Już nie "Antychryst" - ewangelikalni chwalą papieża

śro, 6 kwi 2005, 12:26:41

Autor: Joanna Gacka

Jeden z najbardziej zaskakujących przykładów uznania dla papieża ze strony ewangelikalnych chrześcijan miał miejsce kilka lat przed jego śmiercią. W słynnej serii "Left Behind (Pozostawiony)" papież znajduje się pomiędzy pochwyconymi.

Gwoli ścisłości - drugi tom serii przedstawia jako pochwyconego nie papieża Jana Pawła II ale jego następcę - Jana XXIV, który został porwany do nieba zaledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu pontyfikatu i który wzbudził kontrowersje w Kościele Katolickim planami reform "niebezpiecznie zbliżającymi Kościół do herezji Lutra". Jednakże zważywszy na to iż autorzy serii Jerry B. Jenkins i Tim LaHaye to niemal ewangelikalni fundamentaliści, zmiana w nastawieniu do papiestwa jest rewolucyjna.

Kilka dekad temu w podobnej powieści papież nie byłby pochwycony - on pełniłby rolę Antychrysta we własnej osobie. Takie postrzeganie biskupa Rzymu ma długą tradycję, wywodzącą się od Marcina Lutra ("Papiestwo jest siedliskiem prawdziwego i realnego Antychrysta"), zaznaczoną wyraźnie w Westmninsterskim wyznaniu wiary (Nie ma innej głowy Kościoła poza Jezusem Chrystusem. Papież w żadnym razie być nią nie może. Jest więc antychrystem, człowiekiem grzechu i potępieńcem, który staje w Kościele przeciw Chrystusowi i wszystkim rzeczom Boskim.) i w niektórch środowiskach pokutującą do dzisiaj.

Jednakże w dzisiejszej Ameryce największa fala krytycyzmu w stosunku do papieża płynie nie od ewangelikalnych a od katolików. I to od konserwatywnych katolików, którzy twierdzą że Jan Paweł II poniósł klęskę w zarządzaniu kościołem. Tymczasem badania wskazują iż ewangelikalni protestanci z roku na rok coraz bardziej cenili papieża. Znacznie więcej chrześcijan z tych kręgów żywi ciepłe uczucia do Jana Pawła II niż niektórych ze swoich głównych liderów. W ankietach wybierają Jana Pawła II częściej niż Pata Robertsona, Jerryego Falwella, Jamesa Dobsona czy Franklina Grahama. I choć ci dwaj ostatni wzbudzają znacznie mniej niechęci niż papież, to jego osoba przyciąga też dużo więcej osób z ewangelikalnych środowisk.

Według redaktora naczelnego The Weekly Standard Freda Barnesa (ewangelikalnego episkopalianina), dzieje się tak ponieważ nauczanie papieża często lepiej oddaje ich pojęcie o chrześcijańskiej ortodoksji, szczególnie w sprawach moralnych.
„Oczywiście pozostają nadal duże różnice między katolikami i protestantami, ale osobowość Jana Pawła II sprawiła że wyglądają się one na mniej istotne. Był obrońcą życia, rodziny, walczył z totalitaryzmem i w swojej batalii o zachowanie chrześcijańskich wartości był znacznie bardziej przekonywujący niż wielu ewangelikalnych liderów. Jan Paweł II był odważny i nieustraszony w głoszeniu zbawienia przez osobę Jezusa Chrystusa. Czynił to na całym świecie, mimo postępujących kłopotów ze zdrowiem i osobistego ryzyka. Katolicy stracili wielkiego i wspaniałego przywódcę. Stracili go również ewangelikalni chrześcijanie” - pisze Barnes.

W podobnym tonie wypowiadają się o Janie Pawle II inne ewangelikalne media - Baptist Press czy Focus on the Family w niezwykły sposób podkreślają determinację papieża w obronie świętości życia i wartości rodzinnych.

- Byłem niezwykle poruszony spojrzeniem jego niebieskich oczu i żarem jaki palił się w nim. To był niezwykły człowiek i mogę powiedzieć że tak pobożny, jak Południowy Baptysta - tak Charles Colson wspomina swoje spotkanie z papieżem (na zdj.), gdy wraz z Jamesem Dobsonem zostali zaproszeni do Watykanu.

Listy kondolencyjne płyną do Watykanu od niemal wszystkich przywódców, kościołów i organizacji. Także od tych, które jeszcze ćwierć wieku temu mówiły o papieżu "Antychryst".

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050406122641639