Związek między muzułmaninem a katoliczką
gosc wto, 18 paź 2005, 17:49:53 Odsłon 16,344
Witam, jestem poważnie zainteresowana związkiem małżeńskim z mężczyzną o wyznaniu islamskim. Chciałabym wiedzieć jakie są formalne wymogi, aby ceremonia ślubna mogła mieć miejsce w kościele katolickim, a ślub był ważny w ramach prawa kanonicznego. Zwłaszcza interesuje mnie kwestia wychowania dzieci. Odpowiedź na to pytanie znajdzie Pani w artykule Małżeństwo z muzułmaninem oraz innych odpowiedziach na pytania o małżeństwo mieszane

Z uporem muła powtarzam: nie ma czegoś takiego jak ślub kościelny z muzułmaninem. Bo nie ma czegoś takiego jak ślub w islamie. W islamie nic nikomu nikt nie ślubuje, tam zawiera się po prostu kontrakt, umowę na bycie razem. A że robi się to przed duchownym (nie kapłanem, bo w islamie nie ma kapłanów) to sprawa natury historycznej. Po prostu w państwach muzułmańskich funkcje sędziów i urzędników pełnili duchowni (reguła ostatecznie ustanowiona przez Mehmeta Zdobywcę w Imperium Otomańskimw XV wieku). Kontrakt jest zawierany na określonych warunkach i na określonych może być rozwiązany. Żaden ślub kościelny w świetle prawa islamskiego, jeśli nie jest podparty osobnym kontraktem, nie jest ważny i tyle. W większości państw islamskich prawo islamskie jest prawem cywilnym.
Muzułmanin ma pełne prawo nie rozumieć o co chodzi w sakramentalnym obrzędzie ślubu katolickiego. W najlepszym przypadku może być to tylko jego bierna obecność, w najgorszym może otrzeć się o profanację.
Co do wychowania dzieci sprawa jest jednoznaczna i bezdyskusyjna. Muzułmanin ma prawo i obowiązek wychowania swojego potomstwa na muzułmanów. I nie ma zmiłuj! Gdy tego nie czyni jest odstępcą od swojej wiary, ze wszystkimi konsekwencjami. Prawo państwa islamskiego z całą stanowczością pomoga mu w egzekucji tego obowiązku. Stąd zdziwnienie kobiet, które mają mężów muzułman, że w kraju europejskim pozwalał na wychowanie dzieci po chrześcijańsku, a po powrocie do siebie nagle zmienił zdanie o 180 stopni i z cała konsekwencją je realizuje. Realizuje bo musi i tyle.
Jeszcze jedna uwaga. Kobieta i mężczyzna zawierając związek małżeński w islamie nie są rodziną. Brzmi to paradoksalnie ale tak jest. Oni wchodzą do rodu i muszą podporząkować się prawom stanowionym przez głowę rodu: ojca lub najstarszego brata. Tak więc w kwestiach małżeńsko-wychowawczych to wcale nie małżonek (jeśli nie jest głową rodu) musi mieć ostatnie słowo.
Znam wiele udanych związków chrześcijanek z muzułmanami, pełnych wzajemnej miłości, szacunku i tolerancji. Ale znam wiele takich, które żyją w pewnym schizofrenicznym rozdarciu na pograniczu dwóch kultur i dwóch religii (nie wyznań ale religii, to bardzo ogromna różnica) i ciężko im z tym. Aby to rozdarcie zniwelować jedna strona (z reguły kobieta) musi całkowicie ustąpić i przejść na drugą stronę. Wtedy staje się albo fundamentalnym neofitą (znam parę pań wojujących muzułmanek w naszym kraju) lub hipokrytą. Obie postawy są złe.
Dobrze jest mieć świadomość podejmowanych kroków.
---
Verba Docent Exempla Trahunt