Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Lepton Poncjusza Piłata

Każde odbicie ciała na płótnie będzie zniekształcone po wyprostowaniu materiału. Kto nie wierzy, niech posmaruje sobie buzię farbą i przyciśnie do niej chustkę. Przedmiot trójwymiarowy zatraca bowiem swe proporcje na dwuwymiarowym płótnie. Na przykład nos staje się kilka razy szerszy niż w rzeczywistości. Wizerunek na Całunie jest pod tym względem inny, gdyż jest płaski, a zarazem trójwymiarowy. Jest takim odbiciem, jakie widzimy w lustrze, a więc doskonałym, ukazując zarówno front ciała, jak i głębię.

Wykazał to analizator obrazu VP-8, używany przez NASA do przekształcania na ekranie komputera obrazu o zróżnicowanej gęstości optycznej w trójwymiarowy. Maszyna ta odzwierciedliła trójwymiarowy obraz ciała, które okrywał kiedyś Całun. Nie byłoby to możliwe, gdyby obraz na Całunie był namalowany.

Kiedy dr John Jackson i Eric Jumper umieścili zdjęcie Całunu w VP-8, na ekranie pojawiła się trójwymiarowa postać! Obaj naukowcy byli tak zaszokowani, jak Secondo Pia, gdy ujrzał negatyw Całunu. Spoglądali bowiem na trójwymiarowe kształty ciała Jezusa, okrytego płótnem pogrzebowym! Wizerunek na Całunie, gdyby był obrazem lub fotografią, nie dałby trójwymiarowych rezultatów. Jackson i Jumper przekonali się o tym szybko, skanując zaraz potem w analizator obrazu zdjęcie jakiegoś papieża, które oczywiście nie przyniosło trójwymiarowych efektów.

Jak dotąd sceptycy nie znaleźli przekonującej odpowiedzi na fenomen trójwymiarowości Całunu. Nagłośnione przez media eksperymenty z rzeźbami przeprowadzone przez znanego sceptyka, Joe Nickella, nie przyniosły trójwymiarowych rezultatów ani nawet braku kierunkowości. Uzyskane przez Nickella odbicie przenika materiał, zamiast tak jak na Całunie pozostawić je na samej powierzchni płótna. Ponadto, jego eksperyment pozostawił wizerunek fluorescencyjny, a więc taki, jaki pozostawia każdy wizerunek wypalony energią cieplną, podczas gdy odbicie na Całunie nie jest fluorescencyjne, co przyświadcza, że zostało wypalone energią świetlną, a nie cieplną.

Wniosek, że wizerunek Chrystusa powstał w rezultacie jakiegoś zjawiska świetlnego potwierdził Ray Rogers, chemik i fizyk, który badał Całun w 1978 roku. Napisał: „Zmuszony jestem stwierdzić, że wizerunek powstał w efekcie wyładowania energii świetlnej.”
Oswald Scheuermann, niemiecki fizyk, po wielu latach eksperymentowania z wyładowaniem świetlnym prądem o wysokim napięciu, uzyskał odbicia podobne do tych na Całunie, z tym, że one penetrują płótno, w przeciwieństwie do tych na Całunie, które sięgają tylko mikrony w głąb materiału.

Lepton Poncjusza Piłata

Badanie Całunu przy pomocy analizatora obrazu VP-8 przyniosło jeszcze jedno sensacyjne odkrycie. Ujawniło obecność monet w oczodołach zmarłego! Przy dokładniejszym badaniu okazały się one leptonami, które wyszły z mennicy namiestnika rzymskiego Poncjusza Piłata.

Jako pierwszy dostrzegł je na powiększeniu w 1979 roku prof. Francis Filas. Udał się ze zdjęciem do numizmatyka Michaela Marxa, który spojrzał na fotografię przez lupę. Na powiększeniu monety w prawym oku zobaczył litery „UCAI” oraz znak lituus, który miał kształt pastorału. Taki motyw nosiła tylko jedna znana moneta, a mianowicie lepton lituus bity przez Poncjusza Piłata w 29 roku. Odbicie monety na lewym oku jest mniej wyraźne, ale jej zarysy pokrywają się z bitą przez Piłata „groszówką”, zwaną przez numizmatyków dileptonem Julia, gdyż upamiętniała matkę cesarza Tyberiusza. Moneta ta wychodziła tylko przez sześć miesięcy, w 29 roku n.e.!

Odkrycie to było tak sensacyjne, że w świecie akademickim przyjęto je wręcz szyderczo. Do tego stopnia, że na katolickim uniwersytecie Loyola w Chicago, gdzie prof. Filas wykładał od 30 lat, pozbawiono go za te poglądy etatu. Musiał oddać sprawę do sądu, aby mu przywrócono pozycję i pensję.

Uczeni posądzali Filasa o halucynacje, gdyż na późniejszych zdjęciach Całunu, używających mniej kontrastu, monet nie było widać. Filas udał się do Gamma Laboratorium w Chicago, gdzie fotografię jednego z oczodołów powiększono 25 razy. Wtedy stało się jasne, że zdjęcie pokazuje odbicie monety. Potwierdziły to późniejsze badania profesorów: P. Baima Bollone, Nello Ballosino i Giulio Ricci z uniwersytetu w Turynie, którzy już wcześniej zauważyli w oczodołach na Całunie obiekty przypominające guziki. Niezależnie od nich, patolog dr Robert Bucklin dostrzegł „okrągłe przedmioty widoczne na wizerunku w okolicy prawego i lewego oka”.

Krytycy nie rezygnowali. Zwrócili uwagę, że litery powinny brzmieć UKAI, a nie UCAI, gdyż lepton bity przez Poncjusza Piłata w 29 roku nosił grecki napis: TIBERIOU KAISAROS, a więc „Tyberiuszowi Cezarowi”. Filas nie dał się jednak zbić z tropu. Monety z mennicy Piłata znane są numizmatykom z kiepskiej jakości. Odpowiadały one groszówkom (Mk.12:42), a ich żywot był króciutki, dlatego nie przejmowano się, jeśli matryce zawierały błędy, które wynikały zwykle z nieuwagi grawera lub jego słabej znajomości języka greckiego.

Wspomniany błąd – „C” zamiast „K” w słowie „cesarz” (gr. kaisaros) – należał do częstych, ponieważ w języku łacińskim słowo „cesarz” pisze się przez „C”, a nie przez „K”, jak w greckim. Filas natrafił w sklepach numizmatycznych na dwa leptony z identycznym błędem. Jeden z nich miał nawet kolisty ślad pod literą „A” wskazujący na wadę matrycy. Taki sam ślad widać na monecie z Całunu! Filas miał szczęście, bo żelazna matryca do bicia groszy z brązu pozwalała na krótkie edycje 1000-2000 sztuk, po czym robiono nową. Dlatego można przejrzeć setki leptonów bitych w Judei i nie znaleźć dwóch z tej samej matrycy. Do dziś odnaleziono jednak przynajmniej cztery leptony z tym samym błędem, jaki nosiła moneta odbita na Całunie. Wszystkie pochodzą z 29 roku n.e.

Francis Filas zmarł w 1985 roku, ale rozpoczęte przez niego badania kontynuował prof. Alan Whanger z Uniwersytetu Duke. Posługując się techniką nakładania obrazów w świetle polaryzacyjnym, porównał lepton lituus z odbiciem monety w prawym oczodole na Całunie. Okazało się, że są między nimi aż 74 punkty styczne! Pozwala to przyjąć za pewnik, że chodzi o te same monety. Dla porównania, aby sąd mógł uznać dwa odciski palców za zbieżne, wystarcza 14, a w przypadku twarzy 60 takich punktów stycznych, aby dowieść ich identyczności.

Skąd wzięły się monety na oczach Jezusa? Grecy wkładali monetę w usta zmarłego, aby mógł zapłacić Charonowi za podróż podziemną rzeką do Hadesu. Jezus nie był jednak Grekiem, lecz Żydem. Żydzi, jak wiele innych ludów, mieli zwyczaj zamykania zmarłym oczu (Rdz.46:4). W tym celu kładli na powieki monety, aby oczy się nie otwierały. Inaczej oczy zmarłych otwierają się, zwłaszcza, jeśli zmarły miał je otwarte w godzinie śmierci.

Monety trafiają się rzadko w grobach z Judei, ponieważ Żydzi nie chowali zmarłych w trumnach, lecz okryte całunem ciało zostawiali w grobowcu, a dopiero w rok później, po całkowitym rozkładzie ciała, przekładali same kości do niewielkiego ossuarium. Wtedy monety nie leżały już na oczach, gdyż przez puste oczodoły spadały na ziemię. Do ossuarium wkładano zaś tylko monetę, która wpadła do wnętrza czaszki. Tak było w przypadku jednej z kobiet pochowanych w rodzinnym grobowcu Józefa Kajfasza, odkrytym w 1990 roku w Jerozolimie.

Starożytny żydowski zwyczaj pogrzebowy kładzenia monet na oczach zmarłego był nieznany w średniowieczu, a do niedawna nawet archeologom. Pierwszy raport z Judei, o człowieku pogrzebanym ze srebrną monetą na oczach około 133 roku, pojawił się dopiero w roku 1970. Odtąd kilka innych znalezisk potwierdziło ten zwyczaj. Archeolog Zvi Greenhut napisał: Musimy uznać, że monety odkryte w żydowskich grobach z okresu Drugiej Świątyni, powiązane są z pochówkiem, mimo że nie zawsze znaleziono je w pobliżu czaszek lub ciał zmarłych.”

Monety w oczodołach człowieka pochowanego w Całunie Turyńskim świadczą więc o starożytności i autentyczności Całunu. Co więcej, leptony lituus i Julia nie noszą na sobie oblicza cesarza, uważanego w starożytności za boga. Wspiera to wniosek, że złożyli je na oczach Jezusa Żydzi lub chrześcijanie żydowskiego pochodzenia, gdyż z ich punktu widzenia tylko monety bez wizerunku cesarza nadawały się do tego celu.

Leptony z czasów Jezusa w oczodołach na Całunie Turyńskim są kolejnym dowodem na błędność średniowiecznego datowania tego zabytku. Trudno bowiem uwierzyć, żeby ktoś w średniowieczu znał ten starożytny żydowski zwyczaj oraz miał dostęp do groszówek bitych przez mennicę Poncjusza Piłata w Judei.

Znamienny jest także fakt, że obie monety widoczne na Całunie wybito w 29 roku. Wskazuje to, że śmierć Jezusa nastąpiła w roku 30 lub 31 roku, gdyż prawdopodobieństwo znalezienia dwóch drobnych monet z tego samego roku malało z każdym rokiem upływającym od ich wybicia ze względu na ich nietrwałość i krótkie edycje.

Odbicie leptonów wybijanych przez Poncjusza Piłata w 29 roku na oczach osoby pochowanej w Całunie Turyńskim zgadza się ze starożytnym obyczajem żydowskim, który zapobiegał otwieraniu się oczu zmarłego, wskazuje na starożytność Całunu, gdyż zwyczaju tego nie praktykowano już w średniowieczu.

Także trójwymiarowość Całunu wskazuje na jego autentyczność, gdyż nie można jej uzyskać pędzlem, farbą czy przy pomocy ciepła. Mogła natomiast powstać za sprawą emisji energii świetlnej, co tłumaczyłoby niezwykłą dokładność wizerunku, a zarazem było w zgodzie z nowotestamentową relacją o jasności, jaka emanowała od zmartwychwstałego Chrystusa.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki "Całun turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań ", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Pallę. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Całun turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań" można kupić w sklep.kosciol.pl



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050228200633822

No trackback comments for this entry.
Lepton Poncjusza Piłata | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń