Śmierć Jezusa na krzyżu: fakt czy fikcja?

pią, 14 kwi 2006, 01:19:45

Autor: Alfred Palla

Czy Jezus mógł przeżyć rzymskie ukrzyżowanie i opuścić grób? W XIX wieku takie teorie były dość popularne, zwłaszcza wśród filozofów. Wydawały się wiarygodne, gdyż medycyna i archeologia były dopiero w powijakach. Hipotezy te pogrzebał postęp wiedzy medycznej i odkrycia archeologiczne, choć wciąż pokutują w książkach pseudohistoryków i powieściopisarzy. Na usprawiedliwienie tych, którzy je stawiali wiek czy dwa wieku temu można powiedzieć, że dawniej nie znano szczegółów ukrzyżowania rzymskiego, ani nie zdawano sobie sprawy z fizjologicznych skutków ubiczowania i ukrzyżowania (Mk.15:15.24).

Na przykład krytycy kwestionowali sprawozdanie biblijne mówiące o przebiciu gwoździami rąk i nóg, sądząc błędnie, że kończyny jedynie przywiązywano do krzyża. Powątpiewali też w łamanie goleni ukrzyżowanych ludzi, podejrzewając, że ten szczegół dodali do Ewangelii późniejsi chrześcijańscy kopiści, aby dowieść prawdziwości starotestamentowego proroctwa o tym, że nogi Mesjasza nie będą połamane (Ps.34:21). Rzymianie umieli przyśpieszyć zgon na krzyżu łamiąc golenie ukrzyżowanego, który nie mogąc się dłużej podnosić, aby oddychać, umierał przez uduszenie. Uczynili tak na prośbę przywódców żydowskich, aby ciała Jezusa i dwóch łotrów nie wisiały na krzyżach przez sabat (Mk.15:42-43). Poncjusz Piłat zdziwił się, że Jezus już umarł, gdy Józef z Arymatei przyszedł prosić go o zgodę na pochówek przed zmierzchem w piątek (Łk.24:50-54), ponieważ śmierć na krzyżu trwała dłużej niż kilka godzin, dlatego Piłat, zanim wyraził na to zgodę, posłał po setnika, aby upewnił się, czy Jezus faktycznie nie żyje (Mk.15:44).

Do szybkiej śmierci Jezusa przyczyniło się ciężkie biczowanie oraz obrażenia, jakich doznał z rąk wojaków Heroda Antypasa oraz żołnierzy rzymskich w ich garnizonie. Niemniej dzisiejsza wiedza na temat sposobu w jaki Rzymianie krzyżowali, a jej fizjologiczny aspekt nie pozwalają na założenie, że ktoś mógł przeżyć ukrzyżowanie, dlatego źródła starożytne nie wspominają o takim przypadku. Dr medycyny Aleksander Metherell zapytany, co myśli o założeniu, że Jezus mógł przeżyć ubiczowanie i ukrzyżowanie w świetle tego, co dziś wiemy o ich fizjologicznych skutkach, odpowiedział: „Taka teoria jest wymysłem, który nie znajduje żadnego poparcia w faktach”.[1]

Egzekucję wykonywało czterech żołnierzy pod wodzą setnika, którego zwano Exactor mortis, ze względu na jego specjalizację w zadawaniu śmierci. Cała piątka była profesjonalnymi katami i nie było możliwości, aby ktoś mógł przeżyć przeprowadzone przez Rzymian ukrzyżowanie, zwłaszcza, że za zaniedbanie odpowiadaliby własnym życiem.

Skoro żołnierze rzymscy nie połamali goleni Jezusa (J.19:31-33) to znaczy, że musieli być absolutnie pewni, że Jezus nie żyje, gdyż była to dla nich sprawa życia i śmierci. To z tego powodu żołnierze rutynowo przebijali jeszcze bok ukrzyżowanego, zanim wydali jego ciało rodzinie na pochówek. Cios ten był wyćwiczony przez piechotę rzymską. Włócznia przechodziła przez prawe płuco, między piątym i szóstym żebrem, pod takim kątem, aby trafić w serce.[2] Taki cios otrzymał Jezus, zanim Jego ciało zdjęto z krzyża i wydano Józefowi z Arymatei (J.19:34).

Zdaniem lekarzy w efekcie tego ciosu, z wysięku do jamy osierdziowej i jam opłucnych powinno wypłynąć nieco płynu przypominającego wodę, a po nim krew pochodząca z jamy serca lub krwiaka osierdziowego. [3] Opinia ta pokrywa się z relacją apostoła Jana, który jako świadek wydarzenia sprawozdał, że po przebiciu Jezusa włócznią, z Jego boku wypłynęła krew i woda (J.19:34).

Historycy, którzy orientują się w rzymskiej procedurze krzyżowania, a także lekarze, którzy zbadali fizjologiczny aspekt tego rodzaju egzekucji, zgadzają się z nowotestamentową relacją, według której Jezus umarł na krzyżu. Dr medycyny William Edwards tak podsumował swoje badania w powyższej sprawie: „Waga historycznego i medycznego materiału dowodowego jednoznacznie wskazuje, że Jezus nie żył już, gdy otrzymał ranę w bok... Wszelkie założenia, że Jezus przeżył ukrzyżowanie, stoją w sprzeczności ze współczesną wiedzą medyczną”.[4]

W świetle źródeł historycznych, wiedzy medycznej i archeologicznej należy odłożyć między bajki tezy, według których Jezus przeżył ukrzyżowanie i miał potomstwo. Także w tej sprawie, jak się okazuje, możemy zawierzyć Ewangeliom. I nic dziwnego, skoro są relacjami naocznych świadków wydarzeń.

Cyt. w: Lee Strobel, The Case for Jesus, s. 201.
Kwintylian, Declarationes maiores, 6:9; w: Gary R. Habermas, The Historical Jesus: Ancient Evidence for the Life of Christ, s. 74.
Cyt. w: Lee Strobel, The Case for Jesus, s. 199.
William D. Edwards, „On the Physical Death of Jesus Christ”, Journal of the American Medical Association, 21 marzec (1986): 1455-63.

Powyższy tekst jest jednym z serii fragmentów książki "Całun turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań ", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Pallę. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Całun turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań" można kupić w sklep.kosciol.pl

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20060414011945256