Oddawać się Bogu do dyspozycji - wywiad z baptystyczną pastor niemieckiego zboru w Wetter

czw, 7 lip 2005, 03:24:04

Autor: Lucyna Seredyńska

Od około 30 lat I zbór Kościoła Chrześcijan Baptystów we Wrocławiu, do którego należę, łączą więzy przyjaźni i wzajemnej życzliwości z siostrzanym zborem niemieckim w Wetter, którego tradycja sięga 151 lat i który liczy około 500 członków. W sierpniu ubiegłego roku została ordynowana na urząd pastorski pierwsza kobieta w historii tego zboru, ale nie pierwsza w Niemczech. Początkowo kobiety w pracy kościelnej w zborach ewangelikalnych nazywano teologicznymi współpracownicami. Dopiero od 13 lat zostały oficjalnie uznane w kościele jako te, które razem z mężczyznami sprawują posługę pastorską.  

Kim chciała być Kathy Ritter, gdy była małą dziewczynką?

Nie miałam wtedy szczególnych wyobrażeń dotyczących przyszłości, ale już jako szesnastolatka chciałam zostać pastorem (w języku niemieckim istnieje forma żeńska słowa pastor, nierównoznaczna z formą pastorowa, w języku polskim utożsamianą z żoną pastora). I kiedy doświadczyłam, że Bóg mówi w tej sprawie TAK, byłam bardzo radosna i podążałam jasną dla mnie drogą. 

Jak doszło do tego, że zaczęłaś studiować teologię?

Studiowałam na uniwersytecie w Tybindze na wydziale teologii ewangelickiej. Znałam kilkoro baptystów, którzy tam studiowali teologię, a też chciałam studiować w południowej części Niemiec. Końcowy rok studiowałam na Seminarium Teologicznym.

W jakim celu rozpoczęłaś studia?

Chciałam moje dary oddać całkowicie Bogu do dyspozycji i poświęcić cały mój czas pracy dla Boga i jego kościoła. Wydawało mi się, że najlepsze kwalifikacje dadzą mi studia teologiczne i zawód pastora.

Co sądzili w tym czasie twoi koledzy na temat kobiet za kazalnicą?

W kościele luterańskim jest już oczywiste, że kobiety są pastorami. Połowę studiujących teologię stanowią kobiety. W seminarium teologicznym spotkałam studentów, którzy byli zaskoczeni, że tak wiele jest studentek (w czasie jednego semestru było nawet więcej kobiet niż mężczyzn!). Spotkałam tylko jedną osobę, która prosto w twarz powiedziała mi, że uważa to za niewłaściwe. Większość kolegów, których do tej pory spotkałam, cieszy się z obecności kobiet w tym zawodzie. Mają respekt wobec kobiet pastorów i złoszczą się z powodu ciasnoty umysłowej tych wszystkich, którzy krytykują zaangażowanie kobiet w kościele. 

Co powiedziałabyś tym, którzy uważają, że kobietom nie wolno pouczać mężczyzn?

Dla mnie jest to sprawa obdarowania. Poprzez Ducha Świętego jesteśmy obdarowani darami, których możemy i powinniśmy używać dla Boga. Mamy obowiązek przekazywać dalej to, co Bóg nam powierzył. Otrzymałam dar pasterzowania i nauczania. To byłoby nieprawne zatrzymanie czegoś przed Bogiem, gdybym w fałszywej skromności wykorzystała te dary dla siebie. Druga sprawa to zrozumienie Słowa. Sądzę, że traktujemy niepoważnie Biblię, kiedy wyrywamy poszczególne fragmenty z ich kontekstu. Niestety ciągle na nowo powtarza się to w debacie na temat nauczających w kościele kobiet. Biblia nie jest książką prawniczą. Znajdujemy w niej przykłady nauczających kobiet i nigdy nie ma w Biblii mowy, że ich nauczanie jest w jakiś sposób ograniczane. Sam Jezus zlecił zwiastowanie kobietom. W Ewangelii Jana kobiety są pierwszymi zwiastunkami poselstwa zmartwychwstania (i one przekazują to poselstwo mężczyznom, mianowicie uczniom), Samarytanka ewangelizuje całą wieś. Jezus zwracał się do kobiet w sposób pełny zrozumienia i szacunku. Paweł apostoł znał żeńskich apostołów, np. Pryscyllę. Rozumiem Boże stworzenie w ten sposób, że jesteśmy stworzeni jako mężczyzna i kobieta, aby ze sobą żyć. Do tego należy moim zdaniem także to, aby wzajemnie pozwalać sobie na udział w tym, o czym myślimy, czego się nauczyliśmy i co poznaliśmy. To jest dopiero prawdziwa społeczność.

Jakie przeszkody widzisz w uznawaniu kobiet w roli pastora w baptystycznych zborach w Niemczech?

Wiele zborów nie ma z tym problemów. Dla niektórych jednak jest to trudne; myślę, że wiele zborów nie odważa się poddać tych kwestii gruntownej dyskusji. Pytanie o właściwe zrozumienie Słowa Bożego jest punktem rozstrzygającym. Zbory, które akceptują kobiety w służbie, podkreślają ich pozytywne oddziaływanie i oddanie w pracy, nawet gdy wcześniej były temu przeciwne. Niekoniecznie są już z tym oswojone, ale czują, że to jest dobre i że Bóg przez kazanie kobiety działa tak samo. Jeszcze przed dziesięcioma laty w moim zborze było nie do pomyślenia, aby powołać kobietę na pastora. Kiedy przedstawiałam się zborowi, stało się jasne, że na to miejsce jestem właściwą osobą; obdarzono mnie zaufaniem, a płeć nie była tu znaczącym czynnikiem. I teraz są też trochę dumni, że jako pierwszy zbór w okolicy mają pastora kobietę.

Co musi się zmienić, by kobiety mogły służyć w kościele wszystkimi duchowymi darami, którymi zostały obdarowane?

Jako mężczyzna i kobieta stanowimy obraz Boga. Jesteśmy obdarowani przez Boga i nie ma żadnej wzmianki o tym, jakoby istniały dary specyficznie kobiece i specyficzne męskie. Chciałabym każdej kobiecie dodać odwagi, by ufała Bogu i radośnie szła w kierunku odkrywania swojego obdarowania. Wspaniale być narzędziem w ręku Boga! Bóg chce cię używać!

Jak wygląda duszpasterstwo w twoim zborze?

Myślę, że wiele kobiet szybciej odważy się rozmawiać o swoich osobistych sprawach z kobietą niż z mężczyzną. Do mnie przychodzi przede wszystkim młodsze pokolenie. Starsi przychodzą do starszego pastora, z którym współpracujemy w zborze. Nie mamy jednak sztywnej cezury ze względu na płeć w posłudze duszpasterskiej. Jesteśmy przy tym wrażliwi na trudności, które mogłyby na tym punkcie powstać, tak więc ja czasem wysyłam kogoś do mojego kolegi pastora, a mój kolega wycofuje się też z niektórych rozmów.

Co stanowi dla ciebie potwierdzenie, że jesteś na właściwym miejscu?

Odczuwam to bardzo intensywnie. Zbór przyjął mnie otwarcie i serdecznie. Wiele osób modliło się o mnie i czyni to nadal codziennie. To jest wspaniała motywacja do pracy. Odczuwam obdarowanie, aby prowadzić ludzi, mówić kazania, nauczać. Zauważam, że zbór dobrze odbiera moje kazania i że umiem zaspokoić potrzeby wiernych w tym zakresie. Jest to dla mnie wspaniałe, nieoczekiwane doświadczenie!

Co jest trudne dla kobiety pastora?

Mówi się, że najtrudniejsze jest dla kobiety pastora wejście w pierwszy zbór, ponieważ większość zborów chce doświadczonego pastora, a wobec młodszej kobiety ludzie są być może trochę sceptyczni – bardziej niż wobec młodszego mężczyzny. Kiedy już kobieta zostanie pastorem, często zbory same się do niej zgłaszają, ponieważ chcą zatrudnić konkretną kobietę pastora. W samej pracy, zarówno dla mężczyzny, jak i dla kobiety w roli pastora, ważne jest, by być gotowym do uczenia się. Trzeba współpracować z wieloma osobami i zawsze zdarzają się konflikty. Nie myślę, że kobietom jako pastorom jest trudniej. Być może spotykają się z innymi konfliktami niż mężczyźni, ale za to łatwiej im przychodzi współodczuwanie z innymi, a to jest przecież zaletą. Droga do powołania bywa trudniejsza dla kobiet niż dla mężczyzn, ponieważ kobiety zazwyczaj same nie uważają się do pastorowania zdolne. W każdym razie jest dobrze, kiedy ma się odwagę rozwijać swoją osobowość i uczciwie ze wszystkim oddawać się Bogu do dyspozycji – wtedy, myślę, odnajdujemy swoje miejsce i, co najważniejsze, jednoczymy się ze swoim Panem.

Artykuł ukazał się w kwartalniku dla kobiet Pryscylla.

Kiosk Kosciol.pl - Pryscylla

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050707030819809