Pogrzeb nienarodzonych dzieci to łamanie praw kobiet?

sob, 22 sty 2005, 12:58:37

Autor: Anna Węgrzecka

W mieście Boulder, w stanie Colorado, wkrótce będzie obchodzona 32 rocznica... legalizacji aborcji. Grupa kobiet z rzymskokatolickiej parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Maryi, chce przypomnieć o sprawie sądowej, która umożliwiła legalne usuwanie ciąży, organizując uroczystości pogrzebowe i chowając na parafialnym cmentarzu skremowane szczątki płodów pochodzących z aborcji dokonywanych w miejscowej klinice.

Susan LaVelle, wolontariuszka pracująca w parafii twierdzi, że usunięte szczątki płodów mają prawo do godnego pogrzebu: "Aborcja jest zagadnieniem kontrowersyjnym, ale według mnie i ludzi, którzy biorą w tym udział wierzymy, że te dzieci zasługują na godny i właściwy pogrzeb."

Okazuje się, że dyrektor domu pogrzebowego - Chuck Myers, który zgodził się kremować szczątki płodów, bez porozumienia z władzami kliniki, od trzech lat oddawał skremowane prochy wolontariuszkom pracującym w parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Maryi. Następnie w tajemnicy odbywały się uroczystości pogrzebowe, podczas których prochy były grzebane na cmentarzu parafialnym pod tak zwaną "Ścianą Pamięci Nienarodzonych". Główny menadżer domu pogrzebowego Michael Greenwood powiedział w środę, że prochy muszą być gdzieś pogrzebane i miejsce to zapewniła parafia. Zaprzecza, jakoby były w tym ukryte jakieś cele polityczne.

Zachowanie Myers'a oburzyło dyrektora kliniki aborcyjnej, doktora Warren'a Hern'a, który stwierdził, że zostało nadużyte zaufanie jego oraz jego pacjentek. Wydał on w tej sprawie oświadczenie, w którym napisał m. in.: "Jestem zbulwersowany tym, że Kościół Katolicki po raz kolejny pod pozorem dobrych chęci, wykorzystuje osobisty żal i ból kobiet, decydujących się na legalną aborcję, dla realizowania własnej polityki." Takie postępowanie nazywa zjawiskiem wątpliwym etycznie i okrutnym. "Fanatyczni przeciwinicy aborcji, katolicy i inne osoby mają za nic, że swoim postępowaniem wzmagają poczucie winy i potęgują żal, smutek oraz uczucie straty jakich te kobiety doświadczają. (...) Oni po prostu nie potrafią pozostawić w spokoju innych ludzi z ich najbardziej osobistym bólem." W klinice aborcyjnej doktora Hern'a dokonywane są zabiegi aborcyjne nawet po trzecim miesiącu ciąży, gdy badania prenatalne ujawnią mocne upośledzenie płodu.

Kate Horle, rzeczniczka organizacji do spraw Planowania Rodziny w Rocky Mountain powiedziała, że przekazywanie prochów płodów przez dom pogrzebowy, a następnie publiczny pogrzeb jaki się ma teraz odbyć jest wyrazem braku szacunku dla pacjentek kliniki, które trafiają tam nie dlatego, że nie chcą urodzić dziecka, ale dlatego że z przyczyn zdrowotnych muszą poddać się zabiegowi.

Sergio Gutierrez, rzecznik archidiecezji w Denver powiedział, że tylko słyszał o planowanych uroczystościach pogrzebowych, natomiast nie zna żadnych bliższych szczegółów tej historii. Nie jest zatem jasne, czy praktykowane od kilku lat przez lokalną społeczność parafialną pogrzeby prochów płodów ludzkich, a także sposób ich otrzymywania były uzgadniane z władzami kościelnymi.

Zgodnie z prawem w stanie Colorado o szczątkach płodu może decydować kobieta, która dokonała aborcji. Natomiast jeśli ona tego nie zrobi, zostają one przekazane do domów pogrzebowych, które mają dokonać kremacji lub pochówku. Według Glenna Mallory, rzecznika Departamentu do spraw Zdrowia Publicznego i Środowiska, kremacja dokonywana w Boulder jest w pełni zgodna z prawem.

Podczas niedzielnej ceremonii pogrzebowej zostaną pochowane prochy około 1 000 płodów, które zostały usunięte w wyniku aborcji w klinice w okresie od listopada 2003 roku do listopada roku ubiegłego. LaVelle twierdzi, że pochówki prochów odbywają się dwa razy do roku od 3 lat, ale dopiero teraz zdecydowano się na publiczny, jawny pogrzeb.

Według doktora Hern'a to, co się dzieje w mieście jest zwykłym nękaniem kobiet poddających się aborcji i "ktoś powinien z tym skończyć".

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050122125837470