Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Tekst M. Klingera z 1990 r. - przykład autentycznego ekumenizmu

Chciałbym przypomnieć piękny i prawdziwie ekumeniczny tekst sprzed 15 lat - pióra prawosławnego teologa świeckiego Michała Klingera. Nie powinien ulec zapomnieniu! 

     



/ zachowano ortografię, interpunkcję, podział na akapity i podkreślenia oryginału /

 

Bracia, wybaczcie!

 

Ja, prawosławny – przyjmuję z radością powiew wolności nad umęczonym Kościołem unickim w ZSRR!

 

         Już wkrótce moi bracia, wschodni chrześcijanie, wywodzący się z tego samego co ja pniaz Kościoła wschodniego w Rzeczypospolitej – będą mogli postawić świeczkę przed ikoną w swej cerkwi, obejść ją na Paschę ze śpiewem: „Woskriesienije Twoje, Christie Spasie”, wyprowadzić ze świątyni zwłoki krewnego na swój własny cmentarz... Skończą się też ich cierpienia, represje. Wielu „z daleka” wróci do swych wiosek i domów.

           Ten moment jest  też szansą dla nas, prawosławnych i katolików, by zamknąć okres znieczulenia i win, jakie ciążą na nas w związku z naszym stosunkiem do sprawy Kościoła grekokatolickiego.

             Musimy otwarcie wyznać: wobec unitów zawiniliśmy wszyscy. Nadszedł czas, byśmy też wszyscy – prawosławni, łacińscy katolicy i sami unici – wyznawszy wzajemne winy, ze szczególną uwagą zadbali o prawdziwie chrześcijańskie formy współżycia. Nie możemy dopuścić do wrogich „krucjat” i rozliczeń, które zatrułyby ten wzniosły moment odrodzenia życia kościelnego wschodnich katolików – na Ukrainie, ale i w Polsce. Nawołuję do powszechnego chrześcijańskiego czuwania.

            

             Ostatnie obchody jubileuszu Tysiąclecia Chrztu Rusi, miast wszystkich zbliżyć, poróżniły nas.

            

              Trzeba się więc mieć na baczności i liczę w tej sprawie na moralne autorytety naszych wspólnot, byśmy z tej trudnej próby ekumenizmu mogli wszyscy wyjść zwycięsko i za kilka lat cieszyć się pięknym współżyciem naszych siostrzanych Kościołów i to po obu stronach granicy.

                Ostatnie uzgodnienia między Janem Pawłem II a Michaiłem Gorbaczowem otwierają drogę do rozwoju Kościoła unickiego. Dotyczą terenów Związku Radzieckiego, lecz jeśli Kościół ów tam się odrodzi, odbije się to głębokim echem w Polsce. Będzie to trudny wstrząs – przecież i u nas świątynie unitów często są nie użytkowane przez unitów. Osobiście jestem optymistą i nie czuję się w tym poglądzie odosobniony.

                 Warto zdać sobie sprawę, że w Polsce po niesławnym „synodzie” lwowskim z 1946 r. Kościół grekokatolicki pozostawał nadal w obrębie Kościoła katolickiego, zaś polski Kościół prawosławny nie dokonał wtedy żadnej aneksji, ani „duszyczek”, ani świątyń. Oddziaływała jedynie ogólna polityczna atmosfera stalinizmu, która wobec Ukraińców zmaterializowała się w deportacyjnej akcji „Wisła”. Akcja ta tragicznie zniszczyła ich życie narodowe, wyznaniowe, a często też rodzinne i osobiste. Zniszczone zostały ich ojczyste wsie, narodowa kultura materialna, a świątynie i cmentarze niszczeją często do dzisiaj.

                  Deportacje w ramach akcji „Wisła” objęły również ludność prawosławną: sięgały przecież aż za Białą Podlaską. Zarówno unita, jak prawosławny szedł wtedy do wagonu. My, prawosławni, mogliśmy jednak od razu odbudowywać na nowym miejscu życie parafialne, a nasi bracia unici tego uczynić nie mogli.

                   Warto podkreślić, że parafie prawosławne powstałe w środowisku poprzednio unickim – i to zarówno na terenie przesiedlenia, jak i w rodzinnych wsiach karpackich (po 1956 r., gdy możliwe były już powroty) – są owocem wspólnoty losów przesiedleńczych. Stały się też świadectwem nieusuwalnego poczucia wspólnoty tradycji kościelnej, w obliczu zagrożenia utratą tożsamości.

                    

                   Czy jednak my, prawosławni, nie wytworzyliśmy na tym tle wielu niepotrzebnych konfliktów?

                 

                     Czy byliśmy dość bezinteresowni w stosunku do unitów – jakże często naszych współziomków, a nawet krewnych?! Czy więc, będąc w nieporównywalnie korzystniejszej od nich sytuacji, pomogliśmy im dostatecznie w przetrwaniu ciężkich czasów?

                     Z tym właśnie wiąże się problem „udziału winy” każdego z nas, każdej ze stron tragicznego dramatu ukraińskiego, w ostatnim jego akcie, którego nadal jeszcze jesteśmy uczestnikami.

                       Nasz, prawosławny „udział winy” w dramacie ukraińskim w Polsce widzę w tym, że negując teologiczną ideę unii kościelnej – zanegowaliśmy w końcu samych unitów. A teraz bliżej współżyjemy np. z ewangelikami, niż z najbliższymi nam przecież katolikami wschodniego obrządku. Jedynie im nie składamy odwiedzin, wykluczamy ich z kongresów itp.

                   Winni jesteśmy też drugiego paradoksu: nasza antyunicka postawa spowodowała zepchnięcie w cień narodowościowego pierwiastka ukraińskiego w Kościele prawosławnym w Polsce, na który składają się w dużej mierze wierni tej właśnie narodowości. Na miejsce wspólnego dla nas i unitów języka i pięknego obrządku ukraińskiego przenika liturgiczny obrządek, pochodzący z Petersburga. Z lęku przed „łacinizacją” prowadziliśmy de facto „rusyfikację”. Mimo że sprawa ukraińska miała w naszym Kościele ofiarnych i najwyżej postawionych orędowników, nie okazał się on dla Ukraińców zbyt przytulnym domem.

 

                    Za to, że daliśmy się ponieść, a może i sprowokować do wrogości i podkopaliśmy uczucie jedności we wspólnym skarbie: chrześcijańskim Wschodzie historycznej Rzeczypospolitej; że nie dochowaliśmy jedności w smutnych losach ostatnich lat –

- bracia unici, wybaczcie!

 

                                                                      Michał KLINGER

 Gazeta Wyborcza nr 13 z 16 stycznia 1990 r., s. 6


Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050205204244387

No trackback comments for this entry.
Tekst M. Klingera z 1990 r. - przykład autentycznego ekumenizmu | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Tekst M. Klingera z 1990 r. - przykład autentycznego ekumenizmu
mateuszwroc nie, 6 lut 2005, 11:24:34
Jakby było cudownie, gdyby Jego Świątobliwość Aleksiej II raczył tak powiedzieć, albo chociaż połowę tego. Brawa dla tego prawosławnego teologa! Dziękuję Diakonowi, że przesłał ten tekst.

---
"Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną." (J 15;6)

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń