Całun Turyński namalowany?

wto, 22 lut 2005, 00:35:30

Autor: Alfred Palla

Ignorowanie faktów świadczących o autentyczności Całunu Turyńskiego z obawy przed jego ewentualnym kultem oznaczałoby wylanie dziecka z kąpielą. Wszystkim zabytkom, które świadczą o wiarygo-dności tekstu biblijnego, należy się uwaga ludzi wierzących. Oczywiście nawet jeśli Całun Turyński i Sudarium z Oviedo pochodzą z grobu Jezusa, wciąż stanowią tylko zabytkowe płótna, których czczenie byłoby afrontem wobec Boga, ponieważ nasza cześć należy się wyłącznie żywemu Bogu. Pismo Święte mówi: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył.” (Wj.20:4-5).

Na podstawie morfologicznej analizy postaci z Całunu Turyńskiego antropolodzy stwierdzili, że widać na nim mężczyznę w wieku około 33 lat, który ważył blisko 80 kg i mierzył około 180 cm.

Niektórzy powątpiewają w autentyczność Całunu ze względu na ów wysoki wzrost, gdyż dziś panuje mniemanie, że ludzie w starożytności byli dużo niżsi. Wiele w tym przesady. Przeciętny wzrost mężczyzn, których kości odkryto na cmentarzach żydowskich z I wieku, wynosił blisko 175 cm, a niektórzy mierzyli ponad 180 cm. Historyk rzymski Swetoniusz opisywał wzrost cezarów jako niski, średni lub wysoki. W przypadku Oktawiana Augusta, którego opisał jako „niskiego”, podał, że mierzył on około 173 cm. Pozwala to przyjąć, że wzrost uznawany w starożytności za średni czy wysoki, był zbliżony do dzisiejszego.

Człowiek pochowany w Całunie Turyńskim miał wydatne, ale nie wystające kości policzkowe, gęste i faliste włosy. Jego oczy były ulokowane blisko nosa, co zgadza się z żydowskim morfotypem. Twarz, z której emanuje spokój i majestat, należała do przystojnego i muskularnego człowieka, który był przywykły do fizycznej pracy.

Wybitny etnolog, prof. Carlton Coon z uniwersytetu Harvarda stwierdził, że budowa fizyczna człowieka, którego wizerunek jest odbity na Całunie Turyńskim, odpowiada typowi dzisiejszych Żydów sefardyjskich. Wnioskując z uczesania nie był on Grekiem ani Rzymianinem. Długość jego brody oraz sięgające ramion włosy, rozdzielone na środku i związane z tyłu w kucyk, odpowiadają modzie Żydów z I wieku. Stanowi to istotny czynnik w datowaniu Całunu, ponieważ jest bardzo wątpliwe, aby ktoś w średniowieczu wiedział o modzie panującej w starożytnej Judei oraz posłużył się nią w średniowieczu, kiedy potępiano długie włosy u mężczyzn.

Negatyw czy namalowany obraz

Secondo Pia jako pierwszy sfotografował Całun w 1898 roku. W swej ciemni przeżył szok, gdyż wizerunek na Całunie okazał się negatywem, a więc zdjęciem! Nieomal wypuścił go z ręki, widząc wyłaniającą się na nim majestatyczną twarz. Oglądał pozytyw głęboko poruszony, wierząc, że spogląda na odbicie twarzy Pana Jezusa.

Znamienne jest to, że podczas gdy wizerunek Jezusa jest negatywem i staje się pozytywem dopiero na kliszy, to ślady krwi na Całunie są pozytywem. Inaczej mówiąc, podczas gdy krew pojawiła się na Całunie w sposób naturalny przez kontakt płótna z ranami ciała, to sam wizerunek powstał później w rezultacie jakiegoś nieznanego, zapewne świetlnego i nadnaturalnego fenomenu!

Leo Vala, zawodowy fotograf i twórca wielu technik fotograficznych, człowiek niewierzący, po analizie negatywów zdjęć Całunu orzekł: „Miałem udział w wynalezieniu wielu złożonych procesów wizualnych i mogę stwierdzić, że nikt nie podrobił tego wizerunku. Jeszcze dziś, mimo całej technologii jaką dysponujemy, nikt nie potrafiłby tego zrobić. Jest to negatyw doskonały, nadzwyczaj precyzyjnej jakości.”

Wizerunek jest negatywem, co kłóci się z tezą, że Całun jest średniowiecznym falsyfikatem. Któż mozoliłby się nad rzeczą tak trudną, jaką jest namalowanie wizerunku w negatywie, skoro do pojawiania się technologii fotograficznej w XIX wieku nikt i tak nie mógłby tego zobaczyć ani docenić? Znany włoski artysta Carlo Carra powiedział: „Gdyby malarz podjął się namalowania twarzy martwego Chrystusa ze wszystkimi znakami brutalnego sposobu, w jaki obchodzono się z Nim przed i w czasie ukrzyżowania, otrzymałby portret wyglądający monstrualnie... Zdumiewa to, że całe zmaltretowane ciało tego ukrzyżowanego człowieka jest na Całunie ukazane z realizmem o nadzwyczajnej precyzji. Jest rzeczą niewiarygodną, aby jakikolwiek artysta potrafił stworzyć ten wizerunek w negatywie. Takie zadanie jest niewyobrażalne. Nie wiem, jaka tajemnica kryje się za Całunem, ale wiem tyle, że pędzel artysty nie miał z nim nic wspólnego.”

Namalowanie negatywu wymaga przy każdym pociągnięciu pędzla doboru koloru i tonu idealnie przeciwstawnego światłu i cieniowi, z jakim artysta ma do czynienia, dlatego jest to w praktyce niemożliwe. Przekonali się o tym współcześni malarze (C. Cussetti i E. Reffo) pracując nad repliką oryginału. Kiedy sfotografowano ich dzieła, pozytyw był rozczarowaniem, a negatyw tak zniekształcony, że ledwie można było w nim rozpoznać oryginał, na którym się wzorowali.

Izabela Piczek, wybitna artystka, która badała Całun przez wiele lat, stwierdziła: „Prawdą jest nie tylko to, że żaden artysta w średniowieczu nie potrafiłby namalować negatywu wizerunku, ale i dziś, z aparatem fotograficznym czy bez niego, nikt nie potrafiłby namalować negatywu nawet w przybliżeniu przypominającego doskonałą precyzję wizerunku na Całunie.”

Postać na Całunie Turyńskim rozmywa się i przestaje być widoczna, gdy patrzymy z odległości mniejszej niż 1,5 m, toteż artysta, aby ją namalować, musiałby stać w odległości ponad 2 m, a więc użyć pędzla o długości dwóch metrów! Tyle, że wizerunek na Całunie nie nosi śladów pędzla. Najlepsze pędzle wykonuje się z włosia sobolego, ale nawet ono jest grubsze od włókna lnianego, toteż pozostawiłoby ślad na Całunie, gdyby był namalowany.
Wizerunek na Całunie ma niski stopień kontrastu. Brak na nim śladu po konturach, od których malarze rozpoczynają takie dzieło. Właściwości te wykluczają tezę, że został namalowany ludzką ręką, gdyż jej ruch odbywa się zawsze wzdłuż osi, co wynika z anatomii ludzkiego ramienia. Wizerunek na Całunie jest zaś doskonale izotropowy, czyli nie posiada żadnych kierunków ani linii, co wyklucza powstanie z udziałem ludzkiej ręki. Komputerowe wykresy widma częstościowego obrazu, zwanego widmem Fouriera, potwierdziły, że nie jest namalowany ludzką ręką.

Jak powstał wizerunek na Całunie? Nikt tego nie wie na pewno. Na pewno wiemy tylko to, że człowiek nie miał z tym nic wspólnego. Artystka Izabela Piczek powiedziała: „Podczas gdy współczesna technologia pozwala na podbój kosmosu, wciąż nie potrafi wyjaśnić wizerunku na Całunie ani wykonać drugiego mu podobnego, gdyż nie jest on ludzkim dziełem.”

Vernon Miller i Samuel Pellicori wykonali serię fotografii w ultrafiolecie, które uwydatniły takie szczegóły na Całunie, jak rany na twarzy i ślady po biczowaniu. Ich badania wykluczyły możliwość powstania wizerunku na Całunie poprzez zabarwienie płótna. Wcześniej do takiego wniosku doszło kilkudziesięciu uczonych ze wspomnianego zespołu STURP.

John Heller, specjalista z zakresu fizyki medycznej z uniwersytetu Yale, napisał, że fałszerstwo można wykryć przynajmniej przy pomocy dwóch naukowych metod: chemii i fizyki. Co do pierwszej, napisał, że obaj z Adlerem doszli do przekonania, że „wizerunek nie może być dziełem malarza”. Co do drugiej, stwierdził, że fizycy są „przekonani, że Całun nie jest produktem oka, ręki czy mózgu ludzkiego”. Heller napisał też: „Pod koniec wielu miesięcy pracy musieliśmy wyeliminować wszystkie farby, pigmenty i barwniki. Co nam zostało? Pozostały odbicia człowieka, które dały efekt trójwymiarowy w VP-8, a te odbicia nie były rezultatem żadnego barwnika.”

Wizerunek nie penetruje płótna, lecz występuje na jego powierzchni, jakby był wypalony. Sięga zaledwie na grubość jednego włókna, co także wyklucza użycie farby przy jego wykonaniu. Prof. chemii Alan Adler z uniwersytetu stanowego Western Connecticut przeprowadził analizę chemiczną wizerunku na Całunie, która wykazała, że nie można go usunąć. Próbowano 25 różnych rozpuszczalników laboratoryjnych, które nie tylko nie usunęły, ale nawet nie zmieniły jego słomianożółtego kolorytu, co stałoby się, gdyby do jego wykonania użyto barwników.
Już powiększenie Całunu o 64 razy pozwala całkowicie wykluczyć, że wizerunek na nim powstał przy pomocy farby, gdyż wtedy byłoby widać jej cząsteczki. Zamiast tego widać wyraźnie, że obraz tworzą poszczególne, pożółkłe włókna. Wygląda on jak zdjęcie wypalone jakimś nieznanym, świetlanym fenomenem.

Najlepiej widoczne są oczywiście te części ciała, które przylegały do Całunu, jak: nos, czoło, policzki czy ręce, ale widać także rany, które nie stykały się z płótnem. Inaczej mówiąc, wizerunek na Całunie sprawia wrażenie, jakby każdy włos i por ciała promieniował w czasie jego powstania. Tuż pod wargami dojrzeć można nawet zęby i ich korzenie, a z tyłu ciała kręgi i szypułki kręgosłupa z przerwami między dyskami! Prof. Giles Carter z Uniwersytetu Eastern Michigan, który specjalizuje się w analizie fluorescencyjnych zdjęć rentgenowskich uważa, że takie odbicie mogło powstać jedynie za sprawą promieniowania.

Dr Kitty Little, fizyk jądrowy z Brytyjskiego Centrum Badań Energii Atomowej w Harwell, potwierdziła to, pisząc: „Obecnie wydaje się niemal pewne, że wizerunek musiał powstać w wyniku jakiegoś rodzaju promieniowania.”
Wielu uczonych uważa, że takie promieniowanie może towarzyszyć dematerializacji ciała. Fizyk Thaddeus Trenn twierdzi, że gdybyśmy przezwyciężyli pole trzymające jądro atomu, elektrony zostałyby wyrzucone ze swej orbity i nastąpiłaby tak zwana słaba dematerializacja, której skutkiem byłoby promieniowanie z wewnątrz oraz wyładowanie świetlne. W efekcie tego zjawiska energia zostałaby uwolniona łagodnie, zamiast eksplodować, jak w przypadku silnej dematerializacji, która towarzyszy wybuchowi bomby jądrowej. Wybuch w Hiroszimie pozostawił na ścianach wielu budynków wypalone wizerunki ludzi i zwierząt.

Dr Kitty Little napisała: „Nagła dezintegracja jąder atomów ciała spowodowałaby nie tylko szczegółowe odbicie wizerunku ciała, ale przyczyniłaby się do wzmocnienia płótna i zachowania go w dobrym stanie. Wydaje się to jedynym mechanizmem, w rezultacie którego Całun mógł zostać zabarwiony słomianożółtawym kolorem.”
Takie zjawisko wyjaśniałoby wiele. Po pierwsze, brak kierunkowości wizerunku, jego odbicie w negatywie oraz trójwymiarowość. Po drugie, wizerunek ukazuje zarówno części ciała będące w kontakcie z prześcieradłem, jak i rany, które się z nim bezpośrednio nie stykały. Po trzecie, rany są niezwykle wyraziste. Po czwarte, przykryte Całunem ciało zniknęło spod niego nie naruszając skrzepów krwi na płótnie. Po piąte, nie ma na nim śladów po rozkładzie ciała.

W grobie Jezusa musiało dojść do jakiegoś niezwykłego świetlnego zjawiska, gdyż ciała zmarłych nie zostawiają po sobie zdjęć rentgenowskich na prześcieradle pogrzebowym. Jezus na Górze Przemienienia oraz po zmartwychwstaniu opisany jest językiem świetlnego fenomenu: „Postać Jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg” (Mt.28:3); „Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (Mt.17:2).

Co ciekawe, włosy Jezusa na Całunie, a więc w negatywie są ciemne, a powinny być jasne, gdyż Jezus miał zapewne ciemne włosy, jak Żydzi w Jego czasach, a nie białe. Białe włosy może wyjaśnić tylko jakiś świetlny fenomen. Zgadza się to z nowotestamentowym opisem zmartwychwstałego Chrystusa: „Głowa zaś Jego i włosy były lśniące jak śnieżnobiała wełna” (Ap.1:13). Czyżby Całun uchwycił obraz Jezusa w momencie Jego zmartwychwstania?

Ciało Jezusa zniknęło spod Całunu nie naruszając płótna ani skrzepów krwi. Pozostawiło ono na Całunie odbicie ciała, niczym na kliszy fotograficznej. Poświadcza temu reakcja apostoła Jana, który po wejściu do pustego grobu Jezusa „zobaczył i uwierzył” w zmartwychwstanie Chrystusa (J.20:8). Gdyby zobaczył tylko pusty grób, pomyślałby, że ciało skradziono, jak wcześniej Maria Magdalena, która nie zaglądnęła do grobu. Jan musiał zobaczyć coś więcej, a według Ewangelii tym co zobaczył były pogrzebowe prześcieradła. Ich wygląd przekonał go, że Jezus zmartwychwstał.
W niedzielę zmartwychwstania Piotr i Jan zastali całun w tej samej pozycji, co w piątek, kiedy okryli nim Pana. W piątek prześcieradło przylegało do zakrwawionego ciała Jezusa, toteż zdjęcie go naruszyłoby skrzepy. W niedzielę rano Całun leżał w tej samej pozycji, co w piątek, a skrzepy na nim były nienaruszone. Co to oznaczało? To, że ciało nie zostało wykradzione, lecz w nadprzyrodzony sposób znikło spod całunu. Jeśli w dodatku apostołowie ujrzeli na nim wizerunek Jezusa, wówczas nasuwał się im tylko jeden wniosek: Jezus zmartwychwstał! Oto dlaczego Jan na widok prześcieradeł w pustym grobie uwierzył w zmartwychwstanie Chrystusa (J.20:8).

Oczywiście, Piotr i Jan nie zostawiliby w grobie całunu pokrytego krwią i wizerunkiem Chrystusa. Wiedzieli, że prześcieradła pogrzebowe są przez Żydów uważane za nieczyste, a wizerunek człowieka graniczył w ich kulturze z bałwochwalstwem. Apostołowie zabraliby je z sobą, wiedząc, że inaczej będą skonfiskowane i zniszczone przez kapłanów.
Niedługo po nich do grobu Jezusa zajrzała Maria Magdalena. Czy i ona, nie widząc ciała Pana, skojarzyła to z Jego zmartwychwstaniem? Bynajmniej! Maria sądziła, że ktoś ukradł ciało Jezusa, co potwierdza, że przekonanie Jana o zmartwychwstaniu Jezusa nie brało się z tego, że grób był pusty, lecz z tego, co w nim „zobaczył”. Zobaczył zaś prześcieradła pogrzebowe, których wygląd spowodował, że apostoł „uwierzył” w zmartwychwstanie Chrystusa (J.20:8).

Do dziś wizerunek na Całunie Turyńskim sprawia, że wielu po zbadaniu sprawy dochodzi do tego samego przekonania, co apostoł Jan, a mianowicie, że Chrystus zmartwychwstał.

Powyższy tekst jest pierwszym z serii fragmentów książki "Całun turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań ", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Pallę. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Całun turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań" można kupić w sklep.kosciol.pl

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050222003530873