Krytycy Nowego Testamentu

pią, 17 mar 2006, 01:48:22

Autor: Alfred Palla

Krytyka Nowego Testamentu skupiła się na Ewangeliach. W 1835 roku D. F. Strauss (1808-1874) z uniwersytetu w Tybindze wydał książkę Życie Jezusa poddane krytyce, w której argumentował, że autorami Ewangelii nie mogli być naoczni świadkowie. Według niego Ewangelie to pozbawione historycznej wartości mity, które skompilowano setki lat po śmierci Jezusa, dlatego są pełne zmyślonych nadprzyrodzonych wydarzeń. Poglądy te spopularyzował w swoim Życiu Jezusa francuski filozof Ernest Renan (1823-1892). W Polsce propagował je, tyle że na dyletanckim poziomie, Zenon Kosidowski m.in. w Opowieściach Ewangelistów.

Znamienne, że najbardziej aktywni na polu krytyki biblijnej nie są historycy, ale liberalni teolodzy, zwłaszcza niemieccy. Wśród mich najbardziej wpływowym okazał się Rudolf Bultmann, którego uczniowie kontynuują jego dzieło. Do nich należy m.in. teolog James Robinson, tłumacz gnostyckich pism znalezionych w Nag Hammadi, forujący ich autorytet nad Ewangelie, aby - jak sam przyznał - Biblia przestała być dla chrześcijan jedynym autorytetem w sprawach wiary. Sekundują mu w tym badacze skupieni wokół tzw. Jesus Seminar, których łączy agenda liberalna lub profeministyczna (np. Elaine Pagels) wyrażająca się wysiłkami na rzecz zaniżenia i rozmydlenia autorytetu Nowego Testamentu, zwykle poprzez wysuwanie w to miejsce pism gnostyckich, choć powstały one znacznie później niż Ewangelie, czy dokumentu „Q”, mimo że istnieje on wyłącznie w sferze spekulacji.

Szkoła krytyki biblijnej z Tybingi wyjaśniała chrześcijaństwo naturalistycznie, traktując nadprzyrodzone wydarzenia w Ewangeliach jako mity skompilowane przez autorów żyjących w późniejszych czasach, którzy tylko podpisali je imieniem apostołów. Podejście to cechowało zwłaszcza biblistów posługujących się metodą historii form (niem. Formgeschichte). Badania poddały jednak w wątpliwość wiele jej założeń i wniosków, np. utrzymywano, że ze względu na pouczający charakter Ewangelii nie można ich brać za historyczny gatunek literacki. Stawiając ten zarzut, krytycy zignorowali to, że środowisko judaistyczne wypracowało własne formy przekazu historycznego oraz to, że Ewangelie napisane są stylem podobnym do wielu fragmentów ksiąg Herodota, Liwiusza czy Tacyta, które mimo podobnego, moralizatorskiego charakteru uważane są słusznie za sprawozdania historyczne.

Nadmierny sceptycyzm wobec Pisma Świętego bierze się często z nieznajomości starożytnych konwencji pisarskich, przy jednoczesnym zastosowaniu wobec Biblii współczesnych standardów historiograficznych. Ignoruje to fakt, że dawni dziejopisarze pojmowali swe dzieło inaczej niż obecni. Dzisiaj kładzie się akcent na zapis faktów, natomiast starożytni historycy, zwłaszcza semiccy, więcej uwagi poświęcali sensowi tych wydarzeń. W efekcie, obecnie nawet krytyczni niemieccy bibliści na ogół akceptują Ewangelie jako rzetelne źródła historyczne.
Paradoksalnie, największy argument przeciwko twierdzeniom, że Ewangelie nie są dziełem oryginalnych ewangelistów, przyniosły badania kolejnych pokoleń teologów z Tybingi. Wypracowana przez nich metoda historii redakcji (niem. Redaktionsgeschichte) wykazała, że w każdej Ewangelii zbyt wyraźnie zaznaczyła się osobowość jej autora, aby uznać je za późne kompilacje. Metoda ta słusznie zwraca uwagę na takie czynniki, jak doświadczenie, wykształcenie, osobowość i charakter pisarzy biblijnych.

Oderwanie starożytnego dzieła od jego kontekstu i ocena go według współczesnych kryteriów historiograficznych jest anachronizmem, który popełniło wielu krytyków Biblii, na przykład Willie Marxsen napisał: „Musimy, wbrew wierze autorów i wczesnych czytelników Biblii, postawić pytanie o historyczność i odpowiedzieć na nie w zgodzie z naszymi własnymi standardami historycznymi”

Czy Ewangelie nie są dziełami historycznymi, dlatego że napisano je według innych kryteriów, niż wypracowane przez naszą cywilizację? Bynajmniej, gdyż ewangeliści byli żywo zainteresowani przedstawieniem historycznej prawdy. Nie jest też powiedziane, że nasze standardy są lepsze od obowiązujących w czasach Jezusa. Po prostu są inne. Naszą rzeczą jest rozumieć te różnice, zamiast wyciągać z nich uproszczone wnioski w odniesieniu do historycznej wiarygodności Ewangelii, co kryje się za współczesną krytyką Nowego Testamentu.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki "Sekrety Biblii", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Sekrety Biblii" można kupić w sklepie Kosciol.pl


Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20060317014822819