Jaki dotyk?

śro, 18 maj 2005, 22:41:47

Autor: Gość serwisu

Chodzę z moim chłopakiem już jakiś czas. Bardzo go kocham. Czy będzie grzechem ciężkim jeżeli pozwolę mu na dotykanie moich piersi? Lub jeżeli wzięłabym z nim kąpiel np.w stroju kąpielowym myjąc mu plecy? Czy grzechem jest to że kocham go i czuję potrzebę jego pocałunków, drobnych pieszczot? Czy namiętny pocałunek jest grzechem? Proszę o odpowiedź księdza który rozwieje moje wątpliwości.

Dar ciała jest najwyższym znakiem zewnętrznym, jaki osoba może złożyć w miłości drugiej osobie. Przez ciało wyraża Pani swoją duszę. Ale wszystko ma swój czas, i tak to wspaniale Pan Bóg zaplanował, by umieć składać siebie w darze w sposób dojrzały i uporządkowany; właśnie porządku domaga się wasza relacja.

Najpierw trzeba sobie postawić pytanie: czy ja kocham go za jego ciało czy za jego serce? Serce jest symbolem osoby, jej wnętrza, świata wartości, które w sobie nosi. Czy poznajecie swoje serce, różnorodne zachowania, postawy? Czystość dwojga chrześcijan to poznawanie serca i zachowanie czujności, by nie sięgnąć po dar ciała nim będzie on dojrzały przez odpowiedzialną, wierną i wolną od lęku miłością. Taki moment stanowi w Kościele Katolickim przyjęcie sakramentu małżeństwa, gdy dwie rozmiłowane w sobie osoby przychodzącą ze swą miłością do Zbawiciela i zapraszają: „Jezu, wejdź w NASZE życie i prowadź”.

Pyta Pani, czy gdy pieścicie swoje ciała, dotykacie się, całujecie namiętnie i gorąco to popełniacie grzech? Nieskromny dotyk i spojrzenie jest grzechem, jest obrazą Boga i umiłowanej osoby (mimo tego, że za jej zgodą), gdyż sprawia, że rozbudza się namiętność i nawet wbrew najczystszym intencjom i deklaracjom mężczyzna i kobieta używają swego ciała jako narzędzia rozkoszy, która właściwa jest dla małżonków. Dlaczego? Ponieważ każde rozbudzenie seksualne naturalnie powinno być zwieńczone pożyciem małżeńskim; ono jedynie prowadzi do naturalnego rozładowania, które, wedle zamysłu Stwórcy, wyraża dwa znaczenia: jedność i otwartość na przekaz nowego życia. Dlatego też każda forma przedmałżeńskich pieszczot, która polega na dotyku znamion kobiecości czy męskości drugiej osoby jest złem, choć może być bardzo przyjemna. Pozamałżeński kontekst tego spotkania sprawia, że to, co przyjemne i dobre w małżeństwie, tu jest tylko przyjemne, a moralnie złe.

Poza tym stałe obdarzanie się namiętnymi pocałunkami i pieszczeniem swojego ciała coraz bardziej osłabia w was tę zaznaczoną granicę pt. „nie współżyjemy” i kiedyś może się okazać, że nieoczekiwanie ją przekroczyliście. Najpierw, zaskoczenie, potem wstyd, zażenowanie i poczucie winy, a potem próba samousprawiedliwienia "przecież wszyscy tak robią". W ten sposób jednak nie przygotujecie się do rozwoju waszej miłości małżeńskiej i rodzinnej. Jeszcze jedno spostrzeżenie: wierność małżeńską wykuwa się poprzez czystość przedmałżeńską.

Tu nie chodzi jedynie o to, by wytrwać w dziewictwie do ślubu, tu chodzi o to, by ukształtować w sobie postawę opanowania i zaufania do drugiej osoby. To w dużej mierze od Pani, zależy jak wychowa i przygotuje sobie Pani, męża (?), proszę pamiętać że jemu jest trudniej zachować czystość ze względu na różnice w postrzeganiu świata oraz ze względu na inną fizjologię. A teraz krótko co jest właściwą formą wyrazu czułości na dziś: wszystko, co nie narusza skromności słowa, spojrzenia, dotyku, czyli nie przyczynia się do rozbudzenia ani Pani ani Pani chłopaka. Życzę skromności, pięknego uśmiechu i szczerych, wolnych od pożądania oczu.

Z wyrazami szacunku.

o. Sebastian Bielski

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050516224847178