Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Kraków - Nowa Jerozolima protestantyzmu

Kojarzony współcześnie z osobą Jana Pawła II oraz silną pozycją Kościoła Katolickiego Kraków nie zawsze był jednolity wyznaniowo. W XVI w. jako ówczesna stolica Polski posiadał powiązania natury gospodarczej i kulturalnej z mieszczaństwem pochodzenia niemieckiego. Fakt ten, predestynował gród nad Wisłą do roli centrum polskiego ruchu reformacyjnego.



Według relacji Andrzeja Frycza Modrzewskiego zainteresowanie nowinkami religijnymi rozpoczęło się w środowisku akademickim, gdzie chętnie czytano, aprobowano a nawet sprzedawano książki Marcina Lutra. Działo się tak dopóki specjalny dekret papieski nie zakazał czytania dzieł wittenberskiego mnicha. Jak pisze Modrzewski - "zdjęci przestrachem mistrzowie nasi nie tylko że zaprzestali czytania ksiąg zabronionych, ale nawet rzucali je w ogień, obawiając się je przechowywać". W 1521 r. król Zygmunt I za namową senatorów zabronił (nawet pod karą śmierci!) sprowadzania książek Lutra.

W kilka miesięcy później rozpoczną się pierwsze procesy o rozpowszechnianie "błędów luterskich". W międzyczasie powołano specjalną komisję, której zadaniem było, przyglądanie się pracy licznych krakowskich drukarń. Pomimo częstych kontroli "heretyckie" książki nadal trafiały do czytelników, głównie za sprawą nielegalnego importu z Niemiec. Najlepszym potwierdzeniem może być fakt, iż na składzie krakowskiego księgarza Piotra Reismollera nie zabrakło nawet luterskiego katechizmu dla dzieci. Zaniepokojona tymi wypadkami hierarchia kościelna postanowiła podjąć akcję obrony dogmatów katolickich. Niemiecki kaznodzieja Marcin Dobergost wygłosił w kościele Mariackim cykl kazań przeciwko zwolennikom reformacji, zaś w latach 1525-1531 kuria biskupia wytoczyła w sądzie kościelnym szereg procesów mieszczanom podejrzewanym o sprzyjanie protestantom. Główne ośrodki naukowe miasta popierając stanowisko Kościoła, spowodowały odpływ młodzieży z kraju.

Jako pierwsi zagranicę wyjechali młodzi przedstawiciele rodzin Gutteterów, Schilingów i Morsztynów. Celem ich podróży była Wittenberga. W kraju, wśród nielicznych sprzyjających reformacji autorytetów naukowych pozostał magister Jakub z Iłży, który w latach 1528-1535 stworzył podstawowy trzon intelektualny kościoła małopolskiego. Mistrz Jakub w swoich wystąpieniach surowo potępiał kult Matki Boskiej, pośrednictwo świętych, naukę o czyśćcu, negował posty i odpusty a także atakował hierarchię kościelną włącznie z papieżem. 24 maja 1535 r. został skazany przez sąd biskupi na utratę urzędu kapłańskiego. Sympatyzującymi z reformacją rajcami krakowskimi byli; Piotr Danigiel, Pankracy Gutteter, Jan Aichler oraz Andrzej Fogelweder. Podobne ciągoty wykazywał również Jost Ludwik Decjusz. Przedstawiciele tych znakomitych krakowskich rodzin odegrali niepoślednią rolę w dalszym rozwoju reformacji. W niedługim czasie po procesie Jakuba z Iłży coraz częściej zaczęło dochodzić do publicznego głoszenia mów niechętnych katolickim obrzędom i karom kościelnym.

Dekret Zygmunta I z dnia 1 lutego 1537 r. groził sprawcom podobnych zajść ciężkimi karami, włącznie z karą śmierci za szerzenie wyjątkowo zjadliwych krytyk. Jedyną ofiarą tego rozporządzenia była Katarzyna z Zalaszowskich. 80-letnia staruszka została skazana na stos za powrót do religii żydowskiej. Arianie oraz luteranie uznali ją za pierwszą w Polsce męczenniczkę.

Ze względu na stołeczny charakter miasta, protestantyzm rozwijał się wśród szlachty i mieszczaństwa. Luteranami byli w większości mieszczanie pochodzenia niemieckiego, ograniczający aktywność religijną do własnego kręgu. Większe szanse na bycie wyznaniem popularnym wśród Polaków miał kalwinizm. Znaczne sukcesy Jana Kalwina w budowie gminy genewskiej zrobiły ogromne wrażenie na przedstawicielach polskiej szlachty. Własny udział w intelektualnym fermencie lat trzydziestych i czterdziestych XVI w. mają także samorzutne ośrodki dyskusyjne. Wśród nich trzeba wyróżnić krąg skupiony wokół Jana Łaskiego młodszego (bliskiego przyjaciela Erazma z Rotterdamu). Drugie ważne koło skupione było wokół rajcy krakowskiego i sekretarza króla, Josta Ludwika Decjusza. Rozradowany Decjusz pisał w liście do swojego przyjaciela księcia Albrechta Pruskiego: "iż się teraz i u nas Słowo Boże i Ewangelia po polsku głosi na wielu miejscach coraz częściej z wielce dobrą nadzieją". Zaznaczmy także obecność trzeciego ośrodka dyskusyjnego, czyli koła humanistycznego, prowadzonego przez ucznia Erazma, Andrzeja Trzecieskiego. W jego spotkaniach brali udział wybitni przedstawiciele świeckiej i duchownej myśli reformatorskiej, jak choćby późniejsi biskupi: Jakub Uchański, Jan Drohojowski i Leonard Słonczewski.

W 1540 r. Jan z Koźmina, kaznodzieja młodego króla Zygmunta Augusta, zdobył się na odwagę wygłoszenia nauk Lutra na zamku wawelskim. Przypłacił to utratą stanowiska oraz więzieniem w zamku biskupim w Lipowcu. Kolejnym protestantem na dworze królewskim był Franciszek Lismanin, późniejszy przywódca ruchu antytrynitarskiego w Polsce. W czasie gdy Lismanin sprawował funkcję prowincjała zakonu franciszkanów (lata 1553-1554) wielu jego współbraci wykazywało zainteresowanie nowinkami religijnymi. Doszło nawet do tego, że w roku 1554 kościół św. Franciszka gościł jednego z przywódców małopolskiego ruchu reformacyjnego, Stanisława Sarnickiego. Ku niezadowoleniu kapituły krakowskiej kaznodzieja ten wygłaszał we franciszkańskich murach liczne kazania. Stanowisko kapituły katedralnej wobec działalności różnowierców było dalece negatywne. W 1550 r., instytucja ta wystąpiła ze zdecydowanym protestem spowodowanym zgodą burmistrza Michała Bogacza i rady miejskiej na głoszenie kazań protestanckich w dniu Wszystkich Świętych oraz w Zaduszki. Wielkie wrażenie na słuchaczach wywarły w tym czasie wystąpienia kanonika katedralnego Leonarda Słonczewskiego, który pomimo piastowania wysokiego stanowiska w Kościele kat. sprzyjał myśli reformacyjnej. Jego krytykujące szlachtę, Kościół i papiestwo kazania do tego stopnia drażniły uszy rządzących, iż ci dwukrotnie urządzili zamach na życie kanonika. Niezrażony tym Słonczewski działał dalej, nazywając z ambony wawelskiej dostojników kościelnych "plemieniem jaszczurczym" oraz "faryzeuszami". Chętnie słuchające tego tłumy wiernych oczekiwały, iż lada chwila kanonik będzie nawoływał do schizmy. Nic takiego jednak się nie stało. Co więcej, w ocenie nuncjusza Lippomano "nieprawomyślny" duchowny zasłużył na miano "teologa zdrowej i gruntownej nauki".

Powoli Kraków staje się również miastem słynnym z wydawania protestanckich książek. W opracowaniu L. Hajdukiewicza czytamy że; "Tutaj opuszczają prasy drukarskie pierwsze utwory Mikołaja Reja, pieśni i przeróbki modlitewne Andrzeja Trzeciewskiego, katechizmy, przekłady psalmów i postylle, które w drugiej połowie stulecia rozleją się szeroką falą pism polemicznych, traktatów teologicznych, konfesji, przekładów i dzieł oryginalnych, odsłaniając pełną ideowych spięć atmosferę reformacji polskiej".

Za jednego z ważniejszych wydawców uchodził wówczas Bernard Wojewódka (uczeń i przyjaciel Erazma z Rotterdamu) który pod opieką księcia pruskiego Albrechta zajmował się tłumaczeniem Pisma św. Później Wojewódka jako kierownik drukarni w Brześciu Litewskim współpracował przy wydawaniu pism różnowierczych z Andrzejem Trzecieskim młodszym. Ponadto uczęszczał na nabożeństwa urządzane w domu nobilitowanego mieszczanina Konrada Krupki Przecławskiego. Innym miejscem sprawowania nabożeństw był pałac Justo Decjusza na Woli Justowskiej, był to bowiem okres w którym coraz więcej szlachciców zrywało z katolicyzmem. Często są to osoby, które za pomocą mariaży i nobilitacji całkiem niedawno awansowały do stanu szlacheckiego. Na szczególną uwagę zasługuje tu rodzina Bonerów. Najmłodszy jej przedstawiciel, Jan Boner, zdobył wykształcenie zagranicą, gdzie z początku sympatyzował z nauką Lutra, by potem na stałe związać się z kalwinizmem. Boner promował z wielkim zapałem kalwinizm w podległych swojej władzy miastach, przez co nazywano go "aktualnym chorążym heretyków". Wkrótce za sprawą kapituły krakowskiej popadł w poważne problemy. Duchowni zarzucali mu organizowanie zebrań różnowierczych, oraz gorszenie ludu poprzez spożywanie mięsa dni postu. Innym razem Boner znalazł się w niełasce u króla Zygmunta Augusta, gdyż próbował wprowadzić do władz miejskich "heretyków" Matysa Sulikowskiego oraz wychrzczonego żyda Oleksa Rabkę. Nie chcąc dopuścić do podobnej sytuacji w przyszłości, rada miejska uchwaliła przywilej zabraniający przyjmowania nowych radnych z grona protestantów. Tymczasem myśl reformacyjna szerzyła się w najlepsze i to zarówno wśród warstw zamożnych jak i biedoty. Ważnym opiekunem ruchu protestanckiego w Krakowie był ? wielokrotnie tutaj przypominany ? Jost Decjusz, urządzał on w swoim pałacu na Woli Justowskiej oraz w kamienicy przy ul. św. Jana nabożeństwa.

Ciekawym aspektem wpływu środowiska różnowierczego na ówczesne wydarzenia jest fakt włożenia go gałki znajdującej się na szczycie wieży ratuszowej Nowego Testamentu w przekładzie Erazma z Rotterdamu. Prawdopodobnie jest to zasługa lonhera Erazma Banka będącego zwolennikiem nowinek religijnych.

Na odbytym w 1557 r. synodzie w Pińczowie krakowianie ustanowili własnego ministra. Został nim ks. Grzegorz Paweł z Brzezin (wcześniejszy pastor w Pełsznicy). W roku następnym dodatkowym kaznodzieją (na potrzeby ludności pochodzenia niemieckiego) został Ślązak Daniel Bieliński.

Jeszcze na początku lat sześćdziesiątych XVI w. największy wpływ na losy protestantów w Krakowie, Lublinie oraz Wilnie mieli kaznodzieje reprezentujący radykalny odłam nowej religii tzw. bracia polscy inaczej arianie. Działo się tak, ponieważ w pierwszych latach działania zborów istniała w nich harmonia pomiędzy przedstawicielami wszystkich stanów. Niestety, niedługo udało się utrzymać taką sytuację. Rekrutujący się głównie ze szlachty wyznawcy kalwinizmu nie podzielali dążeń ubogich i konserwatywnych braci polskich. Ci ostatni, nawoływali do wprowadzenia głębokich przemian społecznych. Teologia ariańska zasadzała się na idei pójścia "w ślady Chrystusa, za którym podążali maluczcy i ubodzy, prześladowani przez świat, nie znający ani bałwochwalstwa, ani wystawności rytuału kościelnego. Za Chrystusem zaś prawdziwym idzie tak mała ilość wyznawców, ponieważ droga, którą wskazuje jest wąska i trudna, wymagająca ofiar, umiarkowania i pokuty".

Arianie starali się o praktyczne wprowadzenie zasady równości wszystkich ludzi wobec Boga. Swoich szlacheckich współwyznawców wzywali do wyrzeczenia się majętności i rozdania majątków pośród ubogich. Analizując źródła ideologii braci polskich możemy z łatwością wskazać zapożyczenia z innych religii protestanckich. Od anabaptystów przejęli oni krytykę ustroju państwowego i własności prywatnej, zaś od emigrantów włoskich - antytrynitaryzm oraz zaprzeczenie dogmatu Trójcy Świętej. Pośrednikiem pomiędzy braćmi polskimi a włoskimi protestantami był krakowianin, syn szewca, Stanisław Kokoszka.

Podział wśród krakowskich różnowierców na kalwinów i arian został formalnie przypieczętowany dnia 16 października 1562 r., kiedy to obradujący synod zatwierdził powstanie dwóch zborów. Aż do 1591 r. bracia polscy zbierali się w domu Stanisława Cikowskiego (wybitnego działacza szlacheckiego) przy ul. Szpitalnej. W tym czasie do ich zboru należało 18 rodzin. Nie jest to wszakże informacja wiarygodna, ponieważ przeprowadzający wizytację biskup Padniewski odnotowywał wyłącznie, co ważniejsze rody. Wśród osób tworzących zbór na uwagę zasługuje wdowa po radnym Janie Wollu (Ullu), będąca "domorosłą lekarką chorób kobiecych". Jak wynika z protokołów biskupa Padniewskiego w domu Ullowej gościli "heretycy, bluźniercy oraz przedstawiciele różnych sekt". Innym ważnym działaczem zboru mniejszego (jak nazywano arian) był aptekarz, Szymon Ronenberg.

Z pewnością działalność zborowa nie byłaby tak prężna, gdyby nie osoba Aleksego Rodeckiego. W należącej do niego drukarni wydano kilkadziesiąt protestanckich książek. O dorobku tego drukarza napisał L. Hajdukiewicz w książce "Czasy renesansowej świetności": "Prześladowany przez cenzurę katolicką i zwalczany przez kalwinów, mistyfikując i zatajając anonimowymi kartami tytułowymi swoje druki, tłoczył Rodecki w swej oficynie za Bramą Mikołajską najbardziej nieprawomyślne dzieła". Drukarnia Rodeckiego została zdemolowana wskutek prześladowań w 1578 r. Łącznie wydano w niej ok. pięćdziesiąt tytułów, później została przeniesiona do Rakowa.

Częstokroć Kraków był świadkiem burzliwych synodów wyznaniowych z udziałem kalwinów, arian oraz katolików. Echa tych wydarzeń docierały aż do dalekiej Szwajcarii. Do najsłynniejszych tego typu spotkań należała dysputa, jaką w domu krakowskiego żupnika Prospera Prowany stoczył Jerzy Szoman z jezuitą ks. Piotrem Skargą. Gospodarz tego spotkania znany był z udzielania gościny włoskim emigrantom. To u niego wygnani falą prześladowań zamieszkiwali czołowi antytrynitarze jak: Jerzy Blandrata, Bernardino Ochino, Giovanni Alciato czy Valentino Gentile. Jak pisze G. M. Bruto "utworzyli oni w Krakowie Nową Jerozolimę, stolicę heretyckiego imperium".

Takie stwierdzenia budziły ogromne niezadowolenie zarówno w katolickim Rzymie jak i w kalwińskiej Genewie. Tajny wysłannik Kościoła, nuncjusz papieski Alberto Bolognetti donosił, iż w domu Prowany widziany był Faust Socyn, zwany "apostołem arianizmu". Warto odnotować przy tym, że nuncjusz w liście do papieża bardzo pochlebnie scharakteryzował Socyna, podkreślając jego dobroć, skromność, pokorę oraz miły sposób bycia. W tym samym liście znajdujemy nawet uwagę, iż "opisywany człowiek nazywany jest aniołem przysłanym przez Boga", parę linijek dalej Bolognetti mityguje się jednak pisząc że "...przez to może szkodzić bez porównania więcej niż ktokolwiek inny, kiedy rozsiewa swoją truciznę".

Dokładnie 30 kwietnia 1598 r. Faust Socyn miał bardzo nieprzyjemną przygodę w Krakowie. W dniu tym rozwścieczony tłum napadł na kamienicę Daniela Chroberskiego, ówczesnego gospodarza Socyna. Gdy napastnicy zorientowali się, kogo udało im się schwytać, podjęli decyzję o utopieniu niezłomnego kaznodziei w Wiśle. Przywódcę arian uratowała wówczas interwencja profesorów Akademii, którzy ukryli go w murach Colegium Maius. Następnego dnia Socyn wyjechał z Krakowa. W jego późniejszej korespondencji znajdują się serdeczne podziękowania za uratowanie życia dla profesora Marcina Wadowity.

Równolegle do opisywanych wydarzeń prężnie działał zbór kalwiński. Ruch ten wzorował się na prądach wyznaniowych Europy Zachodniej. Głównymi postaciami są tu: Jan Kalwin, Henryk Bullinger, Teodor Beza oraz Filip Melanchton. Toczonym w krakowskim zborze debatom przysłuchiwały się najważniejsze dla ówczesnego kalwinizmu miasta, jak: Genewa, Zurych, Heidelberg i Wittenberga. Kalwini jako przedstawiciele protestantyzmu bardziej intelektualnego i liberalnego niż nauki arian zyskali sobie (dzięki możnym protektorom) pozycję dominującą. Ok. 1560 r. powstała konieczność utworzenia zboru ewangelickiego. Po raz pierwszy temat ten wypłynął na synodzie w Wodzisławiu. Praktyczna realizacja tego przedsięwzięcia nastąpiła dopiero 10 lat później. Do tego czasu ewangelicy starali się pozyskać w obrębie murów miejskich miejsce do odprawiania nabożeństw. Pierwotnie miał być to kościół św. Marcina, sprzeciwił się temu pomysłowi gorliwy papista, Piotr Barzy. Wspólnie z dowodzoną przez siebie grupą katolików zagroził rozlewem krwi jeśliby tylko różnowiercy spróbowali odprawić nabożeństwo. Po wielu perypetiach innowiercy kupili kamienicę przy ul. św. Jana, nieruchomość ta zwana była pogardliwie "brogiem". Zachodzili do niej, na mocy podpisanej w Sandomierzu ugody (1570) zarówno kalwini jak i luteranie. Podczas trwania ostatniego za życia króla Zygmunta Augusta sejmu wydano dla krakowskiego zboru przywilej zapewniający swobodę nauczania i odprawiania nabożeństw.

Następnym przedsięwzięciem protestantów miało być uruchomienie szkoły, niektórzy mówili nawet o utworzeniu wyższej uczelni akademickiej. Własna placówka oświatowa była inwestycją nieodzowną, gdyż wielu wyznawców nie miało pieniędzy na kształcenie się zagranicą w czołowych ośrodkach protestanckich. Pierwszym kierownikiem szkoły był doskonale ku temu przygotowany, obyty w świecie mieszczanin Krzysztof Trecy. Grono uczniów poszerzało się w szybkim tempie, z czasem zaczęła także napływać młodzież z innych państw, głównie z Węgier. Program nauczania zorientowany był dwukierunkowo, na wiedzę religijną oraz humanistyczną. Teologię oraz retorykę wykładał osobiście kierownik placówki. Brak nam informacji czy jednym z przedmiotów była nauka języka polskiego. Następnym kierownikiem szkoły był pedagog francuskiego pochodzenia Jan Thenaud. Do jego obowiązków należała również opieka nad katechistami (czyli przyszłymi ministrami) którzy mieli pomagać w wychowywaniu młodzieży. Thenaud zmarł w roku 1582, źródła historyczne nie odnotowały nazwiska jego następcy. Wiemy jednak, że szkoła zakończyła swoją działalność wraz ze zburzeniem zboru w 1591 r.

Społeczność kalwińską, jak już mówiliśmy, tworzyły głównie bogate warstwy mieszczaństwa. Wielu wyznawców tej wiary zajmowało stanowiska w radzie krakowskiej. Możemy śmiało stwierdzić, że w szeregach przedstawicieli reformacji nie brakowało ludzi wybitnych, zasłużonych dla miasta. Warto przypomnieć w tym miejscu kilka najważniejszych postaci.

Zygmunt Gutteter, pochodził z potężnej rodziny kupieckiej przybyłej do Polski z Frankonii. Radny ten ukończył studia w Lipsku, Strasburgu, Paryżu i Padwie. Był seniorem zboru ewangelickiego. W 1573 r. podpisał konfederację warszawską, a w latach 1575-1578 sprawował urząd lonhera miejskiego.

Erazm Aichler, syn Jana (jednego z pierwszych luteran w Krakowie) wielokrotnie posłował na sejmy Rzeczypospolitej. Podobnie jak Gutteter podpisał w 1573 r. konfederację warszawską. Jego brat, Stanisław, osobiście podróżował z Janem Bonerem, poznając podczas jednego z wyjazdów Erazma z Rotterdamu. Żoną Erazma Aichlera była córka Justa Ludwika Decjusza, Krystyna. Radny ten zmarł ok. 1585 r.

Jako kolejną, wymienić należy postać Stanisława Różanka. Na studiach w Bolonii i Padwie zdobył zawód lekarza, był wiernym wyznawcą kalwinizmu. W swoim testamencie zapisał majątek synowi, gdyby jednak ten zmarł wcześniej prosił, aby całą majętność sprzedać a pieniądze rozdać ubogim, zarówno kmieciom, zagrodnikom jak i braciom w wierze.

Jeśli opisujemy największe postaci krakowskiego obozu reformacyjnego nie zapomnijmy o Macieju Wirzbięcie, jednym z najwybitniejszych polskich drukarzy. W jego oficynie, oprócz dzieł teologicznych drukowano powieści Jana Kochanowskiego i Mikołaja Reja. Co ciekawe, żona Wirzbięty była gorliwą papistką, potępiającą przy każdej okazji działalność męża.

Ważną i nieco kontrowersyjną postacią był Jan Grot z Gostynia, wcześniej pisarz miejski a od 1574 r. rajca. Zapisem testamentowym ufundował on parkan cmentarza kalwińskiego, zaś syna polecił wysłać do szkoły zborowej. Niestety, tuż przed śmiercią, za sprawą swojej żony Katarzyny z Miączyńskich, przeszedł na katolicyzm. Renesansowy pomnik Jana Grota znajduje się w krakowskim kościele dominikanów. Jak wynika z tych paru charakterystyk, krakowscy protestanci byli prawdziwymi i szczerymi lokalnymi patriotami. Dość powiedzieć, że w 1585 roku zbór był jednym z fundatorów odnowy kościoła Mariackiego.

Ruch reformacyjny działał nie tylko wśród elity władzy, także w cechach obecni byli przedstawiciele nowinek religijnych. W 1586 r. wybuchły niesnaski w cechu szewców. Ich powodem było przymuszanie protestantów do uczestnictwa w katolickich uroczystościach. Innowiercy odwołali się wówczas do znanego ze swej tolerancyjnej postawy Stefana Batorego. Królewska apelacja wstrzymała wówczas wykonanie niesprawiedliwych rozporządzeń. Następny władca Zygmunt III, zajął w tej samej sprawie stanowisko niekorzystne dla różnowierców. Nie dość, że uchylił decyzję Batorego, to jeszcze dekretem z 1588 r. dalece zaostrzył przepisy. Zmusił tym samym wszystkich zrzeszonych w cechach protestantów do uczestniczenia w katolickich obrządkach pogrzebowych. Jedynym wyjątkiem był tu cech miechowników, jego członkowie mogli nie brać udziału we mszy pod warunkiem wrzucenia do skrzynki cechowej sowitej opłaty.

Pomimo pogorszenia się statusu protestantów, nadal widzimy ich przedstawicieli w roli rajców oraz wojewodów. Sytuacja ta, uległa zmianie dopiero w ostatnim ćwierćwieczu XVI w. Do tego czasu nie zakazywano różnowiercom osiedlania się w mieście. Przy wpisie do właściwych ksiąg odnotowywano tylko fakt innego wyznania, jak w przypadku Wojciecha Skwary z Botowic, którego rodzice zawarli małżeństwo "według obrządku chrystiańskiego".

Jak czytamy w sprawozdaniu nuncjusza Cagliari: "Kraków byłby całkowicie heretycki, gdyby nie uniwersytet". Rzeczywiście kapituła krakowska oraz Akademia stanowiły główne bastiony katolicyzmu. Mimo tak silnej pozycji obozu reformacji w mieście, od końca XVI w. zauważamy powolny upadek protestantyzmu. Co mogło zainicjować ten proces? Po zakończonym w 1563 r. soborze trydenckim Kościół kat. rozpoczął proces wdrażania reform we własnych szeregach. Ich skutkiem było przybycie do miasta zakonu jezuitów. Wybitnymi przedstawicielami Towarzystwa Jezusowego byli, m.in. Piotr Skarga i Jakub Wujek. Tymczasem wśród protestantów szerzyły się spory natury teologicznej oraz organizacyjnej, co skutecznie zniechęcało nowych wyznawców. Po środki niechrześcijańskiego nacisku sięgnął także Kościół, coraz częściej urządzając napaści na innowiercze zbory i cmentarze.

Do pierwszego tego typu zdarzenia doszło 10 października 1574 r. W zamieszkach brali udział scholarze oraz pospolity motłoch. Inicjatorzy zajść wykorzystali kilkudniową nieobecność szlachty, zajętej przeglądem pospolitego ruszenia w Proszowicach. Drugiego dnia oblężenia zboru, rozwścieczone tłumy wdarły się do wnętrza budynku kradnąc wszystkie kosztowności oraz depozyty szlachty i ministrów. Na koniec rozprawiono się z książkami, które ułożone w stos uroczyście podpalono. Na szczęście trzeciego dnia zamieszek powróciła zaalarmowana stanem rzeczy szlachta. Udało jej się rozgromić tłum, dzięki czemu uratowano przed napaścią zbór ariański. Parę osób, wytypowanych na prowodyrów ekscesów, poniosło najwyższą karę. Wiadomo jednak, iż byli to tylko nic nieznaczący figuranci. Prawdziwych winowajców należało szukać wśród członków Towarzystwa Jezusowego. Oddajmy jeszcze w tej sprawie głos kronice miejskiej: "Ten pierwszy generalny zamach na swobodę wyznaniową wywołał olbrzymie oburzenie wśród różnowierców oraz poważne obawy wśród części duchowieństwa. Biskup Franciszek Krasiński chciał nawet ofiarować pomoc na odbudowanie zboru, a nuncjusz papieski w Polsce przewidywał jak najgorsze skutki dla całego Kościoła. Tylko kardynał Stanisław Hozjusz brał w obronę tumultantów i chwalił studentów krakowskich za ich odwagę. Jego głos utonął jednak w powodzi protestów".

Opisywana powyżej napaść na zbór, wydarzyła się w epoce bezkrólewia. Okres panowania Stefana Batorego był bowiem czasem powszechnej tolerancji. Uczestnicy tumultów nie bez powodu wybrali sobie dzień święta Wniebowstąpienia. Rokrocznie w tym właśnie dniu, w krakowskich kościołach padało złowieszcze wezwanie "na zbory!". Tak samo stało się 7 maja 1587 r. kiedy napadnięto na zbór przy ul. św. Jana. Tak samo jak poprzednio w mieście nie było szlachty, która wymaszerowała w celu odbycia przeglądu. Jedyna różnica pomiędzy oboma wydarzeniami polegała na tym, że tym razem nie wyciągnięto żadnych konsekwencji wobec uczestników zajść. Jak widać postanowienia konfederacji warszawskiej o tolerancji religijnej okazały się w przypadku Krakowa martwą literą prawa. Czujący się bezkarnie fanatycy religijni po raz kolejny uderzyli 23 maja 1591 r. Celem akcji były zbory helwecki i ariański. Protestanccy magnaci Boner i Zboralski wyprosili u króla pomoc w celu ujarzmienia tłumu. Nieco wcześniej na miejscu zdarzenia znalazła się wysłana przez magistrat straż miejska. Nie na wiele to się zdało. Podpalony budynek spłonął doszczętnie, zaś zbór ariański (nie chcąc ryzykować pożarem miasta) kompletnie rozebrano. W chwilę później sprofanowano cmentarz ewangelicki. Choć wieść o tych wypadkach rozniosła się po całym kraju, szlachta na próżno szukała sprawiedliwości u króla.

Rok 1591 jest ważny także z innego powodu. Od tego momentu kończy się epoka politycznego wpływu zboru krakowskiego. To właśnie w ówczesnej stolicy państwa polskiego istniał największy sens działalności reformacyjnej. To, co działo się w grodzie nad Wisłą szybko rozchodziło się po całym kraju, nabierając odpowiedniej ważności. Jak pokazały przypadki jawnych napaści na zbory, katolicy okazali się triumfatorami. Nie wygrali jednak siłą argumentu, czy chrześcijańską postawą, lecz brutalną, fizyczną przemocą.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050609142029153

No trackback comments for this entry.
Kraków - Nowa Jerozolima protestantyzmu | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Kraków - Nowa Jerozolima protestantyzmu
verbadocent czw, 9 cze 2005, 16:21:02

Sprostowanie do tego bardzo, bardzo ciekawego tekstu:

"Biskup Franciszek Krasiński chciał nawet ofiarować pomoc na odbudowanie zboru".

Bp F.Krasiński nie tylko chciał ale i sfinansował w całości odbudowę zboru. Został za to potępiony przez kapitułę krakowską (jedyny znany mi przypadek, gdy krakowscy kanonicy zganili swojego biskupa)!!! Powszechnie znany jest biskup Krasicki a o biskupie Krasińskim mało kto pamięta. Była to jedna z piękniejszych postaci polskiej historii i Kościoła. Zasiadał na stolicy św.Stanisława w latach 1572-1577, więc relatywnie krótko.

Wsławił się, tym że był jedynym  biskupem, który napewno złożył swój podpis  pod aktem Konfederacji Warszawskiej najchlubniejszego   dzieła polskiej myśli politycznej w historii (niektórzy autorzy podają, że drugim był biskup kamieniecki Dionizy Secygniowski).

Był fundatorem licznych dzieł charytatywnych: domów starców, szpitali i religijnych: kościołów, kaplic. Działał na niwie gospodarczej: m.in. nadał akt lokacyjny wsi Żegiestów, znanej dziś miejscowości wypoczynokowo-sanatoryjnej. 

Rozbudował i upiększył zamek biskupi w Siewierzu, który dziś możemy podziwiać tylko jako ruinę.

Nie zapominajmy o biskupie Franciszku Krasińskim!

 

---
Verba Docent Exempla Trahunt

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń