Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Zwoje z Qumran: Watykańska konspiracja?

Pierwsze zwoje z Qumran odkryło dwóch beduińskich chłopców około 1946 roku. Rosnąca wartość tych rękopisów umotywowała wielu Beduinów do szukania kolejnych grot ze zwojami w okolicach Morza Martwego. Natrafili oni między innymi na słynną Grotę 4, z której pochodzi połowa wszystkich zwojów znad Morza Martwego.

Do jej odkrycia doszło przypadkiem. Pewnego wieczoru grupa mężczyzn z plemienia Taamireh rozmawiała przy ognisku o grotach, których zawartość przyniosła im sławę i dochód. Zastanawiali się, gdzie znaleźć kolejne takie jaskinie. Słysząc to ożywił się pewien starzec. Opowiedział im, że kiedy był młodzieńcem, polował w pobliżu Qumran. Zranił kuropatwę, która uciekła do niewielkiej rozpadliny w pobliżu ruin. Wszedł za nią do wnętrza groty i znalazł tam starą lampę terakotową i kilka naczyń. Młodzieńcy idąc za jego wskazówkami, odnaleźli wąskie wejście do tej groty i po usunięciu warstwy ziemi natrafili na tysiące zapisanych kawałków skóry.

Gerald L. Harding, dyrektor Departamentu Starożytności w Jordanii, otrzymał od rządu jordańskiego sporą sumę, aby zakupić materiały z Groty 4, ale znalezionych tam fragmentów było tyle, że środków wystarczyło mu ledwie na połowę. Zaapelował wówczas do różnych fundacji i uniwersytetów z prośbą o wsparcie, a w zamian przyobiecał udostępnić ów materiał do badań i studiów.

Pieniądze napłynęły z różnych ośrodków, w tym nieco z Watykanu, co stało się jednym z powodów, dla których niektórzy posądzili później Kościół rzymsko-katolicki o konspirację mającą na celu zahamowanie badań nad niektórymi zwojami. Powód? Ich publikacja mogłaby się rzekomo przyczynić do załamania wiary chrześcijańskiej!

* * *

W Grocie 4 znaleziono w sumie 15.000 fragmentów, które złożyły się na około 600 równych dokumentów. Niestety nie chroniły ich gliniane pojemniki. Leżały wprost na ziemi, wymieszane z kurzem, pokryte odchodami nietoperzy i nadżarte przez robactwo. Niektóre tak sczerniały, że ich odczytanie było prawie niemożliwe.

Trzeba było szybko znaleźć paleografów znających dobrze aramejski i hebrajski. Przed nimi stało herkulesowe zadanie poskładania tysięcy luźnych kawałków, a następnie transliteracji i przetłumaczenia tekstów, opracowania ich, opatrzenia komentarzem i opublikowania.
W tym celu R. de Vaux, stojący na czele znanej instytucji archeologicznej (École Biblique), w porozumieniu z L. Hardingiem powołał międzynarodowy zespół badaczy. W jego skład weszli uczeni z USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Polski i Niemiec. Długo nie było wśród nich żydów, ponieważ tak życzyła sobie Jordania, która wyłożyła pieniądze na większość fragmentów z Groty 4. W grupie tej był były ksiądz, Józef Malik, niezwykle utalentowany filolog i epigrafik, którego fotograficzna pamięć przydawała się przy składaniu fragmentów oraz rozpoznawaniu różnych stylów pisma.

Praca nad składaniem fragmentów trwała do roku 1960. Wśród nich było ponad 200 kopii biblijnych manuskryptów, apokryfy, pseudoepigrafy, komentarze biblijne, poezja, kodeksy prawa religijnego, nawet literatura o treści okultystycznej.

Każdy z członków wspomnianego zespołu przejął odpowiedzialność za część materiału. Odtąd tylko oni mieli dostęp do większości zwojów znad Morza Martwego, które pozostawały w rękach tego zespołu przez 40 lat. Ze względu na ogrom pracy oraz nieliczną grupę uczonych, która otrzymała za zadanie skład i publikację zwojów, Jeszcze w 1992 roku większość z nich nie była opublikowana, co z kolei wywołało jeden z największych naukowych skandali XX wieku.

W skład tego elitarnego zespołu weszli: Frank Moore Cross i ks. Patrick Skehan z USA, ks. Józef Milik z Polski, zakonnicy Dominique Berthélemy i Jean Starcky z Francji, John Allegro i John Strugnell z Anglii oraz Clauss-Hunno Hunzinger z Niemiec.

John Allegro był agnostykiem. Po odejściu luterańskiego uczonego Hunzingera i przyjęciu katolicyzmu przez Strugnella, w zespole pozostał tylko jeden protestant – wybitny biblista Frank Moore Cross. Miejsce Hunzingera zajął francuski duchowny katolicki Maurice Baillet, zaś po śmierci Starcky’ego, jego część przypadła ks. Émile Puechowi, także z École Biblique. Po śmierci ks. Skehana jego dział przypadł Eugene Ulrichowi z katolickiej uczelni Notre Dame w USA.

Fakt, że uczonych dobrał dominikanin R. de Vaux, a większość z członków byli duchownymi, a więc podlegali Watykanowi, przyczynił się do posądzeń o watykańską konspirację, zwłaszcza, gdy ujawniono powiązania między dominikańską École Biblique a Papieską Komisją Biblijną (Pontifical Biblical Commission), która zajmuje się propagowaniem doktryn katolickich. Na jej czele stał kardynał Józef Ratzinger, szef Kongregacji ds. Wiary, zwanej niegdyś Świętym Oficjum, a jeszcze przedtem Świętą Inkwizycją.

Powyższe detale, w połączeniu z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem w publikacji zwojów, przyczyniły się do oskarżeń Watykanu o spisek mający na celu opóźnienie czy nawet nie dopuszczenie do publikacji manuskryptów znalezionych nad Morzem Martwym. Posądzeniu temu nadała rozgłosu sensacyjna książka Zwoje znad Morza Martwego: Historia pewnego oszustwa (The Dead Sea Scrolls Deception) Michaela Baigenta i Richarda Leigha wydana w 1991 roku, o której wkrótce powiemy więcej.

* * *

W latach pięćdziesiątych ukazało się kilka książek o zwojach znad Morza Martwego. Niektóre trafiły na listę bestsellerów, tak wielkie było zainteresowanie tym tematem. Ale, gdy zabrakło nowych odkryć, fascynacja stopniowo wygasła, wyjąwszy wąskie grono fachowców.
Publiczne zainteresowanie zwojami wybuchło z nową siłą w 1990 roku, kiedy rozpętała się wokół nich wielka afera, zwana dziś Bitwą o Zwoje. Trudno byłoby jednak zrozumieć, o co w niej chodziło, gdybyśmy nie znali poniższych faktów.

John Trever i inni uczeni z ASOR po powrocie do USA już w 1955 roku opublikowali transkrypcję pierwszych kilku zwojów, które znalazły się w posiadaniu Mar Samuela. Równie szybko uwinął się z tekstami, które znalazły się w posiadaniu Izraela, nad którymi pracował polski żyd, prof. Sukenik, choć należały one to najdłuższych. Tak więc zaledwie siedem lat po odkryciu tych zwojów inni uczeni mieli dostęp do ich treści i mogli je wykorzystać w swej pracy naukowej.

Inaczej było z pismami, za które odpowiedzialny był wspomniany wyżej międzynarodowy zespół. Początkowo praca szła dobrze. Fragmenty zostały poskładane, sfotografowane, odczytane i poddane transkrypcji już w latach pięćdziesiątych. W 1957 roku powstała nawet, trzymana w ścisłej tajemnicy, konkordancja do tych tekstów. Odtąd tempo pracy drastycznie spadło. Na przykład Strugnell w ciągu 25 lat nie opublikował prawie niczego z otrzymanych tekstów.

Józef Milik miał najwięcej doświadczenia, gdyż towarzyszył R. de Vaux w ekskawacji Groty 4 i 5 oraz Chirbet Qumran, a także pomagał mu w publikacji wczesnych fragmentów. Dzięki swej wyjątkowej znajomości starożytnych języków Polak był uważany za najszybszego w odczytywaniu tekstów. Wydał więcej niż jego koledzy, ale ponieważ jego część była największa, po 25 latach w jego rękach wciąż było sporo nieopracowanych tekstów.

Data publikacji zwojów przydzielonych uczonym z międzynarodowego zespołu wciąż się odwlekała. Oni zaś nie chcieli pod żadnym warunkiem udostępnić światu naukowemu nawet zdjęć manuskryptów. Budziło to podejrzenia, a mijające lata otwierały drzwi dla różnych osobliwych teorii, które miały wyjaśnić tę zwłokę.

Z grona wspomnianych uczonych tylko John Allegro publikował otrzymane teksty jeden po drugim, ale potem okazało się, że wymagały poważnej korekty, gdyż jeżyły się od omyłek.
Allegro był też zarzewiem konfliktów i fantastycznych pogłosek, gdy idzie o odkryte materiały. Nie mógł zdzierżyć wiary swych katolickich i protestanckich kolegów. Kiedy odkryto zwoje, orzekł, że przyczynią się do upadku chrześcijaństwa. W liście do Strugnella napisał: „Kiedy zakończę swe dzieło, nie będzie już kościoła, do którego mógłbyś należeć.”

W 1956 roku Allegro ogłosił, że natrafił na rękopis o 100 lat starszy niż chrześcijaństwo zawierający esseńską historię ukrzyżowanego mesjasza. Z czego miało wynikać, że chrześcijaństwo jest tylko późniejszą adaptacją wierzeń esseńczyków, a Jezus postacią wymyśloną na wzór esseńskiego Nauczyciela Sprawiedliwości. Sprawa nabrała rozgłosu, gdy Allegro wygłosił na ten temat kilka pogadanek dla radia BBC.
Pozostali członkowie zespołu zdębieli. Nikt z nich nie widział takiego tekstu, a znając Allegro powątpiewali w jego istnienie. Mieli pretensje, że najpierw nie przedstawił tej kwestii swoim kolegom. Po zbadaniu sprawy, de Vaux, Milik, Starcky, Skehan i Strugnell opublikowali w magazynie Times list otwarty, w którym stwierdzili, że nic im nie wiadomo o tekstach, na które powoływał się Allegro. Nawet żydowscy qumranolodzy (np. Yigael Y adin, David Flusser), którzy nie mieli interesu w obronie chrześcijaństwa, odrzucili sensacje Allegro jako fantazje. Pierre Benoit, uczony z dominikańskiej École Biblique, który zastąpił R. de Vaux, powiedział:

„Nic nie będzie ukryte, nie ma niczego do ukrycia. Sugestia, że w naszych rękach są jakieś tajemnicze dokumenty, których opublikowanie zadałoby cios religii, byłaby rzeczą perwersyjną, gdyż nic takiego nie miało miejsca.”

Kiedy koledzy wezwali Allegro, aby udokumentował swe roszczenia, ten przyznał, że dał się ponieść wyobraźni i przedstawił jako fakt interpretację, którą sam wczytał we wspomniany wyżej tekst. Publicznie odwołał swe twierdzenia.

W tym samym 1956 roku Allegro opublikował popularną książkę o zwojach, w której także dał wyraz, choć w sposób stonowany, swemu sentymentowi, że Jezus Chrystus został wykreowany na wzór Nauczyciela Sprawiedliwości. Ta tendencyjna interpretacja rękopisów qumrańskich była „dojeniem” zwojów przez Allegro. Niemniej, dzięki odpowiedniemu nagłośnieniu, trafiła do arsenału argumentów przeciwko historyczności Chrystusa i wiarygodności Ewangelii, zwłaszcza w oczach laików. Kolejna bomba wybuchła, gdy Allegro zasugerował w swych artykułach, że jego katoliccy koledzy z międzynarodowego zespołu ociągają się z publikacją niektórych zwojów, bo ich treść może zaszkodzić ich Kościołowi.
Obie powyższe idee podchwycili Michael Baigent i Richard Leigh, poświęcając im książkę pt. Zwoje znad Morza Martwego: Historia pewnego oszustwa (The Dead Sea Scrolls Deception), której patronował prof. Robert Eisenman. Wzbudziła wielką sensację, a dzięki kosztownej i umiejętnej kampanii marketingowej trafiła na światowe listy bestsellerów.

Jej autorzy dopatrywali się w Watykanie ośrodka konspiracji, sugerując, że papiestwo, korzystając ze swego wpływu na duchownych z międzynarodowego zespołu, próbuje zataić fragmenty kompromitujące chrześcijaństwo, co jest powodem opóźnienia ich publikacji. Nie wyjaśnili jednak, dlaczego żydowscy uczeni, którzy w latach sześćdziesiątych byli już członkami wspomnianego oficjalnego zespołu, mieliby konspirować z Watykanem dla ratowania reputacji chrześcijaństwa!

Baigent i Leigh obiecywali ujawnić treść zwojów potwierdzających ich tezę, gdy tylko zostaną im udostępnione źródła, na jakich się oparli. Potem się okazało, że tym źródłem nie były wcale zwoje, lecz pochopne wypowiedzi J. Allegro oraz błędne odczytanie przez R. Eisenmana fragmentu (4Q285), który dotyczył esseńskiego mesjasza zwanego Nauczycielem Sprawiedliwości. Eisenman sądził, że chodzi w nim o przebicie przywódcy esseńskiego podobnego do Chrystusa. Jednakże, według wybitnego qumranologa prof. Gezy Vermesa, ten tekst mówi, że to mesjasz zada śmierć przez przebicie, a nie na odwrót. Związek tego tekstu z Ewangeliami i Chrystusem okazał się pozorny. Przyznał to w końcu publicznie nawet pomysłodawca tezy o qumrańskich źródłach nauki o przebitym Mesjaszu, a mianowicie prof. Robert Eisenman.
Allegro, Eisenman, Baigent i Leigh byli w błędzie, gdyż teksty z Qumran, nie zaprzeczają w niczym unikalności Jezusa Chrystusa, ani też Jego ofierze. Kiedyś takie śmiałe twierdzenia znajdowały posłuch, gdyż do zwojów dostęp miała tylko wąska grupa uczonych. Odkąd zwoje są w całości opublikowane, każdy może przekonać się, że były to fantazje.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki "Sekrety Biblii", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Sekrety Biblii" można kupić w sklepie Kosciol.pl



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050117222717212

No trackback comments for this entry.
Zwoje z Qumran: Watykańska konspiracja? | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń