność do niewoli w 721 roku p.n.e. W 331 roku p.n.e. Aleksander Wielki za zbrodnię na jego namiestniku wygnał mieszkańców Samarii z Sychem, a miasto zasiedlił Syryjczykami i Macedończykami. W dwa wieki później żydowski władca Jan Hyrkanus zniszczył ich świątynię na górze Garizim, a po rocznym oblężeniu zdobył i zniszczył Samarię.
Herod Wielki odbudował Samarię, zmieniając jej nazwę na Sebaste. Dziś nosi ją wioska na zboczach dawnej Samarii. Dawna stolica jest stertą gruzów pozostałych po pałacach królów Omriego i Achaba (Mi.1:6). Na jej miejscu rosną dziś ogrody i winnice, jak zapowiedział prorok Micheasz, a uprawiający je ludzie strącili ze stoków wiele kamieni, aby uzyskać więcej miejsca pod uprawę (Mi.1:6).

*   *   *

Po Samarii królowie asyryjscy zwrócili oczy na Judeę. Jej król Hiskiasz, słysząc o upadku Lachisz, silnego izraelskiego miasta, wypłacił im trybut, aby uchronić Jerozolimę przed losem Samarii (2Krl.18:15-16), co potwierdzają archiwa asyryjskie. Mimo przyjęcia trybutu, Sancheryb wysłał rabszake, a więc swego podczaszego, aby zastraszył Hiskiasza i zmusił go do poddania Jerozolimy bez walki (2Krl.18:17). Powiedział między innymi:

„Niechaj cię nie zwodzi twój Bóg, któremu ufasz, myśląc: Nie będzie Jeruzalem wydane w rękę króla asyryjskiego! Oto ty słyszałeś o tym, co uczynili królowie asyryjscy wszystkim ziemiom, postępując z nimi jak z obłożonymi klątwą, a ty miałbyś wyjść cało? Czy wyratowały je bóstwa tych narodów, które moi ojcowie wytępili?” (Iz.37:10-12).

Hiskiasz, który był potomkiem króla Dawida, modlił się do Pana Boga takimi słowami:

„Panie Zastępów, Boże Izraela, który siedzisz na cherubach! Ty jedynie jesteś Bogiem wszystkich królestw ziemi, Ty stworzyłeś niebo i ziemię. Skłoń, Panie, swoje ucho i słuchaj! Otwórz, Panie, swoje oczy i patrz! Usłysz wszystkie słowa Sancheryba, który to wysłał posłów, aby urągać Bogu żywemu! Prawdą jest, Panie, że królowie asyryjscy wygubili wszystkie narody i ich ziemie! I powrzucali ich bóstwa w ogień, gdyż nie były to bóstwa, lecz tylko robota rąk ludzkich, drzewo i kamień, i dlatego je zniszczyli. Teraz więc, Panie, Boże nasz, wybaw nas z jego ręki, aby poznały wszystkie królestwa ziemi, że jedynie Ty jesteś Panem!” (Iz.37:16-20).

Upadek Jerozolimy wydawał się kwestią czasu. Judejczycy mieli świeżo w pamięci tragiczny los Samarii i Lachisz, toteż mało kto podzielał poniższy optymizm proroka Izajasza:

„Przeto tak mówi Pan o królu asyryjskim: Nie wkroczy on do tego miasta ani nie wypuści tam strzały, ani nie wystąpi przeciwko niemu z tarczą, ani nie usypie przeciwko niemu szańca. Drogą, którą przyszedł, powróci, lecz do tego miasta nie wkroczy - mówi Pan. I osłonię to miasto, i ocalę je przez wzgląd na ciebie i przez wzgląd na Dawida, mojego sługę.” (Iz.37:33-35).

