Odpowiedź na "10 argumentów przeciw Potterowi"

wto, 17 sty 2006, 09:46:33

Autor: Dariusz Kot

Nie wiem, kim jest pani Kuby, autorka polecanej przez papieża książki o Harrym Potterze. Jej argumenty świadczą nie tylko o bardzo pobieżnym przeczytaniu powieści Rowling, ale także o zupełnym braku orientacji, czym jest powieść literacka - a nawet o brakach w zakresie tematyki baśni, które są przecież opowiadane dzieciom już w przedszkolach. Przepraszam za ostre słowa, ale krytykowanie jakiegokolwiek utworu na takim poziomie to oburzające marnowanie pracy całych pokoleń polonistów. Czuję się także na wstępie zobowiązany do ostrzeżenia czytelników książek Rowling, że niektóre moje argumenty zdradzają treść VI tomu, który już przeczytałem w oryginale.

Odpowiadam na argumenty po kolei:

1. Harry Potter jest globalnym długofalowym projektem, którego cel stanowi zmiana kultury. Próg obronny przed magią jest w młodym pokoleniu systematycznie niszczony. W ten sposób do społeczeństwa wdzierają się siły, które chrześcijaństwo kiedyś pokonało.

„Harry Potter” to – po pierwsze - seria powieści (basni, z podgatunku fantasy) dla dzieci i młodzieży. Mogę się zgodzić, że zmienia on kulturę, bo robi to każda bardziej popularna książka, rozszerzając nasze horyzonty myślenia o świecie lub przeciwnie – upraszczając problemy, gasząc wyobraźnię. Nie ma czegoś takiego, jak „próg obronny” przed magią – bo nie ma wrodzonych upodobań do takich czy innych poglądów, ideologii, religii. Co się „wdziera do społeczeństwa” wskutek lektury książek Rowling – o tym wszystkie poniżej punkty.

2. Hogwart, szkoła magii i czarodziejstwa, jest zamkniętym światem przemocy i grozy, przekleństw i uroków, ideologii rasistowskiej i ofiar krwi, obrzydliwości i opętania.

Podaję przykład przemocy z Hogwartu: dyrektor Hogwartu, Dumbledore, przyjmuje do swojej szkoły młodego Toma Riddle’a, chłopaka o wyraźnie skrzywionej moralnie osobowości. Za tę próbę wychowania (a nie – zamknięcia w poprawczaku) chłopca z marginesu zapłaci kiedyś własnym życiem. Przykład epatowania grozą: zmarły nauczyciel „nie zauważył” własnej śmierci i nadal spokojnie prowadzi lekcje, w których uczniowie równie spokojnie biorą udział. Przykład przekleństwa: za użycie „zaklęć niewybaczalnych”, np. zaklecia tortur, idzie się według prawa czarodziejów do straszliwego więzienia, Azkabanu. Przykład uroku: tego przykładu nie podam, bo uważam motyw uroku czy czarów za część struktury gatunku baśni i nie wiem, jak można komuś piszącemu baśń zarzucać, że ktoś tam czaruje. Przykład ideologii rasistowskiej: postać Hermiony, uwielbiającej naukę i broniącej praw skrzatów domowych, z którą czytelnik szybko się identyfikuje. Jest ona obiektem nieustannej, wulgarnej agresji ze strony uczniów z domu Slytherin z powodu tego, że jej rodzice nie są czarodziejami, a więc są „gorszej krwi”. Bo temat rasizmu jest w tej książce i to bardzo dosłownie, ale równie dobrze możnaby atakować Borowskiego za szerzenie nazizmu – bo naziści „występują” w jego opowiadaniach. Czy pani Kuby słyszała o poziomach komunikacji literackiej, albo o różnicy miedzy tematyką a ideologią powieści?

O „ofiarach krwi, obrzydliwości i opętaniu” już nie napiszę, chciałem tylko delikatnie zasugerować, że warto zawsze uważać z efektownymi wyliczeniami: pisząc za długie wyliczenia, można dać się porwać własnym słowom, użyć wyrazów zbyt silnie nacechowanych i utracić pozory obiektywnego podejścia do problemu.

3. Harry Potter nie walczy ze złem. W każdym kolejnym tomie coraz bardziej staje się widoczne jego podobieństwo do Voldemorta, który jest uosobieniem zła. W tomie piątym Harry zostaje opętany przez Voldemorta, co prowadzi do zniszczenia jego osobowości.

Przykładów obojętności Harry’ego wobec zła są widoczne od pierwszych stron powieści: współczuje on zamkniętemu w terrarium wężowi, urodzonemu w niewoli – wydaje pieniądze rodziców na słodycze dla siebie i Rona, gdy widzi, że jego ubogi kolega może sobie pozwolić jedynie na kanapki mamy – nie podaje ręki pewnemu siebie Malfoy’owi, gdyż ten wcześniej poniżył Rona – ryzykuje groźny upadek z dużej wysokości, aby odzyskać „niezapominajkę” dla szkolnego łamagi Neville’a itd. Nie będę pisał dalej, bo streściłbym pokaźną cześć liczącej setki stron historii – bo jak na razie wziąłem przykłady tylko z pierwszych kilkunastu stron pierwszej książki.

Co do podobieństwa Harryego i Voldemorta – ma ono charakter fabularny (obaj są sierotami, wychowanymi poza światem czrodziejów, obaj otrzymują od Dumbledora szansę nauki i rozwoju swych talentów, obaj są nieprzeciętnie uzdolnieni). Szósty tom mocno akcentuje to podobieństwo losów – aby przeciwstawić mu różnicę w dziedzinie wartości, istotnych dla obu bohaterów. Tom Riddle (czyli Voldemort) za wszelką cenę poszukuje dowodów własnej nieprzeciętności, Harry poszukuje utraconej rodziny (najszczęśliwsze jego przeżycia, potrzebne do zaklęcia Patronus, wiążą się z rodzicami i dwójką najbliższych przyjaciół).

4. Świat ludzi jest poniżany, świat czarodziejów i czarownic gloryfikowany.

Świat ludzi rzeczywiście jest poniżany – przez zwolenników Voldemorta, najczarniejszych bohaterów całej tej historii, typowych rasistów. Harry, Ron, Hermiona, Dumbledore i nauczyciele Hogwartu – wszyscy głowni bohaterowie Rowling są przeciwni tego typu dyskryminacji. Ojciec Rona objawia wręcz maniakalne zainteresowanie kulturą „niemagiczną”, a Hermiona jest bardzo przywiazana do swych rodziców.

Jeśli chodzi o „gloryfikację” świata czarodziejów w „Harrym Potterze”, znów muszę – przepraszam ponownie – przypuscić, że Autorka nie zna gatunku fantasy i jego założeń, i kompletnie nie wie, czym jest ta odmiana basni. Istotą tego gatunku jest właśnie maksymalny realizm psychologiczno-obyczajowy, który równoważy naiwne motywy związane z cudownością. Książki Rowling są dlatego arcypopularne, że świat czarodziejów niewiele różni sie od naszego, jeśli chodzi o to, jak trudno w nim życ i coś w życiu osiagnąć - zaklęcia trzeba mozolnie wkuwać, coraz silniejsza magia jest coraz bardziej niebezpieczna, a najsilniejsze moce magiczne trafiają się dość paskudnym charakterom. Nie dlatego Harry chce wciąż wracać do Hogwartu, że zakochał się w magii – to po prostu jedyna namiastka domu, jaką kiedykolwiek miał.

5. Nie ma żadnego pozytywnego transcendentnego wymiaru. To, co nadnaturalne, jest wyłącznie demoniczne. Boskie symbole są wynaturzone.

Odsyłam do moich uwag powyżej o związkach fantasy i tradycji realizmu psychologiczno-obyczajowego. Proszę mi znaleźć transcendentny wymiar u Flauberta, albo u naszego Prusa. Czy to znaczy, że ich książek też nie należy czytać? Krytyka czyjejś konkretnej powieści to jedna sprawa, a krytyka założeń gatunku literackiego – to co innego.

6. Harry Potter nie jest nowoczesną baśnią. W baśni czarnoksiężnicy i czarownice są jednoznacznie złymi postaciami. Bohater uwalnia się z ich mocy przez doskonalenie się w cnotach. W Harrym Potterze nie ma nikogo, kto pragnie dobra.

Zgadzam się. To fantasy, nie baśń. Co do „pragnących dobra” w tej powieści, pisałem o nich już dwukrotnie, nie chę tego znów powtarzać (punkty 2 i 3).

7. Czytelnik jest konsekwentnie pozbawiany umiejętności odróżniania dobra od zła. Dokonuje się to przez emocjonalną manipulację i intelektualny zamęt.

Unikanie „manipulacji” i „zamętu” było celem francuskiej tzw. Nowej Powieści w latach 60. W efekcie powstało kilka wybitnych dzieł (uwielbiam „Żaluzję”), ale reszta okazała się nudna i obecnie literatura już tak nie wstydzi się manipulowania czytelnikiem. Nasze słowa zmieniają innych i tak już pozostanie. Czy u Rowling ta manipulacja prowadzi do pomieszania dobra i zła? Nie – dobro i zło są wymieszane już w nas samych, a dobra powieść realistyczna musi zdawać z tego relację. Nie przeszkadza mi, że Ron bez pozwolenia rodziców zabiera ich latający samochód i rusza do Hogwartu. Bo w samochodzie po drodze psuje się włącznik niewidzialności i ukazuje sie on nad miastem, o czym natychmiast piszą ze zgrozą gazety magów. Bo rozwścieczona matka przesyła synowi „wrzeszczący list”, który go ośmiesza przed całą szkołą. Bo latający samochód o mało nie wpada pod pociąg, a Ron naje się strachu za wszystkie czasy itd. Innymi słowy, temat magiczny to jedynie materiał, z którego wyrasta etyka w powieściach fantasy – etyka życia w pozornie cudownym, a tak naprawdę groźnym i wymagającym ogromnej odpowiedzialności świecie.

8. Wykroczenie wobec młodego pokolenia stanowi to, że zwodzi się je z taką łatwością magią i wypełnia się jego wyobraźnię obrazami świata, w którym rządzi zło. Świata, który nie tylko jest bez wyjścia, ale w którym warto pozostać.

Powtórzę szybciutko: świat magii jest u Rowling równie skomplikowany, jak nasz - a Harry pozostaje w nim, bo do tego świata należą najbliższe mu osoby.

9. Każdy, komu zależy na różnorodności poglądów, powinien bronić się przed masowym zaślepieniem i dyktaturą opinii, narzucanych przez gigantyczną akcję multimedialną.

Czy to co masowe, jest złe? Na stronie Kościoła o nazwie katolicki (czyli – powszechny) jest to bardzo dyskusyjna opinia. A co do reklamy – reklama jest z natury niemoralna, ale naszym tematem tutaj nie jest chyba etyka mediów, tylko pewna książka? Przypomnę, że to popularnośc ksiażki zdobyła dla niej masową reklamę, a nie odwrotnie. Początkowo autorka miała nawet kłopoty ze znalezoiemiem wydawcy.

10. Wiara w kochającego Boga jest wypierana przez natłok magicznych obrazów, dlatego szkolna indoktrynacja Harrym Potterem stanowi atak na wolność religijną. Powinno się odmawiać udziału w szkolnych imprezach potterowskich z powodów religijnych i ze względu na sumienie.

Nie wiem, czy nasze szkoły jakkolwiek narzucają czytanie Pottera. Co zaś do przeciwstawienia magii i okultyzmowi odsyłam do wyczerpującego komentarza „Montsegura” z 6 stycznia 2006 o tym, co warto zlikwidować w katolicyzmie w celu „natychmiastowego rozprawienie się z magią i okultyzmem”.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20060115054633732