Ekumenizm - czyli prawdziwa wspólpraca

śro, 31 sie 2005, 00:47:02

Autor: Łukasz Gawryś

Niedawno na portalu była wizja „ekumenizmu” – jako polityki Kościoła Rzymsko-Katolickiego wchłaniającego inne Kościoły. Tym razem ja chciałbym się podzielić z wami wizja ekumenizmu – z punktu widzenia konserwatywnego ewangelika – myślę że troszeczkę bardziej realistyczną. Zaznaczam, że to tylko mój punkt widzenia, nie może być to w żaden sposób utożsamiane ze stanowiskiem Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP ani tym bardziej całego luteranizmu.

1.Kościół. Czym on jest ?

Niemożliwością jest żeby Kościół Chrystusa był tworem instytucjonalnym zbudowany na grzesznym człowieku. Tak samo nieprawdopodobne jest, żeby Kościół którego bramy piekielne nie przemogą palił ludzi na stosach, nawracał mieczem, zabijał pogan itd. Nie ma żadnego kościoła instytucjonalnego, który jest bez winy. Chrześcijaninem jest ten kto wierzy i wypełnia przykazania Boże, a nie ten kto przynależy do organizacji – wiec Kościół Chrześcijański jest kościołem niewidzialnym – bo wiary nie da się zobaczyć i jej zmierzyć. A głową Kościoła jak mówi pismo jest sam Chrystus. Dlatego jest to Kościół którego bramy piekielne nie przemogą – bo jest niewidzialny i broniony przez pana Boga – Szatan nie ma możliwości go pokonania.

“Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju, albo z powodu święta lub nowiu księżyca bądź sabatu. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przeszłych rzeczywistością natomiast jest Chrystus” ( Kol 2,16-17) – tak jest i z naszymi wspólnotami – do których różnie jesteśmy powołani do służenia – są one jednak tylko cieniami Kościoła Chrystusa – i nie możemy ze względu na “kolor koszulki” jaki nosimy być dzielenie na lepszych i gorszych chrześcijan. Najważniejsze, że mam być “zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. Na którym cała budowa mocno spojona rośnie w przybytek święty w Panu. Na którym i wy się wespół budujecie na mieszkanie Boże w Duchu.” (Efez2,20-22).

2.Chrześcijanie dziś. Kim jesteśmy?

Dzisiejsze chrześcijaństwo nie ze względu na doktrynę, ale na podejście do wiary i kościoła podzieliłbym na trzy główne nurty:
·liberałowie
·konserwatyści
·integryści
Jest to podział umowny, nie wiem czy do końca poprawne jest nazewnictwo. Poza tym to nie jest podział sztywny to, że ktoś w jest w jakiejś sprawie integrystą wcale nie musi znaczyć, że nie jest liberałem w innej – wiec jest to pewne uogólnienie.

Integryści:

W Polsce widać ich głownie w Kościele Rzymsko-Katolickim ale to nie jest cecha wyłącznie tej wspólnoty, można być integrysta bez względu na wyznanie – choć przy sile politycznej rzymskiego-katolicyzmu jest on niewątpliwie najbardziej podatny na taki nurt. Główne założenie takiego punktu widzenia opiera się na zasadzie: “Prawdą jest to co ja głoszę – każdy kto chce być zbawiony musi myśleć tak jak ja myślę w każdej kwestii religijnej. Inaczej pójdziesz na pewno lub prawie na pewno do piekła.” Argumenty tej grupy często opierają się na strachu przed kara. Ich idee nie zawsze są zgodne z nauka własnego kościoła. W kwestii światopoglądowych prezentują często stanowisko ultra-konserwatywne – często bardzo trudne do realizacji w dzisiejszych czasach – przez co raczej nie zdobywają większego poparcia. Biblia jest traktowana bardzo fragmentarycznie. Ekumenizm z ta grupa czy jakikolwiek dialog religijny jest pozbawiony sensu, jest to grupa, która jest zamknięta na jakiekolwiek argumenty – często nawet brak jej szacunku dla oponentów. Jedyny sens ma ewentualnie dialog w niektórych kwestiach społecznych i to zapewne w ograniczonym zakresie – ponieważ naprawdę trudno rozmawia się z człowiekiem, który twierdzi, że jesteś opętany etc.
Pismo mówi (Gal5,22-23)”Owocem za Ducha są:(...)cierpliwość, uprzejmość, dobroć(...), łagodność” - ciężko to dostrzec w tej grupie.

Liberałowie

Na “zachodzie” widać ich głownie w kościołach “tradycyjnie protestanckich” - lecz oczywiście zdarzają się i takie grupy w Kościele Rzymsko-Katolickim – choćby “Katolicy za wolnym wyborem” czy “Kościół to my”. Są to ludzie którzy chrześcijaństwo chcą dostosować do obecnych mód i trendów. Biblia często jest traktowana jak “bajka” – na która się patrzy jak na jedna wielka alegorie – umożliwia to “pozbycie” się niewygodnych wersetów – najbardziej drastycznym przykładem takiego traktowania biblii są unitarianie i uniwersaliści – którzy potrafią odrzucić wiarę w zmartwychwstanie Jezusa. Kwestie teologiczne również mogą nie być zbyt poważane co widać po tym, że czasem pomimo całkowicie innego poglądu na dany temat grupy te bardzo łatwo osiągają porozumienie. Biblia bardzo duży nacisk kładzie na kwestie moralne – “po uczynkach ich poznacie” – patrząc na nich widać tylko bliższe lub dalsze oddalanie się od moralności Nowego Testamentu. Używając własnego sumienia powinniśmy wyznaczyć granice gdzie jest tylko niewłaściwie działanie, gdzie należy braci nawracać a gdzie już trzeba powiedzieć sobie “Usuńcie złego z pośród siebie” i niech będzie dla was “jak poganin i celnik”. Również z tą grupa dialog musi być ograniczony – uwarunkowany tym jak daleko dana wspólnota odeszła od moralności i teologii biblijnej.

Konserwatyści

Grupa której głównym założeniem jest konserwatyzm moralny, silne podkreślenie własnej teologii przy jednoczesnym otwarciu się na to co wspólne pomiędzy chrześcijanami. Żaden konserwatysta nigdy nie pozwoli na jakiekolwiek ustępstwo we własnej wierze jeżeli nie będzie do końca tego przekonany – jednocześnie zawsze będzie dążył do pojednania w rzeczach wspólnych i w dialogu będzie widział to co łączy a nie to co dzieli – nie tracąc przy tym własnej tożsamości. Jest to grupa która umie szanować innych przy zachowaniu szacunku dla własnych przekonań. Grupa ta widzi , że wspólnym wrogiem nie jest drugi chrześcijanin ale raczej fanatyk, który chce zabronić obchodzenia wigilii w szkołach, wyrzuca krzyże z budynków publicznych itd. Jest to grupa w której dobrze pojęty ekumenizm ma sens – i wierze, że przynosi i przyniesie efekty.

3.Ekumenizm. Którędy droga ?

Jest wiele wizji ekumenizmu – i pokazywanie ich jest główna treścią tych artykułów – wiec ja się skupie na jednej z nich – moim zdaniem najlepszej: Ekumenizm ma sens w tej sytuacji kiedy umiejąc nie mówić o różnicach (jednocześnie nie zapominając o nich!) skupiamy się na rzeczach wspólnych. Umiemy się porozumieć w kwestii podstaw naszej wiary – pokazać naszym własnym kościołom – owoce Ducha Świętego – czyli tego, że pomimo różnic teologicznych – możemy żyć razem – że wyznawcy tego samego Boga mogą nie patrzyć na siebie wilkiem, nawet jeśli widzimy niedoskonałość braci. Podobnie powinno być wobec wyznawców innych religii i światopoglądów – pokazanie, że jesteśmy razem z pewnością zwiększa szacunek do naszej religii. Podstawą muszą być wspólne działania –modlitwy i śpiewy, spotkania rozmowy i akcje zarówno te charytatywne jak dotyczące kwestii społecznych, również misjonarstwo. Trzeba uważać też na to, że nie może w nasze działanie wkraść się “imperializm wyznaniowy. Ekumenizm musi polegać też na tym żeby umieć współpracować w kwestiach trudnych, w których następuje “konflikt interesów” Kościołów – w ślubach i małżeństwach mieszanych, w konwersjach itd. “Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej.”(Efez4,13 )

Co do zjednoczenia instytucjonalnego – nie jest obecnie możliwe – żaden rozsądny i świadomy chrześcijanin nie wyrzeknie się własnego poglądu na wiarę w imię ekumenizmu – i próba usilnego jednoczenia raczej tylko ekumenizm utrudni, niż go wspomoże. Takie zjednoczenie może nastąpić tylko w jakiejś krytycznej sytuacji zagrożenia dla chrześcijan – póki co taka nie istnieje – i nie łudźmy się, że po dwóch tysiącach lat sporów nagle zostanie przyjęta jakaś jedna słuszna prawda we wszystkich sprawach przez wszystkich.

Pamiętajmy o tym co mówi Biblia, kiedy patrzymy na brata w wierze:

“Napominam was tedy ja, więzień w Panu, abyście postępowali, jak przystoi na powołanie wasze. Z wszelką pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości. Starając się zachować jedność Ducha w spójni pokoju: Jedno ciało, jeden Duch, jak też powołanie jesteście do jednej nadziei, która należy do waszego powołania. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.”(Efez4,1-6)

A kiedy widzimy inną wspólnotę przypomnijmy sobie słowa naszego mistrza:

“A Jan odpowiadając, rzekł: Mistrzu, widzieliśmy takiego, który w twoim imieniu wygania demony i zabranialiśmy mu, ponieważ nie chodzi z nami. Wtedy Jezus rzekł do niego: Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”(Łuk9,49-51)

 List przesłany w ramach cyklu: Jaki ekumenizm?

Zapraszamy do dyskusji dotyczącej tego tematu na Forum.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20050831002303984