Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Jaki dotyk?

Pytania i odpowiedziChodzę z moim chłopakiem już jakiś czas. Bardzo go kocham. Czy będzie grzechem ciężkim jeżeli pozwolę mu na dotykanie moich piersi? Lub jeżeli wzięłabym z nim kąpiel np.w stroju kąpielowym myjąc mu plecy? Czy grzechem jest to że kocham go i czuję potrzebę jego pocałunków, drobnych pieszczot? Czy namiętny pocałunek jest grzechem? Proszę o odpowiedź księdza który rozwieje moje wątpliwości.

Dar ciała jest najwyższym znakiem zewnętrznym, jaki osoba może złożyć w miłości drugiej osobie. Przez ciało wyraża Pani swoją duszę. Ale wszystko ma swój czas, i tak to wspaniale Pan Bóg zaplanował, by umieć składać siebie w darze w sposób dojrzały i uporządkowany; właśnie porządku domaga się wasza relacja.

Najpierw trzeba sobie postawić pytanie: czy ja kocham go za jego ciało czy za jego serce? Serce jest symbolem osoby, jej wnętrza, świata wartości, które w sobie nosi. Czy poznajecie swoje serce, różnorodne zachowania, postawy? Czystość dwojga chrześcijan to poznawanie serca i zachowanie czujności, by nie sięgnąć po dar ciała nim będzie on dojrzały przez odpowiedzialną, wierną i wolną od lęku miłością. Taki moment stanowi w Kościele Katolickim przyjęcie sakramentu małżeństwa, gdy dwie rozmiłowane w sobie osoby przychodzącą ze swą miłością do Zbawiciela i zapraszają: „Jezu, wejdź w NASZE życie i prowadź”.

Pyta Pani, czy gdy pieścicie swoje ciała, dotykacie się, całujecie namiętnie i gorąco to popełniacie grzech? Nieskromny dotyk i spojrzenie jest grzechem, jest obrazą Boga i umiłowanej osoby (mimo tego, że za jej zgodą), gdyż sprawia, że rozbudza się namiętność i nawet wbrew najczystszym intencjom i deklaracjom mężczyzna i kobieta używają swego ciała jako narzędzia rozkoszy, która właściwa jest dla małżonków. Dlaczego? Ponieważ każde rozbudzenie seksualne naturalnie powinno być zwieńczone pożyciem małżeńskim; ono jedynie prowadzi do naturalnego rozładowania, które, wedle zamysłu Stwórcy, wyraża dwa znaczenia: jedność i otwartość na przekaz nowego życia. Dlatego też każda forma przedmałżeńskich pieszczot, która polega na dotyku znamion kobiecości czy męskości drugiej osoby jest złem, choć może być bardzo przyjemna. Pozamałżeński kontekst tego spotkania sprawia, że to, co przyjemne i dobre w małżeństwie, tu jest tylko przyjemne, a moralnie złe.

Poza tym stałe obdarzanie się namiętnymi pocałunkami i pieszczeniem swojego ciała coraz bardziej osłabia w was tę zaznaczoną granicę pt. „nie współżyjemy” i kiedyś może się okazać, że nieoczekiwanie ją przekroczyliście. Najpierw, zaskoczenie, potem wstyd, zażenowanie i poczucie winy, a potem próba samousprawiedliwienia "przecież wszyscy tak robią". W ten sposób jednak nie przygotujecie się do rozwoju waszej miłości małżeńskiej i rodzinnej. Jeszcze jedno spostrzeżenie: wierność małżeńską wykuwa się poprzez czystość przedmałżeńską.

Tu nie chodzi jedynie o to, by wytrwać w dziewictwie do ślubu, tu chodzi o to, by ukształtować w sobie postawę opanowania i zaufania do drugiej osoby. To w dużej mierze od Pani, zależy jak wychowa i przygotuje sobie Pani, męża (?), proszę pamiętać że jemu jest trudniej zachować czystość ze względu na różnice w postrzeganiu świata oraz ze względu na inną fizjologię. A teraz krótko co jest właściwą formą wyrazu czułości na dziś: wszystko, co nie narusza skromności słowa, spojrzenia, dotyku, czyli nie przyczynia się do rozbudzenia ani Pani ani Pani chłopaka. Życzę skromności, pięknego uśmiechu i szczerych, wolnych od pożądania oczu.

Z wyrazami szacunku.

o. Sebastian Bielski



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050516224847178

No trackback comments for this entry.
Jaki dotyk? | 21 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Jaki dotyk?
hermes śro, 18 maj 2005, 23:27:38
"wierność małżeńską wykuwa się poprzez czystość przedmałżeńską."

A moge wiedziec na jakiej podstawie ten wniosek ?

---
"Kosciół jest tam, gdzie jest prawda, nie jest zas tak, że prawda jest tam, gdzie jest Kosciół"

 
Jaki dotyk?
remigius czw, 19 maj 2005, 12:09:43
Częściowo zgadzam się z księdzem. Byłbym jednak wdzięczny gdyby duchowni kościołów tradycyjnych na poparcie swoich poglądów podawali odsyłacze lub cytaty biblijne - ponieważ ich artykuły czytają także protestańci. W nauczaniu kościołów tradycyjnych (to znaczy uznających za źródło Objawienia Pismo Święte i Świętą Tradycję) niewielką uwagę poświęca się potwierdzaniu swoich racji przez Biblię - bo Słowem Bożym są także dokumenty Ojców i Doktorów Kościoła, synodów ekumenicznych, regionalnych, krajowych i prowincjalnych oraz nauczanie biskupa rzymskiego). W związku jednak z tym, że jest to strona ekumeniczna i czytają ją także chrześcijanie, dla których jedynym nieomylnym autorytetem w sprawach wiary i moralności jest Biblia złożona 66 kanonicznych ksiąg - celowe by było (z myślą o nich) uzasadniać swoje racje tekstami biblijnymi.

---
A ja odniosłem to do siebie samego i do Apollosa przez wzgląd na was, bracia, abyście na nas się nauczyli nie rozumieć więcej ponad to, co napisano. (1 Kor 4,6)
 
Jaki dotyk?
swiatlo czw, 19 maj 2005, 16:59:05

Zgadzam sie, aby nie isc za daleko, czyli jak ksiadz pisze, w stymulacje stref erogennych. Przemawiaja za tym nastepujace argumenty:

Osoba, ktora nie jest jest w zwiazku malzenskim nie jest zobowiazana aby zostac. Takie wolne osoby moga i czesto sie rozchodza. Z kazda nastepna relacja wnoszony jest bagaz doswiadczen, ktore nie powinny miec miejsca.

Ludzie powinni zakochac sie w duszy - niesmiertelnej. Zbyt bliskie poznanie ciala wprowadza zamieszanie i zakłócenie do prawidlowego rozpoznania uczuc wzgledem drugiej osoby. Mysle, ze malzenstwa rozpadaja sie po latach w wyniku wczesniejszych zlych wyborow. Jak ludziom jest dobrze w lozku i sie lubia, to z soba zostaja, a to moga raczej za malo aby podjac decyzje malzenska.

 
Jaki dotyk?
Xylomena pią, 28 paź 2005, 22:06:18

 Pierwszy (i chyba jedyny) chłopak, którego umiałam kochać (poznaliśmy się kiedy ja miałam 16 lat, a on 19), najpierw otworzył mi ziemię, kiedy jako pierwszy człowiek zwrócił do mnie po imieniu - choć tylko w liście (rodzice tak się do mnie nie zwracali, raczej starali w trzeciej osobie i bezosobowo, a w szkołach nie było jeszcze mody na mówienie do uczniów po imieniu). Potem - niebo, kiedy wyznał miłość Bogu w mojej obecności (choć pewnie nie o to mu chodziło): "Boże jak ja cię kocham!", że prawie nie pofrunęłam, pomimo, że już od lat na żadne niebo nie liczyłam. 

  Dotykaliśmy się tylko dłońmi, nie łączyły nas pocałunki, a i tak przeżywałam pełne oddanie tej osobie, jakbym zawdzięczała jej życie.

  Kiedy po około dwóch latach doprowadził do rozmowy o zbliżeniu, nie wiedziałam o czym mówi, nie dlatego że byłam taka nieuświadomiona, czy nie gotowa na wszystko czego tylko by chciał, ale dlatego że nie mogłam zrozumieć przeszkody jaką zobaczył (po co o tym mówi?). Na dodatek okazało się, że to co do mnie czuł i wyznawał, musiało być zupełnie czym innym, niż to co ja czułam, bo powiedział, że nigdy dotąd nie pomyślał o mnie "w ten sposób". To właściwie co on czuł? Nie tyle przeraziłam się, tą jego licytacją, o to, uczucia którego z nas są lepszego gatunku (licytacją, z której pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy, mogąc wyobrażać, że to co ja czułam było równie platoniczne - bez chęci dotyku). Mnie to po prostu wstrząsnęło, że ktoś na kim oparłam się tak całą duszą, stworzył wartościowanie w którym ja figuruję jako grzesznica i to co mam do wyboru, to prosić - choćmy pogrzeszmy razem (czyli skusić, namówić na siebie), albo powiedzieć - dziękuję, to ja jestem ta platoniczna (lepsiejsza).

   Co wybrałam? Ja zaparłam się siebie... i myślałam, że już stracę wszystkie zmysły i nie będę miała się po co obudzić w dzień następny, po zerwaniu z tym chłopakiem. A w nocy jeszcze przyśnił mi się Jezus z awanturą, że: "Zbawiasz tych, na których nawet ja nie mogę patrzeć!"...

    To mnie wyleczyło, bo Jezus był słodki, pomimo swojej złości. Taki bezbronny wobec tego co robię. I to zerwanie stało się warte tych kilku zdań z Nim - takie najlepsze ze wszystkiego co dotąd w życiu zrobiłam. Chociaż bez żadnego dotyku, dostałam taki dotyk, o którym nawet nie myślałam, że istnieje.

      Małgorzata Karska-Wilczek

---
Xylomena

 
Jaki dotyk?
deve czw, 26 lip 2007, 14:02:01
Mówi Pan w artykule o tym, że pieszczoty w małżeństwie są przyjemne i dobre, a przed małżeństwem tylko przyjemne. Chodzi właśnie o to, że np ja pieszcząc ciało mojej dziewczyny czuję, że robię to z miłości i że to moją miłość wyraża. Nie jest to czymś co robię w celu doznania przyjemności.

Dotyk sam w sobie nie jest czymś złym. Pocałunek, przytulenie, głaskanie jej twarzy.

Wydaje mi się że Kościół sprzeciwia się jeśli chodzi o seks przed ślubem (gdzie mamy do czynienia z aktem seksualnym) oraz właśnie traktowania przedmiotowo partnera, chęci doznania przyjemności.

Gdy ostatnio leżeliśmy na łóżku i pieściliśmy swoje ciała nie mieliśmy później wyrzutów. Wiedzieliśmy, że robiliśmy to z miłości, a przecież do niczego nie doszło. Dotyk sam w sobie nie jest niczym złym. Gdyby był zły musielibyśmy mówić o zupełnej miłości platonicznej. Przecież trzymając ją za rękę i całując w policzek też ją dotykam.

Jedynym problemem jest to, że im dalej jesteś tym trudniej jest nad sobą panować.

Przez jakieś 4 miesiące ograliczaliśmy się tylko do przytuleń i pocałunków. Brakowało tego dotyku. Tego uczucia akceptacji, przynależności, bliskości drugiej osoby. Wyrażających się w tym słów "Kocham Cię".

Wydaje mi się, że dotyk jest potrzebny w związku. Potrzebna jest też jednak samokontrola.

Jeśli źle piszę to chciałbym poznać granicę. Gdzie istnieje granica jeśli chodzi o dotyk? Czym różni się trzymanie kogoś za ręke czy całowanie od pieszczenia ciała?
 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń