Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Ekumenizm - tak, ale jaki?

Listy od czytelników

Żyjemy w czasach, kiedy bardzo dużo mówi się o ekumenizmie. Podkreślana jest potrzeba pojednania i "dążenia do jedności". Tylko kwestia jakie to ma być pojednanie i jaka jedność tak często nas, niestety, różni.



Ruch ekumeniczny nie jest wcale czymś nowym. Już w XVIII wieku chrześcijanie z różnych Kościołów protestanckich spotykali się, by wspólnie się modlić i uwielbiać Boga śpiewem. By nie być gołosłownym - tzw. "Camp Miting Revivals" w Stanach Zjednoczonych. Kościół katolicki przez długi czas nie właczał się w te działania, gdyż nie widział takiej potrzeby, nie traktując protestantów jako równych sobie partnerów do dialogu. Nie widział w nich także ludzi prawdziwie wierzących, przez co nie uznawał zanoszonych przez nich modłów za równe modłom katolików. Zaczęło się to stopniowo zmieniać w pierwszej połowie XX wieku, kiedy to duchowny katolicki, ks. Couturnier, podjął u rozwinął protestancką inicjatywę, która później dała początek Powszechnemu Tygodniowi Modlitw o Jedność Chrześcijan, obchodzonemu co roku, w styczniu.

Prawda - zaczęto się wspólnie modlić o jedność. Ale jak tą jedność rozumiano? Początkowo modlono się osobno - katolicy u siebie, protestanci u siebie - i zasadniczo bardziej w intencji nawrócenia "tych drugich", bo tak rozumiano powrót do jedności. I tak katolicy skupili się na modlitwie, by protestanci powrócili do Kościoła katolickiego, uznali jego nauki, dogmaty i prymat papieża. Protestanci zaś wprost odwrotnie - żeby katolicy przejrzeli na oczy.

Czy dzisiaj jest inaczej? Można powiedzieć, że zarówno tak, jak i nie. Zmieniło się niewątpliwie stanowisko Watykanu, który jest w chwili obecnej, pomimo swych pewnych ograniczeń, otwarty szeroko na dialog. Protestantów nie nazywa się już "heretykami" czy "odszczepieńcami", ale "braćmi odłączonymi", "braćmi w Chrystusie". jest to wspaniały gest miłości, który należy docenić. Dziś dla papiestwa protestant to nie konkurent, ale przyjaciel, który tak samo gorąco wierzy (choć trochę inaczej), pragnie iść za Chrystusem i nieść miłość światu. Jeszcze na przełomie XIX i XX wieku nie byłby na przykład możliwy braterski uścisk papieża i pastora. Dziś jest, czego najlepszym przykładem są bliskie stosunki Watykanu z ekumeniczną Wspólnotą z Taize i osobą jej założyciela - brata Rogera, który formalnie jest pastorem kalwińskim. Zmaienne jest przy tym, że Watykan jedność chrześcijan - co wyraził bodaj papież Jan Paweł II - widzi jako "jedność w pojednanej różnorodności".

Inne jest jednak pojęcie ekumenizmu "odgórne", a inne "oddolne". Od dołu w katolicyzmie widać dwie skrajności. Z jednej strony jest wspaniała młodzież, która z radością uczestniczy w spotkaniach ekumenicznych. Dla niej nie są ważne różnice, ale wspólne stanie przed obliczem Chrystusa i wspólna modliwa. Na drugim biegunie - na którym z kolei są zasadniczo ludzie starsi - obowiązuje natomiast wciąż stare spojrzenie. Tam wciąż żywa jest myśl "Polak - katolik, Niemiec - ewangelik", a na to, co niekatolickie patrzy się jak na zgniłe jabłko.

"Ty chodzisz do baptystów na nabożeństwa? - zagadnęła mnie pewnego razu starsza kobieta. - Ja tego nie rozumiem. Dla mnie to byłby to grzech." Innym razem - będąc w Bydgoszczy - szukałem kościoła polsko-katolickiego. Zagadnałem kobietę na ulicy. Ta początkowo skierowała mnie do najbliższego kościoła rzymsko-katolickiego, więc wyjaśniłem ponownie, o który dokładnie kościół mi chodzi. "Aaaa, ten nie naszej wiary?" - odpowiedziała i wskazała mi właściwą drogę.

Jeśli dziś słyszymy takie sformułowania, czy też określenia (użyte wobec protestanta): "heretyk", "innowierca", "zdrajca Kościoła", "schizmatyk" - to dochodzą jedynie z "dolnych warstw Kościoła katolickiego. osoby tak myślace nie odrzucają ekumenizmu i jedności, ale rozumieją je tak: "WY do NAS... NA KOLANACH!"

Skrajności nie są dobre. Ani jedna ani druga. Pierwsza jest piękna, bo to jest przecież naprawdę istotne, że wszyscy wierzymy w tego samego Pana i Jemu oddajemy cześć i chwałę. Jednak o różnicach również zapomnieć nie można. Ich nie da się tak po prostu znieść. Druga skrajność to z kolei prawdziwa tragedia, gdyż wyklucza jakikolwiek dzalog, jakąkolwiek możliwość porozumienia.

Czy w Kościołach protestanckich jest w tym względzie lepiej? I tym razem należy odpowiedzieć - i tak i nie. Lepiej jest, gdyż nie ma w nich i nigdy nie było, przeświadczenia o własnej wyjątkowości, elitarności, jedynozbawczości. Również i dialog jest o wiele bardziej zaawansowany, gdyż jest prowadzony od początku, a ułatwia go wzajemne zrozumienie "o co im właściwie chodzi". Oczywiście jeśli pominąć pewne historyczne "tarcia" pomiędzy Kościołami ewangelickimi (bardziej tradycyjnymi, nieco zbliżonymi do katolicyzmu) a ewangelicznymi zborami "biblijnie wierzących". Nie znaczy to jednak, że protestanci są wzorem myślenia w pełni ekumenicznego i pełnej otwartości.

"Ekumenizm to bzdura!" - usłyszałem kiedyś od jednego z zaprzyjaźnionych młodych pastorów, który uważa, że nie można mówić o zbliżeniu z katolicyzmem, czy prawosławiem i pozostać wiernym Biblii. "Wyjdź wreszcie z tego Babilonu!" - powiedziała mi inna osoba, zachęcając do konwersji.

I tu można zadać sobie pytanie. Zrozumiałe jest, że pewne nauki Kościoła katolickiego są absolutnie nie do przyjęcia dla protestanta. Ale dlaczego niektórzy automatycznie patrzą na Kr-k jak na zdechłą żabę? Protestanci często wykazują się wielką miłością wobec katolików i troską o nich. Przejawem tego są i te krytyczne słowa, wypowiadane pod adresem nauk i dogmatów katolickich. Ale jak często przy tym widzą Kr-k tylko jako coś, czego już nie da się naprawić, co jest z gruntu złe i fałszywe? A przecież nie wszystko jest tam złe, bo jest i wiele dobra!

Nie czarujmy się - mówienie o "jedności" w rozumieniu czysto ludzkim, instytucjonalnym, to zwykła mrzonka! Protestant bowiem nie może pozostać wierny swoim zasadom i swojemu wyznaniu, uznając zwierzchność papieża, jego nieomylność, dogmaty, kult maryjny, itp. katolicyzm natomiast, gdyby miał od tego odejsć przestałby być katolicyzmem. Takiej jedności nigdy nie będzie, bo też nigdy tak naprawdę jej nie było.

Jaki więc ekumenizm powinien być? Czy może lepiej - jaki powinien być kształt Kościoła? Chodzi własnie o "jedność w pojednanej różnorodności" - o wzajemny szacunek i zrozumienie. O gotowość, by widzieć w "tym drugim" nie odmieńca - heretyka, ale brata i przyjaciela. Nie chodzi o to, by nie wytykać sobie błędów, ale by potrafić je analizować i wyciągać wnioski. Chodzi wreszcie o to, by ni mówić sobie wzajemnie: "U was jest fałsz, a u nas prawda", tylko wspólnie szukać prawdy w Chrystusie. I jednej i drugiej stronie potrzeba więcej pokory. Jedność ta musi także oznaczać pełną tolerancję, ze ktoś inny może wierzyć inaczej i nie czyni go to nikim gorszym, nie stoi przez to ani trochę bliżej czy dalej Boga tylko dlatego, że należy do innego Kościoła. Przede wszystkim zaś potrzeba więcej miłości.

***

Artykuł początkuje cykl Jaki ekumenizm? Zapraszamy do dyskusji dotyczącej tego tematu nie w komentarzach a na  Forum.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050814033244703

No trackback comments for this entry.
Ekumenizm - tak, ale jaki? | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Ekumenizm - tak, ale jaki?
milka nie, 14 sie 2005, 15:36:12
ale sie wypociles!!!
ja na ekumenizm patrze przez palce, bo wlasciwie nie zalezy mi na zjednoczeniu kosciolow lecz ludzi (jednostek). na co ten ekumenizm? jak ludzie beda chciec przyjaznic sie ze soba to przeszkody powoli znikaja.
starcia i nieporozumienia byly i zawsze beda, nawet byly pomiedzy pierwszymi apostolami. we wlasnej rodzinie sa codzienne starcia. ja wole szczerze sie spierac niz sztucznie sie usmiechac i mowic slowa do ktorych nie mam przekonan.

marcinie, potrzebujesz odpoczynku, wyjedz gdzies i porzadnie odpoczni, bo, chlopie inaczej te problemy cie zjedza. nabierz dystansu

pozdro
 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń