Prosta życzliwość

wto, 12 lip 2005, 00:59:05

Autor: Włodek Tasak

Obejrzałem wczoraj nie nowy (z 1999 r.) film Davida Lyncha „Prosta historia”. Opowiada on o Alvinie, 73-letnim schorowanym farmerze, który postanowił przejechać kilkaset kilometrów, by pojednać się z poważnie chorym bratem (niegdyś bardzo bliskim sobie), z którym nie rozmawiał od 10 lat, odkąd się pokłócili, nie wiadomo już z jakiego powodu. Nie byłoby może w tym nic aż tak niespotykanego, gdyby nie fakt, że Alvin postanawia pokonać tę podróż… na kosiarce do trawy (niewielkim traktorku) - nie mogąc już prowadzić samochodu, a nie chcąc być zdanym na innych ludzi.

Tym, co mnie urzekło w tej historii, jest niezwykłe ciepło bijące z głównego bohatera, starego, słabego, schorowanego człowieka, a także życzliwość paru nieznanych mu wcześniej ludzi, których spotyka po drodze.

Żyjemy w okropnych czasach, kiedy wartość ludzi mierzy się ich przydatnością. To, że tak działa świat wokół nas, właściwie już nas nie dziwi. Gorzej, kiedy takie same zasady wkradają się do naszych zborów. Ważni są ludzie, którzy są zaangażowani w różne działania Kościoła, albo mają pieniądze, które Kościołowi zawsze się przydadzą. Z drugiej strony są ci uciążliwi: z racji wieku, problemów, jakie mają ze sobą i wnoszą do Kościoła. Nie ma z nich korzyści, a bardzo sobą absorbują, kiedy tę energię można by poświęcić innym, na przykład nie zbawionym.
Oczywiście dużo łatwiej jest tworzyć Kościół z ludzi dziarskich, zdecydowanych, zaangażowanych, opiekuńczych. Ale co z tymi, którzy są słabi, niezdecydowani, wymagający opieki i z naszego punktu widzenia marudni? Oni też mają tego samego Ojca w niebie, który ich kocha nie mniej niż nas. Są naszym duchowym rodzeństwem. Są częścią nas.

Alvin spotyka w swojej podróży dziewczynę, która zaszła w ciążę i z tego powodu uciekła z domu i od tygodni błąka się bez celu. Opowiada jej o zabawie, jakiej uczył swoje dzieci. Każdemu dawał patyk i kazał próbować go złamać. Robiły to bez trudu. A później kazał im te patyki łączyć w pęk i próbować złamać wszystkie razem. Nie były w stanie. Wtedy im tłumaczył: ten pęk patyków to rodzina.

Ta metafora doskonale pasuje do Kościoła. Nie możemy go dzielić na lepsze i gorsze rodzeństwo, ale zawsze stawać razem w obronie wszystkich. Wstawiając się za nimi w modlitwie, ale też próbując wyzwolić z nich to, co najlepsze. Miłość jest w naszych czasach słowem zdewaluowanym, zużytym. Także w kontekście Kościoła. Spróbujmy więc może ze słowem życzliwość. To dobre słowo. W greckim Nowym Testamencie oddane np. jako „filantropia” (Dz 27:3; 28:2), albo nawet „charis”, co zwykle tłumaczone jest jako „łaska” czy przymiotnik „chrestos” (Rz 2:4).

Myślę, że w pogoni za zbawianiem ludzi zdarza nam się gubić z pola widzenia właśnie tę prostą życzliwość względem nich. Szczególnie trudną w połączeniu z bezinteresownością. Tymczasem od Boga Ojca i od Jezusa Chrystusa możemy się uczyć tego, jak wielką rolę do odegrania ma właśnie życzliwość skierowana pod adresem drugiej osoby. Dlaczego? Bo przełamuje w drugim człowieku poczucie wyobcowania, świadomość własnej nieprzydatności i znikomości i dojmujące doznanie beznadziejności życia.

Trudność z okazywaniem życzliwości polega na tym, że wymaga poświęcenia: naszego czasu albo naszego wysiłku, albo naszych pieniędzy, a także odwrócenia uwagi od własnych potrzeb na rzecz dostrzeżenia cudzych. Za to obdarzanie innych naszą życzliwością wytwarza potężne ilości dobroci, jaka zaczyna się unosić w powietrzu. I robi się naprawdę miło. Świat zaczyna wyglądać choćby przez chwilę przyjemniej. Bogu z pewnością przynosi to chwałę i budzi w Nim poczucie zadowolenia.

Pamiętajmy: Bóg okazując nam łaskę obdarza nas życzliwością. Puszczajmy w obieg tę cudowną Bożą walutę jak najobficiej.
(A pod sam koniec „Prostej historii” okazało się, ze brat Alvina jest… baptystą.)

Artykuł pochodzi z miesięcznika Słowo Prawdy i został opublikowany za zgodą redakcji.

Kiosk Kosciol.pl - Słowo Prawdy

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050712005029297