Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Henryk Baranowski - filantrop

Biografia Henryka Baranowskiego mogłaby posłużyć za scenariusz sensacyjnego filmu w stylu Fredericka Forsyth'a. Przez całe życie dotrzymywał złożonej Bogu przysięgi, pomagając nieszczęśliwym dzieciom. Niestety, 11 lat po śmierci Baranowskiego niewiele osób o nim pamięta a jego ostatnie dzieło niszczeje.

Urodził się w 1916 roku w podwarszawskiej Jabłonnie. W wieku 22. Lat trafił do słynnej Szkoły Kawalerii w Grudziądzu. Walczył w szeregach 9. Pułku Ułanów Małopolskich. Wzięty przez Niemców do niewoli trafił do obozu w Czarnym Borze. Tam zgłosił się jako Niemiec i zadeklarował chęć służenia wodzowi. Przeszedł 6 - tygodniowy kurs szpiegowski. Następnie przez ambasadę Chile w Budapeszcie dostał się na Zachód i zgłosił się do polskiego wojska. Walczył m.in. jako pilot w dywizjonach 309, 315, 316.W styczniu 1943 roku jako oficer polskiego wywiadu był na pokładzie storpedowanego przez Niemców na Oceanie Indyjskim statku M/S "Canada". Spośród około 7 tysięcy pasażerów uratowało się 176, wśród nich nasz bohater. Pływając przez 56 godzin w wodach oceanu, złożył Bogu przysięgę, że jeżeli ocaleje, całe życie poświęci niesieniu pomocy nieszczęśliwym dzieciom.

Po wojnie osiadł w Anglii i zajął się produkcją dywanów we własnej firmie. Dobrze prosperująca fabryka zapewniła Baranowskiemu znaczny majątek i możliwość realizacji złożonego w wodach oceanu przyrzeczenie. W Clacton on Sea wybudował ośrodek wypoczynkowy dla dzieci, powołał Angielsko - Polskie Towarzystwo Pomocy Dzieciom. Następnie doprowadził do powstania Międzynarodowej Fundacji Kształcenia Muzycznego Dzieci Niewidomych i Niedowidzących im. Brygady Strzelców Karpackich "Tobruk".Starał się wszystkimi możliwymi sposobami nieść pomoc dzieciom w kraju.W dwutygodniowych turnusach wakacyjnych uczestniczyło ich kilka tysięcy. Ośrodkomi organizacjom niosącym pomoc najmłodszym - w Bydgoszczy, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie - ufundował autokary. Roztoczył opiekę nad Państwowym Domem Dziecka w Dukli.

W latach osiemdziesiątych, wraz z żoną Gladis, zorganizował 220 kontenerów z darami dla kraju. Dzięki jego staraniom dzieci potrzebujące diagnozy okulistycznej badano szczegółowo w londyńskim szpitalu Horsefields. Do Anglii sprowadzał również zespoły muzyczne: m.in. Zespół Muzyki Dawnej z Poniatowej i Ludowy Zespół Artystyczny "Ciechanów".Za bohaterstwo wojenne i działalność charytatywną w czasie pokoju uhonorowany został Baranowski przez rządy: Polski. wielkiej Brytanii, RPA, Nowej Zelandii i Francji. Wśród odznaczeń jest Virtuti Militari oraz Order Uśmiechu przyznany przez polskie dzieci.

Spełnienie marzeń

Wielkim marzeniem Henryka Baranowskiego było utworzenie międzynarodowego ośrodka kształcącego muzycznie uzdolnione niewidome i niedowidzące dzieci. Miejscem spełnienia marzeń, które miało być ukoronowaniem działalności charytatywnej miał stać się pałac i park w miejscowości Luberadz, w gminie Ojrzeń, na terenie obecnego powiatu ciechanowskiego. Na inauguracji, planowanej na 1 września 1991 roku, mieli być obecni przedstawiciele brytyjskiej rodziny królewskiej, prezydent Busch i Michaił Gorbaczow., Margaret Thatcher, ówczesny prezydent RP Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, senatorowie i posłowie RP, dostojnicy Kościoła rzymskokatolickiego.

Dziedzictwo biskupiego rodu

Nie miał szczęścia do gospodarzy pałac w Luberadzu. Niegdyś należał do rodziny Dembowskich. Przedstawiciele rodu, herbu Jelita, piastowali w dawnej Polsce wiele ważnych stanowisk ziemskich, wojskowych i kościelnych, wielu posłowało na Sejm. Trzech z nich, synowie Floriana Dembowskiego: Antoni Sebastian, biskup płocki, a następnie kujawski, Mikołaj, biskup kamieniecki, później arcybiskup nominat lwowski, Jan Kajetan, biskup sufragan kujawski u schyłku w XVIII wieku zasiadało w Senacie. Brat biskupów, Józef, był jedynym dobrym gospodarzem rodzinnych dóbr. On to w 1789 r., korzystając z planów architektonicznych Hilarego Szpilowskiego, nadał rodowej siedzibie kształt okazałego pałacu w stylu klasycystycznym. Po jego śmierci luberadzki dwór upadł. Dziedziczka włości Eleonora, po nieudanym małżeństwie z Bonawenturą Zielińskim i licznych procesach z zarządcą Karolem Dunkelem, swoim szwagrem zdecydowała się w 1839 r. sprzedać pałac i przyległe dobra.

Do wybuchu drugiej wojny światowej Luberadz kilkakrotnie zmieniał właściciela. Po wojnie władza stalinowska przejęła majątek i w pałacu zainstalowano szkołę. W 1967 r. obiekt przejął Zakład Ubezpieczeń Społecznych. W latach osiemdziesiątych pałacem interesował się Związek Młodzieży Wiejskiej, który chciał w nim urządzić ośrodek szkoleniowo - wypoczynkowy, ale ze względów finansowych wycofał się. Kolejna zmiana właściciela nastąpiła w 1990 roku. Pałac i otaczający go park kupił Henryk Baranowski.

Elity sprzyjały

Zakup przez Henryka Baranowskiego pałacu i parku w Leberadzu entuzjastycznie przyjęły ówczesne elity byłego województwa ciechanowskiego. Wojewoda ciechanowski Andrzej Wojtyło i dyrektor wydziału spraw społecznych UW Jerzy Pełka (obecnie wice dyrektor Muzeum Szlachty Mazowieckiej), deklarowali pomoc odbudowie dawnej rezydencji rodu Dembowskich  i organizacji Światowego Centrum Muzycznego dla Dzieci Niewidomych i Niedowidzących.

Ten ostatni pisał wówczas z entuzjazmem na łamach regionalnej prasy: "Luberadzki pałac doczekał się wreszcie swojego mecenasa. Po wielu latach dewastacji i kolejnych nieudolnych próbach odbudowy jego obecny właściciel daje gwarancję, że tą klasycystyczno - romantyczną budowlą, po powrocie do dawnej świetności, zawładną dzieci". Dość szybko rozpoczęto remont wewnątrz pałacu i budowę internatu, okazałego, piętrowego budynku. Baranowski swoją dotychczasową działalnością i funduszami dawał gwarancje doprowadzenie inwestycji do szczęśliwego końca, jednak jego ówcześni sprzymierzeńcy nie. Remont pałacu i budowa internatu ślimaczyła się. Uroczyste otwarcie z udziałem wielkich światowej polityki przesuwano na coraz odleglejsze terminy. W lutym 1994 roku nadeszła z Londynu tragiczna wiadomość - Henryk Baranowski zmarł na zawał serca.

Śmierć idei?

Dwa miesiące po śmierci Baranowskiego pojawiły się pierwsze obawy o losy realizacji idei fundatora luberadzkiego centrum. Na łamach nauczycielskiego "(O) - światka" Arkadiusz Gołębiewski pytał:- "Śmierć Henryka Baranowskiego, inicjatora i stawia wielki znak zapytania, co dalej z dziełem życia wielkiego Polaka, bohatera II wojny, filantropa?". Jeszcze za życia Baranowskiego kilka miesięcy przed jego śmiercią Fundacja im. Henryka Baranowskiego aktem notarialnym przekazała internat i otaczający go teren Polskiemu Związkowi Niewidomych. Związek w 1995 roku ustanowił inwestora zastępczego, Centrum Gospodarcze PZN. Firma mająca status zakładu pracy chronionej miała dokończyć budowę internatu i doprowadzić do uruchomienia centrum. Na plac budowy wchodziły coraz to nowe firmy.

Budowa się ciągnęła, a PZN brakowało pieniędzy. Żadna z firm nie chciała przyłożyć się uczciwie do pracy. Ekspertyza sporządzona na zlecenia PZN przez fachowców z Politechniki Warszawskiej wykazała szereg podstawowych błędów w sztuce budowlanej. W budynku już dwa razy przekładany był dach, mimo to wymagane jest trzecie przełożenie wadliwej konstrukcji. Luberadzkim kompleksem interesowała się wspólnota katolicka, która chciała urządzić tam centrum rekolekcyjne dla małżeństw i osób świeckich, jednak szybko się z projektu wycofała.

Przedstawiciele ciechanowskich elit, szybko o Henryku Baranowskim i jego idei zapomnieli i nie chętnie wracają do tematu. Pałac ulega dewastacji, nowy budynek internatu jest przykładem marnotrawienia darów serca, ludzkiej dobroci, pieniędzy. Jedenaście lat po śmierci fundatora, patrioty i filantropa o jego idei i o nim samym w Ciechanowie nikt nie pamięta.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050502165218309

No trackback comments for this entry.
Henryk Baranowski - filantrop | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń