Jan Kobylański - gdzie leży prawda?

czw, 24 mar 2005, 23:22:32

Autor: Mirosław Miarczyński

Urugwajski milioner Jan Kobylański, sfałszował zaświadczenie Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, że był więźniem obozów koncentracyjnych - twierdzi "Gazeta Wyborcza". Wcześniej media podały, że w czasie okupacji wydał Niemcom żydowską rodzinę a potem prawdopodobnie był radzieckim agentem. Jan Kobylański jest jednym z największych sponsorów Radia Maryja. Ojciec Tadeusz Rydzyk uważa iż rewelacje na temat mieszkajacego w Urugwaju milionera są kolejną próbą walki z rozgłośnią.

Według "Gazety Wyborczej" Kobylański posługuje się w kontaktach z mediami kopią zaświadczenia rzekomo wydanego przez MCK. Dokument potwierdza, że Jan Kobylański, syn Stanisława, urodzony 21 lipca 1923 r. w Równem, był więziony w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Podane są też numery obozowe i dokładne daty transportów. Wszystko pozornie się zgadza. Jednak w zasobach muzeum Auschwitz to samo zaświadczenie różni się od kopii dwoma istotnymi szczegółami. Dokument dotyczy nie Jana, a Janusza Kobylańskiego, syna Stanisława, który również urodził się w Równem 21 czerwca, ale w 1919 r.

Zdaniem dyrekcji muzeum w Oświęcimiu jedno z pism jest podróbką, bo wszystko wskazuje na to, że Jan i Janusz Kobylański to nie ta sama osoba. Ustalono bowiem, że w szczątkowo zachowanym spisie więźniów obozu Gusen figuruje Janusz Kobylański, student medycyny, urodzony w 1919 r., natomiast polski milioner z Urugwaju urodził się cztery lata później i w żadnej podawanej przez siebie biografii nie wspomina o studiach medycznych.

Tymczasem Prezes IPN Leon Kieres swierdził, że są solidne podstawy wniosku o ekstradycję Jana Kobylańskiego w związku z oskarżeniami o wydanie hitlerowcom na pewną śmierć żydowskiej rodziny. Według dokumentów Jan Kobylański miał się tego dopuścić wraz z ojcem Stanisławem. Śledztwo w tej sprawie przestało być prowadzone po ucieczce Kobylańskiego do Ameryki Południowej. Prowadzący dziś śledztwo przedstawiciele IPN że zamknięcie sprawy ma związek z faktem iż Kobylański był radzieckim agentem. W 55 roku prokuratura umorzyła bowiem postępowanie w związku z zaginięciem akt. Prof. Witold Kulesza, szef pionu śledczego IPN, powiedział, że to jedyny przypadek zaginięcia dokumentów w takiej sprawie.

O. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, określił rewelacje dotyczące Jana Kobylańskiego mianem kłamstwa i atakiem na samą rozgłośnię.

Na podstawie materiałów: Forum Żydzi-Polacy-Chrześcijanie

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050324232232771