Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie

Niektórzy mają mi za złe, że podjąłem się tematu Całunu Turyńskiego, gdyż obawiają się, że stwierdzenie jego autentyczności przyczyni się do kultu przedmiotu zamiast żywego Boga. Uważają, że samo Pismo Święte zawiera dosyć dowodów, żeby każdy mógł uwierzyć w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy uważa Pismo Święte za źródło wiarygodne i natchnione. W swoich książkach staram się brać pod uwagę taki światopogląd, gdyż sam byłem kiedyś człowiekiem niewierzącym, a wtedy autentyczność Całunu Turyńskiego byłaby dla mnie argumentem za prawdziwością relacji biblijnej. Wierzę więc, że treść tej książki zainspiruje wielu czytelników do traktowania Ewangelii jako wiarygodnego i natchnionego źródła.

Płótno

Całun na ogół zwany jest w Ewangeliach sindon. Słowo to oznaczało kawał płótna używany jako kir (Łk.23:53), dość duży, aby nakryć całego człowieka (Mk.14:51-52). Oprócz niego w Ewangeliach występuje słowo othonia (Łk.24:12; J.20:7), które miało szerszy zakres znaczeniowy i oznaczało prześcieradła pogrzebowe, włącznie z całunem i opaskami czy bandażami, którymi go przewiązywano. W Ewangeliach pojawia się też słowo sudarion, czyli chusta, w jaką zawijano głowę zmarłego (J.11:44; 20:7).

Całun Turyński mierzy 4,36 m na 1,1 m. Współcześnie jest to miara osobliwą, ale w starożytności proporcje te wynosiły 8 na 2 łokcie, co samo w sobie świadczy o starożytności płótna.

Waga Całunu wynosi 2,5 kg. Utkano go z dobrej jakościowo przędzy z lnu rosnącego zapewne w Syrii. Użyto splotu jodełkowego „trzy na jeden”, który wymagał krosna używanego w pierwszych wiekach w Syrii. Najczęściej stosowano wówczas ścieg „jeden na jeden”. Ścieg „trzy na jeden” zwiększał jakość, ale i cenę. Płótno Całunu Turyńskiego było wysokiej jakości, a zatem i drogie, co potwierdzają Ewangelie, mówiąc, że zakupił je Józef z Arymatei, człowiek zamożny (Mt.27:59).

Lniane włókna Całunu zawierają śladowe ilości bawełny indyjskiej (Gossypium herbaceum), które pozostały na krośnie z poprzedniej pracy. Bawełnę tę uprawiano na Bliskim Wschodzie w I wieku, ale nie była znana w średniowiecznej Europie. Wskazuje to na starożytne pochodzenie tkaniny Całunu.

Krew Jezusa

Prof. Baima-Bollone z wydziału medycyny kryminalnej uniwersytetu w Turynie orzekł po analizie włókien Całunu, że zawierają ludzką krew z rzadkiej grupy AB. Tylko 3% ludzi na świecie ma krew z tej grupy. Ciekawe, że wśród Żydów sefardyjskich, do jakich zaliczał się Jezus, występuje ona sześć razy częściej niż w reszcie populacji.

Badania krwi przeprowadzone przez prof. Victora Tryona z Centrum Badań Genetycznych przy uniwersytecie stanu Teksas stwierdziły, że jest to krew męska. Jej obecność na Całunie stwierdził też lekarz sądowy dr R. Bucklin, a niezależnie od niego profesorzy A. Adler i J. Heller, którzy określili ją jako ludzką krew z grupy AB.

Ktoś już zdążył napisać powieść o tym, że DNA uzyskane z Całunu posłużyło do sklonowania człowieka. Jest to fikcja, gdyż krew na Całunie ze względu na swój wiek ma zbyt szczątkową postaći, aby udało się z niej zrekonstruować DNA. Prof. Tryon potrafił wyizolować tylko trzy geny. Na ich podstawie da się stwierdzić, że w Całun owinięty był mężczyzna, ale niewiele ponadto. Sklonowanie Jezusa z tak szczątkowego DNA są fantazją, jak stwierdziła prof. Jennifer Smith z departamentu do badań DNA przy FBI w Waszyngtonie.

W 1978 roku wszechstronne badania Całunu przeprowadziła kilkudziesięcioosobowa grupa naukowców, zwana w skrócie STURP (Shroud of Turin Research Project). Powstała w marcu 1977 roku, kiedy na emeryturę przeszedł biskup Turynu, kardynał Michele Pellegrino, a zastąpił go Anastasio Ballestrero, bardziej otwarty na poddanie Całunu badaniom naukowym.

Badania trwały na okrągło przez pięć dni i nocy. Wzięło w nich udział ponad 40 naukowców o różnych przekonaniach, w tym katolicy, protestanci, Żydzi i agnostycy. Nie byli sponsorowani przez Kościół. Niektórzy z tych naukowców sprzedali swe samochody, a inni zapożyczyli się pod zastaw domu, żeby zebrać pieniądze na sprzęt wartości ponad 2 mln dolarów, potrzebny do wszechstronnego przebadania Całunu.

Większość z nich przystąpiła do badań zakładając, że Całun to średniowieczne fałszerstwo. Prof. John Heller w imieniu swoim i swego żydowskiego kolegi prof. Adlera wyznał: „Z wielu przyczyn zarówno ja, jak i Adler zakładaliśmy, że Całun był fałszerstwem,” „zwykłym reliktem z epoki ciemnego średniowiecza”. W trakcie badań obaj zmienili zdanie, podobnie jak Barrie Schwortz, inny z żydowskich badaczy w tym zespole, który napisał: „Wizerunek na Całunie zgadza się z opisem ukrzyżowania w Ewangeliach do n-tej potęgi. Przybywa dowodów na to, że Ewangelie są bardzo wiarygodne. Może to wywołać konsternację w mojej rodzinie i wśród innych Żydów, ale moim zdaniem Całun jest kirem, w który zawinięto Jezusa po ukrzyżowaniu.”

Sceptycy często posądzają uczonych opowiadających się za autentycznością Całunu o uprzedzenia na tle religijnym. Ciekawie skomentował te uprzedzenia prof. Yves Delage, wykładowca anatomii z paryskiej Sorbony, który sam był agnostykiem: „W problem, który sam w sobie jest czysto naukowy, niepotrzebnie wplata się aspekt religijny, czego owocem są rozognione emocje w miejsce racjonalnej trzeźwości. Gdyby, zamiast o Chrystusa, chodziło o inną osobę, na przykład o Sargona, Achillesa czy jakiegoś faraona, nikt nie miałby żadnych obiekcji. Zajmując się tą kwestią pozostałem wierny prawdziwemu duchowi nauki, zainteresowany prawdą, nie zaś tym, czy wyniki będą miały religijne implikacje, czy też nie. Chrystus był postacią historyczną, dlatego nie widzę żadnej przyczyny, dla której ktoś miałby być zgorszony tym, że zachowały się materialne dowody Jego ziemskiego życia.”

Pamiętajmy, że badania naukowe nie mogą wykazać, że Całun jest autentyczny, a jedynie, że nie jest fałszerstwem, ponieważ nie da się powtórzyć w laboratorium zjawiska, które spowodowało odbicie wizerunku na Całunie. Jak zauważył John Heller: „Nawet, gdybyśmy dysponowali podpisem w lewym rogu, mówiącym: ‘To jest mój Całun’, podpisanym przez J. Chrystusa i poświadczonym przez burmistrza Jerozolimy, nie byłby to naukowy dowód, a jedynie historyczny.”

Z powyższych względów tylko trzej naukowcy z zespołu STURP (John Jackson, Robert Bucklin i Barry Schwortz) posunęli się do stwierdzenia, że Całun Turyński jest prawdopodobnie tym, w którym pochowano Chrystusa. Pozostali poprzestali na tym, że nie znaleźli niczego, co wskazywałoby na fałszerstwo. Po zakończeniu badań, w czasie konferencji prasowej w 1981 roku w New London w stanie Connecticut, na pytanie dziennikarzy, czy znaleźli coś wykluczającego autentyczność Całunu, odpowiedzieli zgodnie: „Nie”.

Wszyscy naukowcy biorący udział w tych badaniach zdecydowanie wykluczyli, aby wizerunek był namalowany. Z ich konkluzją nie zgodził się dr Walter McCrone, który nie badał samego Całunu, a jedynie pobrane z niego próbki. Uznał, że pokrywająca Całun warstwa bioplastyczna jest żelatyną, którą pokrywano kiedyś farby. Prosty test fluoroscencyjny wykazałby błędność jego tezy, ale McCrone nie przeprowadził takich testów. Analizując próbki pobrane z Całunu, natrafił na cząstki żelaznej ochry używanej do wyrobu brunatnożółtej farby i na tej podstawie orzekł, że wizerunek i krew na Całunie zostały namalowane farbą.

McCrone był wówczas uważany za eksperta w badaniach mikroskopowych. Jego reputacja brała się stąd, że w 1973 roku zidentyfikował Mapę Vinlandzką jako fałszerstwo. Mapa ta, będąca w posiadaniu uniwersytetu Yale, pokazywała część Ameryki Północnej, do której docierali Wikingowie. Uważano, że powstała na dziesiątki lat przed wyprawą Kolumba, co czyniłoby ją najstarszym kartograficznym dowodem, że wybrzeża Ameryki były znane i odwiedzane przed Kolumbem. McCrone oparł swoje orzeczenie na zaledwie jednym znalezisku, poczynionym na mikroskopijnym fragmencie tej mapy, gdzie znalazł cząstkę anatazu, czyli skrystalizowaną formę tlenku tytanu, materiału, który nie występował przed 1920 rokiem. Walter McCrone, który także w tym przypadku ograniczył się do mikroskopowych badań próbki, pomylił się. Badania całej mapy, przeprowadzone przez zespół z uniwersytetu stanu Kalifornia dowiodły, że zawiera ona 1000 razy mniej tlenku tytanu, niż sądził McCrone, a więc nie więcej niż inne średniowieczne dokumenty, których autentyczność nie podlega dyskusji (np. Biblie Gutenberga z XV wieku). Czas i dalsze badania obnażyły liczne słabości jego metodologii.

Podobną omyłkę, jak w ocenie Mapy Vinlandzkiej, dr McCrone popełnił w przypadku Całunu. Niestety, gdy orzekł, że wizerunek na Całunie jest namalowany, prasa nadała jego opinii taki rozgłos, jak później wynikom testu radiokarbonicznego. Krytycy szybko uznali Całun za średniowieczny fałszerstwo, choć nie mieli odpowiedzi na pytanie: Jak w średniowieczu mógł powstać obraz, którego nawet dziś nie potrafią wykonać najlepsi artyści i graficy, ani nawet wyjaśnić, jak powstał?

Badając próbki z Całunu, profesorzy Heller i Adler także znaleźli żelazną ochrę, ale uderzyła ich jej niezwykła czystość w porównaniu z mocno zanieczyszczoną ochrą używaną w farbach. Uprosili różne muzea o zgodę na przebadanie starożytnych tkanin. Odkryli wtedy, że one także zawierają ochrę w czystej postaci, która jest zapewne produktem mikro-organizmów.

Dr McCrone znalazł też śladowe ilości cynobru (siarczek rtęci), wnioskując z tego, że malarz użył czerwonej ochry i cynobru, aby namalować krew. Pomijając to, że krew na Całunie okazała się prawdziwą, ludzką krwią z grupy AB, to próbki pobrane z najbardziej zakrwawionych miejsc Całunu, gdzie powinno być najwięcej barwnika przypominającego krew, w ogóle nie zawierają cynobru!

Skąd wzięły się te mikroskopijne cząstki farby na Całunie? Nie tylko czerwonej ochry, ale nawet ultramaryny, choć na Całunie nie ma ani śladu po kolorze niebieskim! Odpowiedź jest prosta. Otóż w średniowieczu wykonano kilkadziesiąt tzw. Prawdziwych Kopii, których prawdziwość polegała na tym, że po namalowaniu kładziono je na Całunie, aby spłynęła na nie część świętości. Obrazy te zawierały wiele czerwonej ochry i cynobru, które przypominały kolor krwi. Oczywiście po takim kontakcie cząstki pigmentu pozostawały na Całunie. Wystawiano go też w rozmaitych katedrach, których sufity pokryte były barwnymi malowidłami, skąd pochodzą drobne cząstki farby (np. niebieskiej) na Całunie.

Prof. Heller zakończył badania sprowokowane „odkryciami” dr. McCrone’a stwierdzeniem: „Z całego Całunu nie zebrałoby się dość czerwonej ochry czy cynobru na jedną kroplę krwi, a cóż dopiero na całą krew widoczną na nim.”

Czerwień, która zabarwia nici Całunu, składa się wyłącznie z krwi, dlatego rozpuszcza się całkowicie w proteazie, roztworze używanym do rozpuszczania protein. Dowodzi to, że krew na nim nie zawiera żadnych barwników, ani sztucznych dodatków. McCrone przekonałby się o tym sam, gdyby nie zaniedbał przeprowadzenia takiego prostego testu. Prof. Adler, żydowski chemik, który badał Całun, zwłaszcza zabarwienia krwią, napisał: „Wiara, że jest to obraz, wymagałaby większego cudu niż wiara w zmartwychwstanie.”

Rigor mortis

Ciało widoczne na Całunie Turyńskim zostało uwiecznione w stanie rigor mortis, a więc śmiertelnego skostnienia, kiedy mięśnie sztywnieją, utrzymując ciało w pozycji zajmowanej w momencie śmierci lub tuż po niej, w tym przypadku w pozycji ukrzyżowanego. Skrupulatne badania przeprowadzone przez lekarzy, fizyków i chemików dokumentują, że Całun ukazuje człowieka, który zmarł na krzyżu.

Rigor mortis utrzymuje się zwykle 12-24 godziny od śmierci i zanika 36-40 godzin po niej. Wynika z tego, że wizerunek na Całunie powstał w 24-36 godzin po śmierci. Zgadza się to z relacją Ewangelii, które sprawozdają, że Jezus zmarł w piątek pod wieczór, a zmartwychwstał wczesnym rankiem w niedzielę, a więc około 30 godzin później.

Skrzepy krwi widoczne na Całunie także przemawiają za tym, że fenomen, który uwiecznił wizerunek na nim (zmartwychwstanie?) nastąpił między 20 a 40 godzinami od śmierci Jezusa, gdyż skrzepy krwi formują się do 20 godzin po śmierci. Dowodzi to również, że ciało zniknęło spod Całunu nie wcześniej niż w 20 godzin po śmierci, gdyż inaczej pozostawiłoby ślad na niezakrzepłej krwi.

Niezwykle ważną obserwację poczynili patolodzy, stwierdzając brak oznak rozkładu ciała na Całunie (np. brak śladu po gazach amoniakalnych, które wydzielają się z ust przy dekompozycji ciała). Rozkład zaczyna się około 40 godzin po śmierci, co przyświadcza, że zmartwychwstanie nastąpiło po upływie 20 godzin od śmierci, gdyż do tego czasu formują się skrzepy, ale przed upływem 36 godzin od śmierci, gdyż wtedy na Całunie byłyby ślady rozkładu ciała.

Zachowało się do dzisiaj tysiące całunów ze starożytności, ale żaden nie nosi wizerunku pochowanego w nim człowieka. Nie ma też ani jednego, który byłby bez oznak rozkładu ciała... W tym kontekście ciekawe jest pewne starotestamentowe proroctwo, które zapowiadało, że ciało Chrystusa nie ulegnie rozkładowi. Przytoczył je apostoł Piotr, mówiąc o zmartwychwstaniu Jezusa: „Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówił o Nim: ...nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu... ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi. Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami” (Dz.2:22-32).

Powyższy tekst jest pierwszym z serii fragmentów książki "Całun turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań ", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Pallę. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Całun turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań" można kupić w sklep.kosciol.pl



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/200502161756048

No trackback comments for this entry.
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie | 29 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
a1a1a1 czw, 17 lut 2005, 01:09:53
Gdzieś czytałem, że krew na Całunie wskazuje na mężczyznę będącego dzieckiem kobiety i mężczyzny. Nie znam sie na genetyce. Czy ktoś wie o tym coś więcej? Byłbym wdzięczny za informacje.
 
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
Jolaaugust czw, 17 lut 2005, 14:39:57

No cóż, a ja czytałam, że na płótnie nie ma nic innego jak tylko wizerunek Leonarda da Vinci, który to zresztą sprawił on sam. Są na to poważne naukowe dowody. Papież powiedział, że na całun należy patrzeć oczami wiary. I ja tak myślę, bo żadnych niepodważalnych dowodów na autentyczność całunu, niestety, wciąż nie ma.

 
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
Marianna pią, 18 lut 2005, 18:02:28

Sprawa calunu przyciagnela moja uwage w latach osiemdziesiatych, kiedy to chyba po raz pierwszy uzyskano zezwolenie na pobranie probek. Dla okreslenia wieku calunu zastosowano metode aktywnego wegla. Juz tutaj powstaly pierwsze nieporozumienia. Uwazalam wtedy (pamietajac jeszcze lekcje fizyki), ze metoda ta nie jest metoda idealna, co potwierdzily pozniejsze badania mumii egipskich, z ktorych wywnioskowac bylo mozna, ze zwloki pochodza z innego okresu niz bandaze. Roznice byly tak wielkie, ze az niemozliwe. Metoda ta, wiedza juz wszyscy, nie jest idealna.

Istnialy juz kiedys spekulacje odnosnie badan krwi, kiedy to komus koniecznie zalezalo udowodnic, ze to nie jest krew ludzka. Nie udalo sie.

W ostatnim czasie odezwal sie glos jednego z fizykow, ktory mowi o niecodziennym zdjeciu fotograficznym, a nie odbiciu i tlumaczy to niezmiernym gwaltownym przybranien energii umozliwiajacym taki efekt. Jeszcze nie udowodnione, ale mozliwe.

Bylo wiele badan i ciagle nowych pytan, ktorych tu nie bede wymieniac.

Jednego jestem pewna. Jesli calun bylby falszerstwem mielibysmy juz do tej pory wystarczajaco dowodow na to. Ciagle istnieja nowe pytania i ciagle brakuje nam odpowiedzi. Fakt ten dowodzi mi, ze calun turynski nie jest przedmiotem zwyklym, a jego pochodzenie pozostawiam bardziej w kwestii wiary, niz wiedzy naukowej, bo ta druga nie jest jeszcze w stanie znalezc odpowiedzi na wszystkie nurtujace pytania. A moze wlasnie tak ma byc.

 
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
Leszek_M czw, 20 kwi 2006, 12:32:42
Całun turyński jest bardzo interesującym dowodem na to, że owinięty nim człowiek... nigdy nie umarł. Są na nim ślady stałego, większego lub mniejszego, upływu krwi. Brak na nim natomiast, jakichkolwiek śladów charakterystycznych dla chemicznych objawów obumierania ciała. Ten człowiek żył przez cały czas, gdy był nim owinięty. A co najgorsze dla władców na Watykanie, jest coraz więcej dowodów na to, że jest to faktycznie całun, którym owinięto... Jezusa z Nazaretu. Nie chcę się tu rozpisywać na ten temat, bo zrobili to przede mną i to bardzo dobrze, kilka lat temu, panowie Holger Kersten i Elmar R. Gruber w swojej książce "Jezus ofiarą spisku, prawda o Zmartwychwstaniu". Polecam tę niezwykle skrupulatnie napisaną pracę, wspartą niezliczoną ilością ekspertyz naukowych i wykorzystanych źródeł. I co najważniejsze pracę bardzo przyjazną, dla nauk głoszonych przez samego Jezusa. Ale tylko przez Niego, a nie przez tych, którzy na bazie jego nauki zbudowali zbrodniczą i totalitarną organizację, zwaną Kościół Powszechny (Katolicki). Razem z Kerstenem i Gruberem obawiam się jednak o los tego niezwykle cennego zabytku. Bowiem w przeszłości były już próby jego zniszczenia. Biorąc pod uwagę konsekwencję Watykanu (skąd inąd zrozumiałą) w kwestii "udowodnienia" wbrew wszelkim faktom, że jest to falsyfikat, gdy próby te definitywnie zawiodą (a to jest pewne), ostateczna decyzja o zniszczeniu całunu turyńskiego wydaje się być nieuchronna. Trudno bowiem oczekiwać innego działania od zbrodniarzy, mających na rękach krew milionów ludzi i obciążonych winą za zniszczeniem setek tysięcy bezcennych zabytków. A całun turyński, to w końcu nic innego niż materialny dowód ich manipulacji ludzkimi umysłami. I w tej materii niestety jestem dobrze poinformowanym optymistą, czyli pesymistą. Bo w końcu to Watykan jest "właścicielem" całunu i... może z nim zrobić w każdej chwili co tylko zechce! Prędzej, czy później zatem władcy Watykanu bez żadnego problemu zniszczą ten zabytek. Warto więc, póki on jeszcze jest, pojechać do Turynu aby go zobaczyć.

---
Leszek_M

 
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
rys sob, 22 kwi 2006, 10:28:22

Według Ew.Jana 20:5-7 całun powinien składać się z dwóch części. Była jeszcze chustka którą zmarły miał owiniętą glowę. I ja myslę,że na chustce powinna być odbita twarz zmarłego, jeżeli chustka była na glowie.Co się z n iką zrobiło???
 
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
konfolut pią, 17 lis 2006, 10:18:44
Ludzie! O ile dobrze pamiętam, w 1999r. dowiedziono, że całun turyński powstał w wieku XVw. Nie rozumiem po co ta cała dyskusja!
 
Całun Turyński- od dla "rys"
Łukasz T sob, 18 lis 2006, 17:46:32

Proszę nie słuchać konfoluta, ponieważ ma on zakłamane komentaże i uważał w jednym znich, że Kościół jest niepotrzebny, a po jego wypowiedzi stwierdzam, że nawe nie czytał nowszych artykółów o całunie Turyńskim. Więcej napiszę jak pojade do swojej babci,. której dałem Miłujcie się! z równie ważnymi na ten temat artykółami.

źródło "Miłujcie się!" nr 2/2006

Chusta z Oviedo od IX wieku przechowywana jest w skarbcu katery jako najcenniejsza relikwia. Według tradycji otaro nią twarz Jezusa zaraz pa [Jego śmierci i zdjęciu z krzyża, a kiedy ciało zostało owinięte w całun(Turyński) i złożone w grobie, chuste (tą) położono na Jego twarzy... Stała się ona przedmiotem wieloletnich, bardzo precyzyjnych badań naukowych, począwszy od 1955r. Ich wyniki wykazały istnienie charakterystycznych plam krwi i płynu surowiczego, które znajdują sięrówniaż na twarzy Człowieka(Pana Jezusa) z całunu Turyńskiego. Na skutek strasznego cierpienia Pana Jezusa podczas kilkugodznnej agonii na krzyżu w Jego osierdziu i w jamie opłucnej nagromadziła się duża ilość krwi. Po śmierci Chrystusa doszło do jego podziału na bezbarwne osocze i czerwone ciałka. Dlatego z przebitego boku Zbawiciela wypłynęła "krew i woda". - Jak pisze św. Jan (19.34). Ta sama krew wypłynęła również z nosa i znajduje się zarówno na twarzy Człowieka(Pana Jezusa) z Całunu Turyńskiego, jak i na Chuście z Oviedo. Stwierdzono, że jest to krew grupy AB, awięc taka sama, jak na całunie Turyńskim.

Jest to tylko fragment z katolickiego dwumiesięczika "Miłujcie się!" do którego wciąż zachęcam do czytania. Tam jest wszystko. http://www.tchr.org/milujcie/

Jakby co kiedy będę miał wolny czas napisze o całunie Turyńskim, aby udowodnić że jest on prawdziwy, jak mówią naukowcy: "Możliwość sfałszowania odbicia na Całunie byłaby większym cudem aniżeli zmartwychwstanie Chrystusa, oznaczałobo to bowiem, że cała nauka XX wieku nie dorównuje umysłowi fałszerza z XV wieku."(to też było z Miłujcie się!)

---
Łukasz T

 
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
Łukasz T pon, 20 lis 2006, 17:45:20
źródło <Miłujcie się! nr 2 - 2006>

również ze zdjęciami na:
http://adonai.pl/cuda/?id=27

Chusta z Oviedo

Najnowsze badania naukowe potwierdzają, że chusta z obfitymi śladami krwi, przechowywana w katedrze w Oviedo (północna Hiszpania), pochodzi z czasów Chrystusa, a charakterystyczne rozmieszczenie plam krwi, które na niej widnieją, wykazuje zadziwiającą identyczność z odbiciem twarzy na Całunie Turyńskim.
Chusta z Oviedo
Chusta z Oviedo od IX wieku przechowywana jest w skarbcu katedry jako najcenniejsza relikwia. Według tradycji otarto nią twarz Jezusa zaraz po Jego śmierci i zdjęciu z krzyża, a kiedy ciało zostało owinięte w całun i złożone w grobie, chustę położono na Jego twarzy. Chusta z Oviedo to prostokątny kawałek lnianego płótna o wymiarach 855 na 525 mm. Stała się ona przedmiotem wieloletnich, bardzo precyzyjnych badań naukowych, począwszy od 1955 r. Ich wyniki wykazały istnienie charakterystycznych plam krwi i płynu surowiczego, które znajdują się również na twarzy Człowieka z Całunu Turyńskiego.

Na skutek strasznego cierpienia Pana Jezusa podczas kilkugodzinnej agonii na krzyżu w Jego osierdziu i w jamie opłucnej nagromadziła się duża ilość krwi. Po śmierci Chrystusa doszło do jej podziału na bezbarwne osocze i czerwone ciałka. Dlatego z przebitego boku Zbawiciela wypłynęła "krew i woda" - jak pisze św. Jan (19, 34). Ta sama krew wypłynęła również z nosa i znajduje się zarówno na twarzy Człowieka z Całunu Turyńskiego, jak i na Chuście z Oviedo. Stwierdzono, że jest to krew grupy AB, a więc taka sama, jak na Całunie Turyńskim.

Specjaliści z różnych dziedzin wiedzy po wieloletnich, szczegółowych badaniach Chusty z Oviedo zaprezentowali ich wyniki na międzynarodowym kongresie, który odbył się w Oviedo w dniach 29 -31 października 1994 r. Naukowcy twierdzą, że przedmiotem ich badań był sudarion, czyli chusta, którą według żydowskiego zwyczaju ocierano twarz umierającego, a zaraz po jego śmierci kładziono na niej.

Lniana tkanina, z której zrobiona jest Chusta z Oviedo, pochodzi z I wieku i z tego samego warsztatu tkackiego, w którym powstało płótno Całunu Turyńskiego. Także badania pyłków kwiatowych znalezionych na tej relikwii, przeprowadzone przez najlepszego na świecie eksperta w tej dziedzinie, szwajcarskiego kryminologa Maksa Freia, stwierdzają, że to płótno pochodzi z Palestyny z czasów Chrystusa. Poza tym wyniki analizy plam krwi oraz odbicia twarzy na Chuście wykazują, że okrywała ona twarz zmarłego mężczyzny, który miał brodę, wąsy oraz długie włosy. Zastosowanie zaś techniki polaryzacji obrazu wykazało, że 70 miejsc na czole oraz 50 na policzkach oblicza na Chuście pokrywa się z odbiciem twarzy na Całunie, a więc odbicia są podobne ze wszystkimi szczegółami. Ponadto udało się zmierzyć na Chuście odbicie długości nosa; okazało się, że jest identyczna z długością nosa Człowieka z Całunu.

Zgodnie ze zwyczajem żydowskim przed złożeniem do grobu ciało Chrystusa zostało najpierw okryte przeszło czte-rometrowym całunem, a potem dokładnie obwiązane, aż do szyi. Natomiast na głowę Pana Jezusa została położona chusta potowa, której wcześniej użyto do otarcia Jego twarzy, zaraz po zdjęciu ciała z krzyża. Według zwyczajów żydowskich bowiem wszystko, co miało jakikolwiek kontakt z krwią zmarłego, musiało być złożone razem ze zwłokami w grobie. Wyniki naukowych badań jednoznacznie zatem wskazują na autentyczność tradycji podającej, że Chusta z Oviedo jest rzeczywiście chustą potową (sudarion), która okrywała twarz Jezusa po Jego Śmierci. A my możemy dopowiedzieć: która była również świadkiem Jego Zmartwychwstania

---
Łukasz T

 
wszystko o Całunie i Chustach
Łukasz T pon, 20 lis 2006, 18:08:11
Jeśli chce ktoś poznać prawdę i wiedzieć więcej o Całunie Turyńskim, Chustach: z Oviedo, czy Manoppello to zachęcam do wejścia na niżej podane linki, tam są opublikowane z obrazkami: http://adonai.pl/jezus/ *linki odwołujące się do Całunu Turyńskiego: -Milczący świadek zmartwychwstania: http://adonai.pl/jezus/?id=25 -Wiek Całunu i metoda C14 http://adonai.pl/jezus/?id=26 -Kolejna próba spalenia Całunu http://adonai.pl/jezus/?id=27 -Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca http://adonai.pl/jezus/?id=35 -Wypowiedzi naukowców http://adonai.pl/jezus/?id=36 *linki odwołujące się do Chusty z Manoppello -Największy cud, jaki posiadamy http://adonai.pl/jezus/?id=37 -Niezwykła relikwia Zmartwychwstania http://adonai.pl/jezus/?id=38 -Historia Całunu z Manoppello http://adonai.pl/jezus/?id=39 *link do Chusty z Oviedo http://adonai.pl/cuda/?id=27

---
Łukasz T

 
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
Łukasz T pon, 20 lis 2006, 18:15:47
Jeśli chce ktoś poznać prawdę i wiedzieć więcej o Całunie Turyńskim, Chustach: z Oviedo, czy Manoppello to zachęcam do wejścia na niżej podane linki, tam są opublikowane z obrazkami:

http://adonai.pl/jezus/

*linki odwołujące się do Całunu Turyńskiego:

-Milczący świadek zmartwychwstania:
http://adonai.pl/jezus/?id=25

-Wiek Całunu i metoda C14
http://adonai.pl/jezus/?id=26

-Kolejna próba spalenia Całunu
http://adonai.pl/jezus/?id=27

-Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca http://adonai.pl/jezus/?id=35

-Wypowiedzi naukowców
http://adonai.pl/jezus/?id=36


*linki odwołujące się do Chusty z Manoppello

-Największy cud, jaki posiadamy
http://adonai.pl/jezus/?id=37

-Niezwykła relikwia Zmartwychwstania
http://adonai.pl/jezus/?id=38

-Historia Całunu z Manoppello
http://adonai.pl/jezus/?id=39


*link do Chusty z Oviedo
http://adonai.pl/cuda/?id=27


Da się gdzieś usuwać komentarze bo coś dzisiaj w trybie html nie chce wejść, wogóle odstępów nie widział więc umieszczam drugi raz jak zwykły test.

---
Łukasz T

 
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
konfolut pon, 20 lis 2006, 20:41:38
A ja stwierdzam, że nie znasz ortografii. Co jest złego w tym, że rozwiewam swoje wątpliwości na temat wiary? Nie zadbasz o to, abym przyłączyła się do Kościoła, tylko od razy mówisz, że jestem zła? Bardzo ładnie z Twojej strony, ale lepiej byś chwycił książkę do biochemii, wystarczą podstawy, choćby Stryer i znalazłbyś prawdę o Bogu, która wcale NIE NEGUJE Boga a go/ją pokazuje w świetle prawdy. Skąd ta agresja? Dzięku temu, że myślimy inaczej świat staje się mądrzejszy. Kiedyś poznasz prawdę, choć teraz to, co mówię jest dla Ciebie frustrujące.
 
hm
Łukasz T pon, 20 lis 2006, 21:04:38
Więc bardzo Cię przepraszam.
Jestem wogóle też młody bo mam 18 lat, nie znam Cię i nie wiem jak z Tobą rozmawiać.

Lecz nie mówiłem, że jesteś zła tylko twoje kometarze są złe np. nie wiem czy mówiąc "Ludzie! O ile dobrze pamiętam, w 1999r. dowiedziono, że całun turyński powstał w wieku XVw. Nie rozumiem po co ta cała dyskusja!"
W ten sposób jakby próbujesz zamknąć temat o Całunie Turyńskim, zamiast spóbować np. odpowiedzieć "rot" na pytanie jakie zadała.
Po drugie napisałem jak ważny jest Kościół przy innym Twoim komentarzu, i jak bardzo jest on powiązany nie tylko z uczestnictwem ludzi, ale i aniałów, Matki Bożej,..
Po trzecie nie powinniśmy szukać usprawiedliwienia, (tym bardziej z tego co zaprzecza nauki Kościoła)lecz Prawdy, a Ty atakowałaś Kościół i Całun Turyński, a ja próbowałem tego bronić.


---
Łukasz T
 
Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie
Łukasz T pon, 20 lis 2006, 21:24:22
Przeczytaj o Całunie Turyńskim Prawdę, którą podałem w linkach- ponieważ pierwsze badanie odbyło się na skrajnej części Całunu, która była przypalona ogniem, z powody pożaru, ponieważ jak dobrze pamiętam robili to ludzie którzy chcielitp., lecz po poprawnym badaniu wyszło, że w wieku Chrystusa powstał Całun.

Jakby co, to tutaj o tym zamieszcze
- Miłujcie się! - nr 5-8/1997

Wiek Całunu i metoda C14

Porównawcze badania wieku tkaniny Całunu wykazały ponad wszelką wątpliwość, że jest to starożytna lniana tkanina z początku naszej ery, najprawdopodobniej pochodząca z warsztatów kosztownych płócien grobowych spod Damaszku. Specjaliści od historii materiałów włókienniczych stwierdzają, że ten typ płótna był powszechnie używany w Palestynie do chowania zmarłych. Światowej stawy szwajcarski kryminolog Max Frei, badający miejsce przebywania przedmiotów na podstawie pyłków kwiatowych, znalazł na Całunie pyłki kwiatowe roślin z czasów Chrystusa, które rosły tylko w rejonie Jeziora Gallilejskiego i Morza Martwego. Wniosek jest oczywisty: Całun w pewnym okresie swojej historii znajdował się w Palestynie w czasach Chrystusa.
Ważnym wydarzeniem było badanie wieku Całunu metodą C14, którą w latach 1945 - 1955 wynalazł amerykański chemik W. F. Libby.

Izotop węgla C14 powstaje w atmosferze na wysokości od 10 do 15 tysięcy metrów dzięki promieniowaniu kosmicznemu, na skutek starcia się neutronów węgla z atomami azotu (N14) i jest radioaktywny. Jego ilości są bardzo małe. Na 1000 miliardów C12 istnieje jeden pierwiastek C14. Ponieważ jest promieniotwórczy, wobec tego ulega z czasem rozpadowi. Dopóki człowiek, zwierzę lub roślina żyją, liczba C14 jest stała. Dopiero po ich śmierci C14 ulega rozpadowi. Libby obliczył, że po 5568 latach zmniejsza się jego ilość o połowę. Współczesne laboratoria przyjmują okresy od 7200 do 4700 lat. Ponadto istnieje trudność w dokładnym policzeniu izotopu C14. Liczenie komplikują dziesiątki tysięcy innych rozszczepień. Wiarygodność tej metody warunkuje atmosferyczne pochodzenie węgla obecnego w organizmach żywych. Jeżeli w badanej próbce będzie obecny węgiel nie pochodzący z okresu wzrostu rośliny, wówczas wynik nie jest wiarygodny, ponieważ znacznie odmładza badaną próbkę, I tak np. laboratorium w Tucson - które brało udział w datowaniu Całunu - określiło wiek rogu Wikingów (VIII - IX w.) na 2006 r. po Chrystusie (The Sunday Times, 7 VIII 1988 r.).

Podobnie laboratorium w Zurychu pomyliło się o tysiąc lat badając lnianą tkaninę egipską z 3000 r. przed Chrystusem. Tak więc metoda datowania przy pomocy C14 nie może być uważana za nieomylną dlatego, że nigdy nie można być pewnym, że usunięte zostały wszystkie zanieczyszczenia. Zanieczyszczenia mogą nie zostać wykryte, mogą być także niemożliwe do usunięcia żadnym odczynnikiem. Trzeba pamiętać, że płótno Całunu zostało mocno zanieczyszczone podczas pożaru w Chambery w 1532 r. Tkanina była poddana działaniu tak wysokiej temperatury, że srebrna blacha relikwiarza stopiła się. Całun ocalał od całkowitego zwęglenia, wskutek braku tlenu w zamkniętej skrzynce. Z pewnością nastąpiła wtedy wymiana izotopów, które wprowadziły węgiel niemożliwy do określenia i oddzielenia.

21 kwietnia 1988 r. pobrano próbkę z Całunu do badania metodą węgla radioaktywnego. Ucięto mały fragment płótna z dołu prawej strony przedniej części. Jest to miejsce najbardziej narażone na zanieczyszczenia, miejsce reperacji, bliskie zwęgleń biegnących dwoma pasami wzdłuż płatu płótna.

Próbki, jak się później okazało, dostały się w ręce "karbonistów" - ludzi posługujących się szantażem i wykrętami. Wbrew wcześniejszym ustaleniom, nie zgodzili się na analizę chemiczną nici tkaniny, aby nie dopuścić do jakiejkolwiek konfrontacji i interpretacji wyników.

Proces analizy został przeprowadzony w trzech laboratoriach: Tucson (USA), Zurychu i w Oxfordzie. Przebiegał w sposób nie liczący się z powagą zadania, jakiego podjęły się laboratoria. Właściwie żadnych zobowiązań i ustaleń nie zachowano. Żaden chemik nie został wezwany do uwiarygodnienia właściwego oczyszczenia skrawków całunowej tkaniny. Nikt nie mógł i nie może do dziś stwierdzić jaki był, dokładnie ustalony, stan chemiczny włókien próbek. Od tego przecież zależał wiarygodny wynik datowania! Ponadto liczne przecieki do prasy miały na celu zdyskredytowanie Całunu i ukazanie go jako falsyfikatu pochodzącego ze Średniowiecza, na długo przed oficjalnym ogłoszeniem wyników 13 października 1988 r. Na konferencji prasowej w dniu 14 października 1988 r. karboniści stwierdzili, że wyniki badań metodą C14 są nieomylne i że żaden naukowiec, godny tego imienia, nie może uważać Całunu za autentyczny. Oświadczenie to, obliczone na dezinformację opinii publicznej, zostało przyjęte z oburzeniem przez specjalistów innych dziedzin wiedzy, ponieważ żaden prawdziwy naukowiec nie podjąłby się datowania tak specyficznej próbki odsuwając innych specjalistów. Tak samo żaden szanujący się uczony nie ogłaszałby wyników swoich badań jako pewnych, lekceważąc wysiłki innych, o wiarygodności których nikt nie wątpił.

Panuje zgodna opinia naukowców, że zlekceważenie przez wykonawców testu C14 danych archeologicznych i historycznych, oraz sposób przeprowadzenia badań sprawia, że jego wyniki nie są w pełni naukowe. Bardzo wymowne są listy opublikowane w dzienniku włoskim "Awenire". Oto niektóre wypowiedzi:

- "Czy C14 może mi wytłumaczyć, w jaki sposób wizerunek na Całunie powstał w średniowieczu?"

- "Niech nauka teraz wyjaśni sprzeczność wyników innych uczonych z jednym: C14".

- "Dlaczego naukowcy poddali Całun tej próbie, skoro było wiadomo, że nie jest nieomylna?"

- "Wśród naukowców są również ludzie nawiedzeni nie tyle wiarą w Boga, co w siebie. A wówczas nie liczą się z niczym".

Na Międzynarodowym Sympozjum na temat Całunu, które odbyło się w Paryżu 7-8.09.1989 r. sposób przeprowadzenia testu C14 został poddany ostrej krytyce. Przede wszystkim nie został w pełni udokumentowany, co jest dowodem ignorancji albo złej woli. Uczonym chodziło przede wszystkim o daty tzw. początkowe oraz o wyniki pomiarów surowych analizy, dla nich najciekawszych i najwięcej mówiących. W oparciu o nie czynione są dalsze pomiary. Dokumentacja została bezpowrotnie zniszczona lub ukryta w szufladach laboratoriów, więc skontrolowanie końcowego wyniku stało się niemożliwe. Badania Całunu metodą C14 nie są w pełni udokumentowane. Ratując swój "autorytet" wobec innych, światowej sławy naukowców, Tite szef zespołu karbonistów badających Całun, napisał oświadczenie: "Piszę, wyjaśniając fakt, że osobiście nie utrzymuję, by wynik datowania węglem radioaktywnym Całunu Turyńskiego wykazywał, iż Całun jest falsyfikatem."

W 1993 r. naukowiec rosyjski Dymitr Kuźniecow, dyrektor laboratoriów Sedowa z Moskwy, odznaczony nagrodą Lenina, wynalazł nową metodę datowania, którą zastosował, aby zweryfikować wyniki badań Całunu. W laboratorium stworzył warunki zbliżone do pożaru, który miał miejsce w Chambery w 1532 r. Okazało się, że w takiej temperaturze następuje zwiększenie do 25% zawartości C14 w płótnie. W ten sposób wyniki badań wskazują, że płótno jest młodsze o 12 wieków. W efekcie zakwestionowano całkowicie wyniki badań z 1988 roku.

Nauka współczesna ponad wszelką wątpliwość ustaliła następujące fakty odnośnie odbicia ciała Człowieka Ukrzyżowanego na Całunie Turyńskim:

W Całunie znajdowały się skrwawione zwłoki mężczyzny o wzroście około 180 cm, wadze 65 kg, który miał brodę i długie włosy. W tkaninie stwierdzono obecność prawdziwej krwi ludzkiej grupy AB.

Odbicie przodu i tyłu ciała jest negatywem fotograficznym i jest trójwymiarowe.

Człowiek z Całunu był biczowany biczami rzymskimi, koronowany cierniem, dźwigał na miejsce ukrzyżowania poprzeczną belkę krzyża i miał ręce do niej przywiązane. Został ukrzyżowany, przybity do krzyża gwoździami, a więc kara śmierci wykonana została przez Rzymian. Natomiast pogrzeb odbył się według zwyczaju żydowskiego. Opisy w Ewangeliach są absolutnie zgodne z odbiciem na Całunie.

Ciało w Całunie przebywało do 36 godzin, nie pozostawiło żadnych śladów rozkładu ani żadnych śladów odrywania go od świeżych jeszcze skrzepów krwi na ciele.

Odbicie całego ciała na płótnie dokonało się na skutek silnego promieniowania od wewnątrz, które spowodowało zmiany chemiczne w celulozie lnianej tkaniny. Promieniowanie to, którego energia w ciągu 1/1000 sekundy utrwaliła trójwymiarowy negatyw fotograficzny całego ciała, pozostaje dla naukowców tajemnicą.
Tutaj tylko wiara może zasugerować, że dokonało się to w momencie Zmartwychwstania.
Ta niezwykła relikwia - milczący Świadek śmierci i zmartwychwstania Chrystusa - wzywa każdego człowieka do nawrócenia, do przyjęcia radosnej prawdy, że Jezus umierając i zmartwychwstając nadaje sens mojemu życiu, cierpieniu i śmierci. Zmartwychwstały Jezus żyje i działa Kościele. W sakramentach pokuty i Eucharystii daje nam swoją wszechmocną miłość, która wyzwala z niewoli grzechu i śmierci i prowadzi do życia wiecznego. Jezus oczekuje tylko mojej zgody na przyjęcie daru Jego miłości..




oraz Miłujcie się! z nr 3-4/2001

Milczący świadek zmartwychwstania

Nikt z ludzi nie był naocznym świadkiem samego momentu zmartwychwstania data Jezusa, które przed złożeniem do grobu zostało zawinięte w lnianą tkaninę o długości 4 m 36 cm i szerokości 1 m 10 cm. Ten grobowy całun pełnił zadanie prześcieradła, okrycia i chusty (sodara), która owijała głowę i całe ciało, jedną połową od spodu, a drugą z wierzchu.
Prowadzone od blisko 100 lat przez naukowców najróżniejszych dziedzin wiedzy żmudne i wszechstronne badania Całunu Turyńskie-go wskazują na jego autentyczność. Dzięki tym badaniom Całun Turyński stał się najsłynniejszą chrześcijańską relikwią, zadziwiającą świat nauki "kliszą fotograficzną" męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Badania naukowe stwierdzają, że odbicie na Całunie dokonało się na skutek obecności prawdziwego ukrzyżowanego Ciała, które zostawiło na nim odbicie w fotograficznym negatywie natomiast plamy krwi są w pozytywie. Ta bezcenna relikwia zachowała się do naszych czasów i jest przechowywana w Turynie.


Negatyw odbicia twarzy z Całunu
Amerykańscy fizycy z U.S. Air Force Academy J. Jackson i E. Jumper odkryli, że odbicie na Całunie jest trójwymiarowe. Wielokrotne szczegółowe badania stwierdzają, że tego wizerunku nie jest w stanie odtworzyć współczesna nauka, tym bardziej nie mógł tego dokonać żaden fałszerz. Odbicie to nie zostało namalowane pędzlem lub inną techniką i nie jest dziełem człowieka. Nie ma na nim śladów kierunkowości, jak to jest w przypadku każdego obrazu czy rysunku.

Odbicie ma kolor żółtoprzeźroczysty i jest wielką zagadką, ponieważ w ogóle nie znaleziono tam pigmentów, farb czy barwników. Natomiast przędza zżółkła silniej tylko w zewnętrznej części. Okazuje się, że spośród około stu włókien znajdujących się w nici tylko dwa lub trzy zewnętrzne włókna zmieniły kolor. Tak więc wizerunek powstał tylko na powierzchni włókien, nie ma go ani na zewnątrz tkaniny ani w środku nici.

Próbowano na niektórych niciach usunąć koloryt włókien, przy pomocy 25 różnych laboratoryjnych rozpuszczalników, okazało się to bezskuteczne. Tak więc naukowe badania wykazały, że odbicie na Całunie jest niezmywalne, nie można go niczym wywabić.

Dzięki obróbce trójwymiarowej obrazu, naukowcy zidentyfikowali dwie monety na prawym i lewym oku Człowieka z Całunu. Na prawym oku znajduje się odbicie monety lepton lituus, bitej między 29 a 32 rokiem po Chrystusie, za czasów Poncjusza Piłata. Natomiast na odbiciu lewego oka została zidentyfikowana moneta bita przez Piłata ku czci Julii, matki Tyberiusza, tylko w 29 roku po Chrystusie. Jest to kolejny dowód na pochodzenie Całunu z czasów Chrystusa, a istnienie monet na oczach odzwierciedla starożytny żydowski zwyczaj stosowany przy pochówku zmarłych.

Odbicie na Całunie ma wiele cech, które wprowadzają naukowców w wielkie zdumienie. Pomimo tego, że zawinięte było w nim ciało, jego obraz jest idealnie płaski. W ogóle nie uległ deformacji i zgodnie z prawami optyki jest rzutem równoległym. Naukowcom wydaje się, że najprawdopodobniej to niezmywalne utrwalenie się negatywu postaci Ukrzyżowanego na Całunie, dokonało się na skutek jakiegoś tajemniczego wybuchu energii od wewnątrz. Nastąpiło wtedy utrwalenie obrazu na skutek "przypalenia" powierzchni włókien przez promieniowanie podczerwone lub bombardowanie protonami o energii l megaelektronowolta (z taką energią przechodzi proton przez obszar o różnicy potencjałów miliona woltów).

Mechanizmu przeniesienia wizerunku z ciała na płótno nauka nie jest w stanie w pełni wyjaśnić. Dlatego naukowiec J. Jackson napisał: Na podstawie procesów fizyko-chemicznycb do dziś poznanych, mamy podstawy, aby twierdzić, że wizerunek całunowy nie powinien zaistnieć, lecz jest on rzeczywisty, nawet gdy nie jesteśmy w stanie wyjaśnić, jak powstał.

Badania naukowe wykluczyły możliwość dokonania falsyfikatu odbicia na Całunie. Jedynym twórcą tego wstrząsającego fotograficznego negatywu jest martwe ciało ukrzyżowanego człowieka, Żyda z pierwszego wieku, którego ukrzyżowali rzymscy żołnierze w dokładnie taki sposób, jak to opisują Ewangelie.


Tak wygląda odbicie przodu
ciała Jezusa na Całunie
Wszystkie dane naukowe pozwalają nam na stwierdzenie, że mamy do czynienia z autentycznym płótnem grobowym Jezusa Chrystusa. Naukowcy K.E. Steyenson i G.R. Habermas twierdzą, że stopień prawdopodobieństwa, iż odbicie na Całunie nie jest odbiciem ciała Jezusa wynosi 1 przeciw 82 944 000. Aby to lepiej zobrazować, przedstawili następujące porównanie: Wyobraźmy sobie 82 944 000 banknotów jednodolarowych, ułożonych jeden przy drugim. Jest to dystans trzy razy większy od odległości dzielącej Nowy York od San Francisco. Jeden z tych banknotów jest oznaczony, a jakiś człowiek z zawiązanymi oczami może tylko jeden raz sięgnąć, aby go odnaleźć. Prawdopodobieństwo znalezienia oznaczonego banknotu wynosi 1 na 82 944 000. Ostateczny wniosek jest następujący: Całun jest płótnem grobowym, w które zostało zawinięte ciało Jezusa Chrystusa. Wniosek ten opiera się na silnie udokumentowanych naukowych faktach (Verdet-to sulla Sindone. Brescia, 1982 r. s. 146).

Y. Delage słusznie zauważył, że nawet tak mocne i niepodważalne argumenty nie przekonują tylko tych ludzi, którzy z ideologicznych względów "rozum zawiesili na kołku".

Eksperci medycyny sądowej, opierając się na znajomości procesu krzepnięcia krwi, twierdzą, że ciało Jezusa zostało zawinięte w całun około dwie i pół godziny po śmierci i pozostawało w nim do 36 godz. ponieważ nie ma na nim żadnych śladów rozkładu i gnicia. Co więcej ciało z całą pewnością nie było wyjęte z całunu, ponieważ nie ma tam żadnych śladów oderwań, widać wyraźnie nienaruszone skrzepy krwi. Tego faktu nie da się naukowo wyjaśnić ani odtworzyć w laboratorium.

W jaki sposób ciało przeniknęło przez lnianą tkaninę nie naruszając jej struktury? Co spowodowało tajemnicze odbicie całego ciała na Całunie? Odpowiedź może dać tylko wiara, która mówi, że dokonało się to wszystko w momencie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Dlatego podczas homilii wygłoszonej w Turynie 13.04.1980 r. Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział, że "przyjmując argumenty wielu uczonych, Święty Całun Turyński jest szczególnym świadkiem Paschy: Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Świadek milczący, lecz jednocześnie zaskakująco wymowny!"

Nauka odkrywa, kim jest Człowiek z Całunu a wiara prowadzi do rozpoznania Go. Ta najcenniejsza relikwia w niezwykle sugestywny sposób przypomina nam, że Chrystus rzeczywiście cierpiał, umarł na krzyżu i zmartwychwstał dla mnie i dla mojego zbawienia. Czy wobec tej nieskończonej miłości mogę pozostać obojętny?

"Dla człowieka wierzącego - mówił Jan Paweł II - istotne jest przede wszystkim to, że Całun to zwierciadło Ewangelii (...) Każdy człowiek wrażliwy kontemplując go, doznaje wewnętrznego poruszenia i wstrząsu... Całun jest znakiem naprawdę niezwykłym, odsyłającym do Jezusa, prawdziwego Słowa Ojca, i wzywającym człowieka, by naśladował w życiu przykład Tego, który oddał za nas samego siebie..." (Turyn 24.05.1998 r.)




ks. M. Piotrowski TCh



zamiast "rot" jest "rys" - pomyliłm się :)

---
Łukasz T
 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,518 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń