Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Datowanie Ewangelii

Konstantin von Tischendorf uzyskał doktorat na uniwersytecie w Lipsku, gdzie następnie wykładał. Znał dobrze prace swoich krytycznych kolegów z Tybingi, ale czytał też Biblię jako Słowo Boże, dlatego wierzył, że wyjdzie ona zwycięsko z ognia prób i zarzutów. Ruszył on na Bliski Wschód na poszukiwanie wczesnych manuskryptów biblijnych, gdzie w bibliotece starodawnego klasztoru św. Katarzyny odkrył bezcenną kopię Nowego Testamentu zwaną Kodeksem Synajskim, która pochodziła z IV wieku.

Odkrycie to uciszyło niektóre zarzuty, ale wielu krytyków Pisma Świętego obstawało przy nonsensie, że Ewangelie powstały dopiero w IV wieku! Ich wyzwanie brzmiało: „Znajdźcie choćby najmniejszy fragment Ewangelii napisany między II a IV wiekiem!”.

O tak wczesną kopię było trudno, gdyż podczas prześladowań rzymskich, które zakończyły się dopiero na początku IV wieku, niszczono księgi chrześcijan. Ponadto chrześcijanie nie należeli do zamożnych, toteż pierwsze kopie ksiąg nowotestamentowych, a zapewne i oryginały powstały na papirusie. Papirus zaś nie mógł przetrwać do naszych czasów, chyba tylko w Egipcie ze względu na jego suchy klimat.
W IV wieku, gdy chrześcijaństwo stało się zamożniejsze, a prześladowania rzymskie ustały, zaczęto kopiować księgi Pisma Świętego na pergaminie, dlatego dopiero z tego wieku pochodzą pierwsze dobrze zachowane manuskrypty.

Wiedząc o tym, krytycy mogli butnie domagać się „najmniejszego fragmentu” Nowego Testamentu sprzed IV wieku. Wielu z nich dożyło jednak takiego odkrycia, i to nie jednego. Dziś posiadamy przynajmniej 88 fragmentów Ewangelii z pierwszych trzech wieków! Niemal wszystkie pochodzą z Egiptu.

Wczesne papirusowe fragmenty

Na początku lat trzydziestych milioner Alfred Chester Beatty zakupił na egipskim czarnym rynku kilkanaście papirusowych kodeksów, które zawierały prawie cały tekst Nowego Testamentu. Pochodziły z II wieku, a więc od oryginałów dzielił je zaledwie jeden wiek!
W latach pięćdziesiątych szwajcarski kolekcjoner Martin Bodmer w podobny sposób stał się właścicielem papirusowego kodeksu z Ewangeliami wg Jana i Łukasza z końca II wieku.

Najstarszy fragment Ewangelii znaleziono w egipskiej mumii. Nabył go Bernard Grenfell w latach dwudziestych. Nazywa się go papirusem Johna Rylandsa. Zawiera on tekst z Ewangelii wg Jana. Jedni badacze datują go na 100 rok, a inni na lata 117-125.

Odkrycie tego papirusu było szokiem dla różnych szkół krytyki biblijnej, które zakładały, że Ewangelia wg Jana powstała dziesiątki lat później, niż papirus Johna Rylandsa. W Ewangelii tej Jezus ukazany jest jako Bóg (J.1:1.18; 20:28), toteż oddalając jej powstanie na koniec II wieku, liberalni teolodzy mogli przypisywać ten pogląd ignorancji chrześcijan, którzy nie znali osobiście Jezusa ani apostołów.

Oryginał Ewangelii wg Jana powstał zapewne w Azji Mniejszej (Turcja), gdzie Jan spędził wiele lat życia. To, że fragment datowany na początek II wieku dotarł aż nad Nil, oznacza, że oryginał musiał powstać w I wieku.

Niewykluczone, że jeszcze starsze są trzy niewielkie fragmenty Ewangelii wg Mateusza przechowywane w oksfordzkim Magdalen College. Dr Carsten Thiede z Instytutu Badań Piśmiennictwa w Paderborn w Niemczech uważa, że powstały one około 70 r., na co wskazują m.in. uderzające podobieństwa z uncjalnym stylem pisma znanym ze zniszczonego około 68 r. osiedla w Qumran, jak i stylem pisma, znanego z Pompejów i Herkulanum, miast zniszczonych przez wybuch Wezuwiusza w 79 roku.

Przy tej okazji trzeba wspomnieć, że datowanie wczesnych zabytków pisanych polega głównie na analizie stylu pisma, interpunkcji, nawet sposobu przygotowania pergaminu do druku. Wszystko to porównuje się z podobnymi dokumentami, których data jest znana skądinąd. Zawodność metody węgla radioaktywnego C-14 sprawia, że paleografia wciąż oferuje najlepsze sposoby datowania wczesnych dokumentów.

Kiedy powstały Ewangelie?

Wspomniane wyżej odkrycia papirusów dowiodły, że Ewangelie powstały już w I wieku, wbrew założeniom wielu racjonalistyczno-liberalnych myślicieli. W tym świetle biblista Werner Kümmel zasugerował bardziej konserwatywne datowanie Ewangelii, choć pozostał wierny ideologii, która skłoniła jego prekursorów z Tybingi do późnego datowania proroctw zawartych w księdze Daniela oraz drugiej części Izajasza. Założył bowiem, że skoro Ewangelie zawierają zapowiedź Jezusa o zniszczeniu Jerozolimy i świątyni, która ziściła się w 70 roku, to znaczy, że musiały powstać po tym roku (sic!). Takie aprioryczne założenie, choć nienaukowe, cechuje podejście wielu uczonych.

Biblista L. M. McDonald słusznie napisał: „Nie ma rzeczowych podstaw, aby założyć, że wszystkie spełnione proroctwa musiały powstać po wydarzeniach, do jakich się odnoszą”. A znany brytyjski teolog F. F. Bruce tak skomentował postawę swych krytycznych kolegów: „Założenie, że wszystkie wypełnione proroctwa są vaticinium ex eventu (wygłoszone po fakcie), jest dość bezkrytyczne.”

W książce Redating the New Testament dr John Robinson zwrócił uwagę na ciekawy fakt: Gdyby Ewangelie powstały dopiero po zniszczeniu Jerozolimy, czy jest możliwe, żeby ewangeliści w ogóle nie wspomnieli o wojnie z Rzymem, która się do tego przyczyniła? Czy zbyliby milczeniem największą tragedię Judei? Tragedię, która wpłynęła na los wszystkich mieszkańców Judei, a z nich przecież wywodziły się pierwsze pokolenia chrześcijan. Gdyby pisali dopiero po roku 70, dlaczego nie skorzystaliby ze wspaniałej okazji, aby wskazać na wypełnienie słów Jezusa o zniszczeniu świątyni? Czemu zaś cytowaliby potencjalnie kłopotliwą wypowiedź Jezusa: „Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie” (Mt.24:34)? Skoro jednak zacytowałem ten kontrowersyjny tekst, to warto go wyjaśnić. Czy występujące w nim greckie słowo genea, od którego pochodzi „generacja”, odnosiło się wyłącznie do pokolenia Jezusa, jak sądzą ci, którzy tak sądząc dopatrują się w nim fałszywego proroctwa? Kontekst sugeruje coś innego. Słowa, które tłumaczy się jako „pokolenie” lub „ród”, Pan Jezus użył go kilkakrotnie wobec „cudzołożnego i grzesznego rodu”, który będzie istniał na ziemi do końca tego świata (Mt.12:34; 23:33-36). Powiedział na przykład: „Kto bowiem wstydzi się mnie i słów moich przed tym cudzołożnym i grzesznym rodem, tego i Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami świętymi” (Mk.8:38). O tym samym pokoleniu Jezus powiedział: „Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie” (Mt.24:34).

Wracając jednak do datowania Ewangelii, to trzeba zauważyć, że Ewangelie konsekwentnie odzwierciedlają porządek społeczny, polityczny, religijny i ekonomiczny sprzed zniszczenia świątyni izraelskiej. Na przykład Mateusz pisze o obowiązku płacenia podatku na świątynię, który nie obowiązywał po jej zniszczeniu (Mt.17:24-27). Przestrzegał aż siedem razy przed wpływem saduceuszy, którzy jako ugrupowanie zniknęli wraz ze świątynią. Także przy opisie stronnictwa faryzeuszy, Ewangelie ukazują sytuację sprzed 70 roku. Wcześniej dzieliło się ono na dwie szkoły: Szammaja i Hillela. Pierwsza zalecała surową interpretację Tory, a drugą cechował duch pojednawczy i tolerancyjny. Do czasu zniszczenia świątyni dominowała szkoła Szammaja, której nieugiętość przyczyniła się do wojny z Rzymem. Po upadku Jerozolimy większy wpływ zyskała szkoła Hillela, która zawsze koncentrowała się bardziej na praktycznym zastosowaniu Prawa niż na świątyni.

Na wczesne datowanie Ewangelii wskazują też niektóre użyte w nich zwroty. Na przykład, apostoł Jan napisał: „Jest w Jerozolimie przy Owczej Bramie sadzawka, zwana po hebrajsku Betezda, mająca pięć krużganków” (J.5:2). Rzymianie zniszczyli ją w 70 roku, gdyby więc Jan pisał swoją Ewangelię po tym roku nie użyłby słowa „jest”, lecz „było”.

W Ewangelii wg Jana często występuje dualistyczna terminologia, charakterystyczna dla pogańskich religii. Do niedawna krytycy uważali to za dowód, że powstała ona poza Judeą, w środowisku gnostyków, a zatem dopiero pod koniec II wieku. Jako przykład podawano takie przeciwieństwa jak: „światłość-ciemność”, „życie-śmierć”. Odkrycie hebrajskiej literatury w Qumran obaliło te założenia, gdyż w niej występują te same zwroty, co w Ewangelii wg Jana. Prof. James Charlesworth z Princeton napisał: „Ewangelia wg Jana jest dziś szeroko i słusznie uznawana za najbardziej judaistyczną ze wszystkich ewangelii”. Przedwczesnym był też entuzjazm krytyków dopatrujących się korzeni chrześcijaństwa w pogańskich religiach misteryjnych, gdyż wymieniane przez nich analogie (chrzest, komunia, koncept Zbawiciela) okazały się bezpodstawne.

Podobieństwo między terminologią Janową a zwojami z Qumran, które powstały przed rokiem 68 n.e., jest jednym z powodów, dla których przybywa uczonych postulujących tak wczesne datowanie Ewangelii wg Jana (np. oksfordzki uczony C. F. Burney czy historyk A. T. Olmstead). Wszyscy zaś, na skutek znalezisk w Qumran i wykopalisk w Jerozolimie, nabrali nowego respektu dla historyczności i wiarygodności Ewangelii wg Jana.

Ewangelia wg Łukasza i Dzieje Apostolskie miały tego samego autora. Dzieje Apostolskie są kroniką działalności apostoła Pawła, który zginął podczas prześladowań Nerona około 64-65 roku. Możemy założyć, że powstały przed śmiercią Pawła, gdyż skoro poświęcone są głównie działalności apostoła Pawła, zawierałyby jakąś wzmiankę o jego męczeństwie i śmierci, gdyby powstały po 65 roku.

F. F. Bruce zauważył, że sądząc po stosunku, jaki autor Dziejów Apostolskich ma do Rzymian, trudno przyjąć, iż powstały po prześladowaniach Nerona, na przykład apostoł Paweł spodziewał się przychylnego przesłuchania w Rzymie, na co nie mógłby liczyć po rewolcie Żydów w 66 roku. Wątpliwe też, by Rzymianie byli ukazani w tak dobrym świetle w Ewangeliach, gdyby powstały po tragicznej wojnie z nimi, na przykład setnik rzymski stanowi przykład wiary, jakiej Jezus nie znalazł w całym Izraelu (Mt.8:10), Poncjusz Piłat wstawia się za Jezusem i próbuje Go uwolnić (Mk.15:14; Dz.3:13), a inny setnik pod krzyżem pierwszy rozpoznaje, że Jezus był Synem Bożym (Mk.15:39).

Dzieje Apostolskie powstały przed śmiercią apostoła Pawła, a więc przed 65 rokiem, a skoro stanowiły dalszy ciąg Ewangelii wg Łukasza, ona sama musiała powstać nie później niż w 60 toku. Jeśli zaś Łukasz korzystał z Ewangelii wg Marka, jak zakładają krytyczni uczeni, to znaczy, że Marek spisał swoją Ewangelię jeszcze wcześniej! Na podstawie tych i wielu innych przesłanek bibliści na ogół zgadzają się obecnie, że ewangelie synoptyczne (Mateusza, Marka, Łukasza) powstały przed rokiem 70. Wnioski te potwierdza materiał archeologiczny, o czym pisał już prof. William F. Albright.

John Robinson, wykładowca z Trinity College w Cambridge był swego czasu przekonany, że Nowy Testament powstał dopiero sto lub więcej lat po śmierci Jezusa, dlatego nie wierzył, że spisali go apostołowie. Wiedział jednak, że ten pogląd jest spuścizną po uczonych żyjących w XVIII i XIX wieku, dlatego postanowił zbadać jego podstawy. Odkrył wtedy, że wyrasta on z uprzedzeń i przestarzałych informacji. Jego akademiccy koledzy byli zdumieni wnioskiem, jakim zakończył badania, a mianowicie, że Ewangelie powstały przed 64 rokiem, a więc w ciągu jednego pokolenia od śmierci Jezusa!

Prof. John Robinson zachęcił swoich kolegów, aby sami przeprowadzili badania, zamiast akceptować przedawnione hipotezy i argumenty. Jego apel ośmielił innych, gdyż odtąd pojawiły się prace naukowe, których autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Liberalni teolodzy i filozofowie wzdragają się przed nimi, ale tutaj w grę wchodzi nie tyle materiał faktograficzny, co względy natury światopoglądowej oraz uprzedzenia wyrosłe na gruncie dawnej niemieckiej szkoły krytyki biblijnej.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki ""Sekrety Biblii", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Sekrety Biblii" można kupić w sklepie Kosciol.pl




Datowanie Ewangelii | 61 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Datowanie Ewangelii
gradzik@gmx.de pon, 20 mar 2006, 09:52:40
Przed laty studiowalem na wydziale teologicznym zagadnienie wiarygodnosci informacji zawartych w Starym jak i Nowym Testamencie. Ze zdziwieniem odkrylem wowczas, ze wsrod wykladowcow tego tematu az roi sie od ludzi kwestionujacych wiele z podanych w Biblii faktow historycznych, geograficznych, itp. Modne bylo wowczas wsrod teologow, a dzisiaj jest jeszcze bardziej, powtarzanie roznego rodzaju pogladow atakujacych przekaz biblijny. Za naukowe uchodzilo to, co napisal ten i ow autorytet - znawca zagadnienia.
Dzisiaj mamy do czynienia z cala masa odkryc archeologicznych, obalajacych wiele z tych pogladow. Konkretne odkrycia archeologiczne z uwagi na ich empiryczny charakter maja znacznie wieksza wartosc naukowa, od domnieman ludzi, ktorym zabraklo wiary w fakt, ze "cale Pismo od Boga jest natchnione" (2Tm 3:16).
Z wielka satysfakcja przeczytalem ksiazke dr A.Palli, pt. Sekrety Biblii, ktory nawiazujac do dokonanych w miedzyczasie licznych odkryc archeologicznych, wyraznie wykazal prawdziwosc wielu faktow wspomnianych w Biblii, a podwazanych przez owych uczonych - teologow. W zderzeniu faktow archeologicznych z modnymi opiniami niektorych uczonych wygrywa zdrowy rozsadek, potrafiacy odroznic domniemania od konkretnego dowodu. Nie pragne polemizowac z pogladami, bo do nich kazdy ma prawo, nawet gdy sa zawieszone w prozni. Polecam jednak uwazna lekture Sekretow Biblii, bo moze sie ona przydac w naprawieniu osobistego stosunku do zagadnienia wiary w boze natchnienie Pisma Swietego. Zwykle kupuje dwa egzemplarze ksiazki, ktora w pierwszym kontakcie oceniam jako dobra. Gdy jednak pozyczylem Sekrety Biblii mojemu znajomemu (ksiedzu), to po przeczytaniu niemal zmusil mnie do wpisania dedykacji, bo nie chcial sie juz z nia rozstac. Ksiazka ta odbudowala w nim zaufanie do tego, co napisali biblijni prorocy i apostolowie. Podobnie zachowal sie moj drugi kolega (tez ksiadz). Autor Sekretow Biblii odwalil kawal dobrej roboty, za co jestem mu niezmiernie wdzieczny. Ksiazka ta doskonale nadawalaby sie do potraktowania jej jako lektury obowiazkowej we wszystkich seminariach i na wydzialach teologicznych. Lekkie pioro autora sprawia, ze czyta sie ja jednym tchem, i nie trzeba byc teologiem, aby miec przyjemnosc w jej lekturze
 
Datowanie Ewangelii
Rafamael pon, 20 mar 2006, 11:11:30

Cały czas entuzjaści Nieomylnego Słowa Bożego w formie m.in. Nowego Testamentu z dumą powołują się na najnowsze badania potwierdzające wczesne powstanie tekstu.

Tymczasem powinniśmy sobie postawić zasadnicze pytanie: nawet jeśli powstały wcześnie, to jak je traktowano i jaka była ich treść. Jaką mamy np. gwarancję, że obecne teksty ewangeliczne zawierają identyczne treści, co ich pierwowzory z I w. To jest niezwykle istotna kwestia. Zwłaszcza II w. był okresem sporów co do autentyczności wielu tekstów, a nierzadkie były wzajemne oskarżenia o fałszowanie tych tekstów.

 Słyszałem euforyczne komentarze, iż Ewangelia Mateusza ma hebrajski pratekst i mogła powstać w bardzo wczesnym okresie (nawet 50 r. n.e.). Dobrze, tylko sam fakt hebrajszczyzny oryginały sugeruje, że tekst tej ewangelii był zupełnie inny od pierwowzoru. Pamiętajmy, że nie było kiedyś nieomylnej Biblii, kanonu, a różne grupy posługiwały się różnymi tekstami dla udowodnienia własnych twierdzeń: jedni uznawali tylko ewangelię mateuszową, inni markową, jeszcze inni całe rzesze logiów i różnych komentarzy itp.

W Ewangelii Jana Jezus nie jest nigdzie przedstawiony jako Najwyższy Bóg, a przypomnieć chciałbym, iż sławny św. Justyn Męczennik, piszący w 1 poł. II wogóle nie wymienia tej ewangelii (podobnie jak Papiasz), zaś pozostałe teksty nie traktuje jako nieomylne Słowo Boże, tylko co najwyżej nazywa je pamiętnikami apostołów. Gwoli ścisłości należy wspomnieć, iż Ewangelii Jana przez długi czas nie uznawała cała rzesza gmin chrześcijańskich wchodzących w skład już skrystalizowanego Kościoła powszechnego. Co więcej  próbowano ją zdyskredytować, przypisując gnostykowi imieniem Cerynt. Tak właściwie to nawet nie wiemy, kto jest jej autorem. Pod koniec II w. Ireneusz z Lyon przypisuje jej autorstwo Janowi apostołowi, jednak troszeczkę dziwny wydaje się być fakt, iż prosty rybak z Kafarnanum był mędrcem znającym filozofię aleksandryjską, tak silnie przenikającą najbardziej mistyczną i gnostyczną ewangelię. Jest to po prostu wzięta z sufitu tradycja. Słowo umiłowany uczeń też niewiele mówi, ale zostawmy to już.

Na podsumowanie: nie tylko okres powstanie jest ważny, nie tylko istotne jest to, co się w nich widzi teraz (lub co się chce widzieć), ale jak podchodzono do tego kiedyś, jak ujednolicano nauki, jak zmieniano tłumaczenie i podejście. To jest niezwykle istotne dla badacza Ewangelii. Nigdzie w żadnym z tekstów nie znalazłem cytatu mówiącego, iż Nowy Testament jest Słowem Bożym. Taki status przypisali mu późniejsi jego depozytariusze i teraz nie dziwmy się, że dochodzi do tylu różnych nieporozumień na tym tle. Ludzie zebrali różne kawałki pism i posklejali je w jedno - temu zaprzeczyć się nie da.

 
Datowanie Ewangelii
MacTavish pon, 20 mar 2006, 11:23:12
Zadałbym pytanie: czy wielu użytych tutaj argumentów na rzecz datowania ewangelii przed rokiem 70 nie tłumaczyłoby oparcie na wcześniejszych źródłach i tradycjach ? Przy równoczesnej ostatecznej redakcji po roku 70 i/lub w środowisku pozajudejskim ? Z tego co pamietam, choć słabo, najczęściej przyjmuje sie daty: 60-70 dla Mk, 60-80 dla Mt i Lk, 80-100 J.


---
...natychmiast się dzielą i rozłączają...I znowu podzieleni jedni drugich potępiają zachowując tylko wspólną nazwę... Celsus o chrześcijanach ok. 178 ne

 
Datowanie Ewangelii
heinrichboll pon, 20 mar 2006, 22:07:13

Autor artykulu nie zauwaza tak podstawowego problemu dla rozmow o datowaniu tekstow NT, jakim jest ich wielowarstwowosc.

Teksty Nowego Testamentu w procesie kopiowania i przeredagowania staly sie kompilacja wypowiedzi wielu autorow. Oznacza to, ze argumenty, jakie przytacza Autor sa zarowno prawdziwe, jak i niewystarczajace. Z faktu bardzo wczesnego datowania jakiejs wersji lub pewnych informacji w tekscie w zadnym wypadku nie mozna wyciagac wniosku o rownie wczesnym datowaniu i dokladnie tej samej zawartosci informacyjnej CALOSCI oryginalnego tekstu! A tymczasem Autor uzywa okreslen np. Ewangelia wg Lukasza czy Dzieje Apostolskie w taki sposob, jakby w 50, 100 i 200 roku byl to wciaz ten sam tekst, tego samego autora.

O ile mi wiadomo, argumentom za bardzo wczesnym pochodzeniem i nominalnym autorstwem pewnych czesci np. Ew. Mateusza odpowiadaja we wspolczesnych naukach historycznych, a zwlaszcza filologii historyczno-analitycznej argumenty za o wiele pozniejszym datowaniam innych czesci. Rafamael podal tu ciekawy przyklad ze zwrotem "dzis Cie zrodzilem", ja w swoim artykule podawalem przyklady z czasem wniebostapienia w dzielach Lukasza. A taki Ehrmann napisal kilka ksiazek, gdzi dokladnie analizuje NA KONKRETNYCH TEKSTACH Nowego Nestamentu rozne typy celowej i przypadkowej modyfikacji tekstow w ich wedrowce przez czas!

Rafamaelowi jestem wdzieczny za podkreslenie ROZNORODNOSCI pogladow w swiecie wczesnego chrzescijanstwa, z czym wiaze sie roznorodnosc tekstow i przyczyna ich modyfikacji.

Najistotniejsze pytanie, zwiazane z datowaniem nie brzmi wcale - z kiedy pochodzi najstarszy fragment tekstu? - ale brzmi, jak to ujal Rafamael  "na ile oryginalne teksty z I wieku sa zgodne z pozniejszymi wersjami?"

 

---
heinrichboll@poczta.onet.pl

 
Wielowarstwowosc i inne spekulacje
apalla pon, 20 mar 2006, 23:09:21

Wielowarstwowosc Ewangelii wydaje sie wytworem imaginacji, sztucznie narzuconym na tekst. Niegdys podobne hipotezy stawiano wobec Piecioksiegu, aby wykluczyc Mojzeszowe autorstwo. Uznano Piecioksiag kompilacja późnych dokumentów, zwanych umownie „J”, „E”, „D”, „P”. Tezie tej (zwanej dokumentarna) nadal ostateczny ksztalt niemiecki biblista Juliusz Wellhausen (1844-1918). Zalozyl, ze na Pięcioksiąg złożyło się kilka źródeł: Jahwistyczne (J), Elohistyczne (E), Deuteronomiczne (D), i Kapłańskie (P), a calosc skomponowano wg Wellhausena dopiero około 200 roku p.n.e. Z czasem świat akademicki przyjął jego tezę za pewnik, gdyz pasowala do popularnego w tym swiatku swiatopogladu, mimo iz nie wynikała z dowodow czy analizy danych. Do dzis zalozenie, ze tekst biblijny przeszedl przez liczne redakcje czy tez, ze sklada sie z wielu warstww nie ma za soba zadnego materialnego dowodu. Wybitny znawca starożytnych źródeł pisanych prof. K. Kitchen napisał: „Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy tej hipotezy muszą przyznać, że jak dotąd nie ma ani jednego skrawka rzeczywistego materiału dowodowego na rzecz jej istnienia, czy też na rzecz historii powstania warstw „J”, „E”, czy jakiegokolwiek innego rzekomego dokumentu źródłowego”. Wellhausen, bedac teologiem, nie orientowal sie w dostepnym, juz za jego dni, materiale archeologicznym, ktory nakazywal rezerwe wobec tezy dokumentarnej (np. Kamień z Rozetty, Inskrypcja z Behistun, Czarny Obelisk Salmanasara, Stela Moabicka). Obecnie teza dokumentarna jest przezytkiem pod obstrzalem kontrargumentow.  W swej ksiazce Sekrety Biblii podaje przyklady, ktore dewaluuja jej wartosc (np. srebrny zwoj z blogoslawienstwa Aarona, ktorego tekst w Piecioksiegu zwolennicy tezy dokumentarnej datowali na okres po niewoli babilonskiej, a wiec jako zródło „P”, tymczasem zwoj pochodzi z VII w. p.n.e.!

Nie ma niczego konkretnego, co pozwalaloby traktowac tezy zakladajace wielowarstwowosc Piecioksiegu czy Ewangelii jako cos wiecej niz spekulacje, ktore maja wiecej wspolnego z filozofia niz z materialem dowodowym.

Nawet metoda historii redakcji, wypracowana przez liberalnych biblistow z Tybingi (niem. Redaktionsgeschichte), wykazuje nader przekonujaco, że w każdej Ewangelii nazbyt wyraźnie zaznaczyła się osobowość jej autora, aby mozna bylo ktorakolwiek uznac za pozniejsza kompilacje. Metoda redakcji słusznie zwraca uwagę na takie czynniki, jak doświadczenie, wykształcenie, osobowość i charakter pisarzy biblijnych. Z punktu widzenia typow osobowosciowych (np. wg Myers Briggs Type Indicator) wynika jednoznacznie, ze kazda z Ewangelii odzwierciedla osobowosc jej autora i kazda z ewangelii odzwierciedla osobowosc innego autora.

Reasumujac:  w swietle odkryc archeologicznych, badan epigraficznych i danych pozwalajacych na datowanie Ewangelii na czasy apostolskie, dalsze obstawanie przy wielowarstwowosci Ewangelii czy nawet Pieciaksiegu Mojzeszowego coraz bardziej traci myszka.

 
Datowanie Ewangelii
apalla pon, 20 mar 2006, 23:56:36

Drogi Panie heinrichboll,

W swoich artykulach staram sie trzymac konkretow, a poniewaz wspomniana przez Pana teza wielu warstw nie ma za soba NICZEGO konkretnego, dlatego nie wspomnialem o niej. Wydaje sie spekulacja liberalnych teologow i filozofów, ktorzy nad milosc prostej Prawdy przedkladaja gloryfikowanie wlasnego ego.

Z powazaniem,

Alfred Palla

 
Wielowarstwowosc i inne spekulacje
apalla wto, 21 mar 2006, 04:17:02

Drogi Panie,

Hipotezy zakladajace warstwy w Ewangeliach opieraly sie na wierze, ze Ewangelie powstaly w rezultacie dlugiego procesu redakcyjnego, ktory trwal w II wieku, a w przypadku Ewangelii wg Jana, w III wieku. Takie byly zalozenia XVIII/XIX wiecznej szkoly krytyki biblijnej z Tybingi, ktore wciaz pokutuja wsrod wykladowcow wyksztalconych na tych tezach. Odkrycia wczesnych fragmentow Ewangelii polozyly im kres, ale wielu profesorow dalej przy nich obstaje. Dlaczego? Na myśl przychodzą słowa Aleksandra Fredry: „Prędzej złodziej przyzna się, że ukradł, niż profesor, że głupstwo powiedział”.

W swoim artykule wskazalem, ze wiele przemawia za tym, ze Ewangelie powstaly jeszcze przed rokiem 70tym, co potwierdzaja wypowiedzi pisarzy starozytnych. Jako filolog musi Pan sobie zdawac sprawe, ze jedno pokolenie nie wystarcza, zeby dokument mogl przejsc przez takie procesy redakcyjne, jakie niegdys postulowali teolodzy z Tybingi. One bylyby mozliwe, gdyby Ewangelie powstaly dopiero w II/III wieku, ale dzis wiemy, ze tak nie bylo. A jedno pokolenie to zdecydowanie za malo na pojawienie sie legend i mitow, jakie zakladano w Ewangeliach. Apostol Jan zyl jeszcze w czasach Domicjana, a prawdopodobnie w ostatnich latach I wieku, a wiec niewiele lat przed najwczesniejszymi znanymi nam fragmentami Ewangelii oraz najwczesniejszymi informacjami o nich w pismach Ojcow Kosciola. Na przelomie I/II wieku zyli tez jeszcze, a nawet pisali uczniowie apostolow, w tym autorow Ewangelii. Reakcja na zmiany w Ewangeliach bylaby znacznie ostrzejsza niz reakcja na ocenzurowana wersje Ewangelii wypuszczona przez Marcjona w pierszej polowie II wieku!

Prawda wydaje sie prosta - Ewangelie kanoniczne napisali ci, ktorzy sa pod nimi podpisani. Z braku czasu i miejsca abstrahuje od tego czy zrobili to w jezyku aramejskim albo w greckim, czy pisali sami albo korzystali z pomocy kogos znajacego dobrze jezyk grecki , gdyz to nie ma zasadniczego znaczenia w kwestii datowania Ewangelii, ani nawet autorstwa. Nie kwestionuje sie przeciez autorstwa ksiegi Jeremiasza tylko dlatego, ze pomagal mu Baruch (Jer.36:18), ani listow apostola Pawla, w ktorych pisaniu pomagal mu Tercjusz (Rz.16:2). Sylwan pomagal apostolowi Piotrowi w napisaniu jego listu (1P.5:12). Pisarze do dzis korzystaja z podobnej pomocy. Mi pomaga wielu przyjaciol w korekcie kazdej ksiazki, a redaktor w przygotowaniu jej do wydania, co jednak nie oznacza, ze sa oni autorami czy chocby redaktorami ksiazki :)

Prawda jest trudna do zaakceptowania ze wzgledow swiatopogladowych. Liberalni uczeni odrzucili apriori (mimo, ze jest to postawa nienaukowa) wszystko to, co bylo nadprzyrodzone w Ewangeliach, w tym takze zawarte w nich twierdzenia o Boskosci Chrystusa. Z tych wzgledow uczeni z Tybingi (i ich uczniowie z Jesus Seminar) datowali Ewangelie (zwlaszcza Jana) na pozniejsze wieki, przypisujac wspomniane poglady pozniejszym redaktorom. Tyle, ze ich spekulacje nie mialy i nie maja potwierdzenia w konkretach (prosze spojrzec na argumenty, jakie Pan przytoczyl wyzej - sic!). Dzis maja one w dodatku przeciwko sobie sporo materialu historycznego, epigraficznego i archeologicznego, dlatego napisalem, ze traca myszka.

Z powazaniem,

Alfred Palla

 
Datowanie Ewangelii
apalla wto, 21 mar 2006, 19:21:49

Drogi Panie Rafamael,

Ponizej odpowiadam na kwestie, ktore Pan podniosl w kilku swoich komentarzach pod moimi artykulami:

1. Nie podpisalbym sie pod Pana postulatem, ze wcześni pisarze chrześcijańscy, jak np. Justyn nie znali Ewangelii wg Jana. A. Thoma zadal sobie kiedys sporo trudu, aby przesledzic i porownac pisma Justyna i Ewangelie wg Jana. W konkluzji napisal, ze Justyn "zna i wykorzystuje niemal kazdy rozdzial Ewanelii wg Jana." (Ezra Abbot, The Authorship of the Fourth Gospel, Boston, 1880, s.63). W. Bousset po zapoznaniu sie z jego praca stwierdzil, ze Justyn musial byc zaznajomiony z ta Ewangelia (W. Bousset, Die Evangeliencitate Justins des Märtyrers, Gotingen, 1891, s.119, 121). Boussett wskazal tez na wyrazny zwiazek miedzy Ewangelia Jana 3:3-5 i 1 Apologia Justyna (61:4-5). Porownujac te dwa fragmenty trudno nie dostrzec bezposredniego zwiazku miedzy nimi.

2. Justyn i inni wczesnochrzescijanscy apologeci nie uzywali Ewangelii wg Jana w swoich pismach skierowanych do pogan i Zydow ze wzgledu na jej jezyk, ktory byl bliski dualistycznej terminologii pism gnostycznych, od ktorych sie odcinali. Trzeba najpierw poznac kontekst w jakich ci pisarze dzialali, aby nie wyciagac pochopnych wnioskow z ich milczenia!

3. Kwestionuje Pan czy wczesni chrzescijanie masowo wierzyli, ze Jezus byl Bogiem? Nowy Testament jest dzielem najwczesniejszych chrzescijan, gdyz powstał w I wieku. Jezus jest w nim zwany Bogiem (gr. theos) przynajmniej 7 razy, a wielokrotnie zwany jest „Panem” (gr. kyrios) w boskim sensie tego słowa. Oto co apostoł Paweł napisał w połowie I wieku o Chrystusie: „W Nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości” (Kol.2:9), przy czym słowo „boskość” (gr. theotes) oznacza tu Boga w absolutnym sensie. Paweł, mógł użyć słowa theiotes, odnoszącego się do samych przymiotów Bożych (Rz.1:20), ale wybrał słowo theotes, odnoszące się do natury Bożej. Napisał też, że Jezus „był w postaci Bożej” (Flp.2:6). Wyrażenie „w postaci” (gr. morphe) oznacza posiadanie natury Bożej, a nie podobieństwo do niej, które można było oddać innym słowem (gr. schema). Paweł napisał też o Jezusie: „Ten jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki” (Rz.9:5), a także: „...oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa, który wydał samego siebie za nas” (Tyt.2:11-14). Wyrażenie „Wielki Bóg, Zbawiciel nasz” odnosi się bez wątpienia do Jezusa, gdyż w języku greckim istniała reguła, według której ilekroć występują dwa rzeczowniki w tym samym przy-padku połączone spójnikiem „i” (gr. kai), a tylko pierwszy z nich jest poprzedzony rodzajnikiem, wówczas obydwa odnoszą się zawsze do tej samej osoby. Podobnego wyrażenia użył apostoł Piotr pisząc: „Do tych, którzy dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa” (2P.1:1). Wspomniana struktura gramatyczna dowodzi, że Piotr także uważał Jezusa za „Boga naszego i Zbawiciela”.

4. Powatpiewa Pan czy pisma Janowe wyrazaja wiare w to, iz Chrystus byl Bogiem. Prosze zwrocic uwage na ponizsze teksty, ktore wskazuja na to posrednio lub bezposrednio: - "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało." (J.1:1-3) - "Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go." (J.1:18) - „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J.10:30). - „Kto mnie widział, widział Ojca” (J.14:9). - „Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą” (Mt.24:35). - „Jam jest pierwszy i ostatni, i żyjący (Ap.1:17). - „Kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał” (J.12:44). - „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem” (J.8:28). - „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, pierwej niż Abraham był, Jam jest” (J.8:58). Przy czym owo „Jam jest” czy „Ja jestem” w języku hebrajskim jest imieniem Bożym - Jahwe, które Bóg objawił Mojżeszowi (Wj.3:14). Żydzi „wtedy porwali kamienie, aby rzucić na Niego” (J.8:59). Jezus z humorem zapytał ich: „Ukazałem wam wiele dobrych uczynków z mocy Ojca mego; za który z tych uczynków kamienujecie mnie?” (J.10:32). Żydzi rozumieli, że Jezus użył wobec siebie imienia Bożego, o czym świadczy ich reakcja i od-powiedź: „Nie kamienujemy cię za dobry uczynek, ale za bluźnierstwo i za to, że Ty, będąc człowiekiem, czynisz siebie Bogiem” (J.10:33). Sanhedryn skazał Jezusa na śmierć, ponieważ na pytanie arcykapłana „Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?” Jezus nie zaprzeczył, lecz przeciwnie potwierdził to, znów używając wobec siebie imienia Bożego „Ja jestem” (Mk.14:60-61).

5. Jesli chcialby Pan zasugerowac, ze w pierwszych wiekach byly wsrod pisarzy chrzescijanskich watpliwosci co do boskiego statusu Jezusa, to prosze zwrocic uwage na ponizsze cytaty II wieku. Ignacy z Antiochii w 110 r. nazwał Jezusa „Chrystusem Bogiem”. Justyn Męczennik pisał przed 150 r. do Tryfona: „Gdybyś rozumiał to, co napisali prorocy, nie zaprzeczałbyś, że Chrystus był Bogiem”. Klemens Aleksandryjski w 150 r. oświadczył: „Tylko On jest zarówno Bogiem, jak i człowiekiem”. Ireneusz z Lyonu w 180 r. argumentował: „On jest Bogiem, na co wskazuje już samo imię Emmanuel”. Melito z Sardes przed 190 r. napisał: „Będąc Bogiem, a zarazem doskonałym człowiekiem, dowiódł swej podwójnej natury: boskiej przez cuda, które towarzyszyły Jego trzyletniej służbie od chrztu i ludzkiej przez trzydzieści lat przed chrztem... był On prawdziwym Bogiem, który istniał przed wiekami”. Tertulian w 200 r. pisał: „Jedynym człowiekiem bez grzechu jest Chrystus, który jest także Bogiem”. Do tego dochodza poganskie swiadectwa, iz wczesni chrzescijanie uwazali Jezusa za Boga (Pliniusz Młodszy, Listy, 10, 96:7, Rabin Abbahu w: Talmud Palestyński, P. Ta’an, 65 a; Rabin Eliezer, cyt. w: Joseph Klausner, Jesus of Nazareth, s. 34; Lukian z Samostaty, De Morte Peregrini, 11-14; graffiti z II wieku odkryte w domu na wzgórzu palatyńskim).

6. Za prawdziwe nie mozna tez uznac Panskiego twierdzenia, ze na soborze w Nicei powstal dogmat o Trojcy. Sobór ten zebral sie latem 325 roku, aby sformułować wspólne wyznanie wiary ze względu na poglądy duchownego Ariusza z Aleksandrii, który głosił, że Jezus Chrystus nie był równy Bogu Ojcu, lecz był jakby mniejszym Bogiem. Ariusz argumentował w następujący sposób: 1) Jezus to Logos (Słowo), który przyszedł na ziemię, cierpiał i umarł; 2) Bóg nie podlega cierpieniu ani zmianie, tak jak Logos; 3) Jezus nie może więc być w pełni Bogiem. Delegaci po wysłuchaniu go zauważyli jednak, że gdyby Chrystus nie był w pełni Bogiem, wówczas Bóg nie byłby Zbawicielem ludzkości. Atanazy zwrócił uwagę, że Chrystus nie mógłby dokonać zbawienia ludzi, gdyby nie był w pełni Bogiem. Wskazał też na sprzeczność, jaka by wtedy powstała z tekstem biblijnym, który mówi: „W nim zostało stworzone WSZYSTKO, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone” (Kol.1:16). Fakt, że „wszystko” zostało stworzone przez Chrystusa, wyklucza, aby On mógł być stworzony, gdyż wówczas musiałby stworzyć siebie, co byłoby absurdem. Po stwierdzeniu boskości Jezusa delegaci przeszli do relacji między Ojcem i Synem. Czy Syn ma naturę podobną do Ojca czy taką samą? Euzebiusz z Cezarei zaproponował, aby we wspólnym wyznaniu wiary użyć słowa „podobny” (gr. homoiousios). Atanazy wskazał jednak, że Chrystus musiał mieć taką samą naturę jak Ojciec, skoro Nowy Testament wyraźnie naucza, że był Bogiem. Biskup Marcellus widząc, że argumenty Atanazego przekonały delegatów, zaproponował użyć we wspólnym wyznaniu wiary wyrażenia „taki sam” (gr. homoousios). W ten sposób podkreślono identyczność natury Ojca i Syna, ale Bóg w osobach Ojca i Syna pozostał jeden w swojej istocie, podczas gdy Ariusz opowiadał się za dwiema istotami, a więc za formą politeizmu (dyteizm).

7. Jesli dobrze pamietam, to Pan na innym miejscu przeciwstawia sobie wzmiankowane przez Justyna Meczennika, a czytane w czasie nabozenstw - Ewangelie i pisma prorockie. Nie wiem, co Pan sobie wyobraza pod terminem "pisma prorockie", ale jesli jakies niekanoniczne lub nieznane, to moze Pan byc w bledzie. Nawet, jesli pominac fakt, ze apostol Pawel, Piotr i Jan byli prorokami, a zatem ich listy maja charakter pism prorockich, to Justyn cytuje w swoich pismach Apokalipse wg Jana. Dlatego jego wypowiedz o czytaniu podczas nabozenstw Ewangelii i pism proroczych mozna odniesc, jesli nie do listow apostolskich, to z pewnoscia do Apokalipsy oraz starotestamentowych pism prorockich.

8. Co do kanonu NT nie bede sie rozpisywal, gdyz sprawie tej poswiecilem jeden z artykulow w biezacej serii.

Z powazaniem,

Alfred Palla

 
Różnorodność interpretacyjna
Rafamael śro, 22 mar 2006, 13:20:26

Szanowny Panie Alfredzie Palla.

Pozwoli Pan, że i ja odniosę się do postawionych przez Pana odpowiedzi:

1. Informacja o tym, iż Justyn Męczennik nie znał Ewangelii Jana znajduje się we wielu opracowaniach teologicznych i to niekoniecznie autorstwa owych "liberalnych uczonych", których tak Pan atakuje. Nie mam na obecną chwilę możliwości zapoznania się z pracami, które Pan cytuje, ale chętnie dam się przekonać, że było tak jak Pan pisze.

2. Bardzo się cieszę, iż potwierdził Pan bliski związek Ewangelii Jana z terminologią pism gnostycznych, a więc zupełnie zrozumiały jest fakt, o którym wspomniałem, iż wielu próbowało skompromitować tą ewangelię, przypisując jej autorstwo Ceryntowi. Nawiasem mówiąc ukrywanie tej ewangelii przed poganami miało - o ile dobrze zrozumiałem pańską wypowiedź - uchronić owych pogan przed przekonaniem, że idee wyznawanych przez nich religii misteryjnych są bardzo zbliżone do wątków rodzącego się chrześcijaństwa. Natomiast prawdą pozostaje fakt, że jeszcze przez długi czas ewangelia Jana nie była uznawana przez wszystkie gminy Kościoła powszechnego, o czym zresztą wspomniałem w innym miejscu. A rzeczywiście - i tu przyznaję, że troszkę się zagalopowałem - jeżeli np. autor zbioru mów pańskich Papiasz nie wymienia ewangelii janowej nie musi oznaczać, że jej nie znał. Po prostu mógł nie zrobić tego właśnie ze względu na to, iż nie wszyscy ją uznawali.

3. i 4. Proszę zrozumieć jedną rzecz: nie kwestionuję w moim liście, że wielu chrześcijan uznawało Jezusa za Boga, ale też nie twierdzę, że była to jedyna prawowierna koncepcja. W przeciwieństwie do Pana nie uważam się za Święte Oficjum będące depozytariuszem jedynej słusznej doktryny i interpretacji, i nie mam zamiaru rozstrzygać, czy ostateczną rację mają Ci, którzy twierdzą, że Jezus jest Bogiem Najwyższym, albo ci głoszący, że jest Bogiem niższym, czy też Ci, którzy twierdzą, że jest jedynie wybranym przez Boga Mesjaszem, czy też ci, którzy uważają, że tylko w części przejawia on boskość, albo Ci, którzy głoszą, że w nim znajduje się emanacja pochodząca od Boga. Przypatruję sie tym dyskusjom z zainteresowaniem, rozważam różne argumenty i racje stron. Mogę się zgodzić, że niektóre przywołane przez Pana cytaty faktycznie na to wskazują, ale jednocześnie zadziwić się, iż Najwyższy Bóg na krzyżu rozpacza "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił" albo na określenie "mistrzu dobry..." odpowiada "Dlaczego nazywasz mnie dobrym? Nie ma nikogo dobrego poza samym Bogiem" itd. Jakkolwiek rzecz się ma Jezus w swych naukach kładł nacisk na miłość bliźniego i na królestwo boże, a nie na definicję Boga (bo tej nigdy nie podał), gdyż to ostatnie jest po prostu niemożliwe, a jednak teologowie podjęli piórem próbę dostosowania Najwyższego do swoich ograniczonych umysłów. Co do ewangelii Jana, która należy zresztą do moich ulubionych pism - takie cytaty rzeczywiście się tam znajdują, lecz nie wszyscy interpretowali je tak, jak Pan. Przecież ewangelia ta jest mocno przesiąknięta pogańską filozofią wyrażającą się m.in. w nauce o Logosie. Jeżeli orietuje się Pan w myśli greckiej, to powinien pan wiedzieć, iż zupełnie normalnym było w niej przyjmowanie jedności hierarchicznych bytów, że niższe pochodzi od wyższego i stanowi ze sobą jedność. I w tym kontekście nie dziwi mnie ani początek ewangelii, ani też np. słowa 'Ja i Ojciec jedno jesteśmy" - nie muszą one oznaczać tego, co Pan chce, aby oznaczały. To trochę tak jak ze słońcem i promieniami - nie są one tożsame, ale jedno pochodzi od drugiego i stanowi jedność ze źródłem. Paweł zaś, gdyby chciał wyrazić, że Jezus jest Bogiem zrobiłby to wprost używając greckiego "theos", a nie owijał w bawełnę przy używaniu innych słów, o których Pan wspomina. Wszytko to mógłbym podsumować stwierdzeniem, które już przytaczałem, że wczesne chrześcijaństwo było wielonurtowe, dzieliło się na różne odłamy, istniały różne koncepcje podejścia do osoby Jezusa i jego nauk. Co więcej często odmienne poglądy pokojowo ze sobą współistniały. Te same zdania (także te, które Pan przytacza) różne grupy różnorodnie interpretowały. Trudno dzisiaj dyskutować, co we wczesnym chrześcijaństwie, zwłaszcza w I i do poł. II. w. było ortodoksją, a co herezją. To pod koniec II zaczęła ustalać rodząca się biurokracja kościelna, a jak Panu wiadomo często tak się zdarza, że historię piszą ci, co zwyciężają. Ten temat jest jednak zbyt szerroki, by mógł omówić go w liście.

5. Kiedy się coś cytuje, to lepiej jednak spojrzeć na sprawę szerzej. Klemens Aleksandryjski nie mógł napisać ów zdania w 150 r. n.e., ponieważ wtedy dopiero przyszedł na świat. Natomiast nie wiem w jakim kontekście wypowiada on swoje słowa, bo jeśli dla udowodnienia, że Jezus jest Bogiem Najwyższym to sprawa jest bardzo kłopotliwa, zwłaszcza na tle innych jego pism. Z jego zaginionego traktatu "Hypotyposeis" (Szkice), który cytuje Focjusz, wynika, że Klemens wyraźnie podkreśla różnice między Boskim Słowem w jego wiecznej naturze, a tym, co objawiło się w Jezusie. Zaznacza, iż nie tyle owo Odwieczne Słowo stało się ciałem, lecz moc boża, która jest rodzajem emanacji pochodzącej ze Słowa. Justyn Męczennik pisze o Jezusie Chrystusie jako Bogu. To fakt. Ale jeśli poczyta Pan w całości jego prace pt. Apologia czy też Dialog z Żydem Tryfonem, to może Pan się dziwić, że - o czym pisałem w innym miejscu - głosił on koncepcje istnienia dwóch bóstw hierarchicznych. Najwyższego Ojca, którego w żaden sposób nie możemy pojąć i z którym nikt jeszcze nigdy nie rozmawiał, oraz pochodzącego zeń Niższego Boga - Logosu, Słowa Bożego, Jezusa Chrystusa, który zdaniem ów autora nie tylko stworzył świat, ale i też był ów Bogiem Izraela ze ST, z którym rozmawiał Mojżesz. I na tym tle rzeczywiście w podanym przez Pana wąskim cytacie Jezus zostaje przedstawiony jako Bóg. Ale jak widać - nie Najwyższy Bóg. Czy dzisiejsza ortodoksja jest w stanie takie poglądy zaakceptować? Tertulian stosował termin trójca w znaczeniu jedności przejawów substancji. Podawał jako przykład monarchię: " Jeśli ten, który jest monarchą ma syna i syn ma udział w monarchii, to nie oznacza, że monarchia automatycznie staje się podzielona, że przestaje być monarchią". A  koncepcję narodzin Syna wyjaśnia tak: "Jak pędy pochodzą od korzenia, jak strumień wypływa ze źródła, tak światło zostało wydane na świat przez słońce". 

6. Istotne wyznanie wiary, że Jezus jest współistotny Ojcu miało miejsce na soborze nicejskim, zwołanym notabene przez wyznawcę pogańskiego kultu boga słońca cesarza Konstantyna, który sam to określenie zaproponował, co nie oznacza, że wcześniej koncepcje Trójcy się nie pojawiały. Pan zdaje się szerzyć uproszczoną wizję, iż od samego początku istniała jedna słuszna kocepcja Boga w 3 osobach, a podły heretyk Ariusz, który notabene został za swoje tezy pobity przez słynnego św. Mikołaja, okazał się od tego odstępcą. Otóż nie. Podkreślam raz jeszcze - istniała cała masa różnorodnych koncepcji dotyczących osoby Jezusa i jego boskości, tak było na samym początku i tak też jest teraz. A np. koncepcja Trójcy Tertuliana różniła się od nicejskiej wersji. Euzebiusz z Cezarei bronił doktryny Ariusza i nic zresztą dziwnego, bo teza Ariusza nie była niczym nowym i już znacznie wcześniej wiele gmin chrześcijańskich wyrażało podobne poglądy. Natomiast proszę pamiętać, iż po soborze wielu delegatów wyraziło żal z faktu podpisania (pod przymusem) ów wyznania nicejskiego, a nawet poczyniono starania o rehabilitację Ariusza. Natomiast czy arianizm był formą politeizmu jest sprawą dyskusyjną, bo wielu jego zwolenników koncepcję Trójcy Świętej uważało właśnie za politeizm. Wogóle Trójca jest terminem judaizmowi zupełnie  obcym, natomiast występuje często w różnych religiach pogańskich.

7. Chyba najwyraźniej źle Pan pamięta albo błędnie coś przeczytał, bo nie pisałem, że Justyn przeciwstawia pisma prorocie ewangeliom, wzmiankowałem jedynie, że w żadnym miejscu nie pisze on ewangelii jako o Słowie Bożym, gdyż dla niego termin "Słowo Boże" oznacza samego Jezusa Chrystusa. A w stosunku do ewangelii używa on również terminu pamiętniki apostolskie. Natomiast, nie jest wykluczone, że używał on jeszcze innych pism poza tymi, o których Pan wspomina i które są obecne w kanonie. W tamtych czasach, co podkreślałem już wcześniej krążyła cała masa różnych pism, logiów - kanon nie był wtedy jeszcze ustalony - a przecież sam Justyn cytuje nawet jakieś "agrafa".

8. Kwestie, do których Pan się odniósł miały w moim liście niejako poboczny charakter. Ja pytałem o coś zupełnie innego: mianowicie, że nawet jeśli teksty ewangeliczne powstały wcześnie i były - w co święcie wierzy Pan Palla - autorstwa tych, którym się je przypisuje, to jaką mamy gwarancję, że tekst ewangelii z II w. jest identyczny z I w. oryginałem. Dlatego też jako przykład podałem ustęp z Ewangelii Mateusza, którego wcześniejsza wersja, zgodna zresztą z Psalmem ST i listem Pawła do Hebrajczyków, brzmiała: "Tyś jest mój syn umiłowany. Dziś cię zrodziłem". To jest jednak temat na zupełnie oddzielny artykuł.

Pozdrawiam

 
Datowanie Ewangelii
apalla czw, 23 mar 2006, 23:58:04

Filozofia powinna oscylować wokół Prawdy (jej wcieleniem jest Jezus Chrystus - J.14:6), ale obserwuję (kiedyś ją studiowałem), że filozoficzne studia - teologiczne też, gdyż na wydziałach teologii przeważnie filozofia króluje - kultywują relatywizm - owoc ludzkiej próżności, natomiast z awersją odnoszą się do absolutów, choć są one owocem Bożej mądrości. Oba te elementy dojrzy Pan w swoich komentarzach, jeśli tylko zdobędzie się Pan na nieco obiektywizmu.

Co do Platona, to w jego postawie było wiele trudnej do strawienia bufonskiej arogancji, że wspomne jego utopijne panstwo, w którym rządzą filozofowie, a mniej uprzywilejowani sluża z pokolenia w pokolenie jako niewolnicy, zaś dzieci, które mialy nieszczęście urodzić się ułomne, uśmierca się). Wolę polecić nauki pokornego Jezusa i Jego wizję Królestwa Bożego. A co do Heraklita, to nad jego panteizm przedkładam społeczność z osobowym Bogiem. Do niej, raczej niż do panteizmu, powinniśmy zachęcać ludzi, ponieważ to od niej zależy zbawienie i życie wieczne: "Kto ma Jezusa, ma życie, kto nie ma Jezusa, nie ma życia" (1 Jana 5).

Pozdrawiam,

Alfred

 
Datowanie Ewangelii
apalla pią, 24 mar 2006, 00:03:01

Moja powyższa wypowiedź miała się znaleźć w rubryce 'Różnorodności interpretacyjne' w odpowiedzi na komentarz Pana "R". Przepraszam za omyłkowe umieszczenie jej nie tam gdzie trzeba.

Alfred

 

Szukaj

Polecamy



EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 9,862 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń