Książka na wakacje 2005 - "Srebrne Orły" Teodora Parnickiego

wto, 19 lip 2005, 23:33:58

Autor: Verba Docent

Już nie wiem, co było pierwsze. Czy moja wizyta u licealnego kolegi, gdy idąc do niego  w porządnym przedwojennym domu na warszawskiej Ochocie zobaczyłem na drzwiach piętro niżej wizytówkę „Teodor Parnicki - Literat” (kto dziś używa tego słowa?).  A może „Co wieczór powieść w wydaniu dźwiękowym” nadawana w „Trójce”, gdzie usłyszałem niesamowity głos Zdzisława Mrożewskiego (jego największa rola filmowa to Gabriel Narutowicz w filmie Jerzego Kawalerowicza „Śmierć prezydenta”) odtwarzającego powieściowego papieża  Sylwestra II? Dziś, po prawie trzydziestu latach trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Fakt jest faktem: „Srebrne orły” należą do dziesięciu najważniejszych lektur  mojego życia, tych które w sposób zasadniczy wpłynęły na to jakim jestem.  Co ciekawsze, nie mam jej na mojej półce.  Nie ma takiej potrzeby, znam ją przecież niemal na pamięć.  

Teodor Parnicki był (trzeba raczej użyć czasu teraźniejszego: jest, bo pisarze tak naprawdę nie umierają, póki czytamy ich książki) największym polskim pisarzem historycznym. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Dziś nikt go nie wydaje, takie czasy.

Sam jego życiorys mógłby posłużyć scenariusz  filmu sensacyjnego.  Urodził się w  Berlinie w roku 1908, gdzie jego ojciec Bronisław studiował na miejscowej Politechnice.  Ojciec uzyskał  po skończeniu studiów intratną posadę w Moskwie, dokąd przeniosła się cała  rodzina. Po wybuch pierwszej wojny światowej, jako obywatele niemieccy, zostali internowali (brzmi to groźnie ale w owych czasach nie było to aż tak straszne) w Ufie,  gdzie w roku 1918 zmarła matka Teodora, Augustyna (z Piekarskich, spolonizowanych Żydów, prawdopodobnie frankistów).  Ojciec wkrótce się ożenił ponownie. Macocha, Rosjanka wysyła Teodora (miał wtedy 10 lat) do … korpusu kadetów (na marginesie -  to taka szkoła wojskowa, o charakterze dość elitarnym kształcąca dzieci na przyszłych oficerów; w Polsce szkoły kadetów funkcjonowały do połowy lat 60 XX wieku, ich zmutowane formy, tzw. Licea wojskowe jeszcze dłużej, w dzisiejszej Rosji szkoły kadetów uchodzą za najbardziej elitarne formy kształcenia młodzieży, jest ich parę – koniec marginesu).

W zawierusze wojny domowej w Rosji szkoła kadetów, w której był Parnicki, zostaje ewakuowana do Władywostoku, okupowanego wtedy przez wojska angloamerykańsko-japońskie. W roku 1920 Parnicki uciekł z Władywostoku do Charbinu w Mandżurii.  Było to miasto niezwykłe. Założyli je Rosjanie na początku XX wieku  przy okazji budowy tzw. Kolei wschodniochińskiej  ( mandżurskiej) będącej odnogą kolei transsyberyjskiej ( m.in. o kontrolę tej linii kolejowej  toczona była  wojna rosyjsko-japońska w latach 1904-1905). W mieście tym była bardzo liczna kolonia polska (niektóre źródła podają, że w pewnym okresie Polacy stanowili większość mieszkańców Charbina), posiadająca liczne polskie instytucje: parafie, szkoły, gazety, teatry, stowarzyszenia itd. 

W Charbinie  Teodor Parnicki trafił do polskiego gimnazjum. Był jeden „drobny” problem, praktycznie nie znał ojczystego języka  (w domu mówiło się po niemiecku lub rosyjsku). Jak sam potem przyznał, opanowanie polskiego wymagało od niego ogromnego wysiłku, co jest nie do uwierzenia jeśli czyta się jego teksty. Tym samym Parnicki zalicza się do tej grupy wielkich polskich pisarzy, takich jak Tuwim, Leśmian, Piasecki, Stryjkowski, Schulz, a w pewnym sensie Iwaszkiewicz i Wańkowicz, dla których polszczyzna nie była językiem ojczystym, a bez których nie można sobie wyobrazić polskiej literatury.

Po ukończeniu gimnazjum w roku 1923 Parnicki postanawia zostać pisarzem, wraca do Polski, do Lwowa. Tam studiuje  na UJK  polonistykę u samego Juliusza Kleinera, poza tym  także historię, orientalistykę, anglistykę i filologię klasyczną.  Jego późniejsza twórczość odzwierciedla te studia: fascynacja Rzymem, Bizancjum, dbałość o szczegół historyczny, doskonała znajomość mentalności i obyczaju Orientu. W tych latach znana była na świecie lwowska szkoła matematyczno-logiczna. Widać to także w prozie Parnickiego. Nienaganne konstrukcje, jedno wynika z drugiego, przyczyna skutek, precyzja i ciągi logiczne zdarzeń i sądów.  

W trakcie studiów prowadzi wykłady z literatury rosyjskiej,  debiutuje  na początku lat 30’ powieścią „Król Roderyk i hrabia Julian” opisującą wydarzenia roku 711: upadek królestwa Wizygotów w Hiszpanii i inwazję wojsk arabskich pod wodzą Tarika (Gibraltar, to nic innego jak „Geb al Tarik – skała Tarika) na Półwysep Iberyjski.  W 1939, po wkroczeniu wojsk sowieckich do Lwowa, zostaje aresztowany przez NKWD, skazany na 8 lat  łagru, wychodzi na wolność  w lecie 1944 na mocy układu Sikorski-Majski. Zostaje ewakuowany wraz z armią Andersa, trafia do Palestyny, gdzie przebywa do 1944. Potem wyjeżdża do Meksyku jako dyplomata rządu londyńskiego. Po wojnie zostaje na emigracji w Meksyku, do Polski wraca w 1967. Zajmuje się pracą literacką (publikowaną przez Wydawnictwo PAX) oraz dydaktyczną  (wykłady na UW). Umiera w Warszawie w 1988. 

 

Twórczość Parnickiego charakteryzuje się niesamowitą erudycją i wielowątkowością. Motywy zasadnicze to:  Rzym, Bizancjum, Bliski Wschód, chrześcijaństwo, Polska. Pisze powieści historyczne z pogranicza sensacji, „historical fiction” (historia alternatywna) i kronik. Lektura jego prac jest bardzo trudna. Czytelnik porusza się w labiryncie faktów, zmyśleń (a w zasadzie nie zmyśleń tylko prawdopodobnych lub możliwych zdarzeń, o których do końca nie wiem czy miały miejsce ale nie możemy ich wykluczyć), bohaterowie Parnickiego to postacie (z reguły autentyczne) o skomplikowanej głębi psychicznej i wrażliwości. To bohaterowie Parnickiego, pokazani na tle wielkich zjawisk historycznych swoich czasów, wpływają na historią, choć nie do końca mają tego świadomość. My też nie mamy takiej świadomości, bowiem o bohaterach Parnickiego szkolne podręczniki historii milczą lub co najwyżej streszczają ich dzieła jednym zdaniem. Sam o sobie napisał kiedyś: "Nie jestem ani historykiem, ani historiozofem, ani historiografem, ani nawet historiofilem. Można mnie nazwać historiomanem. A czym się zajmuję przez całe życie? Przetwarzaniem, a ściślej przekuwaniem historii w literaturę. Jestem jak gdyby płatnerzem. " Nic dodać, nic ująć.  Najważniejsze dzieła Parnickiego to: „Aecjusz ostatni Rzymianin”, „Srebne Orły”, „Koniec Zgody Narodów” (największa polska powieść historyczna, niesamowita „powieść z kluczem”), cykl „Nowa baśń”,  „Tylko Beatrycze” (jedyna zekranizowana powieść Parnickiego przez Stefana Szlachtycza), „Historia w literaturę przekuwana” (zapis jego wykładów uniwersyteckich),  czy  późniejsze napisane po powrocie do kraju (i co tu kryć słabsze): „Sam wyjdę bezbronny”, „Staliśmy jak dwa sny” i wiele innych.

„Srebrne orły” zostały napisane i wydane w Jerozolimie w roku 1943, w trakcie wojennej wędrówki pisarza. Przenosi on nas w jeden z najważniejszych okresów  historii Europy: przełom X i XI wieku. Wtedy to właśnie ma miejsce w Europie  jednocześnie „srebrny wiek”  trzech potęg, trzech wielkich idei politycznych i cywilizacyjnych.

Idei  Cesarstwa Rzymskiego w wersji karolińskiej, która po raz ostatni próbuje na Zachodzie utworzyć, na fundamentach chrześcijańskich i w oparciu o autorytet biskupa Rzymu, uniwersalną monarchię patronującą monarchiom narodowo-plemiennym.

Idei Cesarstwa Rzymskiego w wersji bizantyjskiej,  w czasach Komnenów; samo Imperium Romanum Porfirogenetów sięga jeszcze od Italii, poprzez Dalmację, Grecję, Bułgarię, Macedonię, Krym po Syrię i Persję, jego wpływy kulturalne są jeszcze większe.

Idei kalifatu muzułmańskiego;  jeszcze arabscy władcy Hiszpanii, Egiptu, Syrii, Afryki Północnej i Mezopotamii byli wielcy, pod ich opieką kwitła  nauka i kultura, które Europa chrześcijańska posiądzie dopiero  jakieś pięćset lat później Ich bogactwo, kultura i tolerancja nie dorównują co prawda Harunowi Al. Raszidowi ale niedługo staną się łupem wędrownych i ortodoksyjnych religijnie Berberów i Seldżuków.  Świat islamu wkrótce przestanie się liczyć jako ważny składnik światowej cywilizacji.

Ten konglomerat chrześcijańsko-muzułmański oraz rzymsko-bizantyjsko-kordobański wywierał w tym momencie największy wpływ na cywilizację europejsko-śródziemnomorską. Za moment się rozpadnie, wyłonią się z niego, powoli i w bólach, państwa i narody: Niemcy, Francja, Polska, Węgry, Anglia, Hiszpania, Włochy. Ale póki co wędrujemy po tej Europie razem z irlandzkim mnichem Aronem,  widzimy to co się dzieje jego oczami. Razem z nim jesteśmy w Irlandii, Galii, Rzymie, Kordobie po to by, w końcu trafić do dzikiego kraju na końcu ówczesnego świata, władztwa Bolesława zwanego Chrobrym, niepiśmiennego i ambitnego syna nowochrzczeńca, który uparcie chce być królem, pomazańcem  Boga.  Odwiedzamy pałace, klasztory, biblioteki, kościoły, meczety, zamki i chaty.

Aron, to intelektualista, człowiek który w klasztorach irlandzkich posiadł unikalną w Zachodniej Europie znajomość greki i pism starożytnych, spotkał na swojej drodze życia mistrza Gerberta z Aurillac (tego który zostanie później papieżem Sylwestrem II) i ludzi z jego otoczenia (przede wszystkim jego ucznia, późniejszego cesarza Ottona III) marzących o zjednoczeniu Europy, stworzeniu jednej, uniwersalnej i chrześcijańskiej  monarchii równych plemion: Germanii, Galii, Italii i Sclavinii. Gdy, wraz ze śmiercią Ottona i Sylwestra, marzenie to legło  w gruzy, pojechał  Aron, śladem swojego mistrza, to źródła ówczesnej mądrości, do islamskiej Hiszpanii. Tam zdobył  wiedzę, o której nikomu w tamtych czasach się nie śniło. Czytał dzieła starożytne, rozmawiał z mędrcami, dla których oczywistym było, że Ziemia to kula. Gdy kalifat Kordoby upadł pod ciosami fundamentalistów berberyjskich, przeniósł się Aron, dzięki pomocy Żydów (sic!!!) do zimnej krainy Polan. Tam osiądł ostatecznie jako opat erygowanego właśnie opactwa w Tyńcu, koło nowej stolicy państwa, Krakowa. Aron jest świadkiem swojego czasu. Uczestniczy w najważniejszych wydarzeniach Europy, spotyka najważniejszych ludzi, decydujących o kształcie kontynentu, jest ich powiernikiem, doradcą, nawet mentorem. Ale tak naprawdę intelektualista z Irlandii szukający w Europie swojego miejsca nie jest w stanie wpłynąć na nic. Historia, której jest świadkiem przerasta go, może tylko na nią patrzeć, oceniać, opisywać, dyskutować ale nie może jej kształtować. Robi to kto inny, te osoby wokół których obraca się uczony mnich. Ale z drugiej strony, owi giganci: książęta, cesarze, biskupi, papieże, wodzowie,  dyplomaci, kalifowie którzy tworzą  historię nie mogą obejść się bez skromnego mnicha. Potrzebna im jest jego greka, logika,  księgi, umiejętność wyrażania w sposób jasny myśli, no i jego dyskrecja, skromność, niechęć do sprawowania władzy.

Kraina Polan przełomu X i XI wieku to nie jest jakieś tam miejsce. To taki punkt Europy, w którym krzyżują się interesy największych potęg świata. Od tego, co się dzieje w tym ledwo co ochrzczonym puszczańskim kraju kurnych chat, zależy to co będzie się działo w Akwizgranie, Kordobie, Rzymie czy Bizancjum. Europa opisana przez Parnickiego to jeden system, w którym obowiązują  relacje przyczynowo-skutkowe. To co się wydarzy na pograniczu polsko-ruskim skutkuje na pokojach papieskich na Lateranie lub w  pałacu cesarskim Blacherny nad  Zatoką Złoty Róg.  Dobitnie  tłumaczy to Aronowi  anonimowy dyplomata bizantyjski  w trakcie zimowej podróży na dwór Bolesława. Pokazuje mu, jak zdarzenia, których był naocznym  świadkiem, których dotykał, układają się w potężny mechanizm, skutków działania którego nie mógł pojąć. Bolesław, jego współpracownicy i jego kraj odgrywają w tym mechanizmie istotną rolę. Polska właśnie się rodziła, pod patronatem chrześcijańskim.  

Gdy Parnicki pisał swoją powieść Polski nie było. Okupacja hitlerowska wkroczyła właśnie w swoje najbardziej krwawe stadium: rozpoczął się shoah, pacyfikacje wsi, wywózki i łapanki, uliczne egzekucje i grabieże na niespotykaną skalę. Perspektywy na przyszłości nie były dobre. Właśnie w Teheranie postanowiono,  że o tym, co się dzieje w tej części Europy, którą zamieszkują Polanie,  decydować będą nie jej mieszkańcy ale funkcjonariusze urzędujący w ponurym gmaszysku na Placu Łubianki w Moskwie.  Pisarz-dyplomata był w pełni świadom tego wszystkiego. Napisał jednak to co napisał, co było jego marzeniem: zgodzie narodów w Europie wielu źródeł: rzymskich, greckich, muzułmańskich, chrześcijańskich, żydowskich, germańskich, słowiańskich, z których najważniejszy był Rzym.

Rzym rozumiany jako punkt przejścia z antyku do chrześcijaństwa.  „"Rzym odgrywa w całym moim pisarstwie główną rolę ..." powiedział sam pisarz. „Srebrne orły” w pełni to potwierdzają.  Wszystkie wydarzenia opisane w powieści kręcą się wokół rzymskiej osi. Wieczne Miasto jest punktem odniesienia  wszystkiego, ten kto ma Rzym, ma cały ówczesny świat. Bez zgody Rzymu nic się nie może wydarzyć. Władztwo Bolesława nie będzie Polską, dopóki na skroni władcy nie spocznie korona przesłana mu przez biskupa Rzymu. Przed władcą tym niosą tytułowe srebrne orły. Znak, że jest on patrycjuszem Cesarstwa Rzymskiego uosabiającego uniwersalną chrześcijańską Europę.


Mówimy: „Polska wróciła wróciła do Europy”. To nie tak, ona powstawała razem z Europą, taką jaką sobie wymarzyli papież Sylwester II i cesarz Otto III, przyjaciele Bolesława.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050719233358478