Biblia mówi, że w odpowiedzi na modlitwę Hiskiasza, anioł Pański pozbawił życia 185.000 wojska asyryjskiego (2Krl.9:15-19; Iz.37:36). Rankiem, gdy nastała pora szturmu, obóz asyryjski zionął pustką. Oprócz Izajasza o tej klęsce mówi grecki historyk Herodot oraz pisarz babiloński Berossus.
Nawet dla takiej potęgi militarnej jak Asyria był to dotkliwy cios. Asyryjskie źródła nie notowały porażek swego wojska z propagandowych względów. Znamienne jest to, że roczniki królewskie zamiast trąbić, jak to było w zwyczaju, o wielkim zwycięstwie swego króla, skwitowały całą jego kampanię przeciwko Jerozolimie powściągliwym eufemizmem, że Sancheryb „zamknął króla Hiskiasza w Jerozolimie, królewskim mieście, jak ptaka w klatce”. Opis walki o Judeę urywa się zaś raptownie słowami, że Sancheryb powrócił do domu...
Czy jest przypadkiem, że Judea była potem przez blisko dwa stulecia jedynym krajem w zasięgu Asyryjczyków, który cieszył się niezależnością? Asyryjczycy, choć podbili Syrię i Samarię, unikali Judei, zapewne mając w pamięci klęskę doznaną tam z ręki Bożej.
Prorok Izajasz jednak nie świętował. Wiedział, że z powodu tych samych grzechów i odstępstw, dla których niewola asyryjska spadła na północny Izrael, półtora wieku później kolejna armia z Mezopotamii uprowadzi do niewoli resztę Izraela.
Izajasz wypowiedział też kilka fascynujących proroctw o losach Niniwy, stolicy Asyrii, które prześledzimy następnym razem, aby przekonać się o ich niezwykłej trafności.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki "Sekrety Biblii", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Sekrety Biblii" można kupić w sklepie Kosciol.pl



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20041228204913607

No trackback comments for this entry.
Okrucieństwo Asyryjczyków | 3 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Okrucieństwo barbarzyncow
montsegur śro, 29 gru 2004, 10:18:06

I bardzo slusznie, jesli \\\"niektorzy\\\" dopatruja sie okrucienstwa i barbarzynstwa w szeregu pism starotestamentowych. Sa to bowiem pisma istotnie w swej tresci zionace barbaria. Nie oznacza to, ze Zydzi byli \\\"negatywnym wyjatkiem\\\". Takie wowczas byly czasy i takie byly ludy, stojace na stosunkowo niskim poziomie rozwoju cywilizacyjnego. Okrutni wobec pokonanych wrogow byli takze Egipcjanie, Hetyci, Grecy, Rzymianie, Nubijczycy itd.

Ale pism owych Egipcjan czy Asyryjczykow nikt nie probuje propagowac obecnie jako \\\"Slowa Bozego\\\", lecz traktuje je dokladnie tak, jak na to zasluguja: jako relacje historyczne nalezace do muzeum. Natomiast wkladanie dziel barbarzynskich do kanonu Pisma Kosciola i to dziel, ktore przecza niemal wszystkiemu, czego uczy kosciol chrzescijanski, to zupelnie inne zagadnienie. Mozna sie oczywiscie zastanawiac (albo i nawet nie...) po co komu w kosciele dzisiaj relacje starozytnych pisarzy zydowskich dotyczace tego kto dostal jaki kawalek ziemi tysiace lat temu albo cale te \\\"militarne statystyki\\\" z niektorych ksiag. Ale to i tak nic w porownaniu do opisow rzezi i gwaltow i to rzekomo popelnionych na rozkaz Boga (to co to za Bog...?). Nie wiem w jaki sposob dzisiejszy chrzescijanin (czy w ogole jakikolwiek normalny przedstawiciel homo sapiens) bedzie sie czul duchowo zainspirowany opisem tego jak Dawid odrzynal dwiescie napletkow poleglym na polu walki Filistynczykom, by sobie zdobyc corke Saula za zone i podobnymi przykladami literatury...

Juz sam fakt, ze teksty takie jak ten powyzszy, sa publikowane jest potwierdzeniem, ze z tym ST (a w kazdym razie z obszwernymi jego partiami) sa w chrzescijanstwie problemy (i to jak najbardziej moralne) i istnieja one praktycznie od poczatku istnienia naszej religii. Osobiscie nie twierdze, ze koniecznie trzeba coikolwiek z ST \\\"wycinac\\\" (niezbyt przepadam za cenzura), ale za kanoniczne to tych przypadkow barbarii nie uwazam w najmniejszym calu i przypuszczam ponadto, ze sa to jedne z tych tekstow, ktore zniechecaja ludzi do naszej religii.

A juz wrecz rozsmiesza mnie fakt, ze niektorzy chrzescijanie wytykaja barbarie tekstom Koranu (bardzo slusznie, spiesze przyznac), gdy Biblia ST jest pod tym wzgledem nieporownanie gorsza.

Cheers!!!

 
Okrucieństwo Asyryjczyków
Aleksander śro, 29 gru 2004, 12:33:38

Szanowny Panie dr Alfredzie Palla,

dzięki za ciekawy tekst. Interesuje mnie, dlaczego Pan sądzi, że porównywanie takich praw, jak „oko za oko” ze współczesnym prawodawstwem jest anachronizmem\\\" Czy odwet i odstraszenie nie są istotą każdego skutecznego prawodawstwa?

Aleksander Gillner

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń