Święci Cyryl i Metody

wto, 5 lip 2005, 00:57:43

Autor: Jakub Piotr Sowiński

5 lipca Kościół morawski a wraz z nim cała Republika Czeska obchodzi uroczystość Świętych Cyryla i Metodego. Misyjna działalność tych pierwszych chrześcijańskich věrozvěstů jak nazywa ich wykaz czeskich świąt państwoych miała niebagatelne znaczenie dla historii państwowości czeskiej. Tak na prawdę dopiero dzięki nim ziemie plemion czeskich i morawskich zaczęły się jednoczyć i wchodzić do europejskiego kręgu kulturowego.

Bracia Sołuńscy

Konstantyn i Metody narodzili się w Tesalonikach, po Konstantynopolu największym mieście wschodniego imperium. Prawdopodobnie sami byli Grekami, lecz zamieszkała tutaj ludność pozwoliła im już w dzieciństwie opanować język słowiański tak przydatny później w działalnośi misyjnej.

Starszy z braci znany bardziej jako Cyryl na chrzcie otrzymał imię Konstantyn. Od początku przejawiał zdolności intelektualne i pociąg do mądrości, która mogła zapewnić mu wielką karierę polityczną w stolicy. Konstantyna jednak bardziej niźli dworskie intrygi pociągał żywot duchowy i w 850 roku przyjął diakonat. Podobnie jak jego brat najbardziej tęsknił za życiem kontemplacyjnym, które chciał realizować w bityńskim monastyrze u stóp małoazjatyckiego Olimpu, gdzie zrządzeniem Najwyższego spotkali się po pierwszych latach pracy dla Kościoła i pańśtwa.

Św.Metody od młodości przejawiał duży talent do wiedzy prawniczej. Zdobyte wykształcenie wróżyło mu karierę urzędnika wojskowego. W bardzo młodym wieku został archontem w regionie strymońskim, zamieszkałym przez Słowian południowych. Różne burze i przewroty pałacowe, których ofiarą stał się bliski przyjaciel obu, kanclerz cesarski Theoktist zniechęcił i Metodego do świeckiego życia. Schronił się więc w tym samym klasztorze w którym przebywał jak się póxniej okazało jego brat. Szczególnym zbiegiem historycznych wydarzeń i ta małoazjatycka kraina była zamieszkała przez Słowian. Tak więc święci mnichowie starając się o zbawienie ich dusz, zarazem nie wiedząc jeszcze o tym, przygotowywali się na największe żniwa na jakie wyprawi ich Pan.

Pierwsza misja

Zażywanie bliskości Boga w ciszy olipijskiego klasztoru nie trwało długo. W 860 roku nowy patriarcha, Fotios pogodził braci z nową władzą (po przewrocie), a cesarz wezwał ich do udziału w poselstwie do ziemii Chazarów (Krym), gdzie mieli bronić chrześcijańskiej wiary przed wpływem judaizmu. Oprócz doktrynalnego zwycięstwa Konstantyn wrócił z ważnym i bezcennym darem - udało mu się odzyskać szczątki św. Klemensa Rzymskiego, trzeciego następcy św. Piotra w Rzymie. Po sukcesie tym zaoferowano Metodemu biskupstwo, ten wszak odmówił i przymuszono go przynajmniej to opactwa w Polichornie. Konstantyn zaś ukrył się w ciszy Kościoła św. Apostołów w Konstantynopolu. Jak się okazało - nie na długo.

Wezwanie na misje

Ambitny książe morawski Rościsław chcąc zyskać niezależną organizację kościelną wyprawił poselstwo do Konstantynopola z prośbą o biskupa. Cesarstwu ani aż tak na niezależności niezależało ani nie znali sytuacji religijnej na Morawie, ale postanowili wyprawić z misją wywiadowcyą sprawdzonych już braci sołuńskich.
Konstantyn i Metody do nowego wyzwania podeszłi zupełnie poważnie. Jeszcze przed wyprawą młodszz z braci opracował alfabet zwany głagolicą. Do dziś językoznawcy nie mogą wyjść z podziwu nad genialnością tego dzieła. Litery tego alfabetu w sposób doskonały uchwyciły wszelkie odcienie dźwiękowe. Zaraz po opracowaniu alfabetu przetłumaczył na język połodniowomacedoński (wtedy różnica między nim a używanym na Morawie była prawie żadna) całą Ewangelię. Następnie w 863 roku wraz z Metodym oraz innymi pomocnikami (z imion znane są tylko: Klement, Naum, Sawa, Angelar) wyruszyli na misję swego życia.

Wyprawieni bracia mieli święcenia zaledwie stopnia prezbiteratu (Konstantyn) i diakonatu (Metody). Było to oczywistym zawodem dla ambitnego Rościsława. Jednakże Konstantyn zdołał przekonac księcia między innymi swoją piękną słowiańszczyzną. Ich niski stopień święceń ponadto miał jeden atut - nie wzbudzili żadnego zainteresowania działających tu od dawna kapłanów łacińskich.

Niemałym zaskoczeniem dla misjonarzy była spora ilość istniejacyh i działających już kościołów i parafii na Morawie. Wprawdzie do wyplenienia pogaństwa droga była daleka, a powszechne było kazirodztwo czy ogólna wolność seksualna, ale dzielni bracia spodziewali zupełnie czego innego.

Dotychczasowa działalność misyjna duchowieństrwa frankońskiego i włoskiego spowodowała straszne zamieszanie w dyscyplinie i prawie państwowym. Dlatego też Konstantyn napisał dla Moraw "Zakon sudnyj ljudem" - pierwszy słowiański kodeks prawa cywilnego. Bardzo szybko też obaj Bracia dostrzegli potrzebę przekładu reszty Pisma Świętego (jak wspomniałem wyżej, Ewangelię przełożyli jeszcze w Konstantynopolu). Przekład cerkiewnosłowiański bardzo dużo mówi nam o jego twórcach. Bez wątpienia Bracia sołuńscy doskonale poruszali się nie tylko w problematyce dogmatycznej (w przekładzie brak jakichkolwiek nieścisłości) ale także z wiejskiego dialektu macedońskiego uczynili język wspaniałej poezji biblijnej. Zastrzeżeń też nie budzi strona gramatyczna przekładu. Wstęp do Pisma Świętego Konstantyn opatrzył pięknym wierszem, Proglasem:

Slyszte nyní swým rozumem
slyszte wszichni lidé slowansztí
slyszte slowo, od Boha prziszlo;
slowo jeż krmí lidské dusze,
slowo jeż sílí srdce i rozum,
slowo to, jeż vede k poznání Boha.


Dla swojej misjonarskiej pracy uznali przekład Pisma Świętego za niewystarczający i postanowili wprowadzić opracowany język do liturgii. Dla chrześcijańskiego wschodu język narodowy w liturgii nie był niczym nienormalnym, a Rzym jeszcze wtedy nie sprzeciwiał się temu.

Tworząc nową liturgię, Konstantyn i Metody oparli się na bogatej i bliskiej im liturgii bizantyjskiej, która wtedy jeszcze była popularna nawet w samym Rzymie. Jednakże, trudno nazwac liturgię cerkiewnosłowiańską przetłumaczoną liturgią bizantyjską, gdyż zawiela ona wiele elementów rytu łacińskiegom, który cenili również obaj bracia. Ryt ten więc jest swoista kompilacją rytu św. Piotra (greckiego przekładu mszy Grzegorza Wielkiego), liturgii Jana Złotoustego i mszalnych formularzy łacińskiej liturgii. Nowa liturgia tak spodobała się mieszkańcom Morawy, ludowi jak i wielmożom, że całkowiecie odrzucili oni niezrozumiały ryt łaciński i sercem przylgnęli do nowego.

Po liturgii i przekładzie Pisma Świętego, trzecim elementem misyjnej działalności było ustanowienie miejscowego duchowieństwa. Było to zupełnie inne podejście niż frankijskich misjonarzy, którzy z miejscowej ludności chcieli utworzyć co najwyżej wsparcie, a nie lokalną hierachię.

Niestety rok 864 wraz z najazdem frankijskiego króla Ludwika przyniósł pogorszenie warunków pracy. Na Morawę, wrócili zachodni misjonarze, którym liturgia słowiańska była solą w oku. W związku z tym, Konstantyn i Metody postanowili wybrać się do Rzymu.

Rzym

W trakcie podróży do Stolicy Piotrowej bracia zatrzymali się w Wenecji, gdzie wciągnięci zostali w polemikę z trójjęzykowcami - zwolennikami tezy, że liturgia może być odprawiana tylko w łącinie, grece i po hebrajsku. Rzecz jasna Konstantyn dysputę wygrał. Jako argumentem posłużył się porównaniem: "Czyż nie pada deszcz tak samo na wszystkich? Nie świeci słońce tak samo dla wszysckich? Nie jednym powietrzem oddychamy? Czemu więc odsądzacie wszystkie języki i narody na głuchotę i ślepotę uznający tylko trzy języki? Jest Bóg bezsilny a może zwistny?". Na koniec zaś przytoczył Chrystusowa słowa "Jdouce, uczte, wszechny narody" czym zwyciężył.

Tuż przed przybyciem do Rzymu, 13 listopada 867 roku umarł papież Mikołaj I, ale szybko wybrany następca, Hadrian II, przyjął braci bardzo łaskawie. Nawet wyszedł im z całym klerem i ludem naprzeciw, gdyż nieśli oni ze soba szczątki (uzyskane u Chazarów) Klemensa Rzymskiego, trzeciego następcy św. Piotra. Tym, a także swoją mądrością i skuteczną obroną liturgii słowiańskiej Konstantyn doprowadził do uroczystego uznania nowego rytu. I tak z początku 868 roku papież wraz z obu bracmi odsłużył nową Mszę w Kościele Marii Maggiore gdzie księgi liturgiczne poświęcił i pzostawił.

Po podróżach i trudach pracy, w Rzymie, Konstantyn zachorował, wstąpiwszy wcześniej do greckiego klasztoru w Wiecznym Mieście, gdzie przyjął imię Cyryl, 14 lutego 869 roku zmarł. Szybko doczekał się opinii swiętości.

Kiedy Metody przebywał jeszcze w Rzymie, do Hadriana przybyła delegacja panońska z prośbą o odesłanie błogosławionego misjonarza Metodego z misją do ich kraju. Bullą z 869 roku Gloria in Excelsis Deo papież ponownie potwierdził ryt słowiański i ustanowił Metodego papieskim legatem.

Szybko po powrocie z Panonii papież udzielił Metodemu święceń biskupich i mianował go arcybiskupem panońsko-morawskim na odnowionej stolicy Andronika (zanikłej po najaździe Awarów w 582 r.). Niestety nie dane było biskupowi przyjąć urzedu, gdyż szybko został przez przeciwne słowiaństwu duchowieństwo niemieckie uwięziony, a passauski biskup nie omieszkał świętego nawet pobić. Dopiero interwencja papieża Jana VIII i jego legata zakończyła się uwolnieniem biskupa i suspendowaniem sprawców afery. Uwolniony równocześnie wielkomorawski książę Świętopełk wrócił do władzy i przekazał swojemu nowemu biskupowi pełnię władzy nad kościołami w kraju.

Wspomnienie Apostołów Europy

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050701094124162