Wszytkie dzieci nasze są?

czw, 13 paź 2005, 13:38:52

Autor: Joanna Gacka

W jednym szpitalu dwie pielęgniarki urządziły sobie zabawę przedwcześnie urodzonym dzieckiem. Bezmyślność i głupota tych kobiet wyszła na jaw przez fakt, że swoją radosną rozrywkę postanowiły uwiecznić. I tak cała Polska zobaczyła maleńkie dziecko w kieszeni fartucha pielęgniarki - i zawrzała oburzeniem na kobiety, które okazały tak pozbawione uczuć. Tymczasem codziennie na całym świecie dzieją się znacznie bardziej dramatyczne historie z dziećmi niewiele tylko młodszymi od maleństwa stanowiącego przedmiot zabawy pań.

Kilka tygodni temu media obiegły inne zdjęcia - "wystawa" pokazująca dzieci porozrywane w wyniku aborcji. Martwe ciała w kawałkach, krew i inne ślady cierpienia. Wówczas również rozległy się głosy oburzenia - ale tym razem na autora wystawy, który śmiał takie rzeczy pokazywać w miejscu publicznym - gdzie o zgrozo mogły zobaczyć to dzieci. Zdaje się, że toczy się nawet przeciwko niemu sprawa w sądzie.

Gazeta, w których znalazły się fotografie pielęgniarek zabawiających się wcześniakiem reklamuje się poprzez zamieszczanie okładek w specjalnych ramkach przed kioskami. Cierpienie maleństwa tym razem nie było przeszkodą w pokazywaniu go dzieciom.

Cierpienie tych dzieci porozrywanych w brzuchach kobiet przeszkadza do tego stopnia, że najchętniej wyparlibyśmy je z pamięci. Argumenty są różne "to jeszcze nie człowiek, to płód, to zarodek", "mój brzuch to moja sprawa" i inne podobne. Tymczasem zestawmy fakty - w Polsce (zgodnie z prawem lub nie) przeprowadza się bez większych oporów "zabiegi usunięcia ciąży" do 12 tygodnia. Ważący 1000 gramów wcześniak urodził się mniej więcej między 26 a 28 tygodniem ciąży. To czas, w którym dokonuje się aborcji w niektórych "cywilizowanych" krajach, do których Polki pragnące "pozbyć się problemu" mogą bez większych kłopotów pojechać (i jeżdżą - nie płacąc wcale o wiele więcej niż w przypadku "zabiegu" na miejscu).

Aż ciśnie się na usta slogan reklamowy jednej z sieci komórkowych "i o co tyle krzyku!". Oczywiście, te kobiety nie powinny ani chwili dłużej być położnymi - dyskwalifikuje je to co zrobiły z wymagającym opieki maleństwem. Ale dziwnie czyta się komentarze (a nawet artykuły redakcyjne) nawołujące do dożywotniego pozbawienia tych kobiet pracy, opublikowania ich danych osobowych, żeby każdy mógł napluć im na wycieraczkę, oraz życzące im "smażenia się w piekle" w kontekście całkowitego milczenia tych samych autorów na temat znacznie większych i zakończonych bardziej tragicznie, bo śmiercią, cierpień innych dzieci.

Tak, oburza mnie postawa pielęgniarek, które zabawiały się dzieckiem, które miały strzec i któremu miały pomagać żyć. Ale jednocześnie dziwi mnie bardzo, że tak oburzone (słusznie) tym faktem media nie zauważają losu niewiele (a czasami nawet wcale) młodszych dzieci, które nie zdążyły jeszcze nawet się urodzić. Czy naprawdę o fakcie bycia godnym współczucia i obrony człowiekiem decyduje obecność po takiej a nie innej stronie macicy?

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20051013133852612