Bez ślubu kościelnego

nie, 1 maj 2005, 17:35:07

Autor: Gość serwisu

Dzień dobry. Jestem katoliczką i zamierzam w przyszłym roku wstąpić w zwiazek małżeński, niestety nie mogę mieć ślubu kościelnego, ponieważ mój narzeczony jest po rozwodzie. Ubolewam nad tym faktem nie mniej nie jest to zależne ode mnie, skoro Bóg postawił tego człowieka na mojej drodze to znaczy że tak ma być, poza tym uważam że jest wspaniałym człowiekiem. Być moze będzie on próbował unieważnić pierwsze małżeństwo, niemniej to wiadomo bardzo długa droga, a my mamy swoje lata i chcąc zakładac rodzine nie możemy dłużej czekać. Chciałabym sie dowiedzieć jak kościól patrzy na taką osobę jak ja, jak i rownież chciałabym wiedzieć czy w dniu ślubu cywilnego mam prawo poprosić księdza o mszę z błogosławieństwem, jako że trudno mi sobie wyobrazić ten dzień bez obecności kościoła i mając przynajmniej błogosławieństwo czułabym się lepiej. Prosze o odpowiedz, z gory dziękuje. Roma

Każda para żyjąca w związku o jakim Pani mówi może znaleźć soje miejsce w Kościle - może modlić się, uczestniczyć we Mszy świętej, wychowywać dzieci w wierze katolickiej, włączyć się w działalność duszpasterstwa osób żyjących w związkach niesakramentalnych. A najważniejsze to kochać Boga i drugiego człowieka, a wtedy Pan Bóg poprowadzi do siebie. Bo Pan Bóg zbawia człowieka a nie człowiek i „dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37). To jest wielkie wyzwanie dla każdego, a szczególnie dla osób będących w podobnych sytuacjach.

Pewna historyczna patyna powoduje, że sytuacja osób żyjących w związkach niesakramentalnych a związanych ważnym węzłem małżeńskim z zawartym wcześniej, powoduje czasami poczucie subiektywnego odrzucenia i potępienia. Szczególnie to poczucie może być wzmacniane przez postawy niektórych duszpasterzy. Ich oschłość, szorstkość. Wiem, że bardzo często ta postawa związana jest z pewną bezradnością ze strony duszpasterzy, którzy nie  potrafią zaradzić spotkanej sytuacji.

Tymczasem tak niewiele potrzeba. Trochę czasu na wspólne spotkanie, wspólna modlitwa, rekolekcje o nadziei, ale najbardziej to potrzeba zwykłej życzliwości i wzajemnej troski. Bo osoby będące w takiej sytuacji mogą ofiarować swoje cierpienie wynikające z ich sytuacji w intencji np. właśnie duszpasterzy i ich trudów w Parafii. Do tego wszystkiego zachęcał papież w swojej adhortacji Familiaris Consortio . Jan Paweł II podkreślał i zapraszał do włączenia się w rożne dzieła promocji sprawiedliwości, zachęcał do wzajemnej troski i modlitwy. Szczególnie troski ze strony Kościoła o te osoby aby nie poczuły się odrzucone. Tematu związków niesakramentalnych i ich miejsca w Kościele dotyczy też wiele innych książek i publikacji.

A więc najważniejsze to być szczęśliwym w życiu, promieniować radością i dzielić się nią wkoło. To najważniejsze zadanie każdego, a szczególnie tych którzy doświadczyli, że Pan Bóg może nagle okazać się daleko – choć to nieprawda. Bo mieszka w każdym z nas od momentu stworzenia nas z Jego miłości... do której zresztą wszyscy zmierzamy.

Nie widzę problemu, jeśli chodzi o to, by poprosić o odprawienie Mszy św. w intencji Waszej rodziny. Zgodnie ze starą tradycją Kościoła, owoce Mszy Świętej można aplikować w jakiejkolwiek godziwej intencji. Można je więc ofiarowywać w intencjach żywych i zmarłych; w potrzebach własnych, Kościoła czy świata itp. Jedyny warunek jest ten, aby intencja była godziwa. Nie można bowiem ofiarowywać owoców Mszy Świętej w intencjach z natury swej złych, np. życząc komuś czegoś złego.

Pozdrawiam

o. Sebastian Bielski

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050422203507845