Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Niniwa

Spaloną słońcem równinę między Tygrysem i Eufratem, pokrywają piaskowe kopce w kształcie ściętych stożków, zwane tellami, niektóre 40 m wysokie. Beduini nie zwracali na nie uwagi, bo były tam od wieków; Europejczycy byli nimi zaintrygowani, ale mało kto podejrzewał, że kryły ruiny asyryjskich i babilońskich miast.

Biblia wymienia wiele miast mezopotamskich, mówiąc że do ich budowy używano wysuszonych cegieł z gliny (Rdz.11:1-4). Był to materiał łatwo dostępny, ale nietrwały. Niewypalana glina niszczeje pod wpływem warunków atmosferycznych, dlatego po wielu tamtejszych budowlach i miastach pozostały tylko bezkształtne kopce.

Paul Émile Botta

Jednym z pierwszych, który domyślał się co kryją, był Klaudiusz Rich. Rozpoczął prace w jednym z nich, ale słabe zdrowie nie pozwoliło mu ich kontynuować. Jego książka zainspirowała jednak Paula Bottę, który odegrał niemałą rolę w dziejach archeologii.
Kopce intrygowały Paula Bottę, który był francuskim konsulem w Mosulu nad Tygrysem. Znajomi mawiali o nim: „Wielki uczony, ale konsul kiepski”, bo większość czasu spędzał na wykopaliskach. Często wyprawiał się konno za miasto, kupując od Arabów wszystko, co dawne. Znosili mu tego sporo, ale nie chcieli powiedzieć skąd. Botta domyślał się, że antyki pochodzą z kopców.
W 1842 roku zaczął kopać na wzgórzu naprzeciw Mosulu, po zachodniej stronie Tygrysu. Tam właśnie rozciągają się pozostałości Niniwy, ale wtedy nikt o tym nie wiedział. Pracował tam do marca 1843 roku. W tamtejszym klimacie było to ciężkie wyzwanie. Mimo wielu trudów nie trafił na nic ciekawego, jeśli nie liczyć paru cegieł pokrytych pismem klinowym.
Wtedy zjawił się u niego Arab z pobliskiej wioski Korsabad, zaklinający się, że tam znajdzie wszystko, czego szuka. Botta dał się już w przeszłości nabrać na podobne wieści, toteż był sceptyczny, ale że wioska leżała nieopodal, posłał tam dwóch pracowników.
W tydzień później otrzymał od nich meldunek, że natknęli się na mury pokryte płaskorzeźbami. Nie dowierzając, posłał tam sługę, który potwierdził ich relację. Botta pośpieszył do Korsabadu, a zaraz potem sprowadził tam robotników.
Spod usuwanej ziemi wyłaniały się płaskorzeźby, napisy, ogromne figury fantazyjnych zwierząt. Wszystko to pochodziło z pałacu, który liczył 209 pokoi. Zbudował go król Sargon II w VIII wieku p.n.e. przenosząc do Korsabadu stolicę Asyrii.
Sargon znany był głównie ze Starego Testamentu (Iz.20:1). Jednak biblijne wzmianki o nim, jeszcze w XIX wieku, cytowane były jako przykład historycznych błędów w Starym Testamencie. Wielkie odkrycie w Korsabadzie było początkiem końca dla wielu zarzutów, jakie krytycy wytoczyli wobec historycznej wiarygodności Pisma Świętego.
Ściany pałacu Sargona II pokrywały kunsztownie wykonane sceny z życia wielkiej cywilizacji. To miejsce przez całe lata dostarczało świetnie zachowanych zabytków. Niestety, wapienne skały, z których wykonane były niektóre reliefy, zamieniały się w pył wkrótce po wyciągnięciu ich na światło dzienne. Francuzi, dumni z odkrycia swego rodaka, posłali mu na pomoc artystę Flandina, który przenosił na papier każde odkrycie, dzięki czemu wiemy przynajmniej, jak wyglądały.
Botta borykał się z wieloma problemami. Miejscowi posądzali go, że buduje okopy, aby podbić ich biedny kraj! Turecki pasza Mosulu kazał go szpiegować, myśląc, że szuka złota. Ludzie pracujący dla Francuza, gdy poznali się na wartości zabytków, kradli pomniejsze, ilekroć się odwrócił. Stracił w wodach Tygrysu barkę z ogromnymi rzeźbami, które miały trafić do Francji, a drugą podczas napadu Beduinów.
Paul Botta nie znalazł Niniwy w Korsabadzie, choć taką miał nadzieję. Jego odkrycie miało jednak wielkie znaczenie. Zmieniło poglądy na dzieje ludzkiej cywilizacji. Dotąd za jej kolebkę uważano Egipt, bo nigdzie nie można było się cofnąć dalej w pisaną historię. Takiego zdania była też większość starożytnych źródeł. Tylko Pismo Święte stało na innym stanowisku, wskazując na terytorium między Tygrysem a Eufratem jako kolebkę cywilizacji (Rdz.10:10-11). Region ten zwano Aramnaharaim, „międzyrzecze”, a z greckiego – Mezopotamia.
Wykopaliska Botty zainicjowały długie pasmo znalezisk w Mezopotamii, które potwierdziły słuszność biblijnego poglądu. Odkryto tam pełne splendoru cywilizacje, przynajmniej tak dawne jak egipska, które znały pismo i posiadały zaawansowaną wiedzę astronomiczno-matematyczną.

Austen Henry Layard

W 1817 roku, gdy na świat przyszedł Henry Layard, nie było namacalnego dowodu, że Niniwa czy Asyria, wzmiankowane w Biblii, w ogóle kiedykolwiek istniały.
Layard opuścił Anglię w wieku 22 lat. Początkowo zamierzał podjąć pracę w Indiach, ale w drodze rozmyślił się i ruszył na Bliski Wschód w poszukiwaniu przygód. Miał ich niemało. Napadnięty i okradziony, musiał uciekać nago. Doznał głodu, pragnienia, gorączki. Dzięki pijawkowej kuracji jakiegoś wiejskiego cyrulika nieomal wykrwawił się na śmierć. Z bólu zęba leczył go „dentysta”, który posługiwał się szewskim szydłem!
W tym czasie Layard zainteresował się archeologią. Zaintrygowany piaszczystymi tellami w Mezopotamii skierował kroki ku nim. Znając trudności, jakie spotkały Bottę ze strony tureckiego paszy, trzymał swe plany w tajemnicy. Ogłosił, że wybiera się na polowanie, dlatego na wierzch tobołów ze sprzętem wykopaliskowym załadował strzelbę i dzidy. Tak wyposażony udał się na wzgórze zwane Nimrud.
Życie na tym pustynnym terenie nie było łatwe. W dzień znosił ukrop, a w nocy spał w prześcieradle zszytym w rodzaj śpiwora, dla ochrony przed insektami.
Zaprzyjaźnił się tam z Awadem, wodzem beduińskiego plemienia zamieszkującego w pobliżu Nimrud. Dzięki temu, mimo skromnych środków, mógł wynająć kilku robotników.
Wzgórze było pełne cegieł pokrytych inskrypcjami. Nie wiedział, gdzie zacząć. Na chybił trafił wbił szpadel i rozpoczął kopać szyb, który doprowadził go w głąb pałacu! Co więcej, gdy posłał swoich ludzi na inne miejsce, oni także od razu trafili na kolejny pałac!
Layard sądził, że było mu dane odkryć Niniwę. I było, ale później. Miasto z dwoma pałacami pełnymi przewspaniałych płaskorzeźb należało kiedyś do największych w Asyrii. Nazywało się Kalach i dotąd było znane tylko z Biblii (Rdz.10:11).
Radość z odkrycia nie trwała długo. Awad ostrzegał go, żeby nie pokazał Arabom ani kawałka złota, bo pasza ma długie uszy. Layard wynagrodził wodza za jego szczerość. Niestety, wkrótce jeden z Beduinów natrafił na jakiś niewielki pozłacany listek. Pasza Mosulu faktycznie miał dobry słuch, bo zaraz posłał tam ludzi z zakazem dalszych prac. Layard dosiadł konia i pogalopował, żeby się z nim spotkać.
Pasza był jednookim, jednouchym złośliwym grubasem o zapryszczonej twarzy. Mieszkańcy Mosulu nie cierpieli go, gdyż nałożył na nich ciężkie podatki, mienie opozycji konfiskował, a głowy ścinał na prawo i lewo.
Pasza przywitał go wylewnie. Zapewnił, że nie ma nic przeciwko wykopaliskom. Ledwie jednak Layard powrócił do Nimrud i zabrał się do pracy, przybył kolejny poseł z Mosulu, który mu ich zakazał.
Henry Layard znów pognał na spotkanie z kapryśnym paszą, a podróż do Mosulu zabierała kilka godzin. Tym razem pasza przywitał go ze zmarszczonymi brwiami. Obwieścił „drogiemu panu Layardowi”, że obawia się o jego bezpieczeństwo, bo na wzgórzach, które rozkopuje, są groby muzułmanów. Z tego względu nie może mu tam zagwarantować bezpieczeństwa. „Twoje życie jest warte więcej, niż te kamienie. Zaniechaj ich” – przekonywał.
Layard był zdumiony. W czasie kilku tygodni prac w Nimrud nie zauważył ani jednego nagrobka. Pasza gościł go przez dwa dni, ale niczego to nie zmieniło. Nie chciał nawet słyszeć o dalszych pracach.
Po powrocie Layard istotnie zobaczył na wzgórzu cmentarz, a dałby sobie rękę uciąć, że wcześniej go tam nie było!
Daoud Agha, jeden z zaprzyjaźnionych z nim ludzi paszy, wyznał mu później, że to on ze swym oddziałem dokonał tego „cudu” na rozkaz paszy. „Dwie noce łupiliśmy okoliczne cmentarze, żeby przenieść te nagrobki. Umordowaliśmy siebie i konie, ciągnąc te przeklęte kamienie” – powiedział.
Za wszystkim krył się francuski konsul. Obawiając się, że Brytyjczycy wezmą górę nad Francuzami w wykopaliskach, użył paszę. Konsulem nie był już wtedy Botta, który dobrze życzył swemu koledze i wstawiał się za nim, ale niewiele mógł wskórać u francuskich biurokratów.
Henry Layard nie wiedział, co począć. Z pomocą przyszedł mu rząd turecki. Za liczne nadużycia pasza znalazł się za kratkami. Dach więzienia, w którym go trzymano, był dziurawy, a gdy Layard go odwiedził, właśnie padał rzęsisty deszcz. Były pasza podzielił się z nim taką refleksją: „Oto, co przychodzi na Boże stworzenia. Wczoraj te psy lizały moje stopy, a dziś wszyscy mnie olewają, nawet niebo”.
Odtąd Layard mógł pracować w Nimrud (Kalach) bez przeszkód, ale nie wszystko szło jak z płatka. Złodzieje podkradali w nocy drewno, które w Mezopotamii jest rzadkie, nawet paliki podpierające duże rzeźby, uszkadzając przez to wiele z nich.
W 1849 roku Henry Layard zwrócił uwagę na Kujundżuk oraz Nabi Junis, wzgórza położone naprzeciw Mosulu. Znów dopisało mu niesamowite szczęście. Odkrył pałace Sancheryba (705-681 p.n.e.) i Asurbanipala (668-627 p.n.e.). Fakt, że oba zostały spalone i zniszczone w czasie szturmu, potwierdzał, że tym razem trafił na Niniwę, miasto, o którym marzyło wielu poszukiwaczy.


Zniszczenie Niniwy

Jak na starożytne standardy, stolica Asyrii była wielką metropolią. Stary Testament opisuje jej rozmiar w sposób intrygujący: „Niniwa była bardzo wielkim miastem, na trzy dni drogi pieszej” (Jon.3:3). Zapis ten należy rozumieć, że trzeba było trzech dni, aby obejść wszystkie dzielnice miasta. Dla izraelskich czytelników księgi Jonasza był to szczegół godny odnotowania, gdyż ich miasta miały po kilka hektarów, nawet Jerozolima zajmowała tylko 30 ha. Niniwa zaś rozciągała się na około 800 hektarach!
Wielkość Niniwy można obliczyć na podstawie wciąż widocznego zarysu jej podwójnych murów. Odkopane ruiny potwierdziły dane starożytnego historyka Diodora Sycylijskiego. Niniwa była rozległą metropolią otoczoną murami o długości 12 km. Jej wewnętrzny mur otwierało 15 bram wychodzących we wszystkich kierunkach. Była miastem majestatycznych budowli, kanałów, ogrodów i świątyń, nad którymi górował pałac Sancheryba, tak bogato zdobiony złotem, że od jego blasku całe miasto świeciło z daleka niczym słońce.
W świątyniach Niniwy hierodule uprawiały kultowy nierząd, a z ludzi składano w nich ofiary. Władcy podczas częstych uczt przymuszali młode niewiasty, nawet żony swych dostojników, do tańca nago. Miasto poświęcone było Isztar, demonicznej bogini zwanej Królową Niebios, którą czczono w starożytności niemal wszędzie, choć pod różnymi imionami.
W europejskich muzeach można zobaczyć wiele bezcennych zabytków z dawnej Niniwy, ale dopiero na miejscu widać, jak dosłownie wypełniły się biblijne proroctwa o niej. Wypowiedzieli je prorocy Nahum i Sofoniasz w czasach, kiedy Asyria wciąż była wielką potęgą militarną. Oto kilka biblijnych proroctw o Niniwie:

•Upojenie winem sprowadzi zagładę na jej mieszkańców (Nah.1:10).
•Wylew rzeki oraz przełamanie śluz wznieci popłoch w jej pałacach (Nah.1:8; 2:7).
•Ogień strawi Niniwę (Nah.3:13).
•Miasto obróci się w pustkowie (Sof.2:13).
•Stanie się legowiskiem dla dzikich zwierząt (Sof.2:14-15).
•Nazwa Niniwy pójdzie w zapomnienie (Nah.1:14).

Król babiloński Nabopolasar (625-604 p.n.e.) sprzymierzył się z Kiaksaresem, królem Medów i w 612 roku p.n.e. posłali przeciwko Niniwie połączone wojska pod wodzą Arbacesa. Kiaksares przekazał władzę wielkiemu Persowi, Cyrusowi I z rodu Achemenidów, którego potomek Cyrus II wiele lat później przywiódł do upadku Babilon.
Ufny w swe siły asyryjski król Sardonipal obozował za murami miasta, konsumując z żołnierzami ogrom wina. Dezerterzy donieśli o tym wodzowi Medów i Babilończyków. Arbaces kazał przypuścić atak jeszcze tej samej nocy. Pijani i zdezorganizowani Asyryjczycy ponieśli spore straty cofając się w nieładzie za mury.
Niniwa była jednak daleka od poddania się. W jej murach jedzenia było w bród, a mury miały 15 m grubości i 65 m wysokości. Otaczała je fosa 50 m szeroka, a wzmacniało 1500 wież wysokich na 100 m!
Za takimi murami król mógł niewiele sobie robił z ataków. Ufał też słowom asyryjskiego proroctwa, które mówiło, że Niniwa może upaść dopiero wtedy, gdy obróci się przeciwko niej opływająca ją rzeka.
Tymczasem wyjątkowo ulewne deszcze podniosły poziom Tygrysu. Wody rzeki przełamały śluzy i podmyły mury, których część runęła. W mieście wybuchła panika, gdyż widziano w tym wypełnienie zapowiedzi o upadku miasta. Zdobywcy wykorzystali wyrwę w podmytym murze i wdarli się do miasta.
Sardonipal kazał rozpalić w swym pałacu wielki ogień, w którym spalił szaty królewskie, ozdoby pałacu i cały swój majątek. Następnie zamknął się z żoną, konkubinami, dziećmi i sługami w komnacie, gdzie ogień był najsilniejszy. Tam spłonęli.
Asyryjczycy nie mogli liczyć na miłosierdzie, bo sami go nie mieli dla pokonanych. Zwycięzcy zburzyli miasto, pałace spalili, a krwi przelali tyle, że rzeka ponoć na jakiś czas zmieniła od niej swój kolor.

*   *   *

W księgach Sofoniasza i Nahuma znajdziemy przynajmniej sześć specyficznych proroctw o Niniwie. Każde wypełniło się co do joty: upojenie winem sprowadziło zagładę na jej mieszkańców (Nah.1:10); wylew rzeki przełamał śluzy, budząc popłoch w pałacach (Nah.1:8; 2:7). Miasto strawił ogień (Nah.3:13). Niniwy nigdy nie odbudowano. Cegły z gliny rozpuścił deszcz, a wiatr okrył ruiny piaskiem (Sof.2:13). Odtąd jej ruiny służyły dzikim zwierzętom za legowisko, jak zapowiedziano (Sof.2:15). Stolica, która miała być wieczna, poszła w zapomnienie (Nah.1:14), tak że gdy dwieście lat później przechodził w pobliżu grecki wódz i historyk Ksenofont, nikt już wtedy nie potrafił mu podać nazwy miasta, którego ruiny mijał!
Intryguje to, że zgodnie z zapowiedzią Pisma Świętego, nie tylko stolica, ale całe państwo asyryjskie, które panowało nad dużą częścią kontynentu dłużej od jakiekolwiek innego mocarstwa, znikło niemal bez śladu, podczas gdy Egipt, Grecja czy Imperium Rzymskie w tej czy innej formie przetrwały do naszych czasów.
Brak pozostałości po Niniwie i presja racjonalistyczno-liberalnej myśli sprawiły, że w XVIII wieku krytyczni uczeni zaliczyli biblijne teksty o wielkości i świetności stolicy Asyrii w poczet legend. Znany archeolog prof. Siegfried Horn tak to skomentował:

„Trudno uwierzyć, że już po 200 latach nazwa Niniwy przepadła bez wieści... Nic dziwnego, że sprawozdania Biblii i klasycznych pisarzy greckich, w których Niniwa występowała jako potężna stolica Asyrii, w czasach współczesnego sceptycyzmu traktowano jako nieautentyczne. Czy jest możliwe, brzmiał zarzut, żeby miasto o takiej sławie i wielkości zostało zwyczajnie starte z powierzchni ziemi tak, że nikt nie zna nawet jego położenia? Wielu historyków końca XIX i początku XX wieku powątpiewało wręcz w istnienie tak dużej asyryjskiej stolicy. Sądzili oni, że antyczni sprawozdawcy przesadzili i miasto było faktycznie małe i bez znaczenia.”

Odkrycie Niniwy, Korsabadu, Kalach i innych miast asyryjskich dowiodły, że sprawozdania biblijne o potędze Asyrii i jej metropoliach nie były przesadą. Biblia okazała się wiarygodnym źródłem, zaś wypełnione z zadziwiającą precyzją proroctwa o Niniwie skłaniają do wniosku, że jest księgą natchnioną.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki "Sekrety Biblii", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Sekrety Biblii" można kupić w sklepie Kosciol.pl



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20041230235334317

No trackback comments for this entry.
Niniwa | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Niniwa
Bai Lung pią, 31 gru 2004, 13:22:14
polecam, arcyciekawa strona o Niniwie i Assyrii (również współcześnie)
 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń