Sukces Reformacji?

pon, 11 kwi 2005, 15:10:59

Autor: DaN

W wywiadzie dla Christianity Today Badacz Reformacji i dziekan Beeson Divinity School Timothy George, który nazywa Jana Pawła II "największym papieżem od czasów Reformacji" omawia historyczne znaczenie ostatniego pontyfikatu i aktualny stan dialogu katolicko-protestanckiego.

- Przez wieki Protestanci nazywali Katolików "papistami", drwiąc dość jednoznacznie z roli papieża w religii. Według nich, instytucje watykańskie, wraz z głową Kościoła symbolizowały wszelkie mankamenty, nękające Katolicyzm. Obecnie, po śmierci Jana Pawła II, wszelkie retoryki potępiające papieża ucichły. Czy jest to zwiastunem zmian? Jeśli takie nastąpiły, to kiedy proces ten został zapoczątkowany?

W latach 60-tych ubiegłego stulecia, gdy John. F. Kennedy został wybrany prezydentem USA, demonstracje antykatolickie przybrały na sile. Protestanci wdawali się w negatywną retorykę, media przestrzegały przed nowym, rzymskokatolickim prezydentem, a duchowni wskazywali na zagrożenia, jakie wybór taki niesie za sobą.

Watykan oraz wszelkie katolickie instytucje kościelne są kolejnym źródłem konfliktu. Protestanci woleliby, aby ekspansja Katolicyzmu nie następowała w sposób, w jaki wymyślił to sobie Watykan. Potrafią doceniać jednak istotne fakty, które na przestrzeni lat dokonały się, za sprawą Watykanu.

Główną cechą Protestantów jest rola, jaką przypisują Biblii. Ostatnie badania wskazują, że katolicy z coraz większą uwagą i oddaniem podchodzą do słów zawartych w Piśmie Świętym, traktując je jak wyrocznię. Czynnik ten na pewno zbliża Protestantów do Katolików.

Oficjalne głoszenie swobód religijnych przez Stolicę Apostolską również sprzyja dialogowi między tymi wyznaniami.

Nie można niedoceniać roli Jana Pawła II w zmianach, które zaszły w ostatnich dziesięcioleciach na świecie. W latach 1940-1960 główną bolączką Protestantów był komunizm. Wraz z nastaniem epoki Jana Pawła II, przy pomocy prezydenta Reagana oraz innych zaangażowanych osób, komunizm w ciągu dwóch dekad stał się reliktem przeszłości. Aspekt ten przyczynił się na pewno do zmiany stosunku Protestantów do roli papieża w Kościele rzymskokatolickim. (...)

- Czyli żyjemy w czasach wielce znaczących dla historii? (...)

- Dialog protestancko-katolicki zapoczątkował D.L. Moody w 1893 roku. Był on pierwszym protestanckim duchownym, który zaprosił do siebie rzymskokatolickich księży i biskupów. Spotkanie odbyło się w miłej atmosferze. Moody zaproponował im pomoc przy budowie kościoła a Northfield, Massachusetts, USA. Wysiłki Moodyego na rzecz zbliżenia wyznań nie odnalazły zrozumienia jednak w Watykanie. W tym czasie ogłoszony został dogmat o nieomylności papieża, co nie tworzyło dobrej atmosfery do podejmowania działań ekumenicznych. Moody to czuł i jego sprzeciw ku katolicyzmowi narastał.

Jesteśmy w stanie zawieszenia. Naprawdę trudno jest orzec, jaki stopień przychylności występuje pomiędzy Protestantami a Katolikami. Jeszcze trudniej przewidzieć, jak ten stan będzie oceniany przez historyków. Widać jednak znaczące zmiany na lepsze, w stosunku do tego, co miało miejsce w przeszłości. Ruch na rzecz Jedności Protestantów i Katolików jest tego najlepszym przykładem. Protestanci i Katolicy, mimo wielu różnic, mają główną cechę wspólną. Wierzą.

Mark Noll oraz Carolyn Nystron napisali ostatnio książkę "Czy to koniec reformacji?". Konkludując rozważania autorów, trzeba stwierdzić, iż na pewno nie jest to koniec przemian. Poczyniono wiele wysiłków, zarówno ze strony Katolików jak i Protestantów, na rzecz zbliżenia stanowisk obu wyznań i z tego należy się cieszyć. Jednakże nie osiągnięto jeszcze pełni sukcesu.

Christianity Today Magazine, 4 kwietnia 2005

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050411132959697