Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Dwudziesty piąty, ale nie grudzień, czyli kiedy narodził się Zbawiciel?

Jak co roku w okolicach Świąt Narodzenia Pańskiego (kto jeszcze pamięta, że taka jest tradycyjna i poprawna nazwa Bożego Narodzenia?) pojawia się dyskusja, czy pamiątkę przyjścia na świat Zbawiciela obchodzić w grudniu, czy też w innym terminie i kiedy właściwie fakt ten miał miejsce.



Pominę tu kwestię, że dyskusja na ten temat jest lekko bez sensu, gdyż w obchodach Narodzenia Pańskiego istotne jest wspomnienie samego faktu zejścia Boga do ludzi, niż najmądrzejsza nawet analiza kiedy dokładnie to było. Osobiście mogę Święta obchodzić w lipcu i nie robi to na mnie wrażenia. Mimo to mam zamiar wykazać, że taki a nie inny termin obchodzenia Wigilii nie wynika z jakichś dziwnych historycznych manipulacji, jak chcieliby zwolennicy chorych teorii spiskowych, ale jest mocno osadzony zarówno w tradycji hebrajskiej, symbolice judaistycznej oraz Nowym Testamencie i Tradycji wczesnego Kościoła.

 

Fakty

 

Co o historii Narodzenia mówi Pismo?

 

1. Anioł zapowiedział Zachariaszowi, że będzie miał syna, kiedy Zachariasz pełnił służbę kapłana w Świątyni. (Łuk. 1:5-22). 

Służba kapłana trwała rok i przez ten czas Zachariasz nie miał żadnego kontaktu z żoną.

 

2. "A gdy minęły dni jego służby, (Zachariasz) odszedł do domu swego. A po tych dniach Elżbieta, żona jego, poczęła"
(Łuk. 1:23-24). 

Tekst wyraźnie mówi, że poczęcie Jana nastąpiło bezpośrednio po zakończeniu służby kapłańskiej przez Zachariasza. Zmiana kapłanów następowała na przesilenie jesienne. Po rocznej abstynencji aktywność małżeńska Zachariasza musiała być olbrzymia. Skąd możemy być pewni, że przez ten rok, kiedy nie widział żony, Zachariasz nie miał kogoś na boku? Bo z cudzołożnikiem anioł by nie rozmawiał. Zresztą zaświadcza o tym tekst biblijny (Łuk. 1:6).
Albo przyjmujemy tekst biblijny za prawdę, albo darujmy sobie jakiekolwiek rozważania na ten temat.

 

3. Sześć miesięcy później anioł zwiastuje Marii w Nazarecie (Łuk. 1:26-38).

4. Maria nie wiedząc, czy słowa anioła już się spełniły, czy nastąpi to później, wybiera się z wizytą do Elżbiety. (Łuk. 1:39)

5. Elżbieta pozdrawia ją jako matkę Zbawiciela. (Łuk. 1:42-55). 

Z rozmowy wyraźnie wynika, że Maria JUŻ JEST matką, że już jest w ciąży i w tym momencie wie o tym Elżbieta. Na słowa Elżbiety do Marii dociera fakt, że wizja anioła zwiastującego jej narodzenie Zbawiciela nie była złudzeniem i snem, ale faktem. Niewykluczone, że Maria, która – jako kuzynka Elżbiety –  musiała wiedzieć o objawieniu Zachariasza i cudzie ciąży jego żony, postanowiła zapytać tych dwoje, co sądzą o jej wizji. Odpowiedź otrzymała od razu „na dzień dobry” w drzwiach. Reakcją na to jest „Magnificat”, jeden z najwspanialszych hymnów pochwalnych.

Maria w tym momencie jest już w ciąży.

 

6. Maria jest u Elżbiety trzy miesiące, czyli prawie do dnia narodzin Jana. (Łuk. 1:56-57)

Odeszła wcześniej do swojego domu, bo dla ciężarnej kobiety obecność przy porodzie bliskiej kuzynki mogłaby być zbyt przykra i zaszkodzić matce i dziecku.

 

7. "I stało się w owe dni, że wyszedł dekret cesarza Augusta, aby spisano cały świat." (Łuk. 2:1). 

„W owe dni”, czyli w czasie, w którym toczy się akcja opowieści. Trzeba pamiętać, że starożytne pojęcie czasu nie miało charakteru matematyczno-fizycznego, ścisłego. Daty podawano na ogół w przybliżeniu. Do tego dochodzi element szybkości rozchodzenia się informacji w starożytnym świecie. Dekret cesarski na pokonanie odległości z Rzymu do Jerozolimy potrzebował około tygodnia-dwóch, w zależności od pory roku i warunków atmosferycznych. To opóźnienie w obiegu informacji pozwalało później skutecznie działać np. Pawłowi.

Ponieważ tego typu rozkazy cesarskie należało wykonywać niezwłocznie, a podbitego i znienawidzonego przez okupanta ludu od wywiązania się z obowiązków nie zwalniała nawet zaawansowana ciąża, musimy przyjąć, że wyprawa do Betlejem nastąpiła nie później, niż w szóstym miesiącu ciąży. Później wędrówka piesza lub nawet na grzbiecie osła mogłaby się skończyć śmiercią zarówno matki, jak i dziecka, a z drugiej strony Józef nie wytłumaczyłby się z półrocznej zwłoki w wykonaniu cesarskiego rozkazu.

W czasie pomiędzy powrotem Marii do Nazaretu a wyprawą do Betlejem nastąpił jednak szereg ważnych wydarzeń: ślub z Józefem, zorientowanie się Józefa, że Maria jest ciężarna, podjęta przez Józefa i udaremniona przez anioła próba ucieczki. To przecież nie działo się przez dwa tygodnie. Samo przygotowanie ślubu, to minimum miesiąc. Tak więc myślę, że spokojnie możemy przyjąć, że do Betlejem małżonkowie ruszyli, gdy Maria była mniej więcej w szóstym miesiącu ciąży.

 

8. Józef z Marią, która była w zaawansowanej już ciąży, idą do Betlejem. (Łuk. 2:4). 

Podróż musiała być długa. Może nawet dwa tygodnie. W efekcie nie mają gdzie spać i zamieszkują w grocie służącej za stajnię. Spis też nie dokonuje się ‘minuta osiem”. Urzędnik przeprowadza go w skupieniu i z namaszczeniem. Swoje trzeba odczekać i odstać. Maria nie nadaje się do podróżny powrotnej, a dodatkowo opóźnienie pozwala ukryć, że poród nastąpił znacznie „przed czasem”, co chroni Marię przed plotkami. Chociaż osoby spostrzegawcze w Nazarecie na pewno zauważyły, że Maria coś szybko „przytyła”.

W Betlejem Józef i Maria przebywają około trzech miesięcy i w grocie, gdzie się schronili następuje poród.

 

Jest sześć miesięcy po narodzinach Jana Chrzciciela, dziewięć miesięcy od Zwiastowania i piętnaście miesięcy od powrotu Zachariasza do domu po służbie kapłańskiej.

 

 

Daty

 

Zmiana służby kapłańskiej następowała w okolicach przesilenia jesiennego, po święcie Jom Kippur. Zachariasz wrócił do domu ok. 25 września. Możemy śmiało założyć, że Jan został poczęty tego samego dnia, a raczej nocy.

Po sześciu miesiącach anioł zwiastuje Marii. Jest około 25 marca.

Trzy miesiące później rodzi się Jan Chrzciciel. Jest około 25 czerwca (Ktoś zna tę datę? Tak, to Noc Świętojańska!).

Sześć miesięcy później rodzi się Jezus. Jest około 25 grudnia.

Celowo piszę, „około”, bo to był 25, ale nie grudzień!

 

Trzeba pamiętać, że Jezus używał kalendarza hebrajskiego i nasze wyliczenia trzeba dopasować do tamtych dat. Trzeba też pamiętać, że tak jak my nie używamy pojęć "tydzień", "miesiąc", "godzina" w znaczeniu fizyczno-matematycznym, ścisłym, tak samo te pojęcia w języku biblijnym trzeba traktować z pewną tolerancją. "Miesiąc" nie znaczy równo 30 dni, tylko "około miesiąca".

 

Ostatnim akcentem hebrajskiego roku liturgicznego, którym kończono zmianę kapłańską jest do dziś ostatni dzień Święta Szałasów, Sukkot. Dzień ten, zwany Święto Tory (Simchat Torah) kończy roczny cykl czytania tory w synagodze. Jest to zarazem ostatni dzień ciągnącego się przez blisko miesiąc liturgicznego bilansu:

Rosz Haszannah (Nowy Rok) – 1-2 Tiszri,

Jamim Noraim (Dni Żalu) – 3-9 Tiszri,

Jom Kippur (Dzień Sądu) – 10 Tiszri,

Sukkot (Święto Szałasów) – 15-21 Tiszri.

W dniu 22 Tiszri następuje Święto Ósmego Dnia, Shemini Atzeret, a 23 Tiszri w Simchat Torah (Święto Tory – czyli najstarszej części Biblii zawierającej Prawo i najważniejsze proroctwa) następuje przypomnienie Prawa i powrót do codziennego życia

Rano w dniu 24 Tiszri, po zakończeniu świąt, ustępująca zmiana kapłanów przekazywała nowej zmianie swoje obowiązki i wyruszała do swoich domów.

 

W dniu 25 Tiszri Zachariasz przywitał się z żoną, Elżbietą. W "tych dniach" poczęty został Jan.

 

Sześć miesięcy później anioł zwiastuje Marii i zostaje poczęty Jezus. Jest miesiąc Adar. Miesiąc upamiętniający śmierć Mojżesza na górze Tabor, który zmarł patrząc na ziemię obiecaną i miesiąc święta Purim, upamiętniający ocalenie Izraela przez kobietę, królową Esterę. 

 

Trzy miesiące później rodzi się Jan. Trzy miesiące od Adar, to Siwan, miesiąc, kiedy Mojżesz na Górze Synaj wręczył Izraelowi kamienne tablice i ogłosił Prawo. Trzy miesiące od Purim, to prawie idealnie święto Szawuot, rocznica nadania Prawa. Jan był tym, który przypominał o Prawie.

 

Mamy wreszcie narodziny Jezusa. Oto w 15 miesięcy od 25 Tiszri mamy kolejne święto: Chanukę, święto świateł upamiętniające poświęcenie Świątyni. Na ziemi czyniono to trzy razy i tak się składało, że zawsze był to ten sam dzień kalendarza: 25 Kislew (burzono ją też zawsze tego samego dnia: 8 Aw). Po raz pierwszy świątynię wyświęcono, kiedy Salomon ją zbudował. Spadł wtedy ogień z nieba, który rozpalił wieczny stos ofiarny. Kolejny raz Świątynię wyświęcano po powrocie z niewoli babilońskiej, kiedy odbudował ją Nehemiasz. I tym razem stos rozpalił się bez udziału człowieka: w miejscu ukrycia węgli z pierwszego ołtarza ludzie Nehemiasza odkryli wodę, którą Nehemiasz kazał polać drewno na ołtarzu. Drewno zapaliło się, a Nehemiasz znalezioną wodę nazwał wodą oczyszczenia: NEFTAR! Po raz trzeci Świątynię wyświęcano po sprofanowaniu jej przez greckich okupantów. Wtedy okazało się, że nie starczy oliwy do lamp palących się przed Świętym Świętych. Juda Machabeusz, wódz powstania przeciw Grekom, kazał wlać to, co jest i szybko robić nowy zapas. Lampy paliły się osiem dni, tyle, ile trzeba było do wyprodukowania nowej oliwy. W Chanukę przez osiem dni każdego dnia zapala się kolejną lampę w ośmioramiennym świeczniku. W ten sposób światło pokonuje ciemność.

 

 

Teologia

 

Zaraz... czy to nam czego nie przypomina?

"Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.

W nim było życie, a życie było światłością ludzi.

A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła.

Wystąpił człowiek, posłany od Boga, który nazywał się Jan.

Ten przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy przezeń uwierzyli.

Nie był on światłością, lecz miał zaświadczyć o światłości.

Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat."

(Jan 1:1-9)

 

Tak, to jest początek Ewangelii Jana. Najbliższy przyjaciel Jezusa i Jego umiłowany uczeń wyraźnie pokazuje związek między Chanuką, a Jezusem. Chanuka była zapowiedzią Jego przyjścia. Zresztą całość Ksiąg Machabejskich –uznanych za apokryficzne – zawiera gigantyczne ilości mesjanistycznych proroctw i zapowiedzi z symbolem Mesjasza jako baranka Bożego włącznie!

 

Sam Jezus powiedział o sobie, że jest nową Świątynią (Jan 2:19-20). I mógł tak powiedzieć, bo narodził się w rocznicę powstania Świątyni, w święto Chanuka, 25 dnia miesiąca Kislew.

 

Bóg lubuje się w paralelach. O powtarzających się datach wyświecania i burzenia Świątyni już wspomniałem. Dodam jeszcze, że ofiara Jezusa miała miejsce w Paschę (stąd porównanie Go do baranka paschalnego, którego krew ratuje przed śmiercią), a wylanie Ducha nastąpiło w Szawuot, rocznicę nadania Prawa. Oczywistym jest w takim razie, że Nowa Świątynia ciała Jezusa musiała powstać w rocznicę budowania tych poprzednich. Dlatego też druga Świątynia została zburzona - nie była już potrzebna.

 

Ale prześledźmy raz jeszcze te zbieżnosci:

 

Shemini Atzeret i Simhat Tora - Święto Ósmego Dnia i Święto Tory – zostaje poczęty Jan;

 

Pamiątka wejścia do Ziemi Obiecanej (i śmierci Mojżesza) oraz Purim - Święto Ocalenia przez mądrą królową oraz przeddzień Paschy, święta Wyjścia z niewoli egipskiej - Anioł zwiastuje Marii, Maria zachodzi w ciążę;

Szawuot - Święto nadania Prawa - rodzi się Jan, prorok, który wzywa do nawrócenia;

Chanuka - Święto Świateł - rodzi się Jezus - Światłość Świata.

 

Bóg powiedział wszystko bardzo wyraźnie.

Nie ma znaczenia, kiedy to wszystko wydarzyło się w rzeczywistości. Tylko tak ulokowana chronologia ma sens w kontekście wydarzeń Starego Testamentu, składającego świadectwo o Mesjaszu. Poszczególne zdarzenia historii narodzenia nabierają duchowego sensu dopiero w zestawieniu z wydarzeniami historii Narodu Wybranego obchodzonymi jako święta.

Można by się dopatrywać w tym celowego działania ewangelisty, który w celu przekonania Żydów dał takie zestawienie i taką chronologię. Jest tylko jeden problem. Historię Narodzenia Pańskiego mamy tylko u Łukasza, który pisał dla pogan, głównie Greków. Łukasz prawie wcale nie wspomina o żydowskich świętach. Poza Paschą nie zna innych świąt. Tradycja hebrajska jest mu obca.

Ani Mateusz, ani Jan, piszący dla Żydów nie rozwijają tej kwestii. Czemu? Prawdopodobnie w ówczesnym Izraelu te fakty były powszechnie znane. Istotniejsze było wypełnienie proroctw, niż symbolika dat. Jan jednakże we wstępie do swej Ewangelii wyraźnie nawiązuje do symboliki Chanuki. On nie wykazuje, że Jezus urodził się w Chanukę. On wskazuje już tylko konsekwencje tego faktu, że Syn Boży jest prawdziwym światłem, które zastąpi chanukowy świecznik.

Pozostaje jedynie „kluczowy” problem pasterzy na polu, którzy według znawców nie mogli wypasać trzody w grudniu, gdyż jest to pora deszczowa i nie nadaje się do wypasu. Argument taki łatwo jednak zbić, bowiem od wieków w Anglii i Szkocji hodowana jest rasa owiec nazywana rasą szetlandzką, która wypasa się na pastwiskach okrągły rok. Nie wiemy, jakie gatunki zwierząt wypasali pasterze.

Nie jest też nigdzie powiedziane, że zwierzęta były na pastwisku. Mowa jest tylko, że „przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą”. W ówczesnym Izraelu pasterze byli uznawani za nieczystych. Nie wolno było np. brać ich na świadków w sądzie. Nie mogli też przebywać pośród „czystych” Żydów, aby nikt się od nich przypadkiem nie pokalał. Podobnie, z tych samych względów, istniał obowiązek trzymania poza miastem zwierząt hodowlanych. Zwierzęta wcale nie musiały być na pastwiskach. Mogły być ukryte – i najprawdopodobniej były – w grotach podobnych do tej, w której narodził się Pan. Ktoś musiał ich jednak pilnować i doglądać, podawać paszę, i bronić przed złodziejami i drapieżnikami. Robili to pasterze, którzy na zmianę przebywali w polu (...) i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Ludzie podnoszący ten argument w celu zakwestionowania grudniowej daty Narodzenia polemizują jedynie z własną, pogańską, interpretacją Pisma, nie mającą nic wspólnego z realiami starożytnego Izraela.

 

 

Przekleństwo historii

 

Jak to się stało, że 25 Kislew został 25 grudnia? To akurat jest dość proste.

Pierwsze relacje o obchodzeniu pamiątki Narodzenia Pańskiego datują się z początku IV wieku. Było ono wówczas traktowane jako przeciwwaga dla pogańskiego kultu Słońca, ale to akurat nie zbrodnia, bo zasada inkulturacji, czyli odwołania się w pracy misyjnej do tradycji miejscowej obowiązywała już za Mojżesza, który w pogańskie formy religijne wyniesione z Egiptu wlał zupełnie nowe treści duchowe. Podobnie w pewnym sensie ustanowienie Chanuki, którą Jezus obchodził (Jan 10:22), było kontrą rabinów z II wieku pne na rozprzestrzeniające się kulty hellenistyczne.

Skoro w IV wieku ktoś napisał o obchodzeniu Świąt, to już był to wówczas zwyczaj dość rozpowszechniony. Dlaczego jednak tak późno, skoro np. Wielkanoc obchodzono praktycznie od razu?

Boże Narodzenie też obchodzono od razu, tyle, że jako Chanukę. Większość pierwszych chrześcijan, to byli Żydzi. Oprócz przepisów rytualnych zachowywali wszelkie święta i obrzędy, tyle, że nadawali im nowe znaczenie. Tak więc Pascha była dla nich także rocznicą śmierci i Zmartwychwstania Jezusa (zresztą pierwotną nazwę to święto zachowało w chrześcijaństwie do dziś), Szawuot był wspomnieniem Wylania Ducha, a w Chanukę dziękowali za przyjście Zbawiciela jako prawdziwej Światłości. Warto zauważyć, że sposób obchodzenia Chanuki do złudzenia przypomina tradycję bożonarodzeniową. Jest uroczysta kolacja w wieczór poprzedzający, jest symbolika świateł, są życzenia i prezenty. A więc nie tylko data, nie tylko symbolika, nie tylko wymiar duchowy, ale także obyczaj i forma świętowania. Kto z nas zdaje sobie sprawę z tego, że sama wieczerza wigilijna nie jest niczym innym jak pozostałością nie pogańskiego, a właśnie hebrajskiego zwyczaju rozpoczynania świąt w wieczór poprzedzający świąteczny dzień?

 

Jednak w 70 roku w Judei wybuchło antyrzymskie powstanie, które skończyło się rzezią i zburzeniem Świątyni. Ponieważ część chrześcijan wzięła udział w buncie, mimo sporów nie doszło do otwartej wrogości między chrześcijaniami a resztą Żydów i nadal obchodzono wspólne święta. Ale w roku 132 wybuchło kolejne powstanie pod wodzą Szymona Bar Kochby. Początkowo żydowscy chrześcijanie poparli je, ale kiedy Bar Kochba ogłosił się Mesjaszem, chrześcijanie odstąpili od niego. Rabini uznali to za zdradę i nałożyli na chrześcijan klątwę. Od tej pory żaden chrześcijanin nie może uważać się za Żyda.

 

Wspólne święta przestały być możliwe. Po pierwsze, nie chcieli tego Żydzi. Po drugie chrześcijanie pochodzenia rzymskiego i greckiego zdawali sobie sprawę, że wspólne świętowanie z politycznie podejrzanymi Żydami może sprawić, że oni także będą dla władz rzymskich podejrzani. Zaczęto świętować osobno.

Pierwotnie prawdopodobnie próbowano robić Chanukę dla nie-Żydów, ale trudno oczekiwać, żeby Grek, nawet wyznający JHWH, cieszył się z opowieści, jak Żydzi zmasakrowali grecki garnizon w Jerozolimie. Zaczęto więc pomijać chanukowe źródła, a skupiono się na historii Narodzenia. Z Chanuki została kolacja, prezenty i symbolika świateł.

Dostosowano też nową formę święta do rzymskiego kalendarza, przesuwając 25 Kislew na 25 grudnia. Było to tym bardziej celne uderzenie, że uniemożliwiono w ten sposób dwulicowcom uczestniczenie jednego dnia w świętach chrześcijańskich, a kilka dni później w pogańskich. Teraz trzeba było wybierać.

Zaczął się proces dejudeizacji i poganienia chrześcijaństwa. Proces, którego początki widać już w tekstach Łukasza, a który zaowocował w XX wieku powstaniem doktryny Deutsche Chistianismus odcinającej się do Starego Testamentu i uzasadniającej Holocaust.

 

Poniekąd ciągiem dalszym tego procesu są słuszne w założeniach próby odpoganienia chrześcijaństwa, czynione jednak z pozycji pogańskich, bez znajomości tradycji hebrajskiej i zrozumienia żydowskich korzeni treści i symboliki Nowego Testamentu. A przecież najlepszy krzew odcięty od korzeni, więdnie. Tak też więdnie Kościół odcięty od judaizmu.

 

Na szczęście po dwóch tysiącach lat świadomość chanukowej symboliki Bożego Narodzenia wraca do świadomości ludzi. To jest cud, ale przecież dla nas cuda, to codzienność.

 



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20051221114611959

No trackback comments for this entry.
Dwudziesty piąty, ale nie grudzień, czyli kiedy narodził się Zbawiciel? | 14 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
suljan śro, 21 gru 2005, 16:39:16

Jej, gratuluje wywodu uzasadniającego zimową datę Bozego Narodzenia :-)

Dla przypomnienia: wczesne gminy chrzescijańskie obchodziły świeto narodzin Jezusa albo w okolicach 6 stycznia ( te datepodaje zresztą jedna z apokryficznych ewangelii ), albo w okresie Psachy.

Kalendarz zydowski jest kalendarzem lunarno-księzycowym, w zwiazku z tym daty poiczatkolw i koncow miesiecy zmieniaja sie cyklicznie.

Nie kojarzę, by wgdziekolwiek i kiedykolwiek istniał korelat miedzy naropdzinami Jezusa a Chanuka.

Kwestia daty swiat narodzin Jezusa stal;a sie istotna w okresie, kiedy chrzescijaństwo poczęło przejmowac funkcje dominujacej religii w Imperium Romanum ( IV w. po Ch ). Wtedy też starlo sie ono ze swoimi dwoma największymi konkurentami: gnozą i mitraizmem. Wtedy tez ustalono dzien 25 grudnia za dzień narodzin Jezusa, by w ten sposob zastapić inne, popularne wśród rzymskiego ludu swieto, mitraickie Solis Invictis ( swieto narodzin solarnego bóstwa o imieniu Mitra ). Wg legend Mitra narodzil sie w jaskini ( jak Jezus, a raczej Jezus jak Mitra, bo mitraizm jest religia starszą ), z dziewiczej matki, chciano go zgladzic,musial sie wiec ukrywac, potem zaś pokonał swoich wrogów. Ten ostatni mitologem sluzyl za uzasadnienie wiosennych swiat, kiedy to w podziemnych kryptach wtajemniczeni w mitraickie misteria mystowie brali "chrzest" ( skrapiano ich krwią byka, ktory symbolizował bostwo ciemnosci, głównego wroga Mitry ) i spocżywali misteryjna ucztę, zjadajac mięso tego zwierzęcia. Wg. mitu demon-byk najpierw zabijal Mitre, potem zas Mitra zmartwychwstawał, uwazano wiec, że mieso byka symbolizuje cialo boga Mitry. Niektorzy uczeni twierdza tez, ze w czasie tych misteriow ogrywano swoisty teatr: jeden z mkyustow wcielal sie w króla-Mitrę, byl bity, zniewazany, biczowany, wyszydzany przez grających demony mystow, potem zas koronowany na wladce wszechświata. Oznaczalo to, ze Mitra staje się nadrzednym bogiem kosmosu. Opis takiej 'zabawy w króla" znajdujemy w jedej z ewangelii - scena wyszydzania Jezusa, nakldania na jego glowe korony cierniowej, "krolewskiego plaszcza" itd. Praktyka taka juz w I w.n.e stala sie popularna w rzymskich legionach, gdyz wielu legionistow wyznawalo mitraizm. Z czasem stala się ona niczym innym, jak "rytualnym" znecaniem sie nad nowoprzyjetymi zołnierzami ( rodzaj wojskowej "fali" czasow starozytnych ).

Wszystko to, moim zdaniem, pozwala domniemywac, ze mitologizacja zycia Jezusa, jego narodzin itp. nastapiła zdumiewajaco szybko.    

 

 
  • Jakub śro, 21 gru 2005, 19:22:29
  • Raf wto, 21 mar 2006, 14:55:55
Miłka śro, 21 gru 2005, 22:59:09
Bardzo dobry tekst. :)

---
"Jeśli kropla powiedziałaby: Nie jestem potrzebna, nie byłoby oceanu."
M. Quoist

 
Gerd74 pon, 26 gru 2005, 16:14:23
<P>Noc świętojańska jest nie 25 czerwca, jak pisze autor tylko 21 lub 22 czerwca. Wiąże to się z tym, że Słońce znajduję się w tym dniu nad zwrotnikiem Raka i jest to najkrótsza noc w roku.</P>
 
  • Gerd74 śro, 8 mar 2006, 15:29:38

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń