"Modlitwa Celtów"

sob, 15 paź 2005, 00:59:06

Autor: Marcin Winiarski

Czy da się połączyć prezentację dziejów Kościoła z poezją, czy raczej poetycką modlitwą? Wydaje się to niemożliwe. Bo albo będziemy grać na strunach duszy, albo pokazywać fakty. Jest jednak taki Kościół, w którym wiara i poezja splotły się ze sobą najmocniej i nieodwracalnie – to dawny Kościół celtycki. W Polsce niewiele się o nim wie, a jeszcze mniej pisze. Dlatego najprawdziwszą perłą na rynku księgarskim jest wydana w roku 2002 przez krakowskie Wydawnictwo M książka “Modlitwa Celtów”.

“Czy mam porzucić, o Królu Tajemnic,

słodkie wygody mego domu?

Czy mam się odwrócić plecami od własnej ziemi,

a twarzą w kierunku morza?

Czy mam się zdać całkowicie na łaskę Boga,

bez srebra i konia, bez rozgłosu i sławy?

Czy mam się oddać całkowicie Królowi królów,

bez miecza i tarczy, bez jadła i napoju,

bez łoża, w którym mógłbym spocząć po znoju?

Czy mam pożegnać mój piękny kraj,

poddając kark w jarzmo Chrystusowe?

Czy mam wylać serce przed Nim,

wyznając me winy niezliczone i błagać zmiłowania

strumieniami łez płynących po twarzy?”

To zaledwie jedna z pięknych modlitw i poezji zgromadzonych w tym tomie. Zawarto w nim ich dziesiątki, a każda inna, i jedna piękniejsza od drugiej. Przełożyć poezję nie jest łatwo. Poezja to bowiem nie tylko słowa, ale także to wszystko, co zawarte jest między nimi – piękno doświadczania, uczucie. Szczególnie trudno tłumaczyć z języków, które mogą się szczycić swoją starożytnością – a takim właśnie jest język dawnych Celtów, gelicki. Znakomicie się to udało Alinie Krajewskiej, która wybrała i przetłumaczyła wiersze i modlitwy zawarte w “Modlitwie Celtów”.

“Moim druidem jest Pan

Jezus Chrystus, Syn Boga,

Chrystus, Mac Mhuire, Wielki Opat

Ojciec, Syn i Duch Święty”

(św. Kolumba)

Niesamowicie głęboka wiara – nie tylko teoretyczna ale naprawdę głęboko przeżywana, cechowała dawny Kościół celtycki. I ślady tego, są w jego utworach. Lektura “Modlitwy Celtów” to nie tylko przerzucanie kartek i pochłanianie słów, lecz przede wszystkim wielkie duchowe doświadczenie. Każda kolejna strona, każdy kolejny wiersz czy modlitwa, jest jak świeży powiew wiatru czy wiosenny, orzeźwiający deszcz. Przebija z nich miłość do Boga, zaufanie do Niego i radość życia. Jest w nich podziw dla Boga i wspaniałych jego dzieł – pochylenie się nad człowiekiem i zadziwienie nad pięknem świata.

“Gdy wyglądam z mej jaskini, widzę rozległy ocean:

na zachód, na wschód i południe,

i aż po krańce ziemi.

Przyglądam się jak mewy nurkują w powietrzu

i słyszę ich krzyk;

myślą oglądam rojną morską głębię,

która mieni się ławicami ryb.

Ziemia pełna jest naraz majestatu i harców,

zarazem dostojna jest i radosna;

We wszystkim odzwierciedla Tego,

Który ją uczynił.”

Tytuł właściwie nie odzwierciedla tego, co w książce jest zawarte. Jest to bowiem nie tylko modlitwa i nie tylko poezja, ale przede wszystkim porywająca opowieść o ludziach i ich Kościele. Dowiadujemy się z niej o dawnych celtyckich chrześcijanach, których Kościół wyrósł w oderwaniu od Watykanu, całkowicie się od katolicyzmu różniąc duchowo, zyskując później jednak na niego wielki wpływ. Czytamy o dziejach Kościoła celtyckiego, o jego wiodących postaciach, o duchowości i tradycji. Dowiedzieć się możemy czym było “białe męczeństwo” i “zielone męczeństwo”, a także o tym, co miłujących swą ziemię ludzi pchało, by ruszać w daleki świat z Ewangelią. Książka nawiązuje m.in. do legendy św. Brendana, który – jak każe tradycja – dotarł aż za Ocean. Może trochę szkoda tylko, że nie wspomniano w niej, że właśnie Celtowie, jako jedni z pierwszych prowadzili misje na terenie dzisiejszej Polski (czego wspaniałe ślady zachowały się w Gnieźnie).

Całość opowieści uzupełniają wspaniałe ilustracje autorstwa Pawła Kołodziejskiego. Kto zna księgi Kościoła celtyckiego, jak np. słynna “Księga z Kells”, ten wie, jak bogato były zdobione. “Modlitwa Celtów” w bogactwie im może ustępuje, ale wśród współczesnych książek także i w tym względzie jest prawdziwym arcydziełem. Każda strona ozdobiona jest przepięknymi grafikami nawiązującymi do stylu celtyckiego.

“Autorzy ‘Modlitw Celtów’ dokonali tego, co wydawało się nieosiągalne – uchwycili prawdziwego ducha celtyckiego chrześcijaństwa. Znaleźli most łączący stare i nowe, potrafili – tak, jak mnisi Irlandii, Walii i Szkocji – dostrzec w pogańskich symbolach zapowiedź Dobrej Nowiny. Dzięki tej książce wielu z nas po raz pierwszy pozna, co to wiara radosna, bezwarunkowa i kreatywna. Być może wreszcie dostrzeżemy ‘nieskończone światło’, ‘miłość aniołów’, wiatr, który ‘wspomaga od pleców’ i ‘błogosławieństwo wielkich deszczy’ – dary Chrystusa” – tymi słowami do lektury “Modlitwy Celtów” zachęca dr Ryszarda Bulas – pracownik naukowy Katedry Historii i Sztuki Starożytnej i Wczesnochrześcijańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Nie sposób się z tymi słowami nie zgodzić. Czy jednak są najlepszą recenzją książki? Otóż z cała pewnością nie. Najlepszą jej recenzją jest prosty fakt, że nakład już dawno się wyczerpał, a obecnie Wydawnictwo M przygotowuje dodruk.

Doprawdy warto sięgnąć po tą niezwykłą książkę, by przeżyć niezwykłą przygodę z dziejami chrześcijaństwa, wiarą ludzi, którzy już dawno odeszli... A przy tym może znaleźć nowe źródła dla własnej wiary i umiłowania Boga?

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20051014142106